wtorek, 23 maja 2017

Spacer po Warszawskich Targach Książki 2017




Warszawskie Targi Książki, czyli impreza idealna dla wszystkich miłośników literatury. Doskonale potwierdzająca również, że z tymi 37% to tak do końca nie jest... Dla mnie osobiście to okazja do spotkania się z przyjaciółką, autorami, wydawcami, pobuszowania w pięknym zagęszczeniu książek na metr kwadratowy ;) i miłego spędzenia czasu. Do stolicy wybrałam się w piątek i po niewielkim zamieszaniu związanym z przybyciem na stadion prezydenta, rozpoczęłam wędrówkę. Kupiłam najpierw prezenty dla kilku osób, a następnie zajęłam się zwiedzaniem stoisk. Lubię piątek, bo wtedy jest mniej osób, można kupić sobie kilka książek i spokojnie oglądnąć wszystko bez pośpiechu i przeciskania się przez tłumy. 



Zawitałam na stoisko Czwartej Strony, gdzie Piotr obdarował mnie przecudnie wydaną książką Sarah Moss "Nocne czuwanie", "Rekinem i baranem" Marty i Adama Biernat, na którego czaiłam się od dawna, trzema egzemplarzami reklamowymi książek, które będą miały swoją premierę oraz świetnymi przypinkami z "The call", "Buntowniczki z pustyni" i "Nocnego żniwiarza". Serdecznie dziękuję za wszystkie piękności :). 



Następnie ruszyłam na dalsze zwiedzanie, pilnując czasu, by nie spóźnić się na spotkanie z Agnieszką Lis, której "Pozytywka" dostarczyła mi wielu emocji i tematów do przemyśleń :). Nim do niego doszło, kupiłam sobie najnowszą książkę Remigiusza Mroza "Deniwelacja" oraz "Luonto" Melissy Darwood, o której słyszałam tak wiele a jednocześnie tak mało, że muszę przekonać się, o co tak naprawdę chodzi. Przesympatyczne spotkanie z Autorką "Karuzeli" oraz z Dorotą z bloga Przeczytanki zakończyło mój piątkowy spacer po Targach. 



Sobota była nieco leniwa. Wstałam późno i na luzie wybrałam się na stadion. Z przyjaciółką i jej współlokatorką krążyłyśmy po targach. W świetnej cenie kupiłam "U4. Jules", o którym słyszałam dobre rzeczy i w pakiecie dostałam audiobook "U4. Yannis" oraz zakładki i znaczek "kochajcie tłumaczy". I tak, tłumaczy trzeba kochać, bo są świetni. Ich praca powinna być bardziej doceniana, bo mają ogromny wkład w szerzenie literatury i popularyzowanie jej. I umożliwiają zapoznanie się z tytułem, którego inaczej nie można byłoby przeczytać. Wszak dobry przekład to połowa sukcesu książki. Bardzo miło rozmawiało się z Panem Jakubem Jedlińskim, który tłumaczył wspomniany tytuł. Następnie udałam się na spotkanie z przemiłym Przemysławem Borkowskim, autorem "Zakładnika", który opowiedział mi zabawną anegdotę i na szczęście nie zdradził zakończenia rozpoczętej w drodze do Warszawy powieści. Potem zaglądnęłam do Karoliny Wilczyńskiej i podzieliłam się moimi wrażeniami dotyczącymi lektury "Ja, kochanka", która była jedną z tych książek, na długo zapadających w pamięci czytelnika. W międzyczasie udało mi się złapać aparatem Charlotte Link, Andrzeja Pilipiuka i Hannę Krall. Najlepsze czekało mnie jednak po targach. Cudowne spotkanie z najukochańszą osobą na świecie <3, dla tej chwili mogłabym jechać do Warszawy nawet 12 a nie 6 godzin. 





Niedziela to totalne szaleństwo ;) poszłam od razu na otwarcie, bo czas miałam ograniczony. Jakimś cudem udało mi się być pierwszą w kolejce do Mai Lunde, która po prostu rozłożyła mnie na łopatki uśmiechem i ciepłem. Tam spotkałam Tomka, Jerzego z Kto czyta, żyje podwójnie i Karolinę z Tanayah czyta. Potem wędrowałam z przemiłym Tomkiem i udało mi się zaglądnąć w kilka miejsc. Załapałam się na zdjęcie z Agatą Przybyłek i Natalią Sońską, od której dostałam jej dwie pierwsze powieści, ogromnie dziękuję <3. Potem był dalszy spacer i kolejni autorzy. W iście partyzanckim stylu, dzięki uprzejmości Ani ze Świata Książkowych Recenzji dostałam się do Remigiusza Mroza (tak, nadrobię zaległości, obiecuję! i kolejnym razem będę miała ze sobą książkę). Niestety w końcu trzeba było wracać, a szkoda. Podróż na szczęście umilał mi wielki uśmiech, wspaniałe wrażenia i "Zakładnik". 

Z Agnieszką Lis i jej świetną "Pozytywką" 

Przemysław Borkowski na szczęście nie zdradził mi zakończenia "Zakładnika"

Z Karoliną Wilczyńską rozmawiałyśmy o "Ja, kochanka"

Nie ma targów bez zdjęcia z Piotrem z Czwartej Strony :)

Z Natalią Sońską i Agatą Przybyłek, na szczęście zdążyłam :)

Wróciła tradycja targowych zdjęć z Remigiuszem Mrozem :)

Pierwsza w kolejce :) z Mają Lunde <3


Udało mi się złapać jeszcze Pana Jerzego Bralczyka :)

Z Anią ze Świata Książkowych Recenzji, Karoliną z Tanayah czyta i Jerzym z Kto czyta, żyje podwójnie :)


Krótko o targach: świetni ludzie, ciekawe spotkania. Sama organizacja, wydaje mi się, że w tamtym roku stoiska były nieco bardziej "wystawne". Szkoda również, że spotkanie z Hertą Müller było w czwartek, a nie np. w sobotę, gdy mogła pojawić się większa liczba osób. Trochę brakowało jakiejś większej ilości stoisk z jedzeniem, ale dało się przeżyć ;). Żałuję, że nie było również jakichś większych promocji, tutaj tylko Czarna Owca zaszalała. Ogólnie jednak jest na plus :).

Hanna Krall

Andrzej Pilipiuk

Katarzyna Puzyńska

Charlotte Link

Katja Kettu

A jak Wam podobały się targi?

piątek, 12 maja 2017

Znajdź mnie - Katarzyna Olubińska "Bóg w wielkim mieście" + kilka słów o spotkaniu z Autorką

z cyklu książki z duszą




"Wielkie miasto, choć daje dużo możliwości i dostęp do wielu pięknych rzeczy, bywa też oceanem obojętności. Ten "ocen" czasami wręcz nas zalewa. Rozglądasz się dookoła, szukając jakichś dobrych, bliskich oczu, ale widzisz tylko ludzi schowanych na maskami i wysokimi murami. A status na Facebooku głosi: "W doskonałym nastroju". Ewentualnie: Love my live, Love my job. Ta obojętność sprawia, że miasto staje się wielką pustynią, na której liczy się najmniejszy nawet gest życzliwości. Ten gest naprawdę potrafi zmienić czyjeś życie. O "globalizacji obojętności" mówił często papież Franciszek, prosząc o jej przezwyciężenie. Najbardziej namacalna jest chyba w korporacjach. Nieraz dziwiło mnie, jaka przerażająca cisza może panować w biurze pełnym ludzi albo w banku czy poczekalni u lekarza. Bywa, że przerwie tę ciszę na przykład czyjeś kichnięcie. Powiedzenie: "Na zdrowie" staje się wtedy niemalże aktem heroizmu. Ciekawe, że częściej zdobywają się na tę odwagę starsi ludzie. podobnie jest ze słowami: "przepraszam", "dziękuję", z gestem krzyża przed jedzeniem lub przed rozpoczęciem podróży pociągiem czy lotu." - s. 197


Wielkie miasto to wielkie możliwości, ogromne oczekiwania, piękne marzenia, teatry, kina, koncerty, muzea, ogrom ludzi, korki, wieżowce, pośpiech. To różnorodność i odmienność, gwar, hałas, ale też pustynia, samotność wśród tłumu, życie na modłę "fast", nowoczesne, ze swoimi prawami, często z dala od Boga. Oczywiście to generalizowanie i obraz bardzo uproszczony. Jak wszędzie nie brak w nim miejsc urzekających, przepełnionych modlitwą,  ale i miejsc, gdzie imię Pana nie jest mile przyjmowane. Wielkie miasto to obszar, w którym człowiek jest bardziej anonimowy, pozostawiony w jedynie wąskim gronie przyjaciół. To gąszcz mnogości, labirynt doznań, pragnień, piękna, ale i niebezpieczeństwa.

Katarzyna Olubińska do Warszawy przyjechała z wielkimi marzeniami i ogromnym zapałem do pracy. Nie ociągała się, dawała z siebie wszystko, często kosztem snu i własnego zdrowia. Pięła się po szczeblach kariery, piękna, młoda, zdolna, utalentowana. Wydawać by się mogło, że miała wszystko, ale to tylko pozory. Czegoś brakowało. Zaczął doskwierać brak czasu dla bliskich, powierzchowne relacje z ludźmi, samotność. W końcu odezwała się pustka a wraz z nią wyrwało głośne wołanie do Boga. A On odpowiedział, w tempie ekspresowym. Wszystko stanęło na głowie, autorka zaczęła się zmieniać, poszukiwać, traktować sprawy wiary poważniej i z czasem mówić o niej otwarcie. Przekonała się, że nie brak wokół ludzi, którzy podobnie jak ona spotkali Chrystusa i opowiadają o Nim innym. Co ich odróżnia od typowego Kowalskiego mijanego na ulicy? Przede wszystkim to, że osiągnęli sukces, są znani i lubiani. Ich droga była różna, w końcu, ilu ludzi tyle historii. 

"Bóg w wielkim mieście" to piętnaście wywiadów dotyczących wiary z tymi, którzy na co dzień goszczą w telewizji, na portalach plotkarskich, różnego rodzaju galach filmowych, sportowych czy muzycznych. Czytelnik poznaje rozmówców autorki, dla których chrześcijaństwo od dłuższego czasu jest istotnym elementem życia lub całkiem nową wartością. Dowiaduje się o zmaganiach Sebastiana Fabijańskiego, który wcale nie jest pokornym typem, ale dla którego Bóg jest istotny. Czyta o znanym z "Plebanii" Krystianie Wieczorku, który otworzył biznes z ojcem i który czuje obecność Pana każdego dnia. Markia opowiada tu o swoich wzlotach i upadkach. Bolesnym momencie, w którym zawołała do Stwórcy i uczepiła się modlitwy niczym liny ratunkowej. Maciej Musiał wspomina o tym, że chciałby dobrze przejść przez życie i nie wstydzić się tego, co zrobił po drodze, dlatego wiara to dla niego dobry GPS. Na kartach książki Wojciech Modest Amaro opowiada o swoim nowym projekcie oraz o tym, że czasami dobrze jest, gdy coś nie idzie po naszej myśli. Marcin Gortach mówi o modlitwie i tym, że ważniejsze jest dla niego zdrowie rodziny niż kolejne punkty w meczu. Anna Kalczyńska-Maciejowska odwołuje się niemal do przypowieści o talentach, podkreślając, że Bóg po to nam je dał, by z nich korzystać i je rozwijać. Agnieszka Cegielska snuje opowieść o tym, jak uśmiechem i dobrocią rozbroiła pewnego ochroniarza. Kamil Pawelski znany bardziej jako Ekskluzywny Menel otwiera się przed dziennikarką, wyznając, że chciał popełnić samobójstwo. Krzysztof Antkowiak zaś przyznaje, że Bóg pozwolił mu zwalczyć nałóg. Historii i zagadnień jest oczywiście więcej. Przeplatają się one z refleksjami autorki i ułożone są w rozdziały, które w zasadzie mogą podsumować całą życiową wędrówkę człowieka, której towarzyszy Bóg.



Z książki wyłania się bardzo realny obraz świata, w którym można mieć pieniądze, odnosić sukcesy, być na pierwszych stronach gazet, mieć wygląd, talenty i być jednak nieszczęśliwym i zagubionym. Katarzyna Olubińska i jej rozmówcy podkreślają wagę życia z Panem i łaski, jakie daje kroczenie przez codzienność ze Stwórcą. Myślę, że są to świadectwa tym bardziej przekonujące, że oderwane od stereotypowego wizerunku smutnego i przygniecionego wymaganiami chrześcijanina, z którym walczy papież Franciszek. Z wielu rozmów przebija głęboki spokój, radość, zachwyt życiem i zgoda na pracę nad sobą. Świadomość, że nikt nie jest doskonały a życie wiarą to tak naprawdę proces, ciąg decyzji, trudów, wysiłków, zdarzeń, które nie do końca rozumiemy, ale które dają szczęście, pokój, poczucie wolności. Zachwyca mnie energia i optymizm, które wypływają z kart książki. Pokazanie, że w każdym miejscu i czasie, można zacząć od nowa, że Bóg czeka na człowieka, na jego jeden mały krok, by chwycić go w Swoje ramiona i nieść. To nie żaden odległy surowy stwórca, ale Ojciec, który patrzy z miłością na dziecko i gotów jest mu pomóc, wystarczy słowo. Jak o każdą relację i o tę trzeba dbać i pielęgnować ją przez modlitwę, czytanie Pisma Świętego, sakramenty, lektury, zwykłe podejście do drugiego człowieka z miłością. To jednak nie mozolne, smutne zadanie, ale radość odkrywania nowej rzeczywistości, która przepełnia człowieka. Radość, która łączy się z sukcesem zawodowym, powodzeniem w życiu, która przenika wszystkie płaszczyzny życia.

"Bóg w wielkim mieście" to mądra, ciepła książka, która urzeka szczerością i optymizmem. To opowieść o drogach prowadzących do Pana, ścieżkach, którymi kroczy się od dawna lub nowo odnalezionymi. To oddech wolności w świecie, który przymusza do wielu rzeczy. Świetny i poruszający styl autorki, śmiałe wyznania, ogromna dawka optymizmu, zachwycenie się rzeczywistością, która do łatwych nie należy, ale daje prawdziwą wolność oraz piękne, klimatyczne, ciepłe i pełne światła zdjęcia wraz z bardzo kobiecą szatą graficzną to niewątpliwe zalety tej książki. Autorka doskonale posługuje się słowem pisanym i nasyca je pozytywnymi emocjami, przez co "Boga w wielkim mieście" czyta się naprawdę świetnie. Wszystko to, tworzy wspaniałą i niezwykle kobiecą całość. Czytając, czułam, że to bardzo osobista pozycja, której napisanie wymagało wiele odwagi, delikatności i głębi. Ukazanie wiary od strony relacji opartej na miłości, zrozumieniu i akceptacji, przygody, która raz na zawsze zmienia życie człowieka, to piękny zabieg, który wpisuje się w działania papieża Franciszka. Katarzyna Olubińska podkreśla, że bycie z Bogiem na co dzień to wchodzenie w głąb pięknej rzeczywistości, która oferuje naprawdę wiele. Szczerze, otwarcie i pociągająco o trudnych i łatwiejszych momentach, spotykaniu Pana na przeróżnych ścieżkach oraz blaskach i cieniach życia w wielkim mieście. Jeśli szukacie swojej drogi, lubicie historie o spotykaniu Stwórcy, odkrywacie wiarę na nowo, to pozycja obowiązkowa dla Was.

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu WAM.

Katarzyna Olubińska, Bóg w wielkim mieście, wyd. WAM, Kraków 2017.

Link do Bloga Bóg w wielkim mieście


A teraz dosłownie kilka słów o spotkaniu z Autorką, na którym byłam. Książka jest piękna, ale spotkanie z drugim człowiekiem znaczy wiele. Patrzyłam oczarowana na Panią Kasię, która weszła z uśmiechem do Empiku. Swobodna, skupiona, otwarta opowiadała o Bogu, którego spotkała i o podejściu do bliźniego. Czuć było wielkie ciepło, jakie w sobie nosi i autentyczną radość i spokój, jakie daje jej wiara.



Miło było patrzeć na kogoś, kto żyje tym, o czym pisze. To było wspaniałe i radosne spotkanie pełne głębokich przemyśleń. Tacy są ludzie, którzy akceptują siebie i świat, którzy podchodzą do wszystkiego z miłością. Piękny gest to krótka rozmowa z każdym z czytelników, którzy pojawili się na spotkaniu. Wymiana kilku zdań, cudowna dedykacja, oby więcej było takich wydarzeń i osób :). Dziękuję Pani Kasiu za pięknie spędzony czas i rady odnośnie selfie :).



Na koniec serdeczne podziękowania dla ekipy z Wydawnictwa WAM za miłe słowa i za to, że Państwo jesteście :).



środa, 10 maja 2017

W poszukiwaniu ciszy - Piotr Durak "Świątynie wygnane" t. 2



"Cerkiew jest problemem. A jeśli z jakimś problemem nie możemy sobie poradzić - próbujemy udawać, że go nie ma. Aż któremuś z podobnych mnie zapaleńców pęknie serce na widok tego, co ze świątynią robi przyroda i czas, narobi zdjęć, wyda książkę, udostępni - wtedy będzie chwilowe poruszenie, a potem?... Dlatego też nie łudzę się, że pomogę, ale jeśli będę swą pracą wywoływał wyrzuty i przypominał - to wystarczy." - s. 14


Wrażliwość to zagadnienie, którego chyba nie jesteśmy w stanie dokładnie opisać. Każdego porusza coś innego, reakcje emocjonalne zachodzą w różnym stopniu. Piękno definiuje się od setek lat, a jednak pozostaje nieuchwytne. Jego idea zmienia się z wieku na wiek. To, co zachwycające i piękne dla mnie, niekoniecznie musi takie być dla drugiego człowieka. A jednak nasze pojmowanie piękna, nasza wrażliwość zazębia się z poczuciem estetyki i głębią innych ludzi, czasem jest to większa, czasem mniej liczna grupa.



W moje ręce trafił drugi i ostatni tom albumu Piotra Duraka "Świątynie wygnane". Sam autor pisze o swojej książce, że zawarte w niej zdjęcia nie muszą się wszystkim podobać, że są smutne, przeznaczone dla wybranych. Ja znów będę polemizować, twierdząc, że powinni zobaczyć je wszyscy. Kolejne cerkwie pieczołowicie odnalezione i opisane goszczą na stronach pięknie wydanej publikacji. I znów czytelnik staje oko w oko z ogromną i nieposkromioną siłą czasu i przyrody. Wędruje z miejsca na miejsce, by przyjrzeć się odchodzącym wolniej lub szybciej miejscom kultu religijnego. Bywa pusto i chłodno, gdy spogląda się na ogołocone cerkwie, w których jedynie posadzka i szare ściany witają przybyszy. Innym razem to już nawet nie niszczejący budynek, ale fragmenty murów i rośliny, bolesna świadomość, że nie pozostało nic do odratowania, że człowiek przybył za późno i pozostaje mu jedynie przyklęknąć w pokorze z modlitwą na ustach. Wiele tu jednak świątyń, które wciąż może czekać dobry los. Z historią, przebrzmiałą ludzką obecnością, pięknymi polichromiami, które mimo upływu lat nadal zachwycają artyzmem.



Jak wspomina Piotr Durak niektóre obiekty obecnie są remontowane, dla innych rodzą się plany, choć jak zawsze największą przeszkodą jest brak pieniędzy i pomysłu na zagospodarowanie tych miejsc. Nieobecność wiernych skutecznie utrudnia plany przywrócenia cerkwiom ich dawnej świetności, a nie każda może stać się zabytkiem czy miejscem spotkań ekumenicznych. I tak stoją majestatyczne mimo uszkodzeń, zachwycające, poruszające. Czytając i oglądając ten album rodzi się we mnie pragnienie, by jak najwięcej tych świątyń zostało ocalonych, bo pomyłką jest ich popadanie w ruinę. Dopuszczanie do tego, by dewastowali je ludzie bez wyobraźni. 

O pięknie zdjęć nie muszę wiele pisać, wystarczy na nie spojrzeć. Znów spotykam się ze świetną grą światła i cienia, z kontrastem między kolorowymi wnętrzami niektórych cerkwi a pustymi, szarymi ścianami. Dobór fotografii z różnych pór roku też nie jest bez znaczenia i świetnie współgra z emocjami, jakie wywołują ujęcia. W końcu spojrzenie na detale, które mówi nie tylko wiele o fotografowanym miejscu, ale także o samym fotografie.



Po raz kolejny dostaję ogromną porcję emocji. Rodzi się we mnie tęsknota. Piotr często wspomina, że lubi położyć się na posadzce, popatrzeć w górę i zrobić ujęcie sufitu. A ja ciągle zastanawiam się, czy poza uwiecznianiem artystycznych sklepień, chwytaniem światła, myśli o kadzidle, które niegdyś wraz z modlitwą szybowało w górę, gdzie patrzy, by potem unieść się do nieba. "Nie zdążyłem tu złapać tyle ciszy, ile bym pragnął" (s.183) pisze o Cerkwi Opieki Bogurodzicy w Woli Wielkiej. Właśnie w tej przejmującej ciszy rodzą się wspaniałe fotografie, w niej rodzi się pragnienie zobaczenia więcej, obcowania z sacrum zapomnianym, opuszczonym, samotnym. To jak już pisałam spotkanie z Bogiem sam na sam. Z Bogiem, który czeka na człowieka, w świątyni ogołoconej z ozdób, nieraz wyposażenia, ale nadal godnej. Czy inaczej rozmawia się w takim miejscu ze Stwórcą? Śmiem twierdzić, że tak. Przekraczając próg opuszczonego domu Bożego człowiek zderza się z milczeniem, spokojem, wyczekiwaniem. I myślę, że to jeden z powodów, dla których autor szuka tych miejsc. Przyciągają go nie tylko przemijającym pięknem, tęsknotą, wzruszeniem. Mając w pamięci poprzedni tom, w którym była mowa o noclegu w cerkwi, mogę za Brandstaetterem napisać "Noce są ciche i pełne aniołów. Te noce oswajają człowieka z gwiazdami i uczą go modlić się milczeniem*". I w tym milczeniu autor zdaje się odczuwa wszystko, obecność i wszechmoc Boga, tęsknotę, melancholię, pokorę, spokój. Tym milczeniem dotknięty nie stara się mówić więcej niż trzeba. Choć z tęsknotą wypatrywałam perełek osobistych przeżyć, jakie pojawiły się w pierwszym tomie, dosadne są precyzja opisów i oszczędność słów. Piotr Durak zostawia czytelnika z informacją o świątyni wygnanej i niezwykle wymownymi zdjęciami. Ja jednak pozwolę sobie myśleć, że właśnie tam autor odnajduje to, czego szuka, tam staje się najbardziej sobą, stykając się z wieloma uczuciami, w obliczu Stwórcy, w przejmującej ciszy.



Mam poczucie, że cokolwiek bym nie napisała, będzie to za mało. Pozostanę w pewien sposób bezradna wobec wymowy samych cerkwi i tego, co czuję patrząc na zdjęcia. Jakkolwiek bym się nie starała, słowa nie oddadzą tego, co rodzi się w człowieku, dla którego wiara ma istotne znaczenie, który wie, że na zapomnienie pewnych miejsc, nie może pozwolić. Spuszczę więc zasłonę milczenia, bo myślę, że to co napisałam wystarczy. Po prostu szczerze zachęcam do zapoznania się z tą publikacją, bo naprawdę warto. 



Książkę można kupić TUTAJ



Za udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję Autorowi. 


Piotr Durak, Świątynie wygnane. Niszczejące cerkwie greckokatolickie w Polsce, t. 2, Oficyna Wydawnicza RuthenicArt, Krosno 2017.


*Zamieszczony w recenzji cytat pochodzi z "Kronik Assyżu" Romana Brandstaettera. 
Roman Brandstaetter, Kroniki Assyżu, [w:] Roman Brandstaetter, Krąg biblijny i franciszkański, wyd. M, Kraków 2004, s. 388.

niedziela, 7 maja 2017

Prawda czy fałsz? - Teri Terry "Księga kłamstw"

PRZEDPREMIEROWO



"Babcia mówiła, że kłamstwo jest niebezpieczne, zwłaszcza dla kobiet z naszej rodziny. Czemu? Czy to jeszcze jedno, co nas odróżnia od innych czy raczej chodzi o treść naszych kłamstw?Przez całe życie babcia w kółko wpajała mi niechęć do kłamstwa. I strach przed ciemnością, którą kłamstwo miałoby ze mnie wywlec." - s. 300


Pogrzeb zaczyna się deszczem, którego Isobel nie znosiła. Quinn przyjeżdża na ostatnie pożegnanie matki z mieszanymi uczuciami. Nie jest do końca przekonana czy bardziej chce wziąć udział w uroczystości czy przekonać się, że kobieta, która była dla niej oschła i nieprzystępna na pewno nie żyje. Nie zna tu nikogo. Obcy ludzie dookoła zdają się autentycznie być przejęci jej odejściem. W tłumie dziewczyna dostrzega ogniście rude włosy, takie jak jej własne. Z zaskoczeniem odkrywa, że należą do nastolatki, która wygląda jak jej lustrzane odbicie i wcale nie wydaje się być zdziwiona widokiem bliźniaczki. Piper od razu przejmuje inicjatywę i odsyła zdezorientowaną i zszokowaną Quinn do domu jej chłopaka. Dziewczęta wspólnie będą próbowały odkryć, dlaczego je rozdzielono. Czemu matka jedną z nich otaczała miłością i zabrała do pięknego domu, drugą pozostawiła z niezwykle surową babcią i skazała na smutne dzieciństwo oraz odizolowanie od świata. Sytuacja jest tym dziwniejsza, że siostry wydają się stanowić swoje przeciwieństwo. Dodatkowo Quinn jest zszokowana życiem, jakie wiedzie jej siostra. Tajemnicę trzeba jednak zachować, nim sekrety zostaną ujawnione, co budzi sprzeciw przybyszki, kolejny raz zamkniętej przez kogoś z rodziny. Dodatkowo Zak, chłopak Piper wydaje się być bardzo miły. Sytuacja się komplikuje. Nastolatka buntuje się przeciw bliźniaczce, ostatecznie jednak ulega i zgadza się na pomoc w odnalezieniu odpowiedzi na nurtujące je pytania. Od spotkania sióstr zaczynają się jednak dziać dziwne rzeczy. Mroczne sny przybierają coraz groźniejsze oblicze i wydają się aż nazbyt realne. Czy powrót do źródeł przyniesie spodziewane efekty? Jaką tajemnicę kryje rodzina Blackwood? I która z sióstr kłamie? 

Dwie identyczne z wyglądu dziewczyny, a tak różne charakterem. Wychowana w Dartmoor Quinn to zahukana nastolatka, której codzienność wypełnia praca. Jej życie nie przypomina tego, które wiodą zwykłe nastolatki. Od dziecka musztrowana przez babcię i ostrzegana przed kłamstwem oraz ciemnością, strzeże się ich jak ognia. Dziewczyna zawsze mówi prawdę, przynajmniej sama tak twierdzi. Piper jest inna. Nie widzi niczego złego w naginaniu rzeczywistości. Przecież niewinne, drobne kłamstewka nikomu jeszcze nie zaszkodziły. Jest porywcza, czasami odczuwa silny gniew, potrafi bez problemu skłaniać innych, by robili to, czego chce. W konfrontacji z prostoduszną Quinn jawi się jako genialna wręcz manipulantka. Dodatkowo coś ukrywa. Pełna życia, nieustraszona, kochająca zwierzęta stanowi przeciwieństwo siostry, która jest bardzo zachowawcza. Mimo tych różnic dziewczęta pod względem wyglądu niczym się nie różnią, co sprawia problem Zakowi. Jego polubić można od pierwszej strony, niezwykle wyrozumiały i empatyczny jest bardzo pozytywną postacią. O matce i babce dziewczynek niewiele wiadomo. Są one głównie charakteryzowane przez bohaterki i schodzą na dalszy plan.

Tajemnica unosi się nad przeszłością. Coś wyłania się z podświadomości dziewcząt. Wokół czai się ciemność. Rośnie mroczna fascynacja, głód, nawoływanie. Legendy, które Quinn słyszała jako dziecko mogą zawierać w sobie ziarno prawdy. Niewyjaśnione zdarzenia z dzieciństwa, nabierają całkiem nowego znaczenia. Pojawiają się pytania, co jest jawą a co snem. Kim są Blackwood'owie? Kilka zdarzeń to już nie przypadek, bliźniaczki łączy coś więcej niż tylko fizyczne podobieństwo. A jednak coś je równocześnie dzieli. Co jest prawdą a co fałszem? Co dobrem a co złem? Wrzosowiska przepełnia magia, zakazane miejsca buzują energią i szeptami przeszłości, sekrety zaczynają wychodzić na jaw a wszystko to w atmosferze niepewności. 



"Księga kłamstw" przyciąga magiczną, piękną i hipnotyzującą okładką. Zaczyna się ciekawie i obiecuje wciągającą historię, która w istocie zatrzymuje czytelnika. Pisane z perspektywy sióstr rozdziały, przeplatają się a uzupełniają je krótkie wstawki ze snów, budujące napięcie. Skrywana przez lata tajemnica rozdzielenia dziewcząt, dziwne zachowanie kobiet w ich rodzinie, mroczne i niezrozumiałe sny, osobliwe umiejętności i przestroga przed kłamstwem to wszystko sprawia, że książkę czyta się naprawdę dobrze. Jeśli dodamy do tego klimatyczne miejsce, w którym po części toczy się akcja, otrzymamy naprawdę dobrą młodzieżówkę. Plusem jest zestawienie identycznych wyglądem a całkowicie różnych mentalnie sióstr. Quinn i Piper zdaje się dzielić niemal wszystko - zachowanie, dzieciństwo, doświadczenia, charakter. Co jednak mnie rozczarowało to pewna przewidywalność. Autorka stara się zmylić czytelnika i czasami faktycznie udaje się jej to na chwilę. I choć nic tutaj nie jest czarno-białe, to zakończenie nasuwa się czytelnikowi dość szybko, podobnie jak ocena bohaterów i pytanie, czemu nie można było zrobić pewnej rzeczy wcześniej. Ponieważ jednak cała tajemnica rodziny Blackwood wychodzi na jaw na ostatnich stronach historii, to ten minus jest do przeżycia, bo nie wszystko jest odkryte przed końcem powieści. "Księga kłamstw" zaprasza do dwóch skrajnie różnych światów i porusza ważny temat kłamstwa. Jak wspomniała sama autorka, jest to nawet pewne jego studium i można tu znaleźć kilka ciekawych wniosków wartych przemyślenia. I choćby dla nich i klimatycznego Dartmoor warto sięgnąć po tę pozycję.


Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję wydawnictwu Młody Book!




Teri Terry, Księga kłamstw, przeł. Patrycja Zarawska, wyd. Młody Book!, Katowice 2017. 

czwartek, 4 maja 2017

Uciekaj póki czas - Peadar O'Guilin "The Call"




"Srebrzysty pejzaż rozwija się przed nią jak mapa. Baśniowa kraina w całej okazałości: w oddali jeziora plują i bulgocą czerwienią, jedynym obecnym tutaj kolorem, lasy wydają straszliwe owoce; tornada wyglądają jak wielkie palce grzebiące w ziemi; powietrze przecinają błyskawice; pada płonący deszcz i pleni się mordercza flora wszelkiego rodzaju. I podobnie jak milion nastolatków przez nią, Antoinette myśli: wygnaliśmy ich tutaj. Nic dziwnego, że nas nienawidząNieważne, że nastąpiło to tysiące lat przed narodzinami Antoinette. Dla Sídhe wciąż pozostawało bardzo prawdziwe." - s. 44

Uwielbiam młodzieżówki, wszelkiego rodzaju antyutopie i książki odwołujące się do mitologii, bądź same będące mitologią całkiem nowych światów. Im bardziej oryginalna powieść, tym lepiej. Chyba jak większość osób szukam czegoś nowego, nie kolejnych "Igrzysk śmierci" przerabianych na sto sposobów. A przecież można ciekawie, interesująco, porywająco przedstawić historię. Tym razem w moje ręce trafiła książka, która już samą okładką przykuwa wzrok. Oszczędny blurb zaciekawiał i obiecywał frapującą historię. Jak było? Zaraz Wam opowiem.

Irlandia nie jest już taka jak kiedyś. Na ulicach nie mijają się roześmiane grupy dzieci, nie biegają zakochani i wkraczający w dorosły świat nastolatkowie. Wszystko jest w pewien sposób wyciszone, wokół unosi się atmosfera napięcia, trwogi i przemilczanych sekretów. W wieku dziesięciu lat Nessa poznaje straszną prawdę o czekającym ją losie. Dowiaduje się, że pewnego dnia zostanie Wezwana do innej, potwornej krainy, w której będzie musiała walczyć o swoje życie. O tym czy ocaleje zadecyduje jej sprawność fizyczna, spryt, hart ducha i szczęście. Z małej dziewczynki nagle musi przeobrazić się w osobę niemal dorosłą, silną i gotową na każde wyzwanie. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie jeden malutki szczegół, bo choć ogromnie inteligentna, dziewczyna jest niepełnosprawna. Po przebytej chorobie, nie może swobodnie się poruszać, a to już na starcie nie daje jej szans na przetrwanie. Mimo wszystko bohaterka nie godzi się na uśpienie, pragnie przeżyć i wyrusza do Szkoły Przetrwania w Boyle.

Wycieńczający bieg boso, lekcje z języka, historii oraz fauny i flory Szaroziemi, nauka przetrwania, wyczulenie na informowanie nauczycieli o kolejnym Wezwaniu, dyscyplina, kiepskie jedzenie i wojskowa musztra, tak wygląda codzienność każdego nastolatka w Irlandii. Tajemniczy Wróży Lud Sídhe mści się  za wygnanie, wzywając kolejnych młodych ludzi do swojego świata. Choć piękni z wyglądu, nieprzyjaciele są niezwykle okrutni, pozbawieni wszelkich skrupułów i świetnie się bawią zadając ból. Zawsze jednak dotrzymują danego słowa. Raz za razem znikają kolejni uczniowie, wracają jedynie jednostki. Nessa stara się ze wszystkich sił, ale w głębi duszy wie, że naga, bezbronna, z nie do końca władnymi nogami ma niewielkie szanse na przeżycie. Powoli zostają wezwani jej przyjaciele. Atmosfera w szkole zagęszcza się. W niektórych placówkach dochodzi do niepokojących zdarzeń a w lesie dzieją się dziwne rzeczy. Czy Nessie i jej przyjaciołom uda się przetrwać próbę?



"The Call" przeniosło mnie do całkiem innego świata, rzeczywistości, w której za żadne skarby nie chciałabym się znaleźć, ale od której nie sposób się oderwać. Historia jest naprawdę ciekawa i wciągająca. Autor niezwykle umiejętnie dawkuje czytelnikowi wiedzę o tajemniczej Szaroziemi, Wróżym Ludzie, samych bohaterach oraz tym, co tak naprawdę dzieje się w Irlandii. Pomysł, by opisać historię nastolatków walczących o swoje życie nie jest niczym nowym. O oryginalności świadczy tu osadzenie go w konkretnych realiach. Czytelnik bowiem zadaje sobie pytanie, czy reszta świata wie, co dzieje się na wyspie, czy próbuje jakoś dotrzeć do niej. Samo miejsce Wezwania przejmuje grozą. Wszechobecna czerwień i czerń, odrzucające zapachy, okropne stwory, wroga fauna i flora, wszystko to wygląda jak świat ulepiony z najgorszych koszmarów, pełne niebezpieczeństw, miejsce, w którym nie można pozwolić sobie na żadne ludzkie odruchy, gdyż oznacza to jedno - nieuchronną zgubę. Im więcej wiadomo o Szaroziemi, choć są to jedynie szczątki informacji (być może zostanie ona opisana pełniej w następnej części), tym bardziej wzrasta napięcie. Klimat osaczenia i zbliżającego się niebezpieczeństwa jest tutaj bardzo wyczuwalny. Wraz z kolejnymi bohaterami czytelnik zaczyna dochodzić do wniosku, że Wezwanie to podróż w jedną stronę.  A nawet jeśli komuś uda się powrócić, już nigdy nie będzie taki sam. Rozdziały o walce na śmierć i życie z istotami, które ubóstwiają zadawać cierpienie i których dotyku należy strzec się jak ognia przeplatają się z historią Nessy i jej przyjaciół, tworząc interesującą całość.

Sami bohaterowie są dość ciekawi, wygadana, nieustępliwa i pyskata Megan, która jednak dba o swoją przyjaciółkę i stara się jej pomóc, to jedna z żywszych postaci. Pacyfistycznie nastawiony, wrażliwy Anto, który wydaje się być zbyt delikatny na czekającą go próbę oraz jego przeciwieństwo władczy, egoistyczny i agresywny Conor urozmaicają smutny świat. O nauczycielach wiadomo nieco mniej, jednak wszystkim zależy na tym, by młodzież przetrwała. Nie okazują oni jednak uczuć, zachowują chłód i dystans, który ma zahartować nastolatków. Nessa podobnie jak Anto wyróżnia się na tle bohaterów. Z jednej strony jest ogromnie zachowawcza i zamknięta, nie pozwala sobie na żadne emocjonalne reakcje, wręcz tłumi wszelkie głębsze odruchy, wiedząc, że mogą ją zgubić, z drugiej strony jest to bardzo uczuciowa i pragnąca ciepła osoba. Lubi poezję i pragnęłaby spokojnego życia. Nie znosi litości i ze wszystkich sił pragnie udowodnić, że poradzi sobie i ma szansę wrócić z Szaroziemi żywa.

Peadar O'Guilin stworzył rzeczywistość, w której nic nie jest pewne. Przyszłość wydaje się nieosiągalnym luksusem, a każda chwila może zakończyć się koszmarem. Przeciwstawił walczącą o przetrwanie Irlandię ponurej, mrocznej, makabrycznej Szaroziemi, w której wszystko nastawione jest na zabijanie. Jednocześnie zwrócił uwagę na to, że przeciwnicy już częściowo zwyciężyli, zmuszając nastolatków do pobierania nauk o wrogiej krainie, uczenia się jej języka, używania imion bogów Sídhe jako przekleństw. Idealnie odmalował grozę i napięcie powoli odsłaniając sytuację i nakreślając okrutną krainę i przyczynę Wezwań. Ból wygnania i smak zemsty pięknych i nieludzko okrutnych, bawiących się cierpieniem młodzieży istot miesza się tu z desperacką próbą ocalenia swojego życia przez młodych ludzi, którzy ponoszą konsekwencje czynów swoich przodków sprzed tysięcy lat. Im więcej wiemy o Sídhe i ich krainie, im lepiej poznajemy bohaterów, tym większe odczuwamy przerażenie i ciemność, która wypływa z kart książki. Nawet przetrwanie bowiem nie zapewnia dobrej przyszłości. Młodzi ludzie wydają się być najpierw zakładnikami wrogów, potem swoich własnych przeżyć, w końcu powinności wobec narodu. Przygnębiająca to perspektywa. A jednak mimo mrocznej wizji powieść wciąga i nie pozwala oderwać się ani na chwilę. Zakończenie pozostawia czytelnika trochę skołowanego, jest słabsze niż cała powieść, to jednak nieważne, gdyż na pierwszy plan wysuwa się niedosyt związany z historią tajemniczego traktatu, głębszym poznaniem Szaroziemi i Wróżego Ludu. Kończąc chciałam więcej, pragnęłam wielu odpowiedzi, których nie dostałam. Chciałam poznać dalsze losy obydwu światów i ich mieszkańców. Niestety, tak dobrze nie ma i z niecierpliwością czekam na kontynuację historii. Jeśli lubicie mroczne opowieści i miejsca, narastające poczucie grozy i dobrą akcję, to powieść zdecydowanie dla Was.




Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.

Peadar O'Guilin, The Call. Wezwanie, przeł. Katarzyna Bażyńska-Chojnacka, Piotr Chojnacki, wyd. Czwarta Strona, Poznań 2017.


poniedziałek, 1 maja 2017

Podsumowanie kwietnia 2017 + book haul




Byłam przekonana, że nie przeczytam tylu książek w kwietniu, zważywszy na to, że udaje mi się przeczytać około 4 pozycje miesięcznie. Okazało się, że było lepiej :). Historii było dużo i to z najróżniejszej tematyki, przyszło do mnie sporo niespodzianek, nie tylko książkowych. Jednym słowem kwiecień był zaczytany i różnorodny :).


Recenzje:



1. O. Leon Knabit "Przestań narzekać. Zacznij żyć" - zaczęłam od mądrej, dwutomowej pozycji, która pozwala poukładać sobie w głowie, świetnie nadaje się do lektury przy porannej kawie i zatrzymuje na chwilę w zwariowanym świecie. 

2. Ks. Adam Boniecki "Powroty z bezdroży. Notatki na marginesach Biblii" - ks. Bonieckiego cenię za wielką mądrość i jego sposób pisania. Teksty czyta się naprawdę świetnie, nie tylko w okresie Wielkiego Postu. Dużo tu ciekawostek, treści, do których dotarłam po raz pierwszy. W końcu autor to doświadczony kapłan i pisarz. 

3. Piotr Durak "Świątynie wygnane" - czytania może nie było tutaj dużo, choć cudownie wyłuskiwać perełki przeżyć spośród encyklopedycznych opisów, ale zdjęcia są piękne i wzbudzają masę emocji. 

4. Marek Zając "Pędzę jak dziki tapir. Bartoszewski w 93 odsłonach" - to jedna z tych książek, które sprawiają, że chcesz coś zgłębić, wyrobić sobie zdanie i zaczynasz inaczej podchodzić do człowieka. 

5. Lauren Groff "Arkadia" - powieść, która zaskoczyła mnie tym, że jest zupełnie inna niż mi się wydawało. Jedna z literackich perełek, które urzekają pięknem języka, są wymagające w odbiorze i sytuują się na granicy jawy i snu. 


Na blogu pojawił się wpisy:

Złap się za Słowo dzień 86-92 - chwilowo robię przerwę od wpisów z tej serii


Poza zrecenzowanymi książkami:


- przeczytałam "The call" Peadar'a O'Guilin'a
- przeczytałam "Boga w wielkim mieście" Katarzyny Olubińskiej
- zaczęłam czytać "Księgę kłamstw" Teri Terry
- nadal czytam "Powieść (anty)feministyczną z mięsem w tle" Poli Styx oraz "Lolitę" Vladimira Nabokova


Nowe książki u mnie:



Od wydawnictwa Czwarta Strona dostałam kilka wspaniałych książek, za które serdecznie dziękuję :)

- Peadar O'Guilin "The call



"Co byś zrobił, mając tylko chwilę, żeby uratować swoje życie, a zegar już zaczął odliczanie? Trzy minuty. Nessa, Megan i Anto wiedzą, że pewnego dnia znajdą się w przerażającej krainie, do której zostaną Wezwani. Dwie minuty. Na nieznanym terenie ruszą za nimi bezwzględni łowcy, którzy zrobią wszystko, by ich dopaść i zabić. Minuta. A Nessa nie może biegać. Czy mimo porażenia nóg ma szansę na przeżycie, kiedy przyjdzie pora jej Wezwania? Czas płynie."

- Patrycja Gryciuk "Trzy godziny ciszy"



"Przez trzy godziny ciszy można wyjaśnić sobie tyle, co przez tygodnie rozmów, a wysyłając pusty list, wyrazić więcej niż za pomocą tysięcy słów. Kiedy Patrycja dowiaduje się, że jest śmiertelnie chora, postanawia rzucić wszystko i wrócić do Gourdon - małej miejscowości na południu Francji, gdzie w dzieciństwie jeździła na wakacje. Jednocześnie próbuje sprowadzić tam Marnixa, miłość jej życia, z którym nie miała kontaktu od dziewięciu lat. Jednak czy powrót do przeszłości, w przeddzień żegnania się ze światem, to aby na pewno dobry pomysł?"

- Karolina Wilczyńska "Wędrowne ptaki" (z cudowną okładką <3)



"Malwina nigdy nie czułą się tak samotna. Nagła śmierć ojca, problemy z matką i konieczność stawienia czoła niespodziewanym wyzwaniom przewracają jej świat do góry nogami. Na szczęście każdy medal ma dwie strony - życiowe zmiany to także okazja do poznania samej siebie. Wkrótce mieszkanka bloku przy ulicy Kwiatowej przekona się, co tak naprawdę jest dla niej ważne i czy w trudnych chwilach może liczyć na przyjaciół. Czy uda jej się pokonać problemy i zawirowania? Czy odnajdzie się w nowej życiowej roli?"

