poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Niezniszczalna miłość – Michael A. Adamse „Rocznica. Historia miłości”

z cyklu Sówka książkówka poleca :-)




„Małżeństwo często jest bardzo trudne, Richardzie. Miłość jest trudna. Czasami dużo trudniej jest zostać, niż odejść. Ktoś mi powiedział, że miarą miłości jest to, jak wiele jesteś gotów dla niej poświęcić. Nigdy o tym nie zapomniałem.” – s. 29

 
 Każdy marzy o wielkiej miłości. Uczuciu, które zawładnie nim bez reszty i będzie trwało na wieki. O takim uczuciu jak z książek i filmów. Z wielkim szacunkiem, sympatią i pewną nostalgią patrzę na starsze pary przechadzające się ulicami i trzymające za ręce. Jest coś urzekającego w ich czułości, takiej spokojnej, emanującej bezpieczeństwem i ciepłem. A z drugiej strony słyszę o ciągłych rozwodach, o tym że coraz więcej ludzi wybiera życie w samotności lub po prostu zostaje do niego zmuszonym z różnych powodów. Może się mylę, ale czasami mam wrażenie, że dawniej ludzie bardziej się starali, bardziej dbali o siebie, potrafili poświęcić wiele czasu i energii na rozwiązywanie swoich problemów, byli bardziej skorzy do ustępstw i kompromisów, mniej się bali. Dzisiejsza moda lansuje życie łatwe, przyjemne, szybkie. Czy nie przekłada się to czasem na związki? 

   Jeśli ma się rodziców, którzy świecą przykładem, czasami ciężko jest żyć. Tym trudniej, jeśli trwa się w poczuciu, że swoim postępowaniem zawodzi się bliskich. Richard przeżywa nie tylko śmierć mamy, którą zabrał rak, ale i rozpad swojego małżeństwa. Porównując się z matką i ojcem, którzy wspólnie przeżyli wiele lat, wypada blado, zwłaszcza że rozwodzi się po raz drugi. Jeśli dodać do tego fakt, że jego rodzeństwo ma udane życie rodzinne, ból i poczucie zdołowania jedynie się powiększają. Główny bohater czuje się nieudacznikiem, szuka odpowiedzi na pytanie, co z nim jest nie tak, dlaczego wychowując się w szczęśliwej i pełnej miłości rodzinie, sam nie potrafi takiej stworzyć i ponosi kolejną porażkę. Śmierć matki skłania go do refleksji i wspomnień, jest ona również początkiem odkrywania historii rodzinnej, której mężczyzna nie znał. 

   Wracając do domu, na lotnisku otrzymuje od ojca listy, które ten pisał do ukochanej w każdą rocznicę ślubu. Dołączona jest do nich również korespondencja matki, o której istnieniu Christopher dowiedział się dopiero po jej śmieci. Bohater podczas lotu zapoznaje się z przepełnionymi uczuciami i szczerymi wyznaniami zapiskami rodziców. Odkrywa oblicze ich związku, o którym nie miał najmniejszego pojęcia. Stopniowo wgłębiając się w intymną treść korespondencji zaczyna nie tylko analizować związek matki i ojca, ale również swoje małżeństwo z Laurą. Szