poniedziałek, 14 września 2020

Jozef Karika "Ciemność"

 


"Nienawiść bywa potworną zołzą. Człowiek tylko patrzy, jak czubkiem buta popycha kamień lub jak napełnia buteleczkę czymś innym niż krople do oczu. Potem natychmiast o tym zapomina i przekonuje sam siebie, że nie ma z tym nic wspólnego, że ma czyste sumienie. Być może teraz stało się właśnie coś w tym stylu, impuls, cała złość Natalii, całe rozczarowanie, gniew i nerwy wyładowały się w kilka sekund. Może zrobiła to bezwiednie, bez zastanowienia, nieświadoma konsekwencji." 

Piękne, majestatyczne góry pokryte śniegiem. Mróz lekko szczypiący w policzki, zasypana droga wijąca się do małej, drewnianej chatki, w której czeka spokój, odpoczynek, iście sielskie święta. Zapach drewna palącego się w kominku, żywicy, igliwia, parująca na stole herbata, światło wpadające przez okno, ciepły koc i cisza, w której można odetchnąć po zapracowanej codzienności. Prostota, minimalizm i czas, który ma leczyć skołatane nerwy. W arkadii coś jednak zaczyna zgrzytać. Robi się coraz ciemniej a z mroku wyłaniają się strach i niebezpieczeństwo.

Samotny wypad w góry miał być dla głównego bohatera powieści Kariki oddechem od trudnej codzienności. Zmęczony tłamszącą go pracą scenarzysty, która oczekiwaniami widzów pęta jego kreatywność oraz niekończącą się wojną z ukochaną i jej zmiennymi nastrojami, wyjeżdża do górskiej chaty, w której spędził wiele szczęśliwych dni dzieciństwa. Ucieczka od problemów ma być czasem ukojenia i dać mu sposobność do przemyślenia spraw. Wyjazd szykowany jest na gorąco, by nie budzić partnerki. Wszystko wydaje się być w jak najlepszym porządku. Pogoda dopisuje, mroźne górskie powietrze łagodzi skołatane nerwy. W rajski klimat wdziera się jednak coś niepokojącego. Bohater traci wzrok. Co zrobi sam, bez większych zapasów w całkowitej ciemności, z której wychodzą potwory?

Czytałam dzieło słowackiego mistrza horroru z zaciekawieniem, co też odkryje przede mną autor. Nastroje od przerażenia, strachu, przez rezygnację, nadzieję, po walkę o życie zmieniały się jak w kalejdoskopie, jednak bohater nie zaskarbił sobie mojej sympatii. Jego pełne ironii wypowiedzi i osuwający się w coraz większą ciemność umysł, co rusz budziły moją niechęć. Działania, które tłumaczy czytelnikom narrator-bohater mają z jednej strony sprowadzić go na manowce, z drugiej wzbudzić podejrzenia i doprowadzić do rozwiązania zagadki tego, co stało się w powieści. Napięcie narasta, przed scenarzystą serialowym piętrzą się kolejne przeciwności. W mroźnym lesie czyha na niego wiele niebezpieczeństw, wydaje się, że zbyt wiele. Próbowałam dociec, kto doprowadził go do ostateczności, urządził sobie zabawę kosztem niewidomego i właściwie dlaczego to robił. Zastanawiałam się, jak zakończy się historia mężczyzny, któremu nie potrafiłam niestety kibicować, gdyż nie budził mojego zaufania. Trudno zresztą dać wiarę komuś, kto ma przekonanie o swojej wyższości i przedstawia jednostronną relację a do tego zaczyna rozmawiać ze swoim dyktafonem.


"Ciemność" na pewno wywołała we mnie dyskomfort. Potęgowała napięcie całkowitym osamotnieniem niewidomego bohatera, pozostawionego sobie w przejmujących wiatrem, zimnem i głodem górach. Budziła niepokój wywołany zdarzeniami, z którymi musiał poradzić sobie scenarzysta. Zaskakiwała pewnymi zwrotami akcji i na pewno zakończeniem, którego się nie spodziewałam. Zabrała mnie w urokliwe miejsce, które straciło swój powab i stało się śmiertelnie groźną pułapką, ale również w podróż po osuwającym się w szaleństwo umyśle przerażonego człowieka. Nie przeraziła mnie jednak, co wcale nie jest trudno zrobić. Horror Jozefa Kariki wywołał głęboki niepokój, jednak nie czysty strach. Przy pewnych fragmentach musiałam zaczerpnąć tchu, ale ze względu na brutalny opis czynności. "Ciemność" osacza i niepokoi. Robi to jednak nie za pomocą potworów wyskakujących z szafy, ale tytułowej ciemności, która czai się w człowieku. To, co jest w niej najbardziej przerażające to fakt, że granica między normalnością a szaleństwem jest tak cienka, że każdy z nas może ją przekroczyć. To właśnie popadanie w obłęd i nieprzewidziane reakcje są powieściowymi straszakami. Z tym, że to nie wymysły wyobraźni, ale realne odruchy, które mogą wystąpić u każdego, kto znajdzie się w skrajnie trudnej sytuacji. "Ciemność" jest napisana dobrym językiem, stopniuje napięcie, jednak nie straszy w potocznym tego słowa znaczeniu. Pokazuje za to, gdzie można się znaleźć, gdy umysł szwankuje. To dla mnie bardziej thriller niż horror, ale warty przeczytania.

Jozef Karika, Ciemność, tłum. Mirosław Śmigielski, wyd. Stara Szkoła, Wołów 2020.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza