sobota, 27 stycznia 2018

Maria Paszyńska "Willa pod Zwariowaną Gwiazdą"

PRZEDPREMIEROWO


"Ten jeden jedyny raz nie myślałem nawet o niej. Cała moja świadomość skupiła się na jednym jedynym pragnieniu. Chciałem wyjść z ruin i pójść do parku. Położyć się w świeżej, zielonej trawie z twarzą zwróconą ku słońcu, zasłuchać się w brzęczenie pszczół, pozwolić, by mrówki oblazły całe moje ciało. Zbyt długo otaczały mnie cienie i śmierć. Musiałem poczuć życie." - s. 286

Praga nie była dostatnią dzielnicą, ani taką którą wybierało się z własnej woli. Wszechobecna bieda, niedożywienie, obojętność, samotność, przemoc. A jednak w świecie, w którym przeżyć mogli tylko najsilniejsi, w którym życie zmuszało do codziennej walki o przetrwanie, używania sprytu, chronienia się w grupie, pewien chłopiec zaczął żyć marzeniem. Piotr dzięki uporowi, nauczył się czytać. Fascynowało go to, że nieczuła i szorstka babka zmieniała się nie do poznania, gdy brała w rękę książkę. Niezrozumiałe czarne szlaczki sprawiały, że jej twarz jaśniała. Zaintrygowany malec wiedział, że rzecz, która tak odmieniała kobietę musi być wyjątkowa. Tak długo dopytywał o każdy wyraz, aż w końcu zaskoczony zauważył, że wszystko nabiera sensu. Czytanie oddaliło go od kolegów i sprawiło, że w sercu zagościło wielkie marzenie, zobaczyć słonia.

piątek, 26 stycznia 2018

Tomasz Nowak OP "Śmiałość w modlitwie"

Audiobook z duszą



"Chciałbym Wam powiedzieć, że Chrystus mnie kocha" - tak kiedyś powiedział podczas Nocy Miłosierdzia w Poznaniu młody dominikanin o. Michał Zioło, dziś trapista. Jestem przekonany, że to proste zdanie i proste przyjęcie prawdy o miłości Boga do mnie jest podstawą modlitwy. Nie to, że Bóg kocha wszystkich, czy to, że ja kocham Boga, ale że On kocha mnie." - s. 3

Ten tekst miał się ukazać jeszcze przed Nowym Rokiem. Słuchałam tego audiobooka chyba z 10 razy i ciągle nie wiedziałam, co mam napisać. Rosło we mnie przekonanie, że to jeszcze nie czas. Jak wspominałam ta publikacja dotarła do mnie w momencie, gdy bardzo jej potrzebowałam. A potem włączałam ją raz za razem, wsłuchiwałam się w słowa O. Tomasza Nowaka i wyłapywałam kolejne niuanse, bo z modlitwą bywa różnie. Chyba nie do końca wiem co i jak robić, mimo że przecież uczę się jej od dziecka. A jednak ciągle pojawiają się jakieś kłopoty, rozproszenia, nie jestem zadowolona z tego, jak wygląda moja rozmowa z Bogiem. Różaniec kojarzy mi się często ze starszymi paniami i sprawia wiele trudności, niejednokrotnie nachodzi mnie refleksja nad tym, że klepię regułki, myślami będąc bardzo daleko. Rodzą się pytania, czy nie rozumiem modlitwy, czy robię coś źle? Tymczasem przecież wcale nie musi tak być. Żywa relacja z Bogiem polega na tym, by chcieć zarówno mówić, jak i słuchać. To nie tylko doświadczenie wspięcia się na wyżyny, ale też ciszy, w której czekam na słowa, które nie zawsze przychodzą. Ciężko mi zaakceptować ten fakt, gdy niemal boleśnie potrzebuję nieraz znaku, słowa, obecności. Tymczasem tak jak są góry i doliny tak rozmowa z Bogiem to nieraz radosne, innym razem trudne doświadczenie. Nie wiem, czemu czasem milczy, pewnie tego potrzebuję, choć wcale tak nie uważam.

sobota, 20 stycznia 2018

Spacerowe rozkminy #7

Uwaga! Jeśli chcesz oglądać "Black Mirror" ten post może Ci coś zaspojlerować!!!



Odwykłam od spontanicznych zakupów. Wejścia do sklepu i wybrania czegoś tak po prostu, bo mam ochotę, bo coś mi się spodobało. A jednak ostatnio sprawiłam sobie notatnik w kolorze fuksji i "Wielki ogarniacz życia" Pani Bukowej. Lubię ładne zeszyty albo takie, które można kreatywnie wykorzystać a Pani Bukowa dała mi trochę śmiechu, którego potrzebowałam. Poza tym lubię także ironię, choć nie wszyscy o tym wiedzą ;).

niedziela, 14 stycznia 2018

Charles Martin "Pomiędzy nami góry"




"Wyraźny obraz. W jednym kawałku. Potem wydarzyło się coś, co nas rozbiło i roztrzaskało. Pozostawiając we fragmentach, rozdartych, i w drzazgach. Niektórzy z nas leżą w setkach kawałków. Inni w tysiącach. Niektórzy zarysowani są ostrymi krawędziami. Niektórzy zamazani w szarych odcieniach. Niektórzy odkrywają, że brakuje im pewnych elementów. Innym wydaje się, że mają ich zbyt wiele. W każdym przypadku zostaje nam tylko kręcić głowami - tego nie da się zrobić.
Wtedy pojawia się ktoś, kto naprawia postrzępione brzegi lub kto oddaje brakujący fragment. Ten proces jest mozolny, bolesny i nie ma wtedy drogi na skróty. Każda, która zdaje się obiecywać, że jest taką, nie jest nią."  - s. 325


To jedna z moich ulubionych książek. Taka, do której wraca się, co jakiś czas. Piękna, magiczna, urzekająca. Gdy czytałam ją pierwszy raz byłam zachwycona, przy kolejnej lekturze zastanawiałam się, czy moje odczucia się zmienią. Zrozumiałam ją lepiej, głębiej, bardziej do mnie przemówiła, bo stałam się dojrzalsza. Nie zmieniło się jedno. Nadal jestem zakochana w tej historii a właściwie w obrazie miłości bohaterów.

niedziela, 7 stycznia 2018

Spacerowe rozkminy #6




Podsumowując rok na blogu napisałam, że będzie nieco zmian. Nie chodzi tu o to, że dojrzałam do nich czy nagle zapragnęłam wszystko zmienić. Powód jest bardziej prozaiczny i dotyczy nie tylko mnie. Czytając wiele podsumowań innych blogerów, a wierzcie mi zapoznałam się z wcale niemałą ilością, bo po prostu je lubię :), zauważyłam, że nie tylko ja doszłam do wniosku, że narosło pewne zjawisko, które niekorzystnie wpływa nie tylko na blogosferę, ale i na czytelników w ogóle, nie chodzi mi tu tylko o osoby zaglądające na blogi.

środa, 3 stycznia 2018

Rzeczywistość z papieru - Dmitry Glukhovsky "Tekst"




"Przez siedem lat telefony stały się bardziej spostrzegawcze i pamiętliwe - szesnaście razy. Teraz telefon widział w ludziach to, czego człowiek by nie dojrzał. Teraz można było wrócić, sprawdzić samego siebie. Pietia miał wygodnie: nie trzeba niepotrzebnie zaprzątać sobie głowy. Wygodnie ma i Ilja: może oglądać cudze sny." - s. 88

Ilja w końcu wraca do domu. Świat, jaki znał kilka lat temu bezpowrotnie odszedł. Chłopak kuli się na dworcu, przypomina trochę zaszczute zwierze, które doskonale wie, że aby przetrwać nie może rzucać się w oczy. Byle szybciej, wsiąść do pociągu i bezpiecznie dotrzeć do matki. Zacząć wszystko od nowa, zapomnieć o koszmarze, który przeżył, choć czy to realne, by dało się wymazać z pamięci ostatnie lata? Poza matką nikt nie czeka. Bohater przekonuje się powoli, że los nie chce dać mu szansy. To na co tak bardzo liczył nigdy nie nadejdzie. Pozostaje samotność, żal, gorycz i chęć zemsty. Wszystko układa się nie tak, jak powinno. Mężczyzna gnany impulsem i emocjami popełnia błąd. Odtąd wchodzi w skórę innego człowieka, to przecież takie łatwe dzisiaj. Wystarczy telefon komórkowy. Historia rozmów, nagrania, zdjęcia, sms-y, pliki, aplikacje. To wszystko mówi o człowieku więcej niż prawdziwa rozmowa z nim. Ilja ma niewiele czasu, by wyrwać się z kłopotów i uciec. Czy uda mu się wszystko zakończyć nim ktoś dowie się, kim naprawdę jest osoba po drugiej stronie smartfona?