czwartek, 3 września 2015

Kwadrans Uważności - etap trzeci OBECNOŚĆ - dzień szósty BÓG SIEDZI OBOK


Dziś znów wyścig z czasem, by zdążyć przed deszczem i kolejne pertraktacje, by padało jak wrócę i by poprawiła się pogoda. 



Wybrałam się na Wiktorówki do Sanktuarium Matki Bożej Królowej Tatr, taki duchowy spacer w pochmurny dzień. Dzisiejsze ćwiczenie polegało na siedzeniu sobie z Bogiem :). Nawet nie musiałam się za bardzo starać w szukaniu nieodosobnionego miejsca, bo pomimo deszczowej pogody turystów nie brakuje i ani deszcz ani mgła im nie straszne :). 



Usiadłam sobie więc i zabrałam się za ćwiczenie. Miałam wrócić do wspomnienia, gdy Bóg był dla mnie wyraźnie obecny. To był akurat czas drugiej klasy licealnej, gdy zmagałam się z bardzo trudną sytuacją w domu. Byłam jednak pomimo oczywistego cierpienia spokojna i przekonana, że wszystko będzie dobrze. To oraz samo przypomnienie, że przez dwa ostatnie lata liceum Bóg był tak blisko, jakby siedział obok, uświadomiło mi jeszcze wyraźniej, że tęsknię za takim poczuciem. Łapię go trochę w górach, ale w nieco innym stopniu.

Skoro wędruję przez las, polany, wspinam się z Bogiem po szczytach, usiedliśmy razem na Rusinowej Polanie. Ktoś zapyta, o czym piszę? Cóż każdy jakoś doświadcza Boga, dla mnie jest to poczucie, że nie jestem sama, że czuję spokój, ale taki jedyny w swoim rodzaju, przekonanie, że jest dobrze oraz że ktoś się mną opiekuje i jest obok. 



Dobrze jest uświadomić sobie, że ktoś wszechpotężny i kochający nas jak wariat  (to stwierdzenie znajomego bardzo polubiłam i nie widzę w nim nic złego, wszak taka bezgraniczna i nieoczekująca nic w zamian miłość nie mieści się nam w głowie, po ludzku jest szaleństwem) towarzyszy nam w każdej chwili. To kojące, że ktoś akceptuje nas bezgranicznie, że można pracować, odpoczywać, śmiać się i płakać a nawet ponarzekać sobie, bo On wszystko rozumie. 

Nie będę po raz kolejny pisać, że ukojenie odpoczynkiem i bliskość gór pomogła mi w ćwiczeniu, ale mogę dodać że sam cel wędrówki był związany nieco z zadaniem. To był piękny kwadrans, choć myśli uciekały, bo było mi dobrze, spokojnie, pięknie... Może trochę się rozleniwiłam urlopowo? A może było tak dobrze, że wystarczyło trwać a myśli mogły płynąć swoim torem nie burząc ćwiczenia...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz