niedziela, 25 lutego 2018

Adrian Wawrzyczek "Ogarniacz. Opanuj swoją codzienność"

z cyklu książki z duszą


"Dzięki tej metodzie udało mu się wydostać z długów i depresji. Zaproponowany przez niego program zmiany sposobu życia składa się z 6 kroków, których wdrożenie może być łatwe i bardzo przyjemne. Od pierwszych liter angielskich nazw każdego z nich Elrod utworzył skrót SAVERS, który można rozumieć jako ratujące życie nawyki. Składowe tego skrótu to Silence (Cisza), Affirmations (Afirmacje), Visualizations (Wizualizacje), Exercise (Ćwiczenia fizyczne), Reading (Czytanie), Scribing (Pisanie)." - s. 20-21

Od jakiegoś czasu zapanowała moda na przeróżne plannery, bullet journal'e, organizery, kalendarze. Im bardziej kreatywne, tym lepiej. Pomysł jest dobry, trend na ozdabianie i ruszanie głową, by wszystko wyglądało ciekawie i estetycznie również jest całkiem w porządku, gdyż rozwija wyobraźnię i kształtuje umiejętności manualne ;). Na rynku pojawiło się sporo propozycji, nawet takich, które pozwalały odbiorcy zaplanować, jaki układ jest mu bardziej na rękę.

wtorek, 20 lutego 2018

Michał Kociołek "Projekt życie. Nie zatrzymuj się"




"Nie musisz być idealny. Nie bój się, że ktoś będzie lepszy od ciebie. Nie wiesz przecież, jaki był, kiedy zaczynał. Nie martw się, jeśli coś ci nie wyjdzie. Życie bez ponoszenia porażek nie jest możliwe. Wszyscy się mylą, chyba, że żyją tak ostrożnie, że nigdy nie ryzykują. Zadaj sobie pytanie: co bym zrobił, gdybym się nie bał? A potem zrób to." - s. 116

Nie jest łatwo stanąć twarzą w twarz ze swoimi lękami, ograniczeniami, niepowodzeniami. Podnieść się po kolejnej porażce, zacząć wszystko od nowa. Zniechęcenie, obawy, strach, gniew, żal to wszystko towarzyszy człowiekowi, gdy znów musi starać się budować swoje życie, nierzadko na zgliszczach poprzedniego. Gdy buzują w nim negatywne emocje zapomina, że jednego nie można mu zabrać, wiedzy i doświadczenia, które zdobył przez lata. Bywa, że nie da się go wykorzystać w obecnej chwili, nie znaczy to jednak, że jest bezużyteczne.

piątek, 16 lutego 2018

Kerry Drewery "Dzień 7"




"Nie zapominajmy, jak diametralnie spadła liczba przestępstw z użyciem przemocy, odkąd wprowadziliśmy Głosowanie dla Wszystkich. Czy chcą państwo wyrzucić całe to bezpieczeństwo przez okno? Wątpię. Takie oskarżenia nie są niczym więcej niż właśnie oskarżeniami i nie zasługują na nasze zainteresowanie. Przecież jednym z powodów, dla których rozwiązano sądy, było ciągłe zagrożenie korupcją, często uniemożliwiającą wymierzanie sprawiedliwości. Dilerzy narkotyków dostawali niższe wyroki za to, że wsypywali wspólników, morderców sądzono za nieumyślne spowodowanie śmierci, jeśli przyznali się do winy i w ten sposób zaoszczędzili sądowi wydatków, policjantom odpuszczano, jeśli godzili się przymykać oko na cudze grzechy. To musiało się skończyć!" - s. 39

Zastanawialiście się kiedyś, jakby to było być sędzią? Dzierżyć w rękach czyiś los? Być odpowiedzialnym za przyszłość nie tylko drugiego człowieka, ale również wszystkich wokół? Tylko czy podjąłbyś dobrą decyzję? Czy ważniejsze są suche fakty, motywacje, stan oskarżonego, w końcu jakaś doza miłosierdzia? Podjęcie decyzji wcale nie jest takie oczywiste. A potem trzeba z nią żyć.

niedziela, 4 lutego 2018

Joanna Podsadecka "Sztuka czułości. Ks. Jan Kaczkowski o tym co najważniejsze"


z cyklu Książki z duszą


"Proszę szukać bliskości, czasem za cenę zranień, ale nie rezygnować z walki o wartościowe związki międzyludzkie. Jesteśmy sobie nawzajem potrzebni do szczęścia." - s. 43

W życiu najważniejsze jest to, by mieć serce. Umieć otwierać się przed drugim człowiekiem, traktować go ze zrozumieniem, ale tym mądrym, które potrafi powiedzieć - stop, robisz głupio. Bez oceniania, nagonki, odwracania się od kogoś. Jeśli miałabym wymienić ludzi, którzy są dla mnie autorytetem, od których ogromnie wiele mogę się nauczyć, to bez wątpienia na szczycie tej listy znalazłby się ks. Jan Kaczkowski. Niezmiennie imponuje mi to, że miał ogromnie otwarty umysł, kierował się dobrem drugiego człowieka. Gdy trzeba było, tupnął nogą, innym razem w ciszy potrafił wysłuchać drugiej osoby, a potem mocnymi słowami, ale nie takimi, które ranią powiedzieć, co warto zrobić.