niedziela, 15 stycznia 2017

Złap się za Słowo - dzień dwunasty i trzynasty




Po awarii sprzętu wracam do pracy. Przyznam się szczerze, że chyba ten problem techniczny był mi nieco potrzebny. Trochę odpocząć od klikania, gonienia z terminami i wszystkim innym. Wyspać się, usiąść rano z kubkiem kawy z cynamonem, popatrzeć na śnieg za oknem, potem na nowy regał (należę do tych dziwnych ludzi, których cieszą książki ustawione równo na półce ☺). Potem zabrać się do robienia notatek, czytania, spokojnego rozważania. Pójść na spacero-zakupy ;) i odczuć, że dzień mija wolno, ja mam nagle czas wszystko załatwić i nawet wieczorem wypić herbatę i nie patrzeć na zegar. Polecam takie oderwanie :).

Duch wyprowadza Jezusa na pustynie. Można byłoby zapytać, po co skoro nie było Go z czego oczyszczać? Po pierwsze nie miał grzechu, po drugie był po chrzcie. Ten czas przygotował Go jednak do Jego misji. Podobnie jest z człowiekiem. Istnieje coś takiego jak pustynia, czyli czas, gdy wcale łatwo nie jest, w zasadzie bywa ciemno, zimno i niemiło. Człowiekiem targają przeróżne emocje, myśli, wspomnienia, problemy. Doświadcza mocno, niestety nie tego, czego by chciał. Ale taki trudny czas jest potrzebny. Nie wiem, czemu, ale lubię wszystkie pokrzepiające i może nieco smutne słowa. Czasami wracam do pewnego zdania: "Dusza nie znałaby tęczy, gdyby oczy nie znały łez". Prawda, choć trudna. 



Bywa, że czuję, że mi za ciężko, za smutno, za ciemno. Po głowie kołacze się pretensja, ile jeszcze... A potem nie od razu, ale w końcu przychodzi słońce. Niebo wypogadza się, wszystko wraca do względnej normy. I nadchodzi taki czas, że korzystam z doświadczenia, które bolało. Komuś mogłoby się wydawać, że jestem mądra, ale niekoniecznie. Jestem bogatsza i dopiero w takich chwilach zaczynam dostrzegać, że coś było mi potrzebne i że można z tego wyciągnąć dobro. Wtedy uczę się mądrości. 

Pustynia na pewno nie jest miłym miejscem, ale potrzebnym. Owszem, zapomina się o tym, chce się z niej wiać jak najprędzej, ale doświadczenia wzmacniają i kształtują. I o tym trzeba pamiętać. 



Czterdzieści dni pobytu na pustyni to długo, Byli aniołowie, którzy pomagali i były zwierzęta. Jezus niczym Adam przebywa, co prawda na pustyni, ale w otoczeniu tego, co stworzył Bóg. 

Pustynia to czas wyzbycia się tego, co złe. Spokornienia, zrozumienia, że moja droga i moje rozwiązania nie są najlepsze. A to boli i to bardzo. Jedno z moich ulubionych haseł brzmi, że jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o swoich planach. Zaraz pewnie ktoś się zerwie i powie, że to nie fair, że jak tak można. Sęk w tym, że Pan to nie jakiś tyran mówiący, że nie ma mowy, robisz to, co ja Ci każe. On pokazuje inną, lepszą drogę, choć ja i tak często wiem swoje. Nie jestem jasnowidzem. Boli, gdy moje plany biorą w łeb, a kiedy okazuje się, że z porażki, którą mocno przeżywałam, wychodzi coś całkiem dobrego, ogarnia mnie wstyd. Bo pretensje, żal. Nie jest tak, że Bóg zmusza do czegokolwiek, ale wie lepiej. I nieraz chroni przed głupotami.



Trochę w człowieku włącza się wtedy buntownik, ja przecież głupi nie jestem, wiem swoje. Owszem, ale ciężko o szerszą perspektywę, gdy widzi się tylko część rzeczywistości. Nikt nie mówi, że godzenie się z ograniczeniami, porażkami, przeciwnościami losu, bywa fajne. Wcale nie, ale uczy pokory, sprawia, że nie staję się zadufaną w sobie Zosią-samosią, która wie wszystko lepiej. Źle dostrzegać jedynie czubek własnego nosa, więc tak, choć piszę to z bólem, porażki czasami są potrzebne. To otrzeźwia, gdy zabrnie się za daleko. Pustynia - miejsce tak niejednoznaczne, ale konieczne. 

Podsumowaniem niech będzie fragment wiersza Romana Brandstaettera, bo od tego człowieka lubię się uczyć. 

"Stojąc w połowie drogi,
Nie patrz z uporem przed siebie,
Albowiem to, co będzie,
Na pewno nie będzie potwierdzeniem tego, 
Co było. 

A gdy staniesz u końca drogi,
Nie oglądaj się poza siebie,
Albowiem tym, co było,
Nie przedłużysz tego,
Co będzie".

No właśnie, odetchnij, daj się prowadzić!

2 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy wpis. Taki...tajemniczy. Lubię takie.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :). Czasami lepiej zarysować pewne sprawy niż od razu wszystko mówić. Wiara wymaga wysiłku, a to, co z nim zdobyliśmy, najbardziej kochamy. Bardzo chętnie zaglądnę :) Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń