Statystycznie rzecz biorąc przeczytałam 91 książek, ale to nie do końca prawa. Było ich więcej, ponieważ niektórych tomików wierszy i książek dla dzieci nie było na Goodreads. W tym roku udało mi się poznać kilku autorów. Zachwyciły mnie reportaże Witolda Szabłowskiego, z którym miałam zaszczyt poprowadzić spotkanie. Czytajcie go, jest po prostu genialny! Po raz pierwszy sięgnęłam również po prozę Joanny Bator, z którą także miałam przyjemność rozmawiać. Świetny język, niebanalne tematy, dobry zmysł obserwacji i trochę ciężka tematyka, ale literatura naprawdę wysokich lotów.
Przeczytałam również kilka komiksów i to z różnej półki. Była opowieść o "Ptakach Ameryki" - czyli autorze goniącym za wielkim marzeniem. Bardzo malarski i zdecydowanie edukacyjny. Poznałam powieść graficzną o budowniczych drapaczy chmur, za których historią stały też dramaty z ich krajów. Zaśmiewałam się do rozpuku przy mandze o perfekcyjnym panu domu, byłym członku yakuzy. I powiem Wam, że mam coraz większą ochotę na komiksy :).
W końcu udało mi się przełamać złą passę i zaprzyjaźnić się z audiobookami. Do tej pory udawało mi się jedynie z publikacjami o. Szustaka lub krótkimi słuchowiskami. Tym razem z przyjemnością i ciekawością przesłuchałam "Projekt Riese", który mnie wciągnął. Podróż do i z pracy umilały mi również opowiadania Joanny Bator czyli "Ucieczka niedźwiedzicy". Leżąc chora zapoznałam się również z niedawno wydaną powieścią "Tylko przetrwaj noc" Sagera. Jeszcze nie skończyłam, ale z zafascynowaniem i uśmiechem odpalałam na komórce kolejne rozdziały "Statystycznie rzecz biorąc" Janiny Bąk - serio nie uwierzyłabym, że o statystyce można tak pisać! Ale, ale teraz najważniejsze - książki!
A zatem nie przedłużając. Przed Wami podsumowanie 2022 roku w zachwytach, zaskoczeniach i rozczarowaniach właśnie. Dajcie znać, jak rok wyglądał u Was. Co było na górze, a co na dole listy.
Największe rozczarowania
Zacznijmy od tego, co kompletnie się ze mną rozminęło. Wiem, że dla niektórych to dobre książki i nie oceniam tego, dla mnie jednak były z jakiegoś powodu słabe lub po prostu spodziewałam się po nich czegoś innego.
1. "Sztormowe ptaki" Einar Kárason
Bardzo ciekawy wpis! Trochę wstyd się przyznać, ale nie kojarzę większości książek, o których piszesz, ale czytanie o nich było tym bardziej ciekawe. Sama muszę się chyba przyjrzeć bliżej twórczości Witolda Szabłowskiego ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję :). Witolda Szabłowskiego totalnie polecam - bardzo ciekawe tematy i świetny styl. Jeśli chodzi o pozostałe książki, na rynku jest tyle tytułów, że nie sposób wszystkiego przeczytać, ale mam nadzieję, że znajdziesz coś dla siebie także poza reportażem w tym zestawieniu.
UsuńGratuluję dobrego roku! Też próbuję zaprzyjaźnić się z audiobookami, ale coś mi nie idzie. Pojedyncze audycje wysłucham bez problemu (też lubię nagrania Szustaka :)), ale już na powieści trudno mi się skupić. Może kiedyś to się zmieni, w końcu do ebooków przekonałam się dopiero w tym roku :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :). Z audiobookami była u mnie przeprawa. Poza Szustakiem nic nie wchodziło. Nawet Maciej Stuhr, którego głos bardzo lubię i chęć poznania "Króla" Twardocha nie pomogły. Przełamałam się przy "Projekcie Riese", może dlatego że było kilku lektorów, a potem wciągnęła mnie Janina Bąk i Joanna Bator. Chyba trzeba trafić na coś swojego, potem jest już zdecydowanie łatwiej, choć nadal uważam, że pewne książki trzeba czytać w papierze, bo wymagają wielkiego skupienia. Z ebookami też się trochę oswajałam, ale pomogło to, że często kolejka do książki była długa a ebook na Legimi od ręki. Poza tym czytanie ebooków idzie mi zdecydowanie szybciej niż standardowej książki.
UsuńWspaniale, że odkryłaś Bator i nieustannie cieszy mnie to, że za moją sprawą przeczytałaś "Zapach domów..." <3 Gratuluję ilości przeczytanych książek (dla mnie to kosmos!) i trzymam kciuki, aby i ten rok był taki dobry (pod każdym względem) :)
OdpowiedzUsuńMój kosmiczny wynik bierze się głównie z 3 godzin dziennie spędzanych w autobusach. To jednak sporo czasu, by poznać nowe książki. To też chwile relaksu, które wyrywa się zabieganej codzienności. "Zapach domów" kompletnie i całkowicie mnie urzekł - był jak Twoja recenzja - nostalgiczny, poetycki, wymykający się poza to, co można wyrazić słowami. Bator doceniam za niezwykły język i świetny styl. Zdecydowanie nie jest to pisarka, którą pochłania się lektura za lekturą. "Ciemno, prawie noc" była dla mnie wstrząsająca i to niezwykle. Chcę jednak poznać inne jej książki i fantastycznie ukazujące Japonię reportaże.
Usuń