niedziela, 24 lipca 2016

Dawca miłości - Maria Miduch "Biografia Ducha Świętego"

z cyklu książki z duszą

„Taki jest właśnie Duch Święty – stwarzający, udzielający życia, rodzący do życia. Nie ma dla Niego rzeczy niemożliwych, Jemu posłuszne są wszelkie prawa natury. Nie przestał działać, nie zawiesił swojej mocy po stworzeniu świata, po zwiastowaniu, po nawiedzeniu; ciągle działa, ciągle stwarza, ciągle pozostaje w ruchu, ciągle ma misję do wypełnienia”. – s. 48


Na niektórych książkach powinno być jakieś ostrzeżenie „Uwaga, ta książka może zmienić twoje życie, czytasz na własną odpowiedzialność!”. Po lekturze „Biografii Boga Ojca” poprosiłam Wydawnictwo WAM o egzemplarz recenzencki „Biografii Ducha Świętego”. Chciałam bardziej, głębiej poznać Trójcę Świętą. Było we mnie poczucie niedosytu, głód wiedzy, doznań, pytania, które kołatały się po głowie. Wątpliwości, co ja robiłam przez te wszystkie lata? Brałam udział w rekolekcjach, czytałam religijne książki, wgryzałam się we wiarę, nie powiem mocno, bo zawsze czuję małość przed tym słowem, jeśli mowa o wierze, ale nie byłam bierna. Zadawałam pytania i nie czekałam aż odpowiedzi spadną z nieba, choć może czasami tak trzeba... Sięgałam do łatwiejszych i trudniejszych lektur. Nie jestem jakimś znawcą, ciągle czegoś nie wiem, nie rozumiem, często najprostsze rzeczy wydają mi się nie do ogarnięcia. Maria Miduch jednak wprowadziła mnie w świat, który wydał mi się całkiem inny. Jej książki oparte o kulturę judaistyczną zdały się powiedzieć wiele więcej niż znalazłam przez wiele lat. Pokazały coś całkiem nowego.

Kim jest Duch Święty? Pamiętam jak u Dominikanów pewien Ojciec opowiadał, że jeden ze współbraci zawsze uśmiechał się, gdy ktoś miał mówić o Trzeciej Osobie Trójcy Świętej, bo jednak ciężko nam pojąć Jej istotę, która kojarzy się z wiatrem lub gołębicą. Autorka jednak stanęła na wysokości zadania. W każdym z rozdziałów opisuje nieco inny wymiar Miłości, bo Duch jest właśnie Miłością, osobową Miłością. Jeśli w tym momencie ktoś przestał pojmować spokojnie, ja też. A może wcale nie trzeba tego zrozumieć, tylko uwierzyć? Przyjąć na wiarę i iść dalej, bo im więcej czytasz, tym robi się ciekawiej.




W każdym człowieku tkwi Boża iskra, tchnienie, które Pan umieścił stwarzając nas. Bez względu na to, czego byśmy nie zrobili, nie możemy usunąć z duszy i serca tego obrazu, daru, jaki dostaliśmy na starcie. Duch jest w nas obecny i przychodzi, zsyła swoją łaskę, napełnia nas jeśli tylko na to pozwolimy. Miłość, to właśnie nią pragnie nas nasycić Pan. Chce uczucia, które zmieni nasze życie. Jest Oblubieńcem, na którego czekamy, którego przyjścia nie możemy się doczekać, mimo naszej niedoskonałości. Bo miłość uzdalnia, oczyszcza, stwarza na nowo. Autorka podkreśla, że nie ma dla Boga rzeczy niemożliwych. Na przykładzie proroka Ezechiela pokazuje, że może On ożywić kości i znaleźć człowieka nawet w najciemniejszym miejscu, bo nie brakuje Go nigdzie.

Co mnie najbardziej urzekło? To, że Bóg jest jak kobieta, trochę nieprzewidywalny, trochę niezrozumiały. To pocieszające, że ma w sobie coś z mężczyzny i kobiety, a właściwie, że to my mamy coś z Niego. Że nie podchodzi do świata i człowieka tak, jak my to rozumiemy, jakbyśmy przewidywali. On przychodzi inaczej, Duch przybywa inaczej. Nic nie jest w stanie Go powstrzymać, ani grzech, ani niedociągnięcia. Przychodzi nawet do nieobecnych, do tych, którzy ociągają się i są obcy. Autorka przypomina jak wielką drogę przeszli Apostołowie, którzy musieli zmagać się z licznymi problemami, ustanawiać, jak powinno wyglądać przyjmowanie chrześcijaństwa przez pogan. W tym wszystkim byli jednak posłuszni Duchowi, który był z nimi i który jest z każdym z nas. Wyraźnie akcentuje, że nic nie zmieniło się od pierwszych wieków. Duch Święty nadal działa z taką samą mocą. Jest przy każdym z nas. Paraklet, nie rozumiałam tego słowa, było dla mnie kolejnym imieniem Trzeciej Osoby Trójcy Świętej, ale coś się zmieniło. Maria Miduch ukazała prawdziwe znaczenie tego terminu. Znaczenie, które mną wstrząsnęło, gdyż okazało się, że to obrońca, ktoś, kto samą obecnością przemawiał na korzyść oskarżonego. Kto jest i broni, podczas gdy wokół padają oskarżenia. Kto nie odstępuje, mimo wszystko.




Przedziwna jest hojność, o której pisze autorka. Hojność wolnej woli, wolności, którą czasami sami sobie odbieramy, miłości przekraczającej wszelkie bariery i łaski. Jest w nas Duch Boży, daje nam swoje błogosławieństwo i daje z obfitością, a nie wydziela. Obdarowuje wszystkimi darami w równym stopniu, o czym rzadko się mówi. Zaskakuje, prowadzi drogą, której człowiek się nie spodziewa, tak jak prowadził proroków. Ta nieprzewidywalność, pociąga, zdumiewa, zwłaszcza że najpiękniejsze jest stale przed człowiekiem.

Biografia Ducha Świętego” pozwala lepiej poznać Miłość, która rozlewa się w sercach. Która trwa przy człowieku, w nim samym, która stoi w opozycji do oskarżyciela i nie zna granic. Bo dla Boga nie ma nic niemożliwego, kości mogą znów ożyć, człowiek dostąpić oczyszczenia a poganin prorokować. Maria Miduch wskazuje na wiele aspektów, które często pozostają niejasne, nieporuszone. Odnosi się do kultury żydowskiej, dzięki czemu łatwiej zrozumieć wiele staro i nowotestamentowych wydarzeń i pojąć choć odrobinę, kim jest Duch Święty. Wszystko to prostym, zwięzłym językiem, choć przyznam, że książkę trzeba czytać etapami. Dużo w niej informacji, spraw wymagających przemyślenia, odniesienia się jeszcze raz do słów Pisma, więc warto i trzeba dawkować sobie jej lekturę. A jednak wnika w czytelnika, zachęca do poznawania, pozwala ujrzeć chrześcijaństwo w innym, być może nieznanym dotąd świetle.






Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu WAM




Maria Miduch, Biografia DuchaŚwiętego, wyd. WAM, Kraków 2015.

4 komentarze:

  1. Chętnie sięgnę po taką "inną" książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto bardzo, a potem serdecznie zachęcam do "Biografii Boga Ojca", która jest ogromnie ciekawa i którą czytało mi się lepiej, bo więcej w niej odniesień do historii i język jest moim zdaniem lepszy :). Pozdrawiam serdecznie i miłej lektury :).

      Usuń
  2. Spodobał mi się zwrot "miłość uzdalnia" i zainteresowało to oparcie o kulturę judaistyczną. A jeśli ta książka ma taką siłę przemiany, to co powiedzieć po przeczytaniu Twojej recenzji? :) Taka głęboka i szczera. Widać, że "Biografia" naprawdę (ale tak naprawdę, naprawdę - a do tego często potrzeba odwagi) zrobiła na Tobie wrażenie i to mnie zupełnie przekonuje. Sama nie sięgam po książki religijne, ale nigdy nie wykluczam, że gdyby pojawiła się jakaś, która miałaby to "coś", to bym bez zastanowienia spróbowała. I może to taka książka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :). Tak, przyznaje książka zrobiła na mnie wrażenie, szczególnie wyjaśnienie znaczenia Parakleta, ale znaczenie lepiej się ją czyta przed "Biografią Boga Ojca", ta jest mocniejsza. Jeśli kiedyś się skusisz szczerze polecam Marię Miduch i "Miłosierdzie to imię Boga" Papieża Franciszka, one naprawdę dużo przestawiają na lepsze i ogromnie zmieniają podejście.

      Usuń