wtorek, 8 września 2015

Kwadrans Uważności - etap czwarty WDZIĘCZNOŚĆ - dzień trzeci - DOBRO W LUDZIACH




Zimno się zrobiło, ale pomimo chłodu pogoda sprzyja wędrówkom. Zza chmur wyszło słońce, a ja wybrałam się do Doliny Chochołowskiej ;-). Zachwycił mnie sam widok, kiedy wyszłam z kwatery. Część gór jest w szacie jesiennej, na części leży śnieg, po prostu bajka :-).



Dzisiaj miałam skupić się na ludziach. Znalezienie ich nie jest tu trudne, zwłaszcza że większość grzała się w schronisku przed dalszym etapem trasy. Usiadłam sobie z herbatą i patrzyłam. Część miała nietęgie miny, to pewnie przez zimno. Inni uśmiechali się, po niektórych było widać zmęczenie. Ale tutaj mało kto się spieszył. Ja wiem, że Ci ludzie albo byli już na emeryturze albo mieli wakacje, ale miło było popatrzeć, że nikt nie pędzi, nie przepycha się, że nie jest to jakiś pęd do nie wiadomo czego. To naprawdę napawa optymizmem, że ludzie potrafią się zatrzymać :-).

Moją uwagę przykuł pewien malec, który nie dość, że był ciągle uśmiechnięty, ciekawy wszystkiego, to jeszcze co jakiś czas odwracał się do mnie z uśmiechem. Podobało mi się, jak pytał i słuchał mamy. To jak wszystko go interesowało tak, że nie mógł po chwili usiedzieć i tata musiał go zabrać do okna i pokazywać góry. Wiem, że dzieci zawsze wywołują dobre myśli. Że właśnie takiego dziecięcego zachwytu nam trzeba, tego uśmiechu, zaufania, zdumienia.



Owszem może dzieciaki bywają czasem nadpobudliwe, może czasem marudzą, bywają uparte, ale czyż Jezus nie powiedział, że jeśli nie staniemy się jak one, nie wejdziemy do Królestwa Niebieskiego? Kiedy chodziłam na relolekcje prowadzone przez Witka Wilka opowiadał on o człowieku imieniem Jawes. Modlił się on do Boga słowami: "Obyś mi skutecznie błogosławił"! Nieco zuchwałe, prawda? Ale czy to też nie przekonanie, że Bóg go kocha i ma być przy nim? Dzieci mają w sobie uroczą kokieterię, stają przed człowiekiem, uśmiechają się, starają się zwrócić na siebie uwagę, bo chcą czuć się wyjątkowe, doceniane. Tak samo jest w Kościele. Pchają się najbliżej Pana, bo tam jest najlepiej :-). Obyś mi skutecznie błogosławił, bo jestem wyjątkowy i Twój, zdaje się mowić ich uśmiech. 

Nie musiałam szukać dobra w gestach tego malca, bo on jest dobrem. Za to dostrzegłam go dużo w cierpliwości, wyrozumiałości rodziców, w ich mądrym podejściu do chłopczyka. Co we mnie wywołał? Tęsknotę za tą dziecięcą cząstką, którą powinien zachować każdy z nas. Za czystym pogodnym spojrzeniem, które oczekuje rzeczy najważniejszych i najprostszych. Za uśmiechem, którym obdarza się każdego na szlaku, a którego tak mało w codziennym zabieganiu, choć on nic nie kosztuje. Warto uczyć się od dzieci, to mądrzy nauczyciele :-).


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz