Ubiegły rok był milczący na Spacerze. Cóż..., czasami życie układa się inaczej niż byśmy tego chcieli. Choć milczałam tutaj, to literacko było aktywnie w 2025 roku. Przeczytałam całkiem dużo, prowadziłam spotkania autorskie (miałam okazję rozmawiać z Michałem Nogasiem. Piotrem Milewskim, Maciejem Siembiedą, Sylwią Chutnik, Katarzyną Skopiec i Radkiem Rakiem), pisałam w pracy o książkach, wydawaliśmy magazyn czytelniczy. Jednym słowem, działo się. Jasne, że mogłam zarwać noc, spiąć się i coś napisać. Potrzebowałam jednak przerwy i nie chciałam tworzyć średnich jakościowo tekstów, wiedząc, że mogę napisać lepiej.
Spacer zahibernował, ale powoli wraca. Mam nadzieję, że w nieco innym formacie. Myślę cały czas nad tym, bo nie ukrywam, że lubię pisać wyczerpujące teksty. Wiem jednak, też z własnego doświadczenia, że żyjemy w niedoczasie i mało kto ma czas na czytanie długich tekstów. Szukam zatem złotego środka, żeby wilk był syty i owca cała. Ale nie o tym miało być. Poniżej kilka słów o książkach, które były najlepsze, dobre i najsłabsze w ubiegłym roku. Nie są to jedynie nowości, ale po prostu tytuły, z którymi zapoznałam się rok temu.
Kategorii będzie kilka:
Dobre, możecie śmiało czytać:
1. David Foenkinos "Numer drugi"
Wciągająca książka, której akcja porusza temat fenomenu, jakim stał się Harry Potter. O to, by zagrać najsłynniejszego czarodzieja walczyło wielu chłopców, wiadomo, że zwyciężył Daniel Radcliffe, ale co z chłopcem, który był numerem drugim? Autor snuje opowieść o życiu w cieniu sukcesu, przepustki do świetlanej przyszłości, przygody życia. Pokazuje, jak bardzo poszkodowany (trochę też na własne życzenie) czuł się Martin. Jak cierpiał z powodu niespełnionego marzenia. Choć czasami denerwowało mnie cierpiętnictwo i jednokierunkowe myślenie bohatera (w końcu aktor grający Harrego Pottera nie miał tylko życia usłanego różami), to rozumiem jego rozgoryczenie, a sam pomysł na fabułę i jego realizacja są naprawdę dobre.
2. John Ironmonger "Wieloryb i koniec świata"
Długo czekałam, by przeczytać ten tytuł. Zaintrygował mnie tajemnicą, bo do końca nie wiedziałam, z jakiej perspektywy opowiadana jest historia i myślałam, że wspominana jest w nieco innych warunkach. Podobał mi się jej klimat, ludzie z najdalszego krańca kraju, ich relacje, prostsze podejście do życia niż to w wielkich miastach. Słowem dobra literatura dla tych, którzy szukają czegoś oryginalniejszego.
3. Marcin Mortka seria "Drużyna do zadań specjalnych"
Nie mam pojęcia, dlaczego patrząc na okładki tych książek, widzę coś na kształt parodii "Władcy Pierścieni". Takie skojarzenie po prostu. Ale autorowi trzeba mocno przyznać, że zabawa jest przednia, humor i ironia bardzo w punkt, a świat totalnie mnie kupił. Dla mnie świetna książka, przy której można odpocząć.
4. Maciej Siembieda "Trylogia grecka"
Historia Kostasa, greckiego powstańca i jego rodziny. Powieść sensacyjna z wielkim rozmachem, tajemnicami, intrygą i połączeniem wątków, które po prostu zwala z nóg. Nie jestem fanką tego typu literatury, ale Maciej Siembieda pisze jak nikt.
