niedziela, 26 stycznia 2020

Prognoza przyszłości czyli słów kilka o 776 numerze "Miesięcznika Znak"



"Sezonowość i lokalność to jedno z najczęściej przywoływanych rozwiązań, gdy mowa o kryzysie klimatycznym. Ale nie jedyne. Są tacy, którzy mówią, że uratuje nas tylko wykluczenie z diety mięsa, inni wskazują na ekologiczną, zrównoważoną produkcję żywności, która niekoniecznie idzie w parze z lokalnością. W Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii duży nacisk kładzie się na powrót do gotowania w domu, od podstaw i ze świeżych produktów." - s. 20 

Klimat nieuchronnie się zmienia. Coraz głośniej mówi się o tym, że trzeba jak najszybciej opamiętać się i zacząć wprowadzać zmiany. Nieprzewidywalność pogody, susze, powodzie, przymrozki, nieadekwatne co pór roku temperatury, wyjaławianie lub przewożenie ziemi, to wszystko wpływa na to, że coraz częściej zastanawiamy się, co stanie się z rolnictwem. Pojawiają się głosy, że niektóre gatunki roślin znikną na zawsze. Zanieczyszczenie środowiska, stosowanie antybiotyków w hodowli zwierząt, modyfikowana genetycznie żywność, to niektóre zjawiska, będące dla nas codziennością. Wobec piętrzących się pytań i problemów, warto zastanowić się, jak za kilkadziesiąt a może nawet za kilka lat będzie wyglądać nasz jadłospis i nasza planeta? 

niedziela, 12 stycznia 2020

Spacerowe rozkminy #17 czyli co przyniósł 2019 rok



Za oknem już ciemno. Mam ochotę zapalić zapachową świeczkę, wziąć aromatyczną kąpiel, schować się pod kocem, puścić w tle jazz i zatopić się w lekturze. Obrazek iście hygge, ale życie toczy się innym torem. Za chwilę wstanę i zacznę robić obiad na jutro. Będę co jakiś czas siadać przy komputerze i wystukiwać kolejne zdania. Nie mam z tym problemu, właściwie naprawdę rzadko zdarza mi się nie mieć weny do pisania. Czasami brak chęci, czasu, ale weny raczej nie.

sobota, 7 grudnia 2019

Mirosław Wlekły "Raban! O Kościele nie z tej ziemi" - adwentownik 2019 #1



"Przejdź się więc ulicą. Wyjdź raz albo nawet dziesięć w ciągu dnia. Wybierz choć jeden dzień, aby wyjść do ludzi. To jest nasza misja. Porozmawiaj z nimi albo po prostu bądź, byleby wiedzieli, że przyszedłeś specjalnie dla nich. Tudo bem? Wszystko w porządku? - zapytaj. Czasami wystarczy. Od razu będą wiedzieć, że pracujesz. Że zatrudniłeś się jako pasterz zagubionych owiec." - s. 106


Od samego początku swojego pontyfikatu Papież Franciszek nawołuje do tego, by ożywić naszą religijność. Zachęca do aktywności, ponieważ wiara bez uczynków jest martwa. Przypomina, że o tym, jakimi jesteśmy chrześcijanami świadczą nie słowa, ale nasze czyny. Mamy być widoczni, słyszani. Żywa wiara to dzielenie się z innymi Ewangelią, tą która wyraża się w naszej codzienności. To ono jest świadectwem tego, czy zachowujemy słowa zapisane na kartach Pisma Świętego. Niektórzy ogromnie wzięli sobie do serca stwierdzenie, by robić "raban w Kościele". Co więcej działają tak, że nie mieszczą się w utartych schematach. 

czwartek, 28 listopada 2019

O wiedzy wszelakiej i ludziach renesansu - Miesięcznik Znak nr 774


"Ludzie z pewnością są obdarzeni wolą, tyle że nie wolną. To nie my decydujemy o tym, jakie mamy pragnienia. Nie jesteśmy w stanie postanowić sobie, że będziemy introwertykami albo ekstrawertykami, osobami opanowanymi bądź nerwowymi, homo- bądź heteroseksualnymi. Ludzie dokonują wyborów, ale nigdy nie są to wybory niezależne. Każdy wybór zależy od szeregu uwarunkowań biologicznych, społecznych i jednostkowych, na które nie mamy wpływu." - s.13

Jego nazwisko słyszał niemal każdy. Jedni mają go za człowieka renesansu, kogoś, kto wskazuje drogę w dzisiejszej zwariowanej rzeczywistości i wyjaśnia świat. Inni patrzą pobłażliwie. Niektórzy wręcz nie chcą o nim słyszeć, oskarżając go o uprawianie pseudonauki. Jest znany, lubiany, nienawidzony, uznaje się go za autorytet lub traktuje jak bajkopisarza. W bibliotekach jego książki są stale w wypożyczeniu lub rezerwacji. Czytamy go, słuchamy audiobooków, oglądamy na youtube. Po prace Yuvala Noaha Harariego sięgają nawet ci, którzy nie za często łapią za książkę, bo niezręcznie powiedzieć, nie znam człowieka i nie wiem, co mówi.

niedziela, 24 listopada 2019

Jaroslav Rudiš "Grandhotel. Powieść nad chmurami"



"Wiem, że to wszystko brzmi jak wariackie gadanie. Może jestem wariatem. Nie jesteście jedynymi, którzy tak myślą. (...) Może jestem chory. A może nie, może chory jest świat wokół mnie, choć uznaję, że szanse na to, że tak jest, są niewielkie." - s. 35

Chmury są piękne, majestatyczne. Pobudzają wyobraźnię, pozwalają się zrelaksować. Z dzieciństwa większość z nas pamięta słodkie leżenie na trawie i wpatrywanie się w niebo, odgadywanie kształtów, w które układały się pierzaste olbrzymy. To po chmurach można odgadnąć zmieniającą się pogodę. Obserwacja nieba pozwala poznać niektóre tajemnice świata. Daje wytchnienie, jest czymś, co powinno nam towarzyszyć.

środa, 13 listopada 2019

Małgorzata Rejmer "Błoto słodsze niż miód. Głosy komunistycznej Albanii"




"Był sobie raj, stworzony w najsłuszniej socjalistycznym kraju na świecie. 

Gdzie wszystko należało do wszystkich i nic nie należało do nikogo. 

Gdzie każdy umiał pisać i czytać, ale pisać można było tylko to, z czym zgadzała się władza, a czytać tylko to, co władza zatwierdziła.

(...)

W raju nie było jednak więzień politycznych, a jedynie "obozy reedukacji", służące do zmiany świadomości wrogów ludu za pomocą lektur, tortur i katorżniczej pracy.
W raju wszyscy byli równi, ale ludzi dzieliło się na lepszych i gorszych - tych z dobrą biografią, którzy wiedli żywot poczciwy, i tych ze złą, gnębionych od urodzenia. (...).
Władza trzymała w rękach życie każdego obywatela i decydowała: (...) Komu będzie się wiodło, kto będzie wegetował, komu ukradnie się życie. 
(...)
Ci, którzy żyli zgodnie z regulaminem raju, wierzyli, że są najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Wprawdzie niektórzy przed zaśnięciem zastanawiali się, czym jest wolność, ale inni uważali, że nie brakuje im niczego. Władza dawała dach i jedzenie, szkołę i pracę, więc obywatele nie musieli martwić się o nic. Musieli tylko uważać na to, co mówią, robią i myślą." - s. 11-13.

W spokojny jesienny wieczór usiądźcie i posłuchajcie. Opowiem Wam o książce, która zostanie w Waszej pamięci i nie pozwoli o sobie zapomnieć. Nie będzie to radosna opowieść, więcej nawet, nie będzie choćby spokojna. Wejdziemy do świata, o którego istnieniu lepiej nie wiedzieć. Rzeczywistość, która się przed nami otworzy, będzie jak z powieści Kafki z tą różnicą, że to nie powieść. Wszystko wydarzyło się naprawdę. Będziecie zachodzić w głowę jak można było tak żyć, przyjdą chwile zwątpienia i zastanowienia się, czy faktycznie to prawda. A jednak. Małgorzata Rejmer przedstawi Wam opowieść o kraju ogrodzonym murami i drutem kolczastym. Raju, z którego nie można było wyjść. Z tą różnicą, że będzie ona złożona z samych faktów, nie zaś jak w przypadku baśni, fikcji z ziarnem prawdy.

sobota, 2 listopada 2019

Maria Paszyńska "Dwa światła"



"Świat się dla mnie zatrzymał. Byłem ja i muzyka przenikająca każdy fragment mojego ciała. Nie wiem, dlaczego akurat to wykonanie zapamiętałem, przecież w moim domu było dużo pięknych dźwięków, często słuchałem rozmaitych koncertów orkiestrowych i występów solistów, a jednak zdarzają się czasem takie chwile, po których nic nigdy nie jest takie samo". - s. 110

Lubię muzykę, ostatnio przy pisaniu muszę słuchać jazzu. Ot taka fanaberia, rzekłby ktoś, że lansowanie się, bo dobra literatura, jazz. Nic bardziej mylnego. To raczej tropienie piękna niż wywyższanie się. Jak w powyższym fragmencie, szukam i czasami zatrzymuję się, nad dźwiękami, słowami, obrazami. Zapisuję je głęboko w sercu i już wiem, że wrócą, w odpowiednim miejscu i czasie. Będą pracować we mnie, choć nie zawsze mam świadomość, że tak się dzieje. Ale wiem, że pewnego dnia zaświtają w mojej pamięci, odezwą się czystym i pięknym głosem, by pozwolić zrozumieć, wyjaśnić coś, pomóc. Tym jest siła literatury i sztuki, której nie sposób pojąć i objąć rozumem.