Poezja jest lekiem na zło. Pozwala odetchnąć od codzienności. Uspokaja, zabiera w całkiem inny świat. W niej zawarte jest każde doświadczenie ludzkości. Wszystkie uczucia, emocje, rzeczy, z którymi stykała się od wieków ludzkość znajdują w niej odzwierciedlenie. Jak pisał Leopold Staff „Żyłem i z rzeczy ludzkich nic nie jest mi obce” ("Przedśpiew"). Podobnie jest w najnowszym tomiku Tomasza Różyckiego "Ręka pszczelarza". To zapis tego, co działo się na świecie w ostatnim czasie, ale nie tylko. Zbiór wierszy powstawał w czasie pandemii Covid 19 i odcisnęła ona na nim swoje piętno. To nie jedyny temat poruszany w wierszach. Jest kilka głównych wątków, które przewijają się przez całą książkę.
Izolacja w sanatorium
Rzecz o uchodźcach
Życie poety
A najgorsza ze wszystkich jest poezja,nikt jej nie lubi, a czytanie wierszyto prawdziwy koszmar i nie wiesz nigdy,co właściwie poeta miał na myśli.Zamiast napisać to, co miał na myśli,tak długo wymyśla, żeby napisaćw końcu absolutnie wszystko, z wyjątkiemtego, co na myśli ma rzeczywiściei z chytrą miną gryzmoli te swojeListy do Kamyka, Hamleta, Kotaw pustym mieszkaniu, do Ludożercówalbo do Biednej Mowy, ale nie chcenic po ludzku do Ludzi, jak ty czy ja,którzy kontakt z wierszem miewają w złych snach."Żadnych wierszyków", s. 7
Komentarze
Prześlij komentarz