Wisława Szymborska "Zabawy literackie" - recenzja

 


Znana jest z wierszy, które doceniono i nagrodzono literackim Noblem. Z poezji refleksyjnej, kunsztownej, choć w pewien sposób prostej. Poważnych tekstów, które czytamy, omawiamy w szkole, śpiewamy. Miała jednak jeszcze jedno oblicze, zupełnie inne od tego, które kojarzymy.

 

"Nurt zabulgotał, toń zawirowała,

  By połknąć biedną, mimo żeś krzyczała.

  Zwarły się fale nad głową ofiary,

  Wiatr huczeć przestał, ucichnął nurt szary.


  I kilka baniek powietrza z bulgotem

  Na wierzch wytrysło i zanikło potem,

  A na powierzchni pływał niczym kaczka

  Beret uczniowski - brudny i bez znaczka."

                            fragment utworu "Topielec. Poemat epiczny w dwóch pieśniach", s. 31 

Dziś chcę zachęcić Was do sięgnięcia po mniej poważną odsłonę twórczości Szymborskiej. Lżejszą, humorystyczną, dobrą na pochmurne, jesienne dni. Taką, która wywoła uśmiech, ale i zachęci Was do spróbowania swoich sił w krótkiej twórczości. Włączcie się do zaproponowanej przez nią gry.

Zabawmy się!

Zacznijmy od początku, od młodzieńczej twórczości poetki i mówiąc młodzieńczej, mam tu na myśli dziecięce i młodzieżowe utwory, które powstały na długo przed debiutem autorki. Byłam zadziwiona tym, jak wcześnie Szymborska zaczęła pisać. Co ważniejsze, wiersze stworzone przez dorastającą pannicę są całkiem dobre. Szczególnie wpisujący się w romantyczną konwencję "Topielec. Poemat epiczny w dwóch pieśniach". Tworzyła z okazji urodzin, imienin, potrzeby serca, chęci zarobku, gdyż część swoich dzieł literackich i plastycznych sprzedawała tacie. Pokusiła się nawet o fragment powieści "Błysk rewolwru", bowiem marzyła o byciu pisarką. 

W dorosłym życiu noblistka zajmowała się nie tylko poważną twórczością. Doskonale bawiła się w Domu Literatów, prowadząc różne gry literackie. Czyniła to także po wyprowadzce. Organizowane przez nią spotkania zawsze były ciekawe. Poza zabawami, literackimi oczywiście, odbywały się loterie, w których każdy wygrywał jakiś drobny przedmiot. Uzupełnieniem lżejszej odsłony pisarstwa Szymborskiej są kolaże, które doskonale współgrają z krótkimi, zabawnymi utworami literackimi.

Z książki poznacie historię powstania lepiei (Lepszy piorun na Nosalu,/ niż pulpety w tym lokalu), które zrodziły się podczas wizyty w jednej z restauracji i wywołały żywe zainteresowanie artystki. Niewinny, ostrzegawczy napis na karcie dań, dał początek nowemu gatunkowi literackiemu, który poetka rozwijała przez lata. Zapoznacie się z altruikami (Miej okradać krowę z mleka/ dój bliskiego ci człowieka) inspirowanymi pewnym sloganem wyczytanym z "Poradnika Przyjaciółki". Moimi faworytami zdecydowanie zostały wywiedzione od przysłowia odwódki (Od alaszu byt w rozgardiaszu), które nie tylko wywołały uśmiech, ale spokojnie mogłyby być zamieszczone obok informacji o szkodliwości alkoholu. Wartością dodaną jest to, że jeśli nie znacie się na napojach wyskokowych, dzięki tym utworom poszerzycie wiedzę o rodzajach trunków i dowiecie się, do czego prowadzi nadmierne spożycie. Utwór Rajnolda Suchodolskiego stał się zaś początkiem zabawy z moskalikami (Kto powiedział, że Germanie/ to są bracia nas Sarmatów,/ temu pierwszy kości złamię/ przed klasztorem Reformatów), w których autorka wyraża wyższość polskiego narodu nad innymi i opisuje karę, którą zazna ten, kto nie godzi się z tą prawdą. Na kartach znajdziecie również kiziostychy (Przyszła Kizia zjadła lina/ i jak trzcina się wygina) - dwuwiersze o kotce Kornela Filipowicza. Zachwycicie się przezabawnymi adoraliami (Chciałem adorować Mary,/ lecz żądała, był bym szczery) oraz rajzefiberkami (W Atlancie/ aresztant na aresztancie). 

Zapoznacie się z limerykami, pisania których uczyła się od mistrza - Macieja Słomczyńskiego. Przekonacie się, że autorka nie oszczędzała nikogo, o czym świadczą - "Galeria pisarzy krakowskich", wiersze okolicznościowe czy epitafia (Oto zwłoki Sebastiana./ Śmierć tu była pożądana). Uwieńczeniem tomu są "Podsłuchańce" czyli zapis kuriozalnych rozmów i sytuacji oraz fenomenalne listy Pana Heńka do Pani Cinii. Część utworów z tomu powstała we współpracy z innymi literatami, czasem z sekretarzem noblistki. 

"Zabawy literackie" - moja opinia

Wisława Szymborska niewątpliwie miała niespożytą energię do wymyślania krótkich, żartobliwych utworów. Potrafiła się bawić godzinami, o czym świadczą gry prowadzone w czasie podróży samochodowych, a także sławnych spotkań w Domu Literatów. Jej niepoważna twórczość często jest dosadna, nie stroni od czarnego humoru, ironii. Pojawiają się w niej wulgaryzmy, gry słowne, dwuznaczności. Poetka z "Zabaw literackich" wydaje się kimś innym od statecznej noblistki. A jednak to jedna i ta sama osoba. 

Tom świetnie pokazuje, że autorka żyła literaturą. Przekształcała w nią wszystko dookoła. Bawiła się słowem, szukała w nim wytchnienia. Budowała poważną i potrzebną poezję, ale i korzystała z niej przy spotkaniach ze znajomymi. "Zabawy literackie" są pełne krótkich, przezabawnych utworów z różnych gatunków. Przybliżają znane postaci, pokazują pełne dystansu podejście Szymborskiej do wielu spraw, jej dobre oko, ale i ciekawe relacje z ludźmi. W tomie znajdziecie nawet ankiety i "Słownik wyrazów obelżywych". Wszystko to uzupełnione rysunkami oraz rękopisami poetki. 

O żartobliwej i niepoważnej Szymborskiej wiedziałam niewiele. Ten tom był dla mnie jak odkrycie jej na nowo. Zapoznanie się z gatunkami, które stworzyła i zachęta do zabawy. Złapanie oddechu w zabieganiu i po prostu dobra rozrywka. Na wyróżnienie zasługuje również posłowie Joanny Szczęsnej, które pomoże Wam lepiej zrozumieć utwory zamieszczone na kartach. Jeśli macie w swoim otoczeniu wielbicieli twórczości noblistki, "Zabawy literackie" będą dobrym prezentem dla nich. Ja bawiłam się naprawdę dobrze. 

Wisława Szymborska, Zabawy literackie, wyd. Znak, Kraków 2023.



Post powstał we współpracy barterowej z Wydawnictwem Znak. 


Komentarze