Zaskoczyła mnie. Była całkiem inna niż wszystkie świąteczne powieści. W zasadzie najważniejsze są tutaj droga i emocje, a nie same święta. A jednak rozgrzewa serce, wzrusza i zostawia czytelnika z wieloma sprawami, które trzeba przemyśleć.
"Wiedział, że taka szalona podróż była moim marzeniem. Chciał uczestniczyć w tym marzeniu, ale równocześnie dać mi przestrzeń na odkrywanie siebie. Bez poczucia własności, bez mówienia, że wszystko musimy robić nierozerwalnie razem. Wtedy odkryłam, że jeden plus jeden w związku nie równa się dwa jak w klasycznej matmie, ale o wiele więcej. Jak w systemie binarnym, powiadasz? Jeden plus jeden równa się dziesięć? Tak, właśnie tak wtedy czułam." - s. 162
Choć nie czytam recenzji przed tym zanim sama nie napiszę własnej ze wszystkich stron bombardował mnie zachwyt nad tą książką. Podkreślanie faktu, że nie jest klasyczną świąteczną powieścią oraz fakt, że sama autorka wspominała, że jeśli ktoś ma przeczytać jedną jej książkę, to chciałaby, by była to właśnie ta. Po lekturze wcale się temu nie dziwię.
Byłam przekonana, że ta książka to romans i z opisu fabuły wywnioskowałam, że bohaterów połączy na końcu uczucie. Dobrze wiedzieć, że jednak jest inaczej, mniej sztampowo. Myślę, że dam tej książce szansę, ale to już przy okazji tegorocznych świąt :)
OdpowiedzUsuńTu akurat jest zupełnie inaczej i to też duży plus tej powieści. Bardzo podobało mi się to, że nie zawsze spotkanie dwóch nieznajomych musi kończyć się związkiem. Tu jest ono polem do refleksji, innego spojrzenia na życie, nauki nowych rzeczy. Mam nadzieję, że spędzisz z tą książką dobre chwile.
UsuńAż żałuję, że nie wiedziałam tego przed świętami :) Wtedy pewnie sięgnęłabym po tę książkę. A tak wybrałam inną i zawiodłam się bardzo.
UsuńSpokojnie można tę powieść czytać poza okresem świątecznym, bo jest on jedynie tłem do całej historii.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń