![]() |
Jestem tak zwanym niuchaczem ;-). Uwielbiam zapachy, więc to ćwiczenie było przeogromnie miłe dla mnie :-)
Tym razem po pracy, usiadłam spokojnie z kubkiem czekolady o smaku malinowym. Zamknęłam oczy i grzejąc ręce o kubek powoli zaczęłam wdychać zapach. Początkowo woń była intensywna, ale docierała jedynie na "sam czubek" nosa. Była słodka i nęcąca. Choć dzisiaj dzień minął spokojnie, to po chwili poczułam, że wszystko ze mnie opada. Mięśnie się rozluźniły (czy zawsze chodzimy tacy spięci i tego nie widzimy?), a ja coraz bardziej skupiałam się na aromacie. Co jakiś czas musiałam podnosić głowę, ponieważ do zapachu łatwo się przyzwyczaić. Wystarczyło jednak kilka wdechów, by znów czuć moją czekoladę. A było to inne odczuwanie.
Zapach zaczął docierać głębiej, intensywniej, rozchodzić się we mnie. Poza początkową wonią czekolady, poczułam również nutkę malin. Trochę przypomniał mi się również zapach kakao, które czasami jako mała dziewczynka pijałam w weekendy i czas kiedy mama piekła murzynka i cała kuchnia wypełniała się słodkim czekoladowym i kakaowym zapachem. Maliny, które po prostu uwielbiam, przywiodły mi na myśl wakacyjne wyjazdy w Bieszczady, gdzie było pełno krzaków, z których rwałam owoce. To był dobry czas radości, rozmów z mamą, poznawania świata, odpoczynku.

Wnioski na dziś - jeden mały napój, a tyle emocji, skojarzeń, wspomnień i tak piękna chwila odpoczynku. Polecam każdemu, z czymś czego zapach lubicie :-). A czekolada faktycznie, smakowała lepiej, gdy powoli piłam ją po tym ćwiczeniu :-).
Komentarze
Prześlij komentarz