- Alwyn Hamilton "Buntowniczka z pustyni" (kolejna przepiękna okładka <3)



"Bezkresne piaski pustyni przemierzają tajemnicze bestie, w których żyłach płynie czysty ogień. Krążą pogłoski, że istnieją jeszcze takie miejsca, gdzie Dżiny wciąż parają się czarami. Każda noc pośród wydm pełna jest niebezpieczeństw i magii. Jednak osada Dustwalk to zabita deskami dziura, którą nastoletnia Amani pragnie opuścić przy najbliższej okazji. 
Buntowniczka wierzy, że dzięki talentowi w posługiwaniu się bronią, uda jej się uciec spod opieki despotycznego wuja. Podczas zawodów strzeleckich poznaje Jina - tajemniczego i przystojnego cudzoziemca, który może jej pomóc w realizacji planów. Amani nie przypuszcza jednak, że jedyna ryzykowna decyzja zmusi ją do ucieczki przed Armią Sułtana, ramię w ramię ze zbiegiem oskarżonym o zdradę stanu."

- Przemysław Borkowski "Zakładnik"



"Podczas porannego programu na żywo do studia telewizyjnego wkracza uzbrojony mężczyzna. Bierze zakładników, zabija jednego z nich, a następnie odczytuje bezsensowne oświadczenie i popełnia samobójstwo.
Co popchnęło go do tego czynu? Czy był zwykłym szaleńcem, czy też człowiekiem realizującym precyzyjny plan? Psycholog Zygmunt Rozłucki i dziennikarka Karolina Janczewska - świadkowie tego wydarzenia - postanawiają odpowiedzieć na te pytania kręcąc reportaż. Ich podróż śladami zamachowca niespodziewanie zamieni się w śledztwo dotyczące tajemniczej śmierci sprzed lat. Czy zdołają rozwiązać zagadkę z przeszłości? Czas goni, a od wyniku ich poszukiwań zależeć może życie kilku całkiem niewinnych młodych ludzi."


Od wydawnictwa Znak otrzymałam oczekiwaną "Arkadię" Lauren Groff, którą recenzowałam już na blogu. Serdecznie dziękuję :).



"Ridley, zwany Lutkiem, urodził się w Arkadii - hipisowskiej komunie - w dniu jej powstania. Wśród Wolnych Ludzi dorasta, przeżywa najważniejsze inicjacje, spotyka Helle - miłość swojego życia. Kiedy chłopiec ma czternaście lat, Arkadia upada, a on i rodzice opuszczają ją jako ostania rodzina. Czy na zawsze?
Ridley po raz pierwszy styka się ze światem zewnętrznym, jego okrucieństwem i pięknem. Nowy Jork, do którego trafia, jest dziki i obcy. Choć ona sam się przystosowuje, odnajduje swoją życiową pasję, małżeństwo jego rodziców, którzy w pozornie pozbawionej zasad Arkadii tworzyli trwały związek, rozpada się. Dwadzieścia lat po opuszczeniu komuny w życiu Ridleya pojawia się ukochana Helle, a uśpione marzenie o idealnym świecie odżywa."



Od Wydawnictwa Młody Book otrzymałam "Księgę kłamstw" Teri Terry" z piękną i hipnotyzującą okładką <3



"Na pogrzebie matki Quinn dokonuje niewiarygodnego odkrycia. Ma siostrę bliźniaczkę, Piper, podobną do niej jak dwie krople wody. Ale dlaczego siostry zostały rozdzielone? Dlaczego Piper mieszkała z rodzicami w pięknym domu, podczas gdy Quinn, niczym niebezpieczne zwierzę, zamknięto u babci w Dartmoor? 
Przed siostrami stopniowo odkrywa się mroczna przepowiednia. Z czasem staje się jasne, że jedna z nich kłamie."



Wydawnictwo WAM po raz kolejny obdarowało mnie cudownymi pozycjami oraz energetycznym kubeczkiem na kawę i wspaniałym notesem z ołówkiem. Za wszystko serdecznie dziękuję <3.



- Dariusz Piórkowski "Spodziewaj się dobra"



"Życie chrześcijanina to więcej niż gorączkowe unikanie grzechu (niemożliwe), czy nienaganna perfekcja (zabójcza). Perspektywa uczniów Jezusa to "osiąganie pełnego podobieństwa do Boga". Duchowość ignacjańska pokazuje, że Bóg zaprasza cię do współpracy w konkretnej, nieraz bardzo przyziemnej codzienności. Daje narzędzia do podjęcia tej współpracy. Gdy odkryjesz, jakie jest nastawienie Boga względem ciebie, doświadczysz prawdziwego Dobra. Tylko tego możesz się po Nim spodziewać."

- Benedytk XVI "Poznanie prawdy. Wykłady papieskie"



"Joseph Ratzinger po objęciu Stolicy Apostolskiej nie stracił niczego z przenikliwości, którą wyróżniał się jako młody teolog, biskup, kardynał i Prefekt Kongregacji Nauki i Wiary. Świadectwem tego są wykłady, które Benedykt XVI wygłosił podczas swojego pontyfikatu. Zachwycają jasnością i precyzją przekazu - widać w nich myśliciela, którego wielkość polega na prostym ujmowaniu rzeczy najtrudniejszych.
Benedykt XVI podejmuje kluczowe pytania, z którymi zmaga się nasza cywilizacja: Jaka jest rola rozumu w życiu wiary? Na czym polega misja Kościoła w dzisiejszym świecie? Gdzie szukać kryterium podejmowania decyzji w życiu publicznym? Jak wreszcie w świecie płynnych wartości odkrywać prawdę i uczynić ją centrum swojego życia?"

- Marek Kamiński "Idź własną drogą"



"Spotkania z Markiem Kamińskim przyciągają tłumy. Wiele osób przyznaje że kontakt z nim odmienił ich życie. Jaka jest tajemnica jego życiowej filozofii? Co go inspiruje? Skąd czerpie siły?
W bardzo osobistej rozmowie z Joanną Podsadecką słynny podróżnik po raz pierwszy opowiada o swojej najważniejszej podróży. Ta wędrówka wiodła przez wiele nieznanych lądów, ale nie widać jej na fotografiach. Jest to droga, która prowadzi poza sukcesy i osiągnięcia, do poznania tego, co w życiu najważniejsze. W tej intymnej książce Marek Kamiński dzieli się swoimi wewnętrznymi zmaganiami i odkryciami.
Po wielu latach poszukiwań zdobywca biegunów dociera do najważniejszego ze swoich życiowych celów. Również ty zaufaj intuicji i przekonaj się, że nie ma rzeczy niemożliwych."

- Marek Zając "Pędzę jak dziki tapir. Bartoszewski w 93 odsłonach"



"Żył 93 lata (1922-2015). Nie sposób tu wymienić wszystkich jego honorowych tytułów, odznaczeń, książek i stanowisk politycznych. Był więziony w Auschwitz, w czasie wojny walczył w AK i pomagał Żydom, następnie stał się architektem dialogu polsko-niemieckiego. I nieustanni trzymały się go żarty.
Marek Zając, znany dziennikarz i współpracownik Władysława Bartoszewskiego, w 93 anegdotach odsłania jego intrygujące oblicze i inspirującą osobowość. Angela Merkel, Colin Powell, Jan Paweł II... - wielu bohaterów tej książki dobrze znamy, jednak jeszcze nigdy ich spotkania z Profesorem nie zostały przedstawione w tak barwny sposób. Każdy z obrazków to kolorowy kamyczek mozaiki składającej się na portret człowieka, który zmienił postrzeganie Polski w świecie."

- Reyes Monforte "Burka miłości"



"Wspólne życie młodej Hiszpanki Maríi i przystojnego Afgańczyka Nasrada przypominało piękny sen. Pewnego dnia postanowili jednak opuścić Europę i wyruszyć do Afganistanu. Wyjazd stał się początkiem wieloletniej udręki. Islamski kraj okazał się dla młodej dziewczyny więzieniem, a burka, okrywająca Maríę od stóp do głów, jego symbolem.
W państwie talibów kobieta jest własnością mężczyzny. Cudzoziemki traktuje się jeszcze gorzej. Czy można uciec z tego więzienia? Czy miłość męża pozwoli Maríi przetrwać ten koszmar?"

- Krystyna Rożnowska "Można oszaleć" czyli książka, którą ogromnie chcę przeczytać, która niezwykle mnie zaintrygowała i za którą zabiorę się jako pierwszą.



"Sto lat temu otwarto szpital psychiatryczny zaprojektowany według najmodniejszych wzorców. Do dziś przybywają do niego chorzy, aby szukać pomocy i odzyskiwać równowagę w cieniu wiekowych drzew. 
Reporterka Krystyna Rożnowska po raz pierwszy odwiedziła szpital w Kobierzynie trzydzieści lat temu. Rozmawiała wtedy z pacjentami stłoczonymi w szarych salach. Zapamiętała ich wylęknione oczy i zniszczone piżamy, ale również ciężką pracę lekarzy i pielęgniarek. Później wielokrotnie wracała, aby obserwować zdumiewające przeobrażenia. W dzisiejszym zdyszanym świecie to miejsce jest dla wielu azylem, o którym wolą nie mówić, gdy wracają do codziennych zajęć.
Szpital w Kobierzynie to żywy organizm, który od wieków zmienia swoje oblicze. Jego historia to fascynująca biografia nas wszystkich, bardziej lub mniej zagubionych w meandrach ludzkiej psychiki. Poznaj samego siebie."

Od autora Piotra Duraka otrzymałam album fotograficzny "Świątynie wygnane", za który serdecznie dziękuję :). 




W konkursie księgarni internetowej Bonito wygrałam książkę o ks. Kaczkowskim. Serdecznie dziękuję :)

- Katarzyna Szkarpetowska "Jego portret. Opowieść o ks. Janie Kaczkowskim"



"Bezkompromisowy, ale czuły. Zakochany w kapłaństwie. Prowadził hospicjum, jednocześnie zmagając się z chorobą. "Onkocelebryta" - tak mówił sam o sobie. I chociaż wiadomo było, że jego stan jest ciężki, śmierć w marcu 2016 roku wydała się zdecydowanie przedwczesna. 
Jednak ludzie, którzy osobiście poznali księdza Jana, powtarzają: "on cały czas jest z nami". W poruszających rozmowach z Katarzyną Szkarpetowską wspominają jego bliskość, pasję i ... słabość do steków."

Na koniec książki, które kupiłam sobie sama. Nie jest ich wiele, bo zdecydowałam się jedynie na jedną książkę oraz skorzystanie z promocji Galerii Książki i zamówienie trylogii Danielle L. Jensen



- Danielle L. Jensen "Porwana pieśniarka"



"Klątwa rzucona przez czarownicę na pięć stuleci uwięziła trolle w mieście pod gruzami Samotnej Góry. Przez wieki wspomnienia o ich mrocznej i złowrogiej magii zatarły się w ludzkiej pamięci. Oto jednak pojawia się przepowiednia o związku dwóch osób, który będzie miał moc uwolnić trolle. Kiedy Cécile de Troyes zostaje porwana i uwięziona pod górą, odkrywa, że w legendach na temat trolli kryje się więcej prawdy, niż ośmieliłaby się przypuszczać.
Po przybyciu do Trollus Cécile myśli tylko o jednym: jak uciec. Trolle są jednak inteligentne, szybkie i nieludzko silne. Musi więc czekać na właściwy moment. Tymczasem dzieje się coś niezwykłego - Cécile zaczyna zakochiwać się w tajemniczym księciu trolli, któremu została poślubiona. Nawiązuje przyjaźnie. Dziewczyna powoli zdaje sobie sprawę, że może być jedyną nadzieją dla mieszkańców - trolli z domieszką ludzkiej krwi, zniewolonych przez trolle czystej krwi. W mieście wybucha bunt, a Tristan, jej mąż i następca tronu, jest jego ukrytym przywódcą.
W miarę zanurzania się w świat skomplikowanych intryg politycznych podziemnego świata, Cécile przestaje być zwyczajną córką rolnika. Staje się księżniczką, nadzieją całego ludu i czarownicą obdarzoną mocą dość potężną, by na zawsze zmienić Trollus."

- Danielle L. Jensen "Ukryta łowczyni"



"W mieście pod górą tyran sprawuje władzę absolutną. Jedyny troll, który byłby zdolny mu się przeciwstawić, został oskarżony o zdradę i uwięziony. Cécile uciekła z mrocznego Trollus, ale już wkrótce zdała sobie sprawę, że wcale nie znajduje się poza zasięgiem władzy króla i jego manipulacji. 
Cécile mieszka z matką w Trianon i każdego wieczora występuje na deskach sceny operowej. Za dnia niestrudzona szuka Anushiki, czarownicy, która przez pięć stuleci umykała trollom. A niezależnie od tego, czy zwycięży, czy poniesie porażkę, jej bliscy zapłacą wysoką cenę. 
Aby odnaleźć Anushkę, dziewczyna musi zagłębić się w magię, która jest mroczna i zabójcza. Czarownica jest jednak przebiegła, a Cécile może się okazać nie tylko łowczynią, ale i zwierzyną."

- Danielle L. Jensen "Waleczna czarownica"



"Cécile i Tristan dokonali już niemożliwego, ale przed nimi jeszcze największe wyzwanie - pokonanie zła, które sami uwolnili. Szukając sposobu na ocalenie mieszkańców Wyspy i wyzwolenie trolli spod władzy tyrana, Cécile i Tristan muszą też walczyć z tymi, którzy pragną ich śmierci. Aby zwyciężyć, będą musieli postawić wszystko na jedną kartę... Ale to może nie wystarczyć. Oboje zaciągnęli długi, a koszt ich spłaty może się okazać wyższy, niż kiedykolwiek sobie wyobrażali. 
W zapierającym dech w piersiach ostatnim tomie Trylogii klątwy gra toczy się o najwyższą stawkę".


- Michael Acton Smith "Calm. Nastaw się na spokój. Wycisz umysł, zmień świat" - kupiona głównie przez zdjęcia, które widziałam na Instagramie, a które mnie zainteresowały. 



"Spóźnione autobusy, zalew maili, urywające się telefony, niekończące się listy zadań... Świat wciąż chce od ciebie więcej, szybciej, bardziej... Chcesz uciec od stresu współczesnego życia? Przytłacza cię nadmiar informacji? Zjawisko FOMO nie jest ci obce? Przyłącz się do rewolucji CALM! Calm otworzy ci oczy na przyjemności dnia codziennego, te zapomniane i te nigdy niezarejestrowane. Wybierz się na spacer donikąd. Poczuj smak czekolady rozpuszczającej się na końcu języka. Zgub się w labiryncie. Podnieś liść, zerwij kwiat. Wyłącz telefon na pięć krótkich minut. Ta książka cię zainspiruje. Możesz ją otworzyć w dowolnym miejscu i korzystać z niej tak, jak chcesz. Wycisz się. Bądź wolny. Bądź sobą."

Tak właśnie minął mi kwiecień, z pięknymi książkami, mądrością, miłymi prezentami od wydawnictw i masą radości. A jak Wam minął ten czas?