wtorek, 27 października 2015

Spacer z autorem – Joanna Sykat



Dziś zabieram Was na spacer z Joanną Sykat, Autorką klimatycznych i wciągających książek, matką, żoną, pisarką i przede wszystkim niesamowicie wnikliwą obserwatorką świata. Osobą, która łapie ulotne chwile, ważne problemy, ciekawe historie i tworzy z nich ogromnie plastyczne opowieści, które działają na wyobraźnię, emocje, ducha i skłaniają do zadawania pytań i rozważania pewnych spraw. Zatem zaparzcie herbatę, otulcie się ciepłym kocem i powędrujcie z nami J




1.   Jaka jest Joanna Sykat? Jakie wartości sobie ceni i jakie ma marzenia?

Cenię sobie spokój, kontakt z naturą i czas, kiedy nie muszę się spieszyć. Kiedy nie poganiają terminy i niesprzątnięte mieszkanie. Kiedy mogę spokojnie usiąść na trawie czy w fotelu i wiem, że umysł też siedzi, a nie wykonuje dziesięć zadań na minutę. Uwielbiam wyjeżdżać z miasta; takie weekendowe wypady są dla mnie największą nagrodą po całym tygodniu pracy i wdychania smrodliwego powietrza. Jednak z takiego opisu wcale nie wynika obraz spokojnej osoby. Z tym bywa różnie. Czasem cierpliwości mam na kilogramy, czasem wyprowadzi mnie z równowagi byle co. Zdarza mi się też narzekać, ale szybko się pionizuję. Nie ma co psuć sobie aury. Staram się cieszyć drobiazgami i widok jesiennego liścia obok stopy potrafi „zrobić” mi dobry dzień.

2. Jest Pani niezwykle wnikliwą obserwatorką, czy dostrzega Pani te wszystkie ulotne chwile, ważne tematy łatwo, czy to raczej wynik zamiłowania do przyglądania się temu, co dzieje się dookoła?

Nie wiem, ale zdaje mi się, że ja po prostu coraz bardziej lubię przyglądać się światu; budynkom, przyrodzie, bo ludziom to już mniej koniecznie. Nie tropię tematów czy drobnych detali, wokoło które potrafię potem obdziergać historią. Ja po prostu zauważam mimowolnie. Ot, przykład z paru dni wstecz. Przechodzę obok kapliczki, takiej kolumnowej z wnękami na figurki. Oglądam uważnie, bo lubię. Ale to, co zapamiętuję, to bukiecik kwiatków włożony w kubeczek po śmietanieJ. Szczegół zachomikowany w pamięci i z pewnością odżyje w jakiejś książce.  

3. Gdyby nie pisała Pani książek, co chciałaby Pani robić?

Do tej pory nie wiem, co chciałabym robić w życiu oprócz pisaniaJ Cały czas pracuję na jakiś fragment etatu i pewnie będę tak jeszcze długo. A oprócz pracy to ja dobrze wiem, co chciałabym robić. Nie ganiać codziennie jak wariatka, mieć świadomość minut, a nie tylko godzin. Móc spokojnie pójść na codzienny, godzinny spacer i pogapić się przez okno na góry. Więc, w sumie, ja nie mam innych planów na życie. Kocham pisać i kocham po prostu żyć.

4. Czy mogłaby Pani opisać najbardziej wzruszające zdarzenie związane z Pani twórczością?

Na pewno wydanie pierwszej książki. Myślałam, że spadnę krzesła, gdy przeczytałam maila na „tak”. Potem był moment, gdy wzięłam do ręki pierwszą książkę… Żadna inna potem już tak nie smakuje. Poza tym uwielbiam momenty, gdy ludzie mi piszą, że dzięki moim książkom coś sobie przemyśleli. Od jednej pani usłyszałam, że gdyby wiedziała to, co wie teraz, a co ja opisałam we „Wszystko dla ciebie”, nie rozwiodłaby się. Z kolei inna osoba, dzięki historii z „Tylko przy mnie bądź” zdecydowała się na przedłużenie urlopu macierzyńskiego. Jeszcze inna (czytelniczka z Targów Książki w Krakowie) podziękowała za literaturę nie wymyśloną. Polską. Prawdziwą. Traktującą o problemach Polek. To są takie największe highlighty. Przynajmniej dla mnie.

5. W „Jutro zaświeci słońce” przedstawiła Pani bardzo złożoną i trudną historię, skąd pomysł na taki temat książki?

Akurat ja nie lubię pytań, typu: skąd pomysł, skąd inspiracja. Zżymam się, bo nigdy jakaś historia czy zdarzenie nie jest samo w sobie motorem do napisania książki. Na to składają się bowiem przeróżne doświadczenia, sytuacje, relacje, sny, dziwne zdarzenia. Potem jakoś się to ładnie składa „do kupy” i daje bogatą całość. Także odpowiedzi na takie pytania trzeba szukać w moich książkach. Ja na to odpowiedzieć nie potrafięJ

6. Anita ze wspomnianej wyżej pozycji ogromnie mnie zaciekawiła. To niezwykła osoba naznaczona wieloma ranami. Jak tworzy się takie postaci?

Na pewno z doświadczeń cudzych i własnych. Na pewno z obserwacji, z umiejętności wyciągania wniosków. U mnie często jest tak, że byle się zaczepić, a już bohater ciągnie i historię i siebie jako osobę. Pozwalam się bohaterowi prowadzić, bo wierzę, że ma mi coś ciekawego do pokazania i powiedzenia. Że w odpowiedniej chwili podsunie taki pomysł na siebie, którego nie wymyśliłabym z kartką w ręku. Bo ja nigdy nie planuję postaci. Czasem nawet imiona przychodzą na samym końcu. Zwykle mam tylko ogólny zarys, który potem przepięknie tka się w osobę. 

7. Zastanawia mnie, dlaczego miłość Pawła nie wystarczyła Anicie? Czy nie była na tyle mocna, by oprzeć się na niej i budować nowy dom bez lęku?

Była mocna, ale Anita umiała funkcjonować tylko w schemacie strachu, w czymś, co dobrze znała, stąd każda nowa sytuacja napawała ją niepewnością i powodowała, że dziewczyna chowała głowę w piasek. Bo umiała żyć tylko jako ofiara. Nikt nie był w stanie jej pomóc, za wyjątkiem jej samej. Tylko od odwagi w zmienianiu siebie zależy nasze przyszłe życie. Także i relacje z drugim człowiekiem. Mam nadzieję, że Anita skutecznie ukręciła łeb swojemu potworowi i mogła wreszcie docenić to, co ofiarował jej Paweł.

8. Przykłada Pani wielką wagę do strony psychologicznej książek, z czego to wynika?

Szczerze powiedziawszy, nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Od wielu osób słyszę, że moje książki są mocno upsychologizowane. Ja widzę w nich głównie historię, przesłanie, a wcale nie skupiam się na całej reszcie. Po prostu piszę i postaci same wyciągają na wierzch to, co istotne.

9. Często jest tak, że w książkach szukamy mądrości, złotych myśli, rad czy czegoś, co zmusi nas do refleksji. Czy pisząc stara się Pani tworzyć aforyzmy czy pokazywać różne rozwiązania problemów?

Owszem, sama lubię czerpać mądrości i trafne cytaty z książek. Wiem też, że w moich książkach jest ich sporo. Akurat mogę zacytować coś z kolejnej, która czeka na wydanie: „Takie to byłoby banalne i nie moim stylu, zakochać się na wiosnę. Czy rzeczywiście absolutnie każdego, prędzej czy później, musiał dopaść taki schemat? Zmusić do odrobienia zadania z wiosennej miłości? Jeżeli już, to ja wolałbym wcześniej. Te przynajmniej piętnaście lat temu, kiedy mogłam do woli całować się na parkowych ławkach, a ciało zgadzało się oporem na grawitację z twarzą i poglądami na świat. Później, kiedy i jedno, i drugie, i to trzecie obrasta tłuszczem schematów, doprawdy trudno już robić dyplomy i repetować zaległe klasy.” I znowu: nie siedzę i nie biedzę się nad takimi sformułowaniami. Po prostu przychodzą same pod pióro w odpowiednim czasie. Czasem się zastanawiam, kto za mnie te książki pisze…;)

10. W „Jutro zaświeci słońce” padają słowa, nad którymi zatrzymałam się dłużej. Paweł pyta: „Dlaczego ty oceniasz ludzi według siebie? Przecież oni są inni, nic im do twojej głowy”. Właśnie, oceniamy ludzi według tego, co znamy, naszych doświadczeń, preferencji. Jak skomentowałaby Pani ten fragment? Co powinien nam uzmysłowić?

To, że to, co myślimy i co myślą inni, niekoniecznie jest zbieżne. Próbujemy ludzi oceniać i upychać do szufladek własną miarą. Dodatkowo, z jakiegoś powodu, często ludziom wydaje się, że to, co oni myślą o sobie, w jaki sposób siebie postrzegają, rzutuje na sposób, w jaki odbierają ich inni. Niestety, sama muszę mierzyć się z tym idiotyzmem. Zbyt często myślę, że inni odbierają mnie tak samo jak ja siebie:D

11. Jakich 10 książek innych autorów poleciłaby Pani swoim czytelnikom?

Dziesięciu nie wymienię, bo pamięć mam jak sito. W każdym razie mało jest takich, które robią na mnie wrażenie, w sensie: książka musi mną łupnąć tak, żebym zapamiętała ją na długo. Jeśli przeleci przez głowę… to już wiadomo. Książka musi wywoływać dreszcze lub naprawdę nieudawane wybuchy śmiechu. Wreszcie, musi dać się ponownie przeczytać i pozwolić wyłuskać z siebie coś nowego. Na pewno: „Owoc żywota twego”, „Przewrotność dobra”, po których już wiedziałam, że chcę pisać podobnie. „Senność” za cudowną przejrzystość „Polkę”, za styl Manueli Gretkowskiej, oczywiście „Pestkę”, za to, że mogę ją czytać wciąż i wciąż i ciągle się dziwię, że autorka tak wnikliwie sportretowała bohaterów i ich relacje.   

12. Blogerzy ciepło wypowiadają się o „Jutro zaświeci słońce”, a jak Pani zachęciłaby czytelników do sięgnięcia po tę pozycję i Pani wcześniejsze dzieła?

Staram się tak pisać, aby ludzie, dzięki moim książkom mogli sobie coś przemyśleć. Żeby książka nie przeleciała im przez głowę w trakcie jednego popołudnia i żeby kolejnego nie musieli się zastanawiać, o czym tak naprawdę była. Próbuję pokazywać relacje międzyludzkie z różnych stron, motywować je, słowem, opisuję prawdziwą rzeczywistość, która rzadko kiedy jest różowa. Ale, żeby nie było smutno, pokazuję, jak z tej pozornej szarości wydobyć dla siebie promyczki. Bo się daJ

13. Powiedziała Pani, że woli stać w cieniu. Jakie emocje zatem wywołują w Pani spotkania z czytelnikami, dla których jest Pani osobą szczególną, kimś ważnym, lubianym, podziwianym?

Spotkania z czytelnikami czy te osobiste, czy na przykład via Internet są dla mnie ważne. To jest informacja zwrotna. Wysyłam swoje książki w świat i potem czekam na to, co do mnie powróci. Często słyszę, że piszę prawdziwie, że ktoś przeżył coś podobnego, że moja książka w jakiś sposób komuś pomogła i to są dla mnie najpiękniejsze, najistotniejsze słowa. Potwierdzające słuszność tego, co robię i motywującego do pisania kolejnych książek.


Serdecznie dziękuję za odpowiedzi i życzę dalszych sukcesów literackich.



Dziękuję za zaproszenie do rozmowy i serdecznie pozdrawiam, życząc wszystkiego dobrego. A czytelników zapraszam do swoich książek. 


poniedziałek, 26 października 2015

Wrażenia po Krakowskich Targach Książki :)



Zdjęcie z Remigiuszem Mrozem obowiązkowe!!!


Targi przywitały mnie ogromną kolejką, która jakoś nijak nie pasuje do stwierdzenia, że ludzie nie czytają książek. Ale dzielnie przebiłam się do stoiska, w którym otrzymałam wejściówkę i mogłam rozpocząć bieganie po stoiskach :D. 

Zaczęłam od tego, że spotkałam Pana Michała z Wydawnictwa WAM, który jest ogromnie sympatyczny, serdeczny i który oprowadził mnie po Targach, dzięki czemu miałam rozeznanie w stoiskach, bo mój wewnętrzny GPS czasami szwankował i szukałam wyjścia. Spotkać się z kimś tak miłym to prawdziwy zaszczyt i dobrze poznać kogoś, z kim się współpracuje :)



Pani Karolina Wilczyńska :)

Następne było Wydawnictwo Czwarta Strona. Przywitanie i rozmowa z uroczym Panem Piotrem, którego poznałam na moich pierwszych targach książkowych w Warszawie :D Wielka przyjemność rozmowy i jak pisałam Pan Piotr to klasa sama w sobie i jest lepszy niż św. Mikołaj ;). Dziękuję za książkę :D. Patrząc na półki miałam wrażenie, że mam w domu połowę tego, co było na stoisku :D to o czymś świadczy ;).

Potem było czyste szaleństwo, bieganie, wydawanie tego, co udało mi się zaoszczędzić, wyszukiwanie stoisk, podpatrywanie autorów, do niektórych nawet podeszłam :D i ogólnie bieganie, bieganie i jeszcze raz bieganie. Czyste szaleństwo! <3



Pan Ryszard Ćwirlej :)


Zdobyłam kilka podpisów, kupiłam prawie wszystko, co chciałam i nawet jedną rzecz, o której istnieniu nie wiedziałam, ale musiałam ją mieć. 

No i przede wszystkim ludzie!!!! Zacząć targi od spotkania Anity z Book Reviews bezcenne :) Big, big love <3 <3 <3, jesteś kochana, wspaniała i tak Cię namówię następnym razem do zdjęcia :*, potem szłam sobie i słyszę moje imię. Rzut oka w lewo, w prawo, za siebie i nie kojarzę nikogo ;), ale słyszę nadal, a tu Hasacz skutecznie się przyczaił i siedzi sobie. No więc ja na kolana i z misiaczkiem :D, bo jak nie kochać Hasacza <3 :* i usłyszeć, że jestem malutka, awww...., Hasacz urocze stworzenie, ponoć stwierdził, że jestem kieszonkowa :D <3, następnie w kolejce do Mroza Karolina <3 z Tanayah czyta :* świetna jesteś :), Esa mi nawet mignęła na targach :D. Szkoda, że przez korki musiałam lecieć i odpadła mi godzina, którą miałam z Wami spędzić :(, ale mam nadzieję, że spotkamy się niedługo i pogadamy. 


Puchar dla Remigiusza Mroza od Karoliny :)


Co do spotkań, żałuję że uciekło mi spotkanie ze Szczepanem Twardochem, ale nową książkę i tak kupię, ach ta okładka... <3 :) nie ogarnęłam też spotkania z Sofią Caspari, a szkoda, bo chciałam ją zobaczyć. Ale wszystko przede mną. Za to była Karolina Wilczyńska, Ryszard Ćwirlej, Łukasz Orbitowski, Remigiusz Mróz <3, widziałam ks. Bonieckiego i Kaczkowskiego :).




Największą niespodzianką było dla mnie, gdy Pani Magdalena Wala powiedziała, że zna mnie z recenzji i że się Jej podobała :) szalenie miło coś takiego usłyszeć. Dziękuję za ciepłe słowa :)

Pewnie nie tylko ja miałam zbyt małą ilość tlenu, by dobrze się trzymać przez dłuższy czas. Kolejka do szatni była jak kolejka do Mroza ;) i trochę mało miejsca i szkoda, że książki trochę tańsze nie były, ale i tak wyniosłam, co chciałam i generalnie jestem zadowolona, ale w przyszłym roku faktycznie wybiorę się na dwa dni, by spokojnie pochodzić, spotkać się z blogerami i vlogerami, autorami i nie biegać w szalonym tempie po hali ;). 




A poniżej moje nowe nabytki :) <3


Bartek Doroch, Przemysław Wilczyński, Broad Peak. Niebo i piekło, wyd. Poznańskie, Poznań 2015.

"W tej książce nie znajdziecie spekulacji. To rzetelna relacja z dokonań "Lodowych wojowników", porywająca opowieść o wyjątkowych ludziach, którzy przesunęli granicę naszych możliwości i na zawsze przejdą do historii. Wierzę, że każdy z bohaterów tej książki zginął robiąc, to co kochał najbardziej i nie nam, którzy pozostali bezpiecznie na nizinach, to oceniać. Warto przeczytać Broad Peak. Niebo i piekło i szczerze odpowiedzieć sobie na pytanie, jaka jest cena marzeń, którą warto zapłacić." - Martyna Wojciechowska

Choć nie słyszałam o tej książce, to jak tylko zobaczyłam ją i przeczytałam tę notkę, wiedziałam, że jako góroholik muszę ją mieć, nie ma innej opcji <3





Katarzyna Krenz, Julita Bielak, Księżyc myśliwych, wyd. Znak, Kraków 2015.

"Sylt wciąga. Miękką, mglistą przestrzeń wyspy otacza morze opowieści i tajemnic. Tutaj za sznurki pociąga piąty żywioł - księżyc. Thomas znika. Po jego córce Sophie zaginął słuch, a jej przyjaciel Cyryl w zagadkowym wypadku traci pamięć. Wdowę po Thomasie odwiedza tajemniczy gość, którego urokowi trudno się oprzeć. Czy kluczem do wszystkiego okaże się muszla? Z każdą kolejną fazą księżyca Sylt odkrywa swoje ponure sekrety, które łączą obcych ludzi więzami silniejszymi od więzów krwi. 
Niepokój, tajemnica i niszczycielska siła żywiołów w Księżycu Myśliwych splatają się w nieprzewidywalną opowieść o pogoni za wymykającą się prawdą i o ułudzie szczęścia. Ta mroczna, malarska i pełna smaków proza pulsuje zniewalającym rytmem przypływów i odpływów morza." 

Same dobre recenzje i zachwyty tą książką spowodowały, że musiałam ją mieć, zwłaszcza że blurb rozpala wyobraźnię i zachęca do sięgnięcia po lekturę i zanurzenia się w tej historii... <3


Łukasz Orbitowski, Inna dusza, wyd. Od deski do deski, Warszawa 2015.

"Miasto. Zniszczone, obdrapane i brudne kamienice. Zmęczeni ludzie w ubłoconych, wiecznie spóźnionych i zatłoczonych autobusach. Przygnębienie i pustka. I nagle w jednej głowie kiełkuje ta dziwna myśl, nieodparte pragnienie. Bez motywu, bez powodu, jak głód. Tak jakby ciało przejmowała inna dusza, która nakazuje to zrobić. Nie można od niej uciec. Pewnego dnia miasto zatrzyma się przerażone zbrodnią." 

Tym tytułem zainteresowałam się dzięki przyjacielowi, który sam był ciekawy Innej duszy. Stwierdziłam, że choć to coś innego niż zwykle czytam, to oprę się na guście wspomnianej osoby, liczę że mi się spodoba, bo wielu czytelników przyjęło tę pozycję dobrze. 




Autograf od Łukasza Orbitowskiego



Ryszard Ćwirlej, Tam będzie ci lepiej, wyd. Czwarta Strona, Poznań 2015.

"Poznań, początek 1924 roku. Mieszkańcami miasta wstrząsa fala brutalnych morderstw. Z rąk nieznanego sprawcy giną prostytutki. Śledztwo prowadzą komisarz Antoni Fischer oraz jego zastępca Albin Siewierski. Ten pierwszy to dystyngowany i elokwentny oficer najpierw pruskiej, a potem polskiej armii, przystojny trzydziestokilkulatek, znany ze swojego roztropnego i przemyślanego działania, ponad wszystko ceniący sobie poznański sznyt. Ten drugi to pochodzący z Kongresówki jegomość, dla którego najważniejsze są efekty pracy, blichtr i brylantyna. I choć reprezentują zupełnie inne wartości, muszą połączyć siły, żeby złapać bezwzględnego zabójcę. 
W międzywojennym Poznaniu, gdzie niemal w każdej bocznej uliczce czają się drobni złodziejaszkowie, a także zwyrodniali mordercy, trudno utrzymać mores i ład. W mieście, które mimo wszystko szczyci się tradycją pruskiego porządku i mieszczańskiej stabilizacji, dochodzi do serii bestialskich morderstw. A jakby tego było mało - śledztwo utrudniają bolszewiccy szpiedzy. Czy zatem uda się powstrzymać mordercę?"

Zauroczyła mnie pieczątka, którą widziałam kiedyś na zdjęciu z podpisywania książki :) Sama treść brzmi intrygująco, a do tego rekomendacja Hasacza :D. Będzie świetnie!


Świetne, prawda? :D



Patrycja Gryciuk, 450 stron, wyd. Czwarta Strona, Poznań 2015.

"W świecie, w którym wszystko jest na sprzedaż, skrajne i drastyczne posunięcia marketingowe nie dziwią już nikogo. Ale czy ktokolwiek zdecydowałby się na zabójstwo, aby wypromować książkę?
Wiktoria Moreau to królowa kryminału, która w przeddzień wyczekiwanej przez miliony czytelników premiery najnowszej książki zostaje posądzona o plagiat. Zamiast cieszyć się ze spotkań z wielbicielami, uczestniczy w procesie sądowym i policyjnym śledztwie w sprawie serii morderstw popełnianych według fabuły powieści jednego z jej największych konkurentów."

W końcu mam w łapkach tę książkę, na którą czekałam tak długo i która nie mogła się u mnie pojawić. Będzie zaczytanie... 





Karolina Wilczyńska, Zaplątana miłość. Stacja Jagodno, wyd. Czwarta Strona, Poznań 2015.

"Trzy generacje kobiet i smak konfitur z fiołków, które potrafią osłodzić nawet najbardziej gorzkie życie. (...) książka Karoliny Wilczyńskiej to pełna ciepła opowieść o miłości, szczęściu i poszukiwaniu własnego miejsca na ziemi."

Pani Karolina jest bardzo sympatyczną osobą, która z tego co wiem świetnie pisze. Myślę, że Zaplątana miłość umili mi zimne już wieczory :)











Na pewno będzie ciepło i uroczo :)



Sofia Caspari, W krainie srebrnej rzeki, tłum. Paulina Filippi-Lechowska, wyd. Otwarte, Kraków 2015.

"Franka i Minę połączyła młodzieńcza miłość. Przyrzekli sobie, że jeśli kiedykolwiek los ich rozdzieli, będą się spotykać w Święto Niepodległości na Plaza de Mayo w Buenos Aires. Co roku Frank czeka na ukochaną w umówionym miejscu, ale ona się nie pojawia. Czy tych dwoje ma szansę na upragnione szczęście? Na argentyńskich estancjach i ulicach Buenos Aires rozgrywa się historia miłości na przekór wszystkiemu i wszystkim."

W krainie kolibra urzekło mnie okładką a do tego zaciekawiła mnie ta historia. Pierwszą część wygrałam w konkursie i chciałam mieć drugą, bo tak ;)






Anne-Sophie Constant, Jean Vanier. Biografia, przeł. Katarzyna i Piotr Wierzchosławscy, wyd. WAM, Kraków 2015.

"Vanier określany jest jako Matka Teresa w spodniach. Założył wspólnoty życia z osobami niepełnosprawnymi. Arka oraz ruch Wiara i Światło, działające od wielu lat również w Polsce. Kanadyjczyk, mając kilkanaście lat, rozpoczął karierę w marynarce wojennej. Co więc doprowadziło w jego życiu do tak gwałtownej przemiany, że stał się światowym symbolem chrześcijaństwa? Co sprawiło, że prestiżowa Nagroda Tempeltona - we wcześniejszych latach honorująca m. in. ks. Michała Hellera, Aleksandra Sołżenicyna czy Matkę Teresę - trafiła właśnie do Vaniera? Anne-Sophie Constant kreśli barwny portret człowieka, który dzięki tej książce wychodzi z cienia własnego dzieła." 

Vanier od dawna mnie interesował, pociąga mnie to, co zrobił i chciałam bliżej poznać jego życie i sylwetkę, więc jakkolwiek mało biografii czytam, tę musiałam mieć. <3



Harper Lee, Idź, postaw wartownika, przeł. Maciej Szymański, wyd. Filia, Poznań 2015.

"Maycomb, Alabama. Dwudziestosześcioletnia Jean Louise Finch zwana Skautem, powraca z Nowego Jorku w rodzinne strony, do starzejącego się ojca. Na południu Stanów Zjednoczonych panuje zamęt polityczny, trwają spory wokół kwestii nadania Murzynom pełni praw obywatelskich. Powrót Jean Louise do domu staje się gorzko-słodkim doświadczeniem, gdy na jaw wychodzi bolesna prawda o jej krewnych, o mieszkańcach miasta, w którym dorastała, o ludziach najbliższych jej sercu. 
Wspomnienia z dzieciństwa wracają falą, lecz teraźniejszość Maycomb wystawia na ciężką próbę wszystkie prawdy i wartości, w które Skaut niezłomnie wierzyła. Szkicując zupełnie nowy portret bohaterów Zabić drozda, powieść Idź, postaw wartownika jest zarazem znakomitym studium młodej kobiety wkraczającej w dorosłe życie w trudnych czasach - czasami bolesnych, ale i niezbędnych przemian, czasach rozliczenia z iluzjami przeszłości. To dziennik podróży, w której jedynym przewodnikiem jest sumienie człowieka." 

Harper Lee jest klasą samą w sobie. Powieść moja, bo poruszająca świat wartości, zmagania się z otoczeniem, wyrabiania swojego charakteru. Coś czuję, że będzie piękna i poruszająca.



Kat Zhang, Co ze mnie zostało, przeł. Gabriela Jakubowska, wyd. Papierowy Księżyc, Słupsk 2015.

"Co ze mnie zostało to historia dwóch dusz uwięzionych w jednym ciele, przepiękna historia o miłości, odwadze i walce o przetrwanie. To bolesna opowieść mówiąca o tym, aby nigdy się nie poddawać i walczyć o to, co jest dla nas najważniejsze. 
Wyobraźcie sobie, że macie dwa umysły dzielące jedno ciało. Wy i wasze drugie ja jesteście sobie bliżsi niż bliźnięta, jesteście czymś więcej niż przyjaciółmi. Znacie się od zawsze. 
Potem wyobraźcie sobie, że wszyscy nienawidzą i boją się ludzi takich jak wy. Że rząd waszego kraju chce was wytropić, wyrwać waszą drugą duszę, oddzielając od osoby, którą kochacie najbardziej na świecie. 
A teraz poznajcie Evę i Addie. 
One nie muszą sobie niczego wyobrażać."

Zaciekawiła mnie ta książka. Wiem, że to YA, ale ja je lubię, poza tym słyszałam, że napisana jest świetnym językiem i to było głównym powodem, dla którego chcę ją przeczytać. No i okładka przyciągająca uwagę :D


Z moich nowych nabytków i powodów, dla których je kupiłam to tyle. Za jakiś czas, jak będę ogarniać życie, pojawią się recenzje tych piękności <3. 

Ogólnie targi były naprawdę udane, choć miałam mało czasu :). 



Tym razem torba od uśmiechu :D

czwartek, 22 października 2015

Słoiki dobroci – Jason F. Wright „Szczęście do wzięcia”


„Dzisiaj wieczorem jakaś wdzięczna, młoda, samotna matka albo bezdomny mężczyzna, albo młoda para zmagająca się z trudnościami znajdzie taki słoik. Może nawet to będziesz Ty, Drogi Czytelniku.
Podniesiesz do wtedy przed swoje wilgotne od łez oczy. Obrócisz go. Przyjrzysz się jego tajemniczemu pięknu. I zadasz sobie pytanie: „Dlaczego?”.
Odpowiedź jest prostsza, niż mogłyby ci ją dać czas i ciekawość. Opróżniając słoik, wysypiesz na stolik do kawy nie miedziane i srebrne monety. Nie, nie znajdziesz odpowiedzi w kwocie, jakiej się doliczysz i którą przeznaczysz na jakiś dobry cel. Odpowiedź, Drogi Czytelniku, znajduje się w tym, co każdego dnia wkładano do słoika na długo przed dniem, w którym trafił do Twoich rąk”. – s. 144

   
Są książki, które potrafią zawładnąć sercem człowieka. Takie, które czyta się, by poczuć, jak świat jest dobry i pełny miłości. Są powieści, które poruszają najczulszą strunę ludzkiej duszy i budzą tęsknotę za rajem. W końcu inspirują do czynienia dobra, nie takiego wielkiego, ale tego na nasze możliwości, niepozornego, jak ziarnko gorczycy, z którego wyrasta ogromne drzewo. Dobre uczynki dojrzewają. Nie wiemy, czy jednym zwykłym i prostym gestem, nie zmieniliśmy czyjegoś życia, czy nie zapoczątkowaliśmy czegoś, co przekroczy nasze najśmielsze wyobrażenia.

   Hope jest niezwykła jak jej imię. Jej historia owiana jest tajemnicą. Jako niemowlak zostaje znaleziona w restauracji przez Louise Jensen, pracowitą, prostą kobietę o wielkim sercu, która tworzy dziewczynce wspaniały, wypełniony miłością dom. Staje się dla niej nie tylko najlepszą matką na świecie, ale również przyjaciółką. Szczerze kibicuje córce w osiąganiu celów i realizowaniu marzeń, a Hope marzy o jednym, pragnie zostać dziennikarką. Chce pisać artykuły, które będą na pierwszych stronach gazet, które będą czytane i nie tylko ukształtują opinię publiczną, ale poruszą czytelników. W realizacji swoich planów, nie szczędzi sił. Zaczyna od najmłodszych lat i sukcesywnie prze do przodu, stale rozwijając swoje umiejętności, nabywając nowe, wyostrzając swoje pióro. Jej zapał zostaje doceniony i dziewczyna pnie się w redakcyjnej hierarchii. Pasmo sukcesów przerywa jednak choroba, a następnie śmierć Louise.

   Po tym wydarzeniu kobieta stara się ukoić ból, rzucając się w wir pracy. Wigilię spędza jak zwykle w restauracji, w której została odnaleziona, ale są to jej pierwsze samotne święta. Dzień przynosi jej dwie niespodzianki, jedną dobrą, drugą złą. Mieszkanie Hope zostaje okradzione, ale jej samej ktoś zostawia słoik z drobnymi monetami i banknotami. Zaskoczona miłym prezentem postanawia odnaleźć tajemniczego darczyńcę. W archiwum gazety znajduje kilka listów z podziękowaniami za pozostawione słoiki. Zaintrygowana pragnie sięgnąć do korzeni niezwykłej tradycji obdarowywania słoikami osób potrzebujących. Rozpoczyna prywatne śledztwo, które zaprowadzi ją do Adama i Lauren Maxwellów, niezwykłych ludzi, którzy staną się dla niej jak rodzina. Hope podążając po nitce do kłębka pozna odpowiedzi na pytania, których nawet sobie nie zadawała i nie uświadamiała. Dowie się, co tak naprawdę jest ważne i przekona się, że życie pisze najbardziej zdumiewające scenariusze.

   Książka Jasona F. Wrighta dogłębnie mnie wzruszyła. Przepełniona ciepłem, czułością i miłością była idealną lekturą na zimne, jesienne dni. Autor przedstawił czytelnikom nie tylko poruszającą i piękną historię pisaną świetnym językiem. Stworzył też niesamowitych bohaterów, których nie sposób nie pokochać. Pokazał siłę dobra i zwrócił uwagę na to, co w życiu najważniejsze. Uświadomił jak ze zwykłej tradycji narodziła się wspaniała idea pomocy innym. Jak dziecięce spojrzenie wzbogaciło życie wielu osób i sprawiło, że postanowili oni dać z siebie coś więcej, okazać życzliwość drugiemu człowiekowi. Mówi się, że wszystko co robimy do nas wraca i tak jest. Czytając „Szczęście do wzięcia” przypomniał mi się film „Podaj dalej” i pomyślałam, że też chcę mieć udział w takim przedsięwzięciu. Chcę dawać dobro, które pójdzie w świat, bo jak wspominałam, nawet najdrobniejszy gest może dać początek wielkiemu dziełu. Powieść amerykańskiego autora urzekła mnie swoim klimatem, niezwykle pozytywnym przesłaniem oraz dopracowaniem krótkiej historii, którą po prostu trzeba przeczytać!!! Bo każde serce zasługuje na to, by stopnieć przy tej małej książeczce i by dojść do głosu.

   Ze swojej strony ogromnie, gorąco, szalenie polecam i równie gorliwie zachęcam do włączenia się w akcję organizowaną przez Wydawnictwo WAM. Szczegóły akcji znajdziecie w linkach poniżej:


Za egzemplarz recenzencki i wspaniałą przygodę dla mojej duszy i serca serdecznie dziękuję Wydawnictwu WAM.


Jason F. Wright, Szczęście do wzięcia, przeł. Zbigniew Kasprzyk, wyd. WAM, Kraków 2015. 


Mój słoik z pierwszymi drobniakami :)

niedziela, 18 października 2015

Osaczona strachem – Joanna Sykat „Jutro zaświeci słońce”



„Zimny chów jest sto razy gorszy od porządnego lańska. W zimnym chowie nie ma czułości ani tej codziennej, ani tej po lańsku. Nie ma lańska. Nie ma niczego. Matka nigdy nie uderzyła mnie w twarz czy tyłek. Skatowała tylko moje człowieczeństwo w przekonaniu, że droga, którą szła przez życie, będzie dobra i dla mnie. Że właściwie to nie tyle dobra, co jedyna.  A więc praca, nielubiana, ale praca z pełnymi świadczeniami. Całe życie zawodowe w etatowych klapkach na oczach, z celem, którym była emerytura. A więc smutek i pustka życia intymnego. A więc przekonanie, że jest się kimś, gdy ma się pieniądze i emeryturę. Dlaczego jedynie schematy, które nie są dobre dla nas, wydają nam się bezpieczne?” – s. 42


   „Jutro zaświeci słońce” wywołało u mnie mętlik w głowie. Po przeczytaniu zapowiedzi, wiedziałam że bardzo chcę przeczytać tę książkę. Nie spodziewałam się jednak, że aż tak mocno podziała na moją wyobraźnię i świat emocji. Cały czas próbuję domyślić się, co siedziało w głównej bohaterce, jak określić jej stan. Czy mogła coś zrobić wcześniej? Czy dałoby się uniknąć pewnych sytuacji i błędów? W końcu, jak to jest, że najbliższa osoba, może ranić najdotkliwiej?

   Bajkowa okładka, delikatna, ulotna, poetycka. Ona idzie w stronę światła. Jest dobrze, wszystko się układa. Początek drogi czy może jej koniec? Stawiam sobie kolejne pytania, zachwycona eterycznym zdjęciem. Z zapowiedzi wiem, że książka będzie całkiem inna. Ale co mnie czeka? Otwieram i po pierwsze zaskakuje mnie forma dzieła Joanny Sykat. Jest ciekawa, bo lubię narrację pierwszoosobową, wiem, że jest subiektywna, ale zdecydowanie bardziej emocjonalna, a wnikanie w świat wewnętrzny bohaterów ogromnie mnie pociąga. Zaczynam więc czytać kolejne z czterdziestu jeden rozmów bohaterki z pewną kobietą, o której przez ogromnie długi czas niczego się nie dowiaduję. Czuję, że to nie tylko opowieści, ale forma terapii. Robi się coraz ciekawiej…

   Anita mówi o swoim życiu. O dziecięcych latach wypełnionych miłością i ciepłem babci, uosobienia dobroci, radości i wolności oraz o obojętności i naciskach ze strony matki. Wieczne niezadowolenie, wyzwiska, poniżanie wszystko to wpływa na dziewczynę, która zawsze musi być najlepsza i jest zobligowana do rzetelnego wypełniania planu na przyszłość swojej matki. Bohaterka nie może mieć własnych marzeń ani pomysłu na życie. Pragnie pisać i robi to dobrze, o czym świadczą wygrane konkursy i wydane książki. Osoba, która powinna cieszyć się jej sukcesami i szczęściem okazuje się jednak tym, kto podkopuje jej osiągnięcia i sprowadza je do poziomu pomyłki. Wygrany konkurs to czysty przypadek i wynik niskiego poziomu reprezentowanego przez uczestników, wydane książki są katastrofą, bo nie zapewnią jej pracy dającej poczucie bezpieczeństwa. To strata czasu. I tak z wszystkim. Same błędy i porażki, bo przecież Anita do niczego się nie nadaje i wszystko trzeba jej dyktować. Z piekła, w którym raz na jakiś czas dziewczyna próbuje się nieskutecznie buntować, wyrywa się dzięki Pawłowi.

   Miłość, którą obdarza ją ten mężczyzna choć odrobinę zagłusza nieustannie towarzyszący jej strach i pozwala poczuć się wolną i nieco lepszą. Jednak ciągłe docinki matki, jej głos w głowie mówiący, że chłopak i tak ją zostawi, są trutką na szczęście, jakie rodzi się w Anicie. Mimo wszystko, choć z duszą na ramieniu i ogromem wątpliwości, psujących ślub, narratorka ostatecznie wybiera Pawła i na rok staje się szczęśliwą osobą, umiejącą cieszyć się najdrobniejszymi rzeczami. Jej nowe mieszkanie bardzo powoli staje się domem, do którego z trudem zbiera się sprzęty, ale który staje się przytulny właśnie dzięki wysiłkowi i czułości, jaką wkłada się w tę czynność. I życie toczy się spokojnie, nawet strach staje się mniejszy, do czasu… Wraz z powrotem matki, całe zło znów dotyka bohaterkę. Mimo, że jej książka zbiera dobre recenzje, mimo wsparcia ze strony męża, który utrzymuje dom i pragnie, by żona realizowała się jako pisarka, bo zna się na tym i sprawia jej to radość, w życie nad morzem, w domu z niebieską podłogą wkracza lęk. Zwątpienie i złe słowa powoli niszczą relację między małżonkami. Anita i Paweł wracają do domu jej babci i rozpoczynają nowy rozdział. I choć miłość i cierpliwość mężczyzny jest wielka, sytuacja go przerasta. Nie jest w stanie dotrzeć do żony, która nie umie uwolnić się od toksycznej matki i która zna jedynie strach. Gdy po raz kolejny zderza się z zachowaniem całkiem nieadekwatnym do dorosłej osoby, odchodzi. Nawet ostatnia próba przekonania Anity do rozpoczęcia nowego życia spełza na niczym. Paweł już wie, że nie znajdzie upragnionej rodziny i musi iść dalej.

   Po tym wydarzeniu coś jednak ulega zmianie. Anita dokonuje pewnego odkrycia. Poznaje rodzinną tajemnicę, która rzuca na jej życie całkiem nowe światło. Sytuacja powoli wyjaśnia się i nabiera nowych znaczeń. Przeszłość nie zawsze jest taka, jaką ją pamiętamy. Rozpoczyna się odkrywanie nowej historii i walka z własnymi słabościami. Jak skończy się to dla Anity? Powiem, że zakończenie ma w sobie element zaskoczenia...

   Joanna Sykat opowiedziała niezwykle trudną i bolesną historię. Pokazała, że ktoś najbliższy dziecku może być tym, kto je niszczy. Metody, jakimi posługuje się Edyta wywołują w czytelniku oburzenie, zniesmaczenie i bunt. Jak można traktować drugą osobę, szczególnie bezbronną z taką obojętnością, wrogością, napastliwością! Robić z niej kukłę, która za wszelką cenę musi podporządkować się narzucanej jej wizji przyszłości. Pozbawiona możliwości decydowania o sobie i nie tylko spełniania, ale niemal posiadania własnych marzeń narratorka staje się bezwolna. Stara się buntować i momentami udaje się jej to na krótką chwilę, ale zawsze jest tak, że w końcu dopada ją lęk. Anita żyje i oddycha strachem. Jest całkowicie niezdolna do podejmowania decyzji i najlepiej, gdyby to inni dokonywali ich za nią. Coś z tyłu głowy zawsze podpowiada jej masę wątpliwości i słowa matki, które poniżają i ranią. Co najdziwniejsze, mimo że nie czuje niczego pozytywnego do rodzicielki, stara się zyskać jej aprobatę i o wszystkim ją informuje. Bohaterka to osobowość zależna, myślę że depresyjna i całkowicie sparaliżowana przez obezwładniający ją lęk. Potwierdzeniem tego są jej słowa. To dziewczyna obdarowana wieloma talentami, ale porzucająca wszystko w czym odnosi sukces, bo nie wpasowuje się to w jej ustaloną przyszłość i dlatego, że przecież trzeba siły, by się realizować. Anita jest zahamowana, woli wycofać się w bezpieczną pustkę, niż walczyć o swoje. Łatwiej jest dla niej uciec i trwać we wspomnieniach niż spełniać swoje marzenia. Nie potrafi egzystować bez aprobaty, ale jej słabość nie drażni. Wywołuje jedynie smutek i każe zastanowić się, jak łatwo zniszczyć słabszego człowieka.  Boli jednak jedna sprawa, że nie potrafi oprzeć się na miłości i anielskiej cierpliwości męża. Że zamiast budować swój świat na uczuciu, które jest pozytywne, stale wraca do krzywd, które doznała. Zamiast czerpać siły z miłości, woli spadać na samo dno cierpienia i strachu. A może jednak tak lepiej? Może czasami trzeba z hukiem uderzyć o dno, by opamiętać się i odbić od tego, co niszczy?

   Paweł jest postacią mocno kontrastującą z główną bohaterką. Choć wychowywał się w domu dziecka lepiej zdaje się wiedzieć czym jest rodzina i jak kochać. Nie kieruje się strachem, nie stara się sklejać wszystkiego jak bohaterka. Wie, że są rzeczy ważne i ważniejsze. Walczy jednak o związek z Anitą i stara się jej pomóc, odseparować ją od matki i lęków, jakie w niej wywołuje. Nie pozwala na poniżanie żony, ale z czasem coraz trudniej radzić mu sobie z problemami narratorki. Przegrywa z pasywnością i jej podporządkowaniem się strachowi. W końcu Edyta sprawczyni całego bólu i stanu, w jakim jest bohaterka. Wiem, że istnieją wyrodne matki, ale jednak ciężko czytało się o kimś tak oschłym, nieprzyjemnym, tak raniącym jak ona. Jest to o tyle wydatniejsze, że czytelnik poznaje ją z perspektywy, którą podaje nam narratorka. Budzi więc ona bardzo negatywne emocje. Nawet sam Paweł widząc echa swojej teściowej w zachowaniu żony egzorcyzmuje ją „a kysz Edyta”. Mimo wszystkiego co przeszła, nie można jej usprawiedliwiać, bo myślę że nikt nie ma prawa traktować tak drugiego człowieka bez względu na to, co działo się w jego życiu czy jaki ma charakter.

   Joanna Sykat stworzyła mocną, pełną emocji i dramatów książkę, która niesamowicie wciąga. Trochę przeraża odsłaniając ciemne zakamarki duszy i ukazując jak przeniesienie działa na kolejne pokolenia, jak strach niszczy życie, a tragedie odbijają się na innych. „Jutro zaświeci słońce” to pisana prostym, plastycznym, dosadnym językiem lektura o uleganiu lękom, które odbierają nam wszystko, o przywiązaniu do nieodpowiednich osób i poglądów. O przelewaniu bólu na innych, niewłaściwych reakcjach i tkwieniu w zaklętym kole strachu i złych decyzji. To rzecz o tym, że ludzie nie zawsze są tacy jak się nam wydaje, że wspomnienia mogą być mylne, a przeszłość może niszczyć przyszłość. W końcu to powieść o zapomnianych zdarzeniach, tajemnicach, które rzucają cień na całe życie, o demonach i duchach przeszłości, które nadal są żywe. Książka zapewnia mocne wrażenia, skłania do przemyśleń, nie pozwala usiedzieć spokojnie i każe się trzy razy zastanowić nim wypowie się do kogokolwiek pewne słowa. „Jutro zaświeci słońce” przeniosło mnie do innego świata, pełnego lęku, smutku, niezrozumienia, ale i powolnego zmagania się z tym wszystkim i dojrzewania do bycia odpowiedzialnym za siebie w dążeniu ku lepszemu. Pokazało rzeczywistość, w której nie chciałabym się znaleźć, ale o której warto wiedzieć, bo poszerza naszą duszę, wzbogaca empatię i sprawia, że mamy otwarte oczy na problemy innych.

   Zdecydowanie nie jest to lekka lektura, ale na pewno warta przeczytania i nauczenia się z niej kilku prawd. Mądra książka wymagająca przemyślenia nie tylko spraw w niej zawartych, ale i naszego czasami może zbyt lekkiego rzucania słów. A słowa mogą ranić jak noże, to i wiele innych rzeczy uświadamia nam na kartach książki Autorka. Ze swojej strony gorąco polecam.

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.

Joanna Sykat, Jutro zaświeci słońce, wyd. Czwarta Strona, Poznań 2015.


sobota, 17 października 2015

Pomóż niewidomym dzieciom czytać książki!!!


Dziś chciałabym Was zapoznać z przepiękną akcją, którą organizuje Wydawnictwo WAM. Proszę, przeczytajcie informację i przyłączcie się, zachęcam również do przeczytania "Szczęścia do wzięcia" Jasona F. Wrighta, którego recenzja pojawi się na dniach na blogu. Bo warto dzielić się z innymi!!!




Już 21 października będzie miała miejsce premiera naszej nowej książki pt. „Szczęście do wzięcia”, która rozpoczęła jedną z najpiękniejszych akcji charytatywnych w historii Stanów Zjednoczonych. Wprowadzając na polski rynek właśnie tę książkę Wydawnictwo WAM chce wesprzeć czytelnictwo wśród dzieci niewidomych. Razem z Wami pragniemy pomóc wychowankom Specjalnego Ośrodka Szkolno – Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych i Słabowidzących w Krakowie.

Kochamy czytać i nawet nie zastanawiamy się jak bardzo smutne byłoby nasze życie, gdybyśmy, z różnych powodów, nie mogli tego robić…

Dzieci niewidome, z oczywistych względów, nie mogą czytać książek w taki sposób jak my i niestety nie możemy nic z tym zrobić. Często nie mają możliwości czytać nawet książek brajlowskich, ponieważ są poza ich zasięgiem finansowym! Przykładowa powieść dla młodzieży w wydaniu brajlowskim to kilka grubych tomów – koszt wyprodukowania każdego z nich to około 170 złotych, więc cała książka (jedna!) to wydatek rzędu 1000 złotych…

W jaki sposób możesz pomóc? Aż do Świąt Bożego Narodzenia odkładaj (np. do słoika podobnie jak bohaterowie Szczęścia do wzięcia) drobne kwoty, które zostaną Ci np. z zakupów, a następnie wpłać je na konto Stowarzyszenia Nadzieja (nr konta: 15 1240 4461 1111 0000 4661 0607). Oprócz środków zebranych przez Was Wydawnictwo WAM dodatkowo przekaże Ośrodkowi równowartość tej kwoty (nie mniej niż 1000 zł i nie więcej niż 5000 zł.) Całość zgromadzonych w ten sposób środków zostanie wykorzystana na zakup książek brajlowskich do biblioteki Ośrodka (szczegóły akcji oraz jej regulamin dostępne na stroniewww.deon.pl/szczesciedowziecia). Strona internetowa będzie stale aktualizowana.

Napisz recenzję książki „Szczęście do wzięcia”. Najlepsze z nich umieścimy na stronie akcji! Wyślij do nas także zdjęcia z uzbieranymi przez Ciebie drobniakami na adres: szczesciedowziecia@deon.pl – najciekawsze opublikujemy!


Pozwólmy niewidomym dzieciom i młodzieży czytać ile sił w rękach!


Informacje o książce:

Jason F. Wright, Szczęście do wzięcia, przeł. Zbigniew Kasprzyk, wyd. WAM, Kraków 2015.


"Drobny gest wystarczy, aby zmienić świat i nas samych na lepsze.

Hope (Nadzieja) jest młodą, ambitną dziennikarką, prawdziwą dumą swojej adopcyjnej mamy. Marzy o napisaniu reportażu, który przyniesie jej wielką sławę. Zafascynowana fenomenem tajemniczych podarunków, które otrzymują ludzie w potrzebie, rozpoczyna prywatne śledztwo.

Rozwiązując zagadkę Hope przekona się, że uczynione dobro zawsze do nas wraca w najbardziej niespodziewanym momencie. Przeżyje wspaniałą przygodę – spotkania cudownych ludzi i zrozumie, że dla osiągnięcia własnych celów, nigdy nie można wykorzystywać zaufania drugiej osoby.

Przepiękna, wzruszająca książka, która zainspirowała miliony Amerykanów do dzielenia się z bardziej potrzebującymi. Przeczytaj i przyłącz się do wielkiej wspólnoty pomagania. Tak, aby kiedyś ktoś pomógł również Tobie…"

środa, 14 października 2015

Jesienny głód historii czyli nowości wydawnicze





Jesień już na całego. Pojawiają się kolorowe liście, dni są coraz krótsze, robi się zimno, deszczowo i mgliście. Przygotujcie zatem ciepły koc, pyszną herbatę i ciekawą książkę i cieszcie się jesiennymi wieczorami. 

Ja zapraszam na spacer wśród nowości, które pojawiły się niedawno i które miałam przyjemność przeczytać bądź mam zamiar ich przeczytania i zdobycia :). A zatem czas zacząć: 



Anthony Doerr, Światło, którego nie widać, przeł. Tomasz Wyżyński, wyd. Czarna Owca, Warszawa 2015.

„Marie-Laure mieszka wraz z ojcem w Paryżu. Gdy traci wzrok, uczy się poznawać świat przez słuch i dotyk, a ojciec podarowuje jej niezwykły miniaturowy model miasta. Kiedy hitlerowcy wkraczają do Paryża, dwunastoletnia Marie-Laure ucieka z ojcem do Saint-Malo na wybrzeżu Bretanii. Niebawem miasteczko staje się ostatnim niemieckim bastionem na kontynencie, zaciekle odpierającym bombowe ataki aliantów. Bezbronna niewidoma dziewczyna będzie musiała sama radzić sobie w mieście twierdzy zewsząd otoczonym ogniem artylerii. Wkrótce zda sobie sprawę, że istnieje jeszcze jeden powód, dla którego znalazła się w śmiertelnym potrzasku…

Do Saint-Malo trafia także Werner Pfennig, służący w elitarnej jednostce Wermachtu, która namierza wrogie transmisje radiowe. W ogarniętym pożarem mieście wypełni nie tylko swoje specjalne żołnierskie zadanie, rozwiąże także zagadkę z czasów dzieciństwa i przeżyje najważniejsze chwile swojego życia.”




M.J. Arlidge, Powiedz panno, gdzie ty śpisz, przeł. Agnieszka Brodzik, wyd. Czwarta Strona, Poznań 2015.

„W dzielnicy czerwonych latarni ginie mężczyzna. Zabójca jest bezlitosny. Pozbawia swoją ofiarę serca, które parę godzin później zostaje dostarczone rodzinie przez kuriera. Następne dni przynoszą kolejne ofiary. Giną zawsze mężczyźni.

Helen Grace myślała, że po swoim ostatnim śledztwie przeżyła już wszystko, co najgorsze. Nie sądziła, że wkrótce znów będzie musiała stawić czoło seryjnemu mordercy oraz własnym traumom i lękom…”




Dorota Paciorek, Cud Book. Dziennik o niebo lepszy, wyd. WAM, Kraków 2015.

"Cuda zrobisz od ręki! Przestaniesz się bać. Poczujesz pełnię miłości i wolności. Dowiesz się, że twoje długi są spłacone. Miłość na serio doda Ci skrzydeł! Jak? Mamy instrukcję obsługi.

Cud book. Dziennik o niebo lepszy - pierwszy taki gadżet na rynku chrześcijańskim.

To dziennik, który stanie się o niebo lepszy wyłącznie z Twoją pomocą. Tu nie ma pytań i odpowiedzi, są tylko Twoje wybory! Wycinaj; wydzieraj; wyklejaj i poczuj się o niebo lepiej!

Podejmujesz wyzwanie? Jeśli tak, to całe niebo już teraz cieszy się razem z Tobą.

Masz imię, które mówi, że żyjesz! No to żyj!"





Jo Walton, Podwójne życie Pat, przeł. Maciejka Mazan, wyd. Świat Książki, Warszawa 2015.

„Jest rok 2015; Patricia Cowan dożyła sędziwego wieku. „Dziś zdezorientowana” – głosi wpis w karcie pacjenta na jej łóżku. Patricia nie wie, który jest rok, nie pamięta o ważnych wydarzeniach z życia swoich dzieci. Za to pamięta, że wyszła za Marka i miała czworo dzieci – ale pamięta też, że nie wyszła za Marka i wychowała troje dzieci z Bee. Była gospodynią domową, która wyzwoliła się z okropnego małżeństwa, czy odnoszącą sukcesy autorką przewodników, mieszkającą w Wielkiej Brytanii i we Włoszech?

A księżyc, który widzi przez okno: czy znajduje się na nim poczciwa stacja badawcza, czy też posterunek wojskowy najeżony pociskami atomowymi?”





Maria Paszyńska, Warszawski niebotyk, wyd. Czwarta Strona, Poznań 2015. 

„Warszawski niebotyk to epicka, niezwykle poruszająca opowieść o losach pięciu młodych mężczyzn, którzy przyjaźnią się, uczą, pracują i kochają z pasją, z właściwym młodym ludziom poczuciem wszechmocy i nieśmiertelności. Spotykamy ich późną jesienią 1933 roku, w przededniu rozejścia się ich życiowych dróg. W chwili gdy świat stoi przed nimi otworem, gdy są przekonani, że mogą osiągnąć wszystko, czego zapragną, stojąc na ziemi dosięgnąć nieba. Miłość postrzegają jako piękną przygodę, ślepi na niebezpieczeństwa. W ciągu kilku kolejnych miesięcy życie weryfikuje ich sposób myślenia, prowadząc ku dojrzałości, na którą nie zawsze chcą się zgodzić, a która jest nieunikniona.”





Reyes Monforte, Pocałunki piasku, przeł. Zbigniew Zawadzki, wyd. WAM, Kraków 2015.

„Pocałunki piasku to historia dziewczyny pochodzącej z wydm Sahary, która jako dwunastolatka otrzymuje nowe życie w Hiszpanii. Wyrasta na mądrą, piękną kobietę i zakochuje się z wzajemnością. Niespodziewanie przeszłość powraca i skrywana tajemnica odbiera jej to co najcenniejsze: miłość i wolność. Poznajemy szokującą prawdę o niewolniczej rzeczywistości, która jest udziałem kobiet w Afryce Zachodniej.

To poruszająca, wciągająca, pełna dramatycznych zwrotów akcji historia, o której trudno zapomnieć.”




Joanna Sykat, Jutro zaświeci słońce, wyd. Czwarta Strona, Poznań 2015.

„Anita marzy o byciu pisarką. Wspierana przez męża decyduje się na kolejne ważne kroki i zmiany w swoim życiu. Wspólnie kupują upragnione mieszkanie i powoli budują własny świat. 

Nie jest im jednak dane cieszyć się małżeństwem ani sukcesami. Despotyczna matka Anity, która zawsze zaniżała jej poczucie wartości, starając się podporządkować sobie całkowicie córkę, wkracza ponownie do ich życia.

Czy Anita znajdzie siłę, żeby walczyć o swoje życie?”





Jonathan Odell, Pani Hazel i klub Rosy Parks, przeł. Zbigniew Kasprzyk, wyd. WAM, Kraków 2015.

„Pani Hazel i Klub Rosy Parks to słodko-gorzka opowieść o kobiecej sile i prawdziwej, rodzącej się w bólach przyjaźni. Wydaje się, że nic nie może przerwać głębokiej depresji Hazel Graham. Wyrwanej z nizin społecznych kobiecie, która zupełnie nie odnajduje się w rolach żony i matki, tragicznie umiera dziecko. Nagle pojawia się Vida. Służąca pomaga Hazel wrócić do życia i razem rozpoczynają walkę o prawa czarnoskórych mieszkańców Missisipi.”





Jakub Małecki, Dygot, wyd. Sine Qua Non, Kraków 2015.

„Naznaczona wstrząsającą tajemnicą ballada o pięknie i okrucieństwie polskiej prowincji.
Porywające obsesje, niszczące namiętności i groza przemijania.
Uciekająca przed Armią Czerwoną Niemka przeklina Jana Łabendowicza, który odmówił jej pomocy. Wkrótce jego żona rodzi odmieńca – chłopca o skórze białej jak śnieg. A wiejska społeczność nie akceptuje wybryków natury… Córeczkę Bronka Geldy ściga klątwa Cyganki. W wieku kilku lat dziewczynka zostaje ciężko poparzona w wyniku wybuchu granatu.
Na losy Geldów i Łabendowiczów wpływają nie tylko kolejne dziejowe zawirowania i przepowiednie, lecz przede wszystkim osobiste słabości i obsesje. Drogi obu rodzin przecinają się w zaskakujący i niespodziewany sposób. Na dobre zespaja je uczucie dwojga odmieńców, introwertycznego albinosa i okaleczonej w płomieniach dziewczyny. Po kilkudziesięciu latach mroczną tajemnicę rodzinną mimowolnie rozwikła ich jedyny syn Sebastian – utracjusz i aferzysta, który postanawia wykorzystać możliwości, jakie daje Poznań, kipiąca życiem metropolia.”




Paweł Krupa, Anna Wasiewicz, Jutro ma na imię Bóg, wyd. WAM, Kraków 2015.


„Nieziemska książka o ziemskiej modlitwie

Jutro ma na imię Bóg to książka o modlitwie dla każdego! Obrazowy, dosadny język, gawędziarski charakter, mnóstwo wysmakowanego dowcipu i nietuzinkowa osobowość autora w jednym.

Do tego niebanalne anegdoty i historie z życia wzięte. Aż trudno uwierzyć, że modlitwa może być tak zwyczajna i niezwyczajna zarazem.

Nie chciałbym, żeby to wyglądało na prowokację, ale ja nie czytuję książek o modlitwie. Waham się, przed stwierdzeniem, że ich nie lubię, bo nie o to chodzi - lubić można pączki. Książki o modlitwie mają sens, pomagają wielu, dodają odwagi, ludzie odnajdują w nich inspirację. Mnie natomiast okropnie nużą: zaczynam czytać i zasypiam. Żadna książka o modlitwie napisana jako traktat nie dała mi tego, co zapisy autentycznych doświadczeń, perypetii i opowieści wzięte z życia.”




Donna Tartt, Tajemna historia, tłum. Jerzy Kozłowski, wyd. Znak Literanova, Kraków 2015.

„Richard Papen rozpoczyna studia w ekskluzywnym college’u w Nowej Anglii. Dołącza do grupy inteligentnych, ekscentrycznych studentów filologii klasycznej, którzy pod wodzą charyzmatycznego wykładowcy odkrywają sposób myślenia i życia niemający nic wspólnego z monotonną egzystencją ich rówieśników. Kiedy jednak eksperymenty z narkotykami, alkoholem i seksualnością nie przynoszą odpowiedzi na pytanie: jak daleko można się posunąć?, dochodzi do morderstwa.
Czy da się uniknąć jego konsekwencji? Czy można zabić i nie zostać ukaranym? I czy możliwe jest, by morderstwo w żaden sposób nie zmieniło mordercy?

Tajemna historia to pełna napięcia, intelektualna opowieść o moralności, sztuce, karze i odkupieniu. Ale też o błędach młodości, oczekiwaniach wobec innych i samego siebie. Mroczna i uzależniająca niczym grecka tragedia opowieść o młodych ludziach, którzy odkrywają, jak łatwo jest zabić, a jak trudno jest żyć.”


Nathan Filer, Zapytaj księżyc, tłum. Anna Jęczmyk, wyd. Albatros, Warszawa 2015.

„»Opowiem wam co się stało, bo to dobry sposób, aby przedstawić mojego brata. Ma na imię Simon. Myślę, że go polubisz. Ja naprawdę go lubię. Ale kilka stron dalej Simon będzie martwy. A od tamtej pory nigdy już nie był taki sam.« Matthew z dużą dozą determinacji i szczerości postanawia spisać swoją historię. Czy przyczynił się do śmierci swojego brata Simona, ponieważ ten niósł go do domu po pewnym pechowym upadku? Do zdarzenia doszło letnią nocą 1999 roku, gdy obaj bracia wymknęli się ukradkiem z przyczepy kampingowej usytuowanej na malowniczym, lecz niebezpiecznym klifowym wybrzeżu półwyspu Portland. Dziewięcioletni Matthew wyciągnął Simona z łóżka, ponieważ chciał mu pokazać coś ciekawego. Ta z pozoru niewinna nocna eskapada zakończyła się tragicznie. Od tej pory w życiu dziewięcioletniego Matthew pojawił się zamęt. Czuł się odpowiedzialny za śmierć starszego brata. 

Niemal dekadę później, Matthew trafia do szpitala psychiatrycznego. Od pierwszych stron spisywanej przez siebie książki, powraca do wydarzeń sprzed lat i choć o samym wypadku mówi niewiele, wiemy, że nęka go poczucie winy, a śmierć brata wywarła ogromny wpływ na całe jego późniejsze życie.”





Magdalena Knedler, Pan Darcy nie żyje, wyd. Czwarta Strona, Poznań 2015. 

„To miała być kolejna, stworzona z rozmachem ekranizacja dzieła Jane Austen. Gwiazdorska obsada, gigantyczna produkcja i oczywiście najważniejsze: epicki romans. Pan Darcy nie zdążył jednak wywołać rumieńca na twarzy Elizabeth Bennet…


Po sentymentalnej aurze „Dumy i uprzedzenia” pozostaje tylko piękna okolica i urokliwy dworek. Produkcja filmowa zostaje wstrzymana. Jednak gra trwa nadal: śledztwo w sprawie ewentualnego zabójstwa i sekrety gwiazd inicjują zabawną komedię intryg. Bohaterowie spiskują, knują i robią wszystko, by kompromitujące fakty z ich życia nie ujrzały światła dziennego.”

*wszystkie cytaty pochodzą z okładek książek lub strony wydawnictwa

poniedziałek, 5 października 2015

Czytelnicze podsumowanie sierpnia i września :)



Kiedyś w końcu musiałam zasiąść do podsumowania wakacji, a że urlop miałam we wrześniu to robię sierpniowo-wrześniowo podsumowanie :-)


Zaczęłam swoją przygodę z "Kwadransem uważności". Mogliście przeczytać o kolejnych ćwiczeniach w odsłonie codziennej i urlopowej. Wszystkie wpisy znajdziecie w zakładce "o książkach inaczej". Podsumowanie tutaj i tutaj.


"Cinder" Marissy Meyer przeniósł mnie do świata baśni i całkiem innej płaszczyzny, historii znanej z dzieciństwa i przyznam, że nie mogę doczekać się aż dorwę się do lektury "Scarlet". Recenzja tutaj

"Niewierna" Reyes Monforte była naprawdę mocną lekturą. Nie spodziewałam się, że takie rzeczy mogą dziać się całkiem blisko, że można tak oszukiwać ludzi, tak działać... Recenzja tutaj

"Byliśmy łgarzami" E. Lockhart zainteresowali mnie, gdyż wiele słyszałam o tej książce. Przyznam, że czytało się ją dobrze, a samo wyjaśnienie historii, zaskoczyło mnie. Recenzja tutaj

"Tarantula" Thierry Jonquet zainteresowała mnie dzięki Anicie z Book Reviews. Najpierw oglądnęłam film na jej podstawie "Skóra, w której żyję", potem zaś sięgnęłam po książkę i powiem szczerze, że jednak ona bardziej mi się podobała. Recenzja tutaj

Wrzesień rozpoczęłam lekturą "Ekspozycji" Remigiusza Mroza, która po prostu mnie powaliła i zafundowała karuzelę emocji :-). Recenzja tutaj, a filmik tu.

"Okrutna miłość" Reyes Monforte wstrząsnęła mną. Sprawiła, że zaczęłam się zastanawiać, po której stronie stoi nieraz prawo i jak w postępowaniu sądowym można ignorować oczywiste fakty. Recenzja tutaj.

"Przypadki pewnej desperatki" Magdaleny Wala rozbawiły mnie do łez i zafundowały pokłady dobrego humoru i lekkiej, szalonej lektury. Recenzja tutaj a filmik tu.

"Wiadomość" Tove Jansson porwała mnie do Skandynawii, oczarowała niezwykłym klimatem i zabrała na wspaniałą przygodę :) Recenzja tutaj.

Poza recenzjami we wrześniu ukazał się na blogu wywiad z Remigiuszem Mrozem (tutaj) i jesienny kącik czytelniczy (tutaj).

To tyle w kwestii podsumowania :-) mam nadzieję, że zachęcę Was do sięgnięcia po którąś z wymienionych pozycji.