wtorek, 31 lipca 2018

Peadar O'Guilin "The Call. Inwazja"



"My zmieniliśmy Sídhe w potwory, teraz oni robią potwory z nas. A to przecież ludzka rzecz, nieprawdaż? Zawsze tak było. Bombardujemy i niszczymy innych. Doprowadzamy ich dzieci do śmierci głodowej i dziwimy się, kiedy zwracają się przeciw nam z podobnym okrucieństwem." - s. 227

W przerażającej rzeczywistości, w której codzienność to oczekiwanie na zbliżające się nieuchronnie wezwanie dobre chwile są ogromnie pożądane. Nessa zwyciężyła. Przechytrzyła Sídhe, ocaliła życie, do tego zyskała zdumiewającą zdolność. Złożyła swoje świadectwo i wydawało się, że odtąd będzie mogła spokojnie żyć. Założy rodzinę z ukochanym Anto, do którego właśnie jechała. Przyszłość jawiła się naprawdę pięknie. Dziewczynie jednak nie dane było cieszyć się szczęściem. Została pojmana i oskarżona o współpracę z wrogiem. Jej niepełnosprawność stała się oczywistym dowodem na to, że przetrwała tylko dzięki układowi z Wróżym Ludem. Nie pomagają tłumaczenia, że nastolatka walczyła ze wszystkich sił i stosowała to, czego uczono ją w szkole. Nikt nie przyjmuje do wiadomości, że ktoś taki, mógł dać sobie radę w okrutnej krainie wroga. Kara dla niej może być tylko jedna, odesłanie do Szaroziemi, gdzie niechybnie zginie. 

poniedziałek, 23 lipca 2018

Adrian Sinkowski "Atropina"




Określenie rzeczy, czy zjawiska, pozwala je ujarzmić, nadanie nazwy podporządkowuje. Słowa pozawalają lepiej zrozumieć rzeczywistość, mimo że stale wymyka się ona pojmowaniu. Kruchość języka nie pozwala oddać wszystkiego, co dzieje się w człowieku i poza nim. Zawsze widzi się i podskórnie czuje więcej, a jednak człowiek nie ustaje w wysiłkach, by obłaskawić świat wewnętrzny i zewnętrzny, nadać imię, lepiej poznać i pojąć wszystko. Taka jest rola języka i los każdego z nas. To trochę walka z wiatrakami niczym z Don Kichota, a jednak rzecz od której się nie ucieknie, tak naturalna jak oddychanie. Nieodłączna człowiekowi, jakikolwiek by nie był, gdzie by się nie znajdował, jakiego nie miałby wykształcenia. Słowa niosą w sobie siłę, to co nazwane staje się realne. Jest w nas pierwotny lęk przed tym, by nie mówić pewnych rzeczy. Dopóki nie są wypowiedziane, czają się niebezpieczne na skraju rzeczywistości i snu. Łudzimy się, że przemilczane są nierealne, a jednak stają się nawet mimo ciszy. Wyrażone i nazwane przybierają na sile, jednocześnie dając możliwość poradzenia sobie z nimi, stanięcia twarzą w twarz z prawdą, możliwością wykonania pierwszego kroku do wyjaśnienia i rozwiązania sytuacji.

wtorek, 17 lipca 2018

Anna Dziewit-Meller "Damy, dziewuchy, dziewczyny. Podróże w spódnicy"




"Żeby napisać dobrą recenzję, to znaczy ocenić książkę uczciwie, trzeba przede wszystkim porządnie tę książkę przeczytać. Z tym bywa różnie - czasem recenzent męczy się okropnie, co rusz mając ochotę cisnąć czytanym egzemplarzem o najbliższą ścianę lub wyrzucić go przez okno, tak bardzo mało przyjemności niesie z sobą lektura." - s. 50

Tym razem jednak recenzent z ogromną radością stwierdza, że nie było ani sekundy, w której zaświtałaby mu myśl o choćby odłożeniu czytanej książki, a co dopiero o rzucaniu. Po "Damy, dziewuchy, dziewczyny. Podróże w spódnicy" sięgnęłam, by trochę lepiej zaznajomić się z lekturą dla młodych czytelników. Kierowała mną jeszcze jedna rzecz, mianowicie poznanie publikacji, które pokazują dziewczynkom i chłopcom, że czas na czekające na ratunek księżniczki się skończył. Dziwi mnie to, bo przecież kobiety od tylu lat robią naprawdę fantastyczne rzeczy, przełamują bariery, stereotypy, a książek, które by o tym mówiły wciąż jest jak na lekarstwo. Tym chętniej zabrałam się do lektury dzieła Anny Dziewit-Meller.

środa, 11 lipca 2018

Co z tą naturą? - o czerwcowym numerze magazynu "Znak" słów kilka





Zastanawialiście się kiedyś, jak będzie wyglądać Ziemia, za powiedzmy pół wieku? Nie w sensie odkryć technologicznych, ale w kwestii stanu przyrody? Czy nasze dzieci lub wnuki będą znały te same gatunki roślin i zwierząt, które dla nas nie są niczym niezwykłym? A może powstaną nowe krzyżówki poszerzając świat fauny i flory? Na te i inne pytania odpowiada czerwcowy numer magazynu "Znak" i jego temat miesiąca.

piątek, 6 lipca 2018

Maria Paszyńska "Owoc granatu. Dziewczęta wygnane"




"W nieprzeniknionych ciemnościach gwizdy wiatru zmieszały się z wyciem ludzi błagających, by nie zostawiano ich tu samych. Nikt jednak się nie zatrzymał. Elżbieta już podczas jazdy pociągiem pojęła, że w kraju Stalina życie ludzkie nie ma żadnej wartości, bo ludzi jest przecież tak wielu. Świt począł przecierać czerń nieboskłonu, wiatr ucichł i świat pogrążył się w ciszy, która Elżbiecie wydała się jeszcze bardziej przerażająca niż zawodzenie wichury." - s. 165

Lato 1939 roku naznaczone było upałem, zabawami, radością, ale i oczekiwaniem tego, co miało przyjść. W dusze ludzkie powoli wsączała się świadomość zbliżającej się wojny. Nadzieja mieszała się ze strachem, niedowierzanie z siłą. Przekonanie o tym, że nawet jeśli Hitler zaatakuje, wojna potrwa tylko kilka miesięcy, państwa zjednoczą się, staną przeciwko wichrzycielowi i w Europie powróci ład, było bardzo popularne. W takiej atmosferze upływają wakacje Stefanii i Elżbiety Łukowskich. W idyllicznym skrojonym na modłę Soplicowskiego dworku domostwie dorastające dziewczęta szukają rozrywki i wytchnienia. Ubóstwiająca romanse, teatr i wszelkie towarzyskie spotkania Stefania po raz pierwszy nie nudzi się u dziadków, planując rozkochanie w sobie Jędrzeja Walickiego, studenta medycyny i żołnierza. Tymczasem Elżbieta nazywana Halszką u dziadków odzyskuje radość życia. Przywiązana do rodziny i ziemi, chętnie podejmująca każdą pracę gospodarską, nieprzystająca do współczesnych panienek zainteresowanych jedynie modą i zdobyciem odpowiedniego kawalera dziewczyna, spędza czas na przechadzkach, pomaga dziadkom i w końcu czuje się wolna i niestłamszona miastem.

wtorek, 3 lipca 2018

Lidia Tkaczyńska "Kobieta z klasą. O wizerunku kobiety i kreowaniu własnego stylu. Praktyczny poradnik dla kobiet"




"Przez odpowiednie zestawienie fasonów, kolorów i deseni możemy optycznie wydłużać, skracać, wyszczuplać lub poszerzać elementy sylwetki. Zniwelujemy w ten sposób jej niedoskonałości i uzyskamy dużo korzystniejsze wrażenie całości. wyważona sylwetka zawsze będzie budziła pozytywne skojarzenia i będzie przyjemna dla oka." - s. 26

Sięgając po poradnik "Kobieta z klasą" myślałam, że dostanę garść rad, ciekawe treści, nie tylko dotyczące sposobu ubierania się, ale także zachowania. Coś, co będzie innym tytułem na blogu. Przyznam, że dużo myślałam o tej recenzji. Potrzebowałam trochę czasu, by emocje opadły a tekst zawierał to, co najważniejsze i co potencjalny czytelnik powinien wiedzieć.