piątek, 3 marca 2017

Węzeł tajemnic – Robert Małecki „Najgorsze dopiero nadejdzie”




„Samochód ruszył. Kierowca jechał wolno, łagodnie wchodził w zakręty. Serce łomotało mi jak szalone. Na głowę założyli mi jutowy wór, który śmierdział kwaśno wilgocią i ziemią. Ręce miałem związane na plecach tak mocno, że sznur wpijał się w nadgarstki.
Dopiero teraz we wnętrzu furgonetki rozbłysło nikłe światełko. Może latarka. Poruszyłem się nerwowo. Ktoś docisnął mój bark do podłogi, niemal wyłamując go ze stawu. Po chwili tuż przy uchu poczułem czyjś oddech. A potem usłyszałem słowa, które mnie sparaliżowały.
- Graviora manet. – s. 211

Kolejny wyjazd nie doprowadził Marka Benera do żadnego odkrycia. Tropy w sprawie zaginionej żony i dziecka nie sprawdziły się i dziennikarz wrócił to Torunia z niczym. Wkurzona naczelna, nieludzkie zmęczenie i wypowiedzenie, które spada na niego niczym grom z jasnego nieba, to dopiero początek serii niefortunnych wydarzeń. Po niezbyt miłej wizycie na dywaniku szefowej, Marek jedzie na miejsce pożaru, w którym zginął jego dawny przyjaciel. Śmierć Wojciecha Holtza nie wywołuje w nim bólu. Pamięta o tym, że mężczyzna nie tylko skrzywdził jego siostrę, ale i odbił mu narzeczoną. Ku wielkiemu zdziwieniu w jego mieszkaniu pojawia się Weronika Holtz. Dziwnie się zachowuje, mówi zagadkami a następnie przepada nie wiadomo gdzie. Marka zaczyna ktoś śledzić, a z odmętów przeszłości wyłania się morderca Szaman i jego przerażająca dewiza „najgorsze dopiero nadejdzie…”. Co tak naprawdę stało się w domu Holtzów? Czy bohaterowi uda się uciec przed nadchodzącym niebezpieczeństwem? Jaką tajemnicę kryje w sobie zniknięcie ciężarnej Agaty?

Zaskoczyła mnie ta pozycja. Przede wszystkim mocnym początkiem, a skoro prolog jest tak silny, to co będzie się działo dalej? Ciekawość we mnie narastała, a apetyt rósł w miarę czytania ;). Marek Bener przypadł mi do gustu przede wszystkim tym, że jest dobrym dziennikarzem i gdyby życie ułożyło się inaczej, pewnie pracowałby nie dla upadającej lokalnej gazety, ale poczytnego dziennika. On jednak każdą wolną chwilę i wszystkie pieniądze przeznacza na odnalezienie ukochanej i swojego dziecka, którego nigdy nie poznał. Wyobraża sobie spotkanie, marzy o dalszym życiu, już z tego powodu nie da się go nie lubić. Nie można mu też zarzucić braku odwagi, jest wręcz czasami lekkomyślny i pcha się w paszczę lwa bez jakiejkolwiek broni, ale to dobry i inteligentny człowiek. Cieniem na jego życie rzuca się wspomniane zaginięcie Agaty i sprawa związana z siostrą, która pogrzebała ich niegdyś dobre relacje. Wraz z bohaterem wchodzimy do medialnego świata, zdobywamy kolejne informacje, obserwujemy pracę dziennikarza z wszystkimi jej wadami, zderzamy się z polityczną walką o władzę, przesyconą podstępami i świetnie przemyślanymi posunięciami. Sam świat jest zarówno prawdziwy jak i ukazany z lekką dozą ironii. W „Najgorsze dopiero nadejdzie” nie znajdziemy krystalicznie czystych bohaterów. Każdy ma jakiś sekret, swoje ukryte intencje i interesy.  Najmocniejszym punktem jest dla mnie jednak klimat książki. Mrok wdziera się tutaj z wielu stron. Słowa wypowiedziane przez byłego wykładowcę dziennikarza, stają się prorocze. Atmosfera lęku, niezidentyfikowanego zła i osaczenia narasta ze strony na stronę. Nie wiadomo, kto ściga bohatera i dlaczego. Teorie mnożą się, wydarzenia stają się coraz bardziej dramatyczne, czytelnik zaś zastanawia się czy jest coś, co wiąże przeszłość z teraźniejszością. Na brak zagadek i niejasnych powiązań zdecydowanie nie można narzekać. Tajemnica goniła tajemnicę, a podejrzani zmieniali kilka razy, by zostawić mnie na sam koniec z wielkim zdumieniem.

Robert Małecki droczy się z czytelnikiem, czyniąc Marka narratorem. Dzięki temu zabiegowi nie wiadomo, co stało się przed laty z Pauliną, ani kto jest odpowiedzialny za porwanie żony bohatera. Nie mamy także pewności, czy kobieta żyje, ani kto ściga dziennikarza i dlaczego. Autor pokazuje za to jak pod wpływem silnych emocji i ze zbiorem nieraz szczątkowych informacji Bener szamocze się z życiem i bandziorami. Silne jest poczucie tego, że Marek jest marionetką w rękach przeciwników. Złowieszcze „graviora manet” wytrąca bohatera i czytelnika z równowagi, jeży włos na głowie i sprawia, że faktycznie ma się poczucie, że to jeszcze nie koniec, że kłopoty dopiero się zaczną i zdziwią swoim ogromem. Czasem przyznam, że musiałam nieco pogłówkować, przypomnieć sobie kilka rzeczy, próbować je łączyć, ale poza tą lekką dla niektórych niedogodnością powieść naprawdę wciąga i zbija z pantałyku.



Są takie książki, które otwierasz, czytasz pierwsze zdanie i już wiesz, że zaskoczyliście. Tak było w moim przypadku z „Najgorsze dopiero nadejdzie”. Sposób pisania autora od razu przypadł mi do gustu i zaintrygowana pochłaniałam kolejne strony. Trochę ciężko było mi uwierzyć, że powieść jest debiutem Roberta Małeckiego. Dobrze nakreślone i różnorodne postaci, inteligentny, ale nieco wypalony życiem Marek, jego charakterystyczna idealnie nadająca się na redaktorkę brukowca szefowa, zwana Majką-dymajką, koledzy z pracy i tajemnicza postać Szamana wzbudzają zaciekawienie i nadają książce kolorytu. Już na pierwszej stronie czytelnik zostaje wrzucony w nurt wydarzeń, a z każdą kolejną stroną akcja tylko się rozkręca. Wymagającym nie zabraknie porwań, większych i mniejszych zdumień, zagadek kryminalnych, ścielących się dość gęsto trupów, typków spod ciemnej gwiazdy, których lepiej unikać oraz zaskakującego zakończenia. Robert Małecki wodzi czytelnika za nos, podsuwa mu kolejne tropy, by potem powiedzieć, nic z tego, to jeszcze nie koniec, wiele pozostało do opowiedzenia. Wydarzeń i wątków jest sporo, czasem trzeba mocno skupić uwagę, by się nie pogubić, ale to dobrze, gdy książka wymaga od czytającego. „Najgorsze dopiero nadejdzie” to mroczna historia o ludzkich błędach, fatalnych w skutkach przemilczeniach, złu czającym się gdzieś przy nas i stopniowo osaczającym bohaterów. Klimat jest ponury, momentami duszny, ale rozładowują go fragmenty muzyczne i smaczki kulturowe, które na pewno spodobają się czytelnikom. Ja ze swojej strony szczerze polecam i czekam na ciąg dalszy zwłaszcza, że poprzeczka jest postawiona wysoko.

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


Robert Małecki, Najgorsze dopieronadejdzie, wyd. Czwarta Strona, Poznań 2016.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz