sobota, 5 października 2019

Maja Wolny "Jasność"




"Człowiek straszliwie się rozpanoszył na planecie, którą uznał za swoją. Wierci dziury w poszukiwaniu surowców, spala tony śmieci lub topi je w oceanie. Żyjemy na olbrzymim wysypisku pełnym cywilizacyjnych wymiocin. Czytelnicy tej gazety dobrze wiedzą, że nie jestem nawiedzonym ekologiem, tylko realistą. Tak jak ja, obserwujecie Państwo na co dzień, co się wyprawia w pogoni za zyskiem albo po prostu z lenistwa, z rozpędu, z czystej inercji." - s. 63

Serial "Czarnobyl" rozpalił wyobraźnię jednych, dla innych był dobrą lekcją historii. Fascynował, przyciągał, zdobył uznanie. Przedstawił jedną z największych katastrof, jakie wydarzyły się w ciągu wieków. Mistrzowsko obrazował bezradność osób próbujących ratować ludzi i całą naszą planetę, poświęcających się dla społeczeństwa i przyszłych pokoleń. Odkrył oblicze partii, dla której fałszywa propaganda była ważniejsza niż przyszłość ludzkości. W końcu wyjaśniał, dlaczego doszło do katastrofy, której przecież można było uniknąć. Tragedii, która i dziś, mimo lat, ma wpływ na nasze życie.

Jeden dzień zmienił wszystko. Było jak w 1986 roku w Czarnobylu. Wybuch, panika, dezorientacja. Służby działały jednak metodycznie, a potem już nic nie było takie same. Pożegnano ofiary, a osoby, które znalazły się w Bethlem brytyjskim miasteczku odesłano do specjalnych ośrodków. To w nich kobiety wraz z córkami miały wracać do zdrowia pod czujnym okiem najlepszych specjalistów. Coś jednak jest nie tak. Rutyna, w którą wrzucono pacjentki budzi podejrzenia, nie wiadomo dokładnie czy terapia i leczenie dają rezultaty. W relacjach bohaterów wyraźnie pobrzmiewa jakaś fałszywa nuta. Nakładają się na siebie warstwy opowieści, które nie współgrają. Tworzą całkiem różne, nieprzystające do siebie obrazy. To co najważniejsze owiane jest mgłą tajemnicy, skrywane pod półsłówkami, przedstawiane niejasno. Kto kłamie? Gdzie kryje się prawda i czy można wierzyć osobom, które przeszły tak wiele, że zespół stresu pourazowego nie jest im obcy. 

Niszczymy planetę nawet nie zastanawiając się nad losem przyszłych pokoleń. Ekolodzy grzmią, a jednak ich wysiłki nie są wystarczające. Za wolno rezygnujemy z foliówek, ograniczamy plastik zastępując go ekologicznymi torbami, bambusowymi słomkami, stalowymi pojemnikami. Nie zwracamy uwagi na emisję gazów i produkcję odpadów. Jesteśmy rozrzutni i niefrasobliwi. A gdyby tak nagle planeta zaczęła się buntować? Maja Wolny przedstawia przerażającą wizję, w którą wchodzimy krok po kroku. Początkowo wiadomo, że wybuch elektrowni atomowej skaził środowisko w Anglii. To jednak wierzchołek góry lodowej. Zmiany klimatu i ich następstwa są porażające. To już nie ta Ziemia, którą znamy. Ludziom coraz trudniej egzystować, a to co dotychczas było standardem, staje się luksusem dostępnym dla nielicznych. Decyzje rządu nie pozostawiają wątpliwości, przyzwyczajenia trzeba  drastycznie zmienić. Konieczne jest dostosowanie się do nowych warunków. Niby dzieje się to stopniowo, ale tempo zmian narzucanych Anglikom wydaje się zastraszające.


Przyroda burzy się, staje nieprzewidywalna. Zaczyna brać górę nad człowiekiem nawykłym do wygodnego trybu życia. Ograniczenia i wyrzeczenia są obligatoryjne. Obserwujemy kształtowanie się nowego ładu będącego połączeniem reżimu z mocnym akcentem ekologicznym. Czytelnik zostaje wrzucony do świata, w którym społeczeństwo zdaje się rozumieć powagę sytuacji. Z napięciem, niedowierzaniem i niesmakiem odkrywamy działania rządu, który kawałek po kawałku zabiera obywatelom znany im świat, prawa a nawet produkty. Sam sposób decydowania o życiu Anglików pozostawia wiele do życzenia. Niby nadal mamy demokrację, ale wydaje się ona jedynie mrzonką. Nikt jednak nie protestuje, władza mami "poddanych" dobrotliwym obliczem, propagandowymi tekstami, bezlitosnymi regulacjami narzucanymi z góry. Nie podporządkujesz się, stracisz niemal wszystko. Kary nie mają ludzkiego oblicza, nie zważają na okoliczności. Potulnie zginasz kark albo cierpisz. Innego wyjścia nie ma. Nie ma miejsca na dyskusję.

Choć opowieść o tym, co dzieje się poza ośrodkiem Bethlem to jedynie część książki, można powiedzieć wątek drugoplanowy, to doskonale ukazuje procesy znane z kart historii. Pisarka wnikliwie przedstawia mechanizmy propagandy, wybór odpowiednich ludzi, mających manipulować Anglikami. Zwraca również uwagę na kontrastowanie wyspy z innymi państwami, podkreślanie jej wyjątkowości i wyższości. Przestrzega przed tym do czego można wykorzystać najsłuszniejsze nawet hasła, Pokazuje jak zniewolić ludzi we współczesnym świecie.

Powieść trzyma w napięciu do ostatnich stron. Niemal do końca nie wiadomo czy opowieść Romy to wytwór chorej wyobraźni czy rzeczywistość. A może prawda leży gdzieś pośrodku? Zagłębiając się w lekturę powoli odkrywamy kolejne elementy układanki. Próbujemy stworzyć pełny i spójny obraz, co nie jest łatwe, bo rolę narratorów przejmuje kilka osób. Każda z nich zwraca uwagę na inne aspekty historii, przez co długo kluczymy, starając się poznać bieg wydarzeń i ich następstwa. Autorka zaskakuje nawet pod sam koniec książki, wprowadzając twist fabularny, którego kompletnie się nie spodziewałam. Gdy jednak wszystko stało się jasne, miałam poczucie, że jednak trochę tego za dużo, że fabuła jest lekko przekombinowana. Nie mogę powiedzieć, by okazała się  kompletnie nieprawdopodobna, choć ilość wysiłku włożona w realizację planu jest iście tytaniczna. Jednak coś nie zagrało. Nie zgodziłabym się również z porównaniem książki do "Opowieści podręcznej". To moim zdaniem zbyt daleko idące wnioski. Główne bohaterki tych powieści znalazły się bowiem w dwóch różnych sytuacjach. Owszem, obie miały ograniczoną możliwość decydowania o sobie, ale sama ich historia to dwa odrębne byty. Owszem z pewnymi punktami wspólnymi, ale jednak z natury inne.


"Jasność" to niewątpliwie książka idealnie nadająca się do przeniesienia na wielki ekran. Napisana dobrym językiem, rzekłabym zagranicznym stylem, z intrygującym czytelnika pomysłem. Autorka umiejętnie stopniuje napięcie, odkrywa kolejne karty. Specjalnie miesza relacje, by zaciemnić obraz rzeczywistości, utrudnić czytelnikowi zadanie. Tworzy ciekawe, różnorodne, kierujące się swoimi priorytetami postaci. Nie ma tu czarno-białych, papierowych bohaterów. W niemal każdym z nich kryje się jasność i ciemność, światło i mrok. Część pragnie jedynie lepszego życia, uznania, sukcesów, władzy. Inni są nastawieni na pomoc bliźnim czy przetrwanie. W końcu są też i ci, którymi kierują niezdrowe pobudki. "Jasność" to powieść na naprawdę wysokim poziomie, który nieco psuje końcówka. Nie chodzi o to, że czytelnik nie znajduje odpowiedzi na wszystkie kotłujące mu się w głowie pytania, ale o fakt, że odnosi się wrażenie, że pisarka przedobrzyła. Zakończenie pozostawia liczne wątpliwości i dobrze. Jednak sama intryga okazuje się tak zawiła, że momentami aż balansująca na granicy prawdy i fikcji, rzeczywistości i absurdu. A jednak gdzieś w głowie brzmi mi zdanie, że człowiek jest w stanie posunąć się do wszystkiego, by zdobyć to, czego pragnie. Stąd moje mieszane odczucia.

Książka Mai Wolny to dobra lektura dla tych, którzy lubią powieści postapokaliptyczne. Owszem fani Margaret Atwood znajdą tu coś dla siebie, ale byłabym ostrożna z porównaniami i nie kierowała się nimi, bo nie są za dobre. Każdy autor jest inny, ma swój styl, pomysł na fabułę i niech tak pozostanie. Jeśli lubicie powieści pełne niejasności, napięcia, przepełnione atmosferą katastrofy, osaczenia to "Jasność" powinna przypaść Wam do gustu. To dobra i co ponownie podkreślę, naprawdę dobrze napisana książka, której tajemnicę będziecie chcieli poznać. 



Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Mando . 

Maja Wolny, Jasność, wyd. Mando, Kraków 2019. 



2 komentarze:

  1. Lubię powieści postapokaliptyczne, chętnie przeczytam. Ja się akurat cieszę, że nie jest podobna do "Opowieści podręcznej", bo tamta książka mi się bardzo nie podobała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem daleka od porównywania w klimacie to kolejna "Opowieść podręcznej" czy czegoś w tym stylu. Jeśli ktoś powie, że osobom, którym podobała się taka a taka książka kolejna przypadnie do gustu, to ok. Każdy jest inny, nie warto polecać książki przez inną. Generalnie staram się łapać postapo w dużych ilościach. Lubię takie historie. A "Jasność" była niczego sobie :). Miłej lektury.

      Usuń