z cyklu książki z duszą
„Znaczenie etymologiczne miłosierdzia to otwarcie serca na biednego. Przejdźmy od razu do Pana: miłosierdzie to zachowanie Boga, który przytula, to ofiarowanie się Boga, który przyjmuje, który pochyla się, by przebaczyć. Jezus powiedział, że nie przyszedł do sprawiedliwych, ale do grzeszników. Nie przyszedł do zdrowych, którzy nie potrzebują lekarza, ale do chorych”. - s.27
Od momentu pewnych zajęć na
uniwersytecie często myślę o obrazie „Powrót syna marnotrawnego” Rembrandta van
Rijna. Niezwykłe i symboliczne ręce ojca zapadły mi głęboko w pamięć i co jakiś czas
drążą moją duszę. Ojciec, który wszystko przebaczył, choć syn zadał mu ogromny
ból. Postać, która nosi w sobie zarówno męskość i siłę jak i delikatność i
czułość. Przypowieść o synu marnotrawnym stale pozostaje dla mnie zagadką, bo
pewnie dużo we mnie ze starszego syna, który nie rozumie zachowania rodzica,
choć tak często wracam ze spuszczoną głową i lękliwą nadzieją w sercu, jak
główny bohater przypowieści.
O miłosierdziu czytałam już kilka
książek, wystarczy że wymienię „Dzienniczek” S. Faustyny czy „Dives in
misericordia" Jana Pawła II. Wiele o tym temacie można znaleźć również w
innych lekturach, jednak żadna z nich nie poruszyła mnie tak głęboko jak dzieło
Papieża Franciszka. Czytałam je w Święta Wielkanocne i wywołało ono wielkie
poruszenie w mojej duszy.
Nie należę do osób, które były
wychowywane, że tak to ujmę, w starym stylu, gdy częściej mówiło się o Bogu,
który za złe karze niż o miłosiernym ojcu, otwierającym z miłością ramiona i
pozwalającym zawsze powrócić. Sama nie wiem, czemu tak trudno uwierzyć, że
istnieje bezgraniczne uczucie, niewyczerpana cierpliwość, że jest Ktoś, Kto
zawsze czeka. A jednak…, Papież Franciszek z wielką szczerością i niesłabnącym
zachwytem oraz ogromnym ciepłem wyjaśnia czym jest miłosierdzie i jak powinno
być pojmowane. Przyznam, że ta mała książeczka pozwoliła mi całkiem inaczej
spojrzeć na Boga i otworzyć się na Jego miłość.
„Miłosierdzie to imię Boga” jest
jak ożywczy deszcz i tchnienie wiatru w upalny dzień. Pozwala odetchnąć w
sensie duchowym. Obrazuje, jaki naprawdę jest Bóg i podkreśla jego ojcowskie
cechy. Z kart wyłania się bowiem nie starotestamentowy Pan, który pragnie karać
za grzechy potopem, ale tkliwy i kochający Tata. Papież wyraźnie podkreśla, że
pokładając ufność w miłosierdziu nawet największe grzechy bieleją nad śnieg.
Zaznacza również, że miłosierdzie i poczucie miłości potrzebne jest także tym,
którzy z różnych powodów nie mogą otrzymać rozgrzeszenia. Wyjaśnia znaczenie
trwającego obecnie Roku Miłosierdzia, wielkiej łaski dla tych, którzy od dawna
oddalili się od Boga i wybrali swoje ścieżki oraz zachęca do ufności i
korzystania z tego pełnego łask czasu.
Napisana pięknym, czułym,
przepełnionym zachwytem i miłością językiem rozmowa Andrei Tornielliego z Ojcem
Świętym to kopalnia wiedzy o miłosierdziu, do której na pewno nieraz wrócę i
którą serdecznie polecam, ponieważ zmieni Wasze pojmowanie Boga i religii.
Papież Francieszek, Miłosierdzie
to imię Boga, rozmowa z Andreą Torniellim, przeł. Joanna Ganobis, wyd. Znak,
Kraków 2016.
Komentarze
Prześlij komentarz