środa, 19 sierpnia 2015

Ślepa miłość – Reyes Montforte „Niewierna”


„Ale to, co zaczynała odczuwać teraz, odbierała inaczej. Było to coś nieznanego, spowitego aurą tajemnicy, coś niezdrowego, co wyłączało mechanizmy samokontroli i przynosiło całkowitą kapitulację zmysłów. Kiedy wyobrażała sobie, że jest przy niej Nahib – albo kiedy rzeczywiście przy niej był – czuła, że jej mózg ulega hipnotycznemu, chorobliwemu zniewoleniu, że działa na nią jakaś magnetyczna siła popychająca ją w kierunku tego mężczyzny.” – s. 62-63


   
   Stoję przed nie lada wyzwaniem. Mam pisać o książce, która wciągnęła mnie tak, że przeczytałam ją niemal w trzy dni, choć jak wspominałam wielokrotnie, nie czytam zbyt szybko. Mam opowiedzieć o prawdziwej historii, która pochłonęła mnie bez reszty, którą śledziłam z zapartym tchem, rosnącą ciekawością i dreszczami na całym ciele. Która w końcu sprawiła, że mimo tych wszystkich rzeczy, które codziennie docierają do nas z mediów i tak wydawała mi się surrealistyczna. Czułam się niemal jak bohaterka, ciągle zastanawiająca się, czy to co się jej przydarza nie jest przypadkiem jakimś okropnym koszmarem.

   Miało być jak w bajce, piękna miłość, której nic nie zdoła zniszczyć, nawet niezrozumienie bliskich. Patrzenie sobie w oczy, wkraczanie w świat ukochanego, poznawanie nowych rzeczy, upojne dni i noce wypełnione niekończącą się i stale rosnącą w siłę miłością. Marzenia przybrały realny kształt, można było ich dotknąć, objąć je, przytulić, pocałować. Los był przychylny, a świat wydawał się słonecznym miejscem, w którym istnieje tylko szczęście. Przynajmniej do czasu…

   Sara Dacosta Santos nie wymagała wiele od życia, w zasadzie ta młoda, gdyż 24-letnia kobieta była nad wyraz dojrzała jak na swój wiek. Jej świat tworzył ojciec Mario, z którym lubiła słowne przepychanki, będące wyrazem ich uczuć, ale również inteligencji i różnicy zdań oraz syn Iván, wesoły malec, który uwielbiał szybko mówić o tym, co dzieje się w jego życiu. Dzięki znajomości kilku języków spełniała się zawodowo, robiąc to co lubi, ucząc przybyszów z innych krajów jej ojczystego języka hiszpańskiego. Jak na osobę, która w wieku nastoletnim straciła matkę a następnie zaszła w nieplanowaną ciążę i która samotnie wychowywała dziecko, radziła sobie nad wyraz dobrze. Miała wierną, wieloletnią przyjaciółkę Lucíę de la Parra Mengual, z którą uwielbiała spędzać wolne chwile oraz licznych kolegów w pracy. Jednak jak każdy potrzebowała i marzyła o miłości. Związek z Miguelem, rozwijającym swoją karierę, ambitnym policjantem, choć był udany, z czasem rozpadł się ze względu na zmniejszającą się ilość czasu i związane z pracą tajemnice, które mężczyzna musiał zachowywać. 

   Po tym wydarzeniu Sara podchodziła do związków ostrożniej. Bardziej skupiła się na rodzinie i unikała relacji, które mogłyby zranić ją i jej syna. Jej uporządkowane i ascetyczne życie, wypełnione pracą i rodziną, pewnego dnia wywróciło się do góry nogami. Świat stanął na głowie i rozpoczęła się historia, której nikt nie mógł przewidzieć. Czemu piszę o tym wszystkim w czasie przeszłym? Ponieważ „Niewierną” w zasadzie mogę podzielić na dwie historie – życie Sary przed i po spotkaniu jej miłości. Wszystko zaczęło się od pożegnania jednego z nauczycieli pracujących w szkole językowej, po którym Nahib, uczeń Sary odwiózł ją do domu. Następne było przypadkowe spotkanie w kawiarni. Od tego czasu życie bohaterki zmieniło się diametralnie. Zauroczona przystojnym Marokańczykiem kobieta zaczęła się z nim spotykać, nie podejrzewając nawet, co ją czeka. Zafascynowana mężczyzną, który wzbudził w niej uczucia i zaczął opowiadać o swojej kulturze, zapragnęła poznać jego świat. Jej życzenie spełniło się z nawiązką, bohaterka poznała miłość, która następnie doprowadziła ją na samo dno piekła. Zadurzona po uszy, brnęła w układ, którego nie rozumiała i którego konsekwencji nawet nie była w stanie przewidzieć. Z miłosnego uniesienia, została brutalnie zrzucona do świata pełnego fanatyzmu, przemocy, bezduszności, a to był dopiero początek…

   Brzmię tajemniczo, ale nie chcę wyjawiać tajemnicy „Niewiernej”, by nie psuć nikomu czytania, nie podsuwać tego, co będzie stopniowo odkrywać na kartach książki. Powiem jedynie, że bohaterkę poznajemy w chwili, gdy jest przygotowywana wbrew swojej woli do samobójczego zamachu. Taki wstęp jest bardzo mocnym akcentem, ale również interesującym zabiegiem, wzmacniającym ciekawość czytelnika, który zadaje sobie pytanie, jak do tego doszło. Śledzimy zatem rozwój wypadków, historię zwykłej, nowoczesnej, inteligentnej kobiety, która została uwikłana w zdarzenia rodem z jakiegoś filmu.

   Ponieważ nie jest to fikcyjna opowieść, traktowałam bohaterów, nie jako wykreowane postacie, ale zwykłych ludzi. Stąd też odbiór tej pozycji był taki mocny. Sara, choć ma poukładane w głowie, jest kobietą bystrą i mądrą tak mocno daje się ponieść uczuciom, że nie zauważa nadciągającego niebezpieczeństwa. Przeżywając wielką miłość, ignoruje nie tylko dobre rady ojca i przyjaciółki, ale również sygnały, które wysyła jej intuicja. Kobieta bowiem, zauważa pewne niepokojące rzeczy, ale szybko potrafi je wytłumaczyć, bo przecież nie można oceniać wszystkich tak samo. W błędnej ocenie rzeczywistości pomaga jej Nahib. Czaruje on wyglądem, kulturą, zmysłowością. Swoimi czynami przekonuje ukochaną, że nie jest nikim niebezpiecznym, wręcz przeciwnie, dość swobodnie podchodzi do religii, a wszelkie niesprawiedliwe oceny mocno go ranią. Z niezachwianą logiką tłumaczy, że nie można na podstawie kilku fanatyków oceniać całej społeczności. I jest to słuszne podejście, jednak wnikliwy obserwator zauważa, że działania mężczyzny nie zawsze są spójne z jego słowami. Wszystko przykryte jest piękną zasłoną tajemniczości i niezwykłości świata wschodniego, tak by nie pokazać prawdziwych znaczeń słów, gestów, czynów. Nahib kusi Sarę, delikatnie i jakby od niechcenia zdaje się wprowadzać ukochaną w swój świat. Słowa padają podczas rozmów i zbliżeń, czyny odwołują się do miłości. Wszystko jest niewinne, naturalne, tak że niemal nie sposób zauważyć, że Marokańczyk przerabia kobietę na swoją modłę. Nowe potrawy, nauka kilku słów, tłumaczenie religii, cytowanie Koranu, w końcu skłonienie bohaterki do zmiany wyglądu. Ukochany tak skutecznie omamia Sarę, że ta nie może bez niego żyć. Nahib staje się dla niej jak narkotyk. Kiedy zaś sprawy przybierają niefortunny obrót, ujawnia swoje prawdziwe, przerażające oblicze i wprowadza bohaterkę w bezlitosny świat, którego nie znała.

Niewierna” napisana jest z rozmachem. Świetny język, użycie trzecioosobowego narratora, który jest obiektywny i dzięki temu wzmacnia emocjonalność tej historii oraz prawdziwość wydarzeń tworzą mocną mieszankę, dzięki której nie sposób oderwać się od książki. Powieść wbija w fotel, druzgocze, gdy uświadomimy sobie, że ludzie tacy jak Nahib i jego towarzysze istnieją naprawdę, nie wahają się przed niczym i potrafią wywierać na innych tak mocny wpływ, że zmieniają ich w swoich sojuszników. Reyes Montforte ukazuje jak można oszukać a następnie zniszczyć człowieka. Doprowadzić kogoś na skraj wytrzymałości psychicznej, skrzywdzić go tak mocno, że już nigdy nie będzie taki jak dawniej. „Niewierna” to powieść o miłości, kłamstwie, terroryzmie, zaplanowanej i starannie wyreżyserowanej manipulacji, o walce - dla jednych o powrót do normalnego życia, dla innych o urzeczywistnienie wymarzonej wizji świata. Książkę mogę śmiało polecić każdemu, ponieważ z wielką szczerością ukazuje ona losy bohaterów, każe zastanowić się nad dokonywanymi przez nas wyborami i posiada wszystkie cechy dobrej lektury: wciąga, zaskakuje, pozwala zżyć się z bohaterami, wywołuje szereg emocji. Szczególnie zakończenie powala. Przyznam, że spodziewałam się czegoś całkiem innego, snułam pewien scenariusz, jednak nie przewidziałam takiego rozwiązania historii, mocnego i bolesnego, choć cała książka jest niezwykle dramatyczna, a momentami brutalna. Dla mnie jednak stała się jedną z pozycji obowiązkowych, które trzeba przeczytać, żeby lepiej zrozumieć, że takie rzeczy dzieją się na świecie. 


Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu WAM.

Reyes Montforte, Niewierna, przeł. Zbigniew Zawadzki, wyd. WAM, Kraków 2015. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz