Niektóre powieści zawłaszczają czytelnika. Mają w sobie coś z baśni, które przenosiły nas niegdyś do magicznych krain, dostarczających niesamowitych wrażeń. Opowieści, które niepostrzeżenie wprowadzały nas w świat dorosłych. Taka jest i ta książka, a zarazem jest czymś więcej.
„Jak wspomniałem z pomocą przyszedł mi dobry Los, który – jak teraz
uważam – zwykle czyni to wobec każdego z nas, niemal każdego dnia, jednak my
albo nie dostrzegamy jego wyciągniętej dłoni, albo ignorujemy podsuwane nam
rozwiązanie, oczekując czegoś „lepszego”, na co „zasługujemy” i co się zgadza z
naszym poczuciem wartości i sprawiedliwości. Nie mając perspektywy Losu, tylko
własną, nie widząc, które z dróg życia okażą się dla nas po latach najbardziej
korzystne, wybieramy – czasem wbrew wszelkim znakom na niebie i ziemi – te
możliwe i dobre taktycznie, prostsze i (najczęściej) niewymagające wysiłku,
jednak błędne strategicznie.” – s. 160
Komentarze
Prześlij komentarz