5. Julie Olivia "Jeśli to cię uszczęśliwia"
Zgadzam się z reklamą, że to powieść szczególnie dla fanów lat 90. Małe miasteczko, ojciec samotnie wychowujący córki - oczywiście przystojny, wyluzowany i z bardzo specyficznym poczuciem humoru. To historia o poszukiwaniu siebie, walce z ranami z przeszłości, odnajdywaniu lepszego życia i swojego miejsca na ziemi. W klimacie Gilmore Girls. Byłaby idealna, gdyby nie opisy scen miłosnych, które przyprawiają o ciarki żenady. To jedyny minus, ale do przeżycia. Reszta bardzo na plus.
Największe rozczarowania 2025:
1. Tomasz Sablik "Siedem dni"
Nie mam pojęcia, dlaczego w sieci pojawiły się głosy, że to taki "Biały lotos". No nie, kompletnie nie widzę zbieżności poza tym, że bohaterowie z problemami przyjechali na wakacje. Żadna z historii mnie nie wciągnęła, bohaterowie byli mocno antypatyczni i szczerze, nie utożsamiałam się z ich problemami. Ani fabularnie, ani językowo, ani w żaden inny sposób nie przekonuje do siebie. Przeczytałam i szybko zapomniałam.
2. Agata Przybyłek "W promieniach szczęścia"
Pomysł był, klimat też ok, ale na tym plusy się kończą. Powieść dłuży się. Zestawienie bohaterek jest sztampowe. Wydarzenia nie wciągają, podobnie jak historia, która jest rozciągnięta i wypełniona bardzo sztucznymi dialogami oraz powtarzanymi wyznaniami. Bazuje bardziej na emocjach niż na solidnie opowiedzianej i dopracowanej historii, a i te pierwsze są niesatysfakcjonujące.
3. S.A. Cosby "Asfaltowa pustynia"
Miało być wciągająco i intrygująco, ale niestety nie polubiliśmy się. Bug nie podbił mojego serca, choć doceniam to, że robił wszystko, by odciąć się od kryminalnej przeszłości i prowadzić uczciwe życie. Los jednak bywa przewrotny i w obliczu utraty warsztatu bohater podejmuje się nielegalnego czynu. Tak rozpoczyna się opowieść o drodze, podczas której wszystko idzie nie tak jak trzeba. A w cieniu tego majaczy legenda wielkiego ojca, z którą mierzy się bohater i trudna relacja z matką. Formalnie nie mam się do czego przyczepić, ale liczyłam na coś więcej.
4. Remigiusz Mróz "Langer"
Ta książka to po prostu epatowanie wydarzeniami, które nigdy nie powinny się wydarzyć. Więcej tam opisów brutalnych i przerażających scen oraz pokazywania fascynacji złem niż historii. Rozumiem, że są fani takich opowieści, ale ja kompletnie do nich nie należę.
5. Yoann Iacono "Skrzypce Goebbelsa"
Językowo jest ładnie, ale nie jestem w stanie zrozumieć emocjonalności bohaterki, dla której w wojennej zawierusze najważniejszy jest instrument i granie. Nieważne, że ludzie giną, że spotyka się z najgorszym dyktatorem świata. To wszystko tylko szczegół. Liczy się kariera. No nie, nie kupuję tego.
6. Sayaka Murata "Ziemianie"
Kupiłam tę książkę ze względu na jeża, to nie dziwi nikogo, ale nawet stado jeży nie uratowałoby tego, co się odpaliło w nowej powieści Muraty. Pomysł ukazania społeczeństwa, które jest bardzo opresyjne, jako Fabryki wyzuwającej ludzi z wolnej woli i indywidualności bardzo mi się podobał. Rozumiem poniekąd początkowe zachowanie Natsuki, która koszmarnie traktowana przez matkę i skrzywdzona przez innego dorosłego zmienia się nie do poznania. Finał "Ziemian" to jednak tak abstrakcyjna jazda bez trzymanki, że doprawdy do dziś nie wiem, co z tym zrobić. Nie polecam, bo nie chcę Was mieć na sumieniu.
Najlepsze w 2025 roku:
1. Radek Rak "Alef. Agla"
To była naprawdę wciągająca literacka przygoda. Świat, w którym miesza się car, bezpieka, magia i klimat XIX wieku. W którym dzieją się rzeczy z pogranicza jawy i snu. Przepełniona odwołaniami literackimi i kulturalnymi z porywającą akcją, charakterną bohaterką i masą wydarzeń. Świeża, dopieszczona językowo, napisana z polotem i fantazją. Już nie mogę się doczekać lektury kolejnych tomów.
2. S. Benedykta Karolina Bauman "Teraz. Historia bardzo osobista"
Wyróżniam ten tytuł ze względu na wielką emocjonalność powieści. Na trudne pytania, których autorka nie boi się zadawać. Wnikanie w głąb serca i duszy bohaterów i prawdę, która wypływa z opowieści. Fabularnie jest ciekawie, ale to właśnie umiejętność dotknięcia duszy i wywołania głębokiego poruszenia są tym, co podbiło moje serce.
3. Carley Fortune "Tamto złote lato"
Powrót do Barry's Bay był bardzo udany. Cicha, nieśmiała bohaterka i on - nazbyt śmiały, pewny siebie z poczuciem humoru i butą. Był klimat, nostalgia za przeszłością, rodzące się uczucie, tajemnica. Wydaje mi się, że autorka za bardzo inspiruje się twórczością Rebbecy Yarros w kwestii scen miłosnych, co moim skromnym zdaniem nie działa na korzyść jej powieści. Poza tym mam jednak słabość do opowiadanych przez nią historii, a ta była naprawdę dobra.
4. Suzanne Collins "Wschód słońca w dniu dożynek"
Pisarka udowadnia, że choć wraca do serii, która przyniosła jej sławę, nie odcina kuponów. To nie tomy pisane jedynie dla monetyzacji, ale historie, które pozwalają lepiej poznać bohaterów. Zawsze z lekką obawą odbieram takie powroty, ale Suzanne Collins po raz kolejny to zrobiła. Oddała w ręce czytelników świetnie skrojoną opowieść o młodości Haymitcha, która pozwala zrozumieć, dlaczego w "Igrzyskach śmierci" zachowywał się tak, a nie inaczej. Collins dała szansę pojąć miłośnikom serii zło, które szerzyło się w Panem. Pokazała także historię kilku innych bohaterów, których poznaliśmy w trylogii. Kawał dobrej i rozrywającej serce literatury.
5. Jonathann Fetter-Vorm "Trinity. Historia bomby, która zmieniła losy świata"
Czytałam doskonały reportaż Johna Herseya, oglądałam film Nolana, ale najbardziej przemówił do mnie właśnie wspomniany komiks. Dzięki niemu najbardziej odczułam tragedię, która była związana z powstaniem bomby atomowej i lepiej zrozumiałam postać Oppenheimera.
6. Michał Choiński "The New Yorker. Biografia pisma, które zmieniło Amerykę"
Kocham słowo pisane i uwielbiam czytać o dobrym dziennikarstwie. Michał Choiński wykonał kawał pracy i opisał wzloty i upadki kultowego pisma. Ewolucja redakcji, rozszerzanie działów, ścieranie się z nowoczesnością, zmiany w grafikach i co najważniejsze, bardzo dobrze opisany proces weryfikacji informacji - to wszystko odnajdziecie na stronach książki. Jeśli interesują Was medialne i kulturalne tematy, koniecznie przeczytajcie!
7. Anja Franczak "Żaba. Mała opowieść o żałobie"
Bardzo interesująca książka dla dzieci o tym, czym jest żałoba, z czym się wiąże, przez jakie emocje trzeba przejść. W całym procesie bohaterce towarzyszy żaba, która zmienia się z biegiem czasu. Przechodzi ewolucję od zasłaniającej cały świat, budzącej lęk postaci do towarzysza.
Komentarze
Prześlij komentarz