środa, 15 czerwca 2016

Westchnienia wschodu - Elif Shafak "Uczeń architekta"



„Czasem, ażeby dusza mogła rozkwitnąć, trzeba zranić serce, synu”. – s. 105

Niektórzy ludzie mają wielki talent do snucia historii, szczególnie tych, które balansują na granicy jawy i snu, łączących ze sobą świat rzeczywisty i duchowy. Jednocześnie czynią to w tak piękny, magiczny i niesamowity sposób, że nie można się od tych opowieści oderwać. Przenoszą one czytelnika w nieznane mu światy i rządzą jego wyobraźnią. Tak, dla takich opowieści warto szukać, warto zatrzymać się, dać się ponieść.

Stambuł, miasto pełne przepychu i ubóstwa jednocześnie, chwały i klęsk, miłości i nienawiści. Tygiel emocji, różnych wyznań, narodowości i wszystkiego, co tylko można sobie wyobrazić. Na tej ziemi można odnaleźć mieszkańców przeróżnych państw, ludzi parających się niezliczonymi fachami, głoszących przeróżne filozofie. Kolory i zapachy łączą się tu tworząc jedyną w swoim rodzaju, odurzającą i działającą na zmysły mieszankę. Do tego niezwykłego miejsca przybywa Dżahan, zalękniony młodzieniec, jeszcze niemal dziecko, opiekun białego słonia. Przeszłość bohatera owiana jest mgłą tajemnicy a jego niezdecydowanie, co do postępowania ze słoniem i pewne wydarzenia rzucają nieco światła na tę sprawę. Czas mija, Czhota i Dżahan odnajdują nowy dom, choć od czasu do czasu popadają w tarapaty. Biorą udział w wojnie, uczą się sztuczek, spotykają z księżniczką. Chłopak dostaje też szansę bycia uczniem nadwornego architekta, jednym spośród czterech szczęśliwców. Uczy się nie tylko potrzebnych umiejętności, ale i życia, współpracy z ludźmi oraz radzenia sobie z przeciwnościami losu. Poza miłością do nauczyciela, uczuciem darzy jeszcze dwie osoby, córkę sułtana - Mihrimah i swojego prawdziwego przyjaciela słonia Czhotę.

Elif Shafak przedstawia historię chłopca, który z nadwornego kornaka i złodziejaszka przeistacza się w prawdziwego rzemieślnika. Pokazuje drogę do realizacji marzeń, która okupiona jest ciężką pracą, wysiłkiem, staraniami, wzlotami i upadkami, strachem przed sułtanem, wezyrami czy innymi zwierzchnikami. Snuje opowieść o niedoścignionych pragnieniach, przekraczających możliwości prostego chłopaka, wielkim uczuciu, które pozostaje stałe i wiecznie żywe, o rywalizacji o pozycję i łaski, podstępach, wojnach, uczestnictwie w pozostawianiu po sobie wielkiej i pięknej spuścizny. Swoją książką przekonuje, że dzięki odrobinie szczęścia można być tym, kim się pragnie, wystarczy przyłożyć się i ciężko pracować, nawet jeśli to wymaga bycia zranionym. Jednocześnie poprzez to, z czym styka się bohater, czego uczy i co zaczyna rozumieć dopiero z wiekiem, ukazuje to, co w życiu naprawdę ważne. Czytając, zadawałam sobie pytanie, czy Dżahan zostanie architektem i zyska uznanie? Czy spełnią się jego marzenia? Co stanie się z Czhotą? I czy najbardziej szaleńcze uczucie może się ziścić?

Ciekawostka
Sinan istniał naprawdę. Początkowo był janczarem, potem architektem wojskowym, w końcu awansował na naczelnego architekta państwa tureckiego. Przyczynił się do powstania wielu mostów, meczetów, akweduktów. Pracował niezwykle wytrwale i może poszczycić się wieloma projektami, z których do dziś można podziwiać 196. Był rewolucjonistą w swojej dziedzinie, który postawił na połączenie prostoty, harmonii i piękna oraz wpisywanie budowli w ich otoczenie, czym zapisał się na stałe w historię architektury.


Autorka ma niezwykły talent do tworzenia postaci, co udowodniła już w swoich książkach, jednak żadna z nich nie urzekła mnie tak jak główny bohater „Ucznia architekta”. Naznaczony cierpieniem i samotnością chłopiec, który pragnie stać się kimś, rysować i tworzyć, jest niezwykłą osobistością. Z jednej strony potrafi kraść, co idzie mu całkiem nieźle i ma do tego pociąg, z drugiej jest ogromnie czuły i przywiązany do swojego słonia i bliskich mu ludzi. Jego wrażliwe serce i spostrzeżenia, mimo że otwarcie przyznaje się do niewiedzy na wiele tematów, zatrzymywały mnie i nasuwały refleksję. Dżahan ma w sobie coś, co sprawia, że czytelnik bardzo się do niego przywiązuje. To typ poszukiwacza, człowieka, który pragnie odkryć istotę świata i jednocześnie przeżyć życie najlepiej jak umie, nie krzywdząc. Brzydzi się przemocą i wierzy w ludzką dobroć, choć nie są mu obce zniechęcenie, osamotnienie, zazdrość, gniew i żal. Z biegiem lat nabiera doświadczenia i mądrości życiowej, która pozwoli mu odkryć pewną tajemnicę, choć nie traci zdolności do popadania w tarapaty. Uczy się także jednej ogromnie ważnej rzeczy, nie wszystko jest takie, jakim się nam wydaje.

Również Sinan zachwyca. To wzorowy mistrz o dobrym sercu, który w pewien szczególny sposób dobiera swoich uczniów i żyje tym, co kocha, wznoszeniem budowli. Poruszyła mnie osoba Yusufa, niemego ucznia nadwornego architekta. Polubiłam Balabana szlachetnego i ciekawego Cygana oraz mieszkańców menażerii. Co do świata sułtana i jego świty, autorka odarła go nieco z legendy, ukazując nie tylko blaski, ale cienie wielkich tego świata oraz zmienne koleje ich losów. Cała plejada pięknie nakreślonych bohaterów a do tego pewien biały słoń, który choć przedstawiany jedynie z perspektywy swojego opiekuna i narratora, staje się bliski i podbija serca. Relacja Czhoty i kornaka urzekła mnie i śmiało mogę powiedzieć, że była jedną z najlepiej oddanych przyjaźni człowieka ze zwierzęciem w literaturze.

Niezwykle klimatyczna, pisana przepięknym, momentami poetyckim językiem, zawierająca elementy filozoficzne, dbająca o szczegóły, wciągająca i ogromnie ciekawa, taka właśnie jest nowa powieść Elif Shafak. To urzekająca mieszanka barw, zapachów, smaków, uczuć, postaw, poglądów, marzeń, dążeń, czynów i słów. Autorka zaprasza czytelnika do podróży do serca Stambułu, ale i serca człowieka. Odkrywa świat wschodu, od którego nie można się oderwać, mozaiki charakterów, narodowości, religii, stylów, marzeń i pragnień. Czaruje jak potrafią tylko nieliczni. A gdy dochodzi się do ostatniej strony, zostaje smutek, że to już koniec, gdyż świata tak magicznej powieści nie chce się opuszczać. Jeśli zatem szukasz książki, która podbije Twoje czytelnicze serce, otoczy mgłą odkrywania życiowych prawd, sprawi, że zatracisz się w opowieści i zapewni powiew wschodu „Uczeń architekta” jest zdecydowanie dla Ciebie. Ja przyznam, że jest to jedna z najlepszych powieści, które czytałam w tym roku.


Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak.



Elif Shafak, Uczeń architekta, przeł. Jerzy Kozłowski, wyd. Znak, Kraków 2016.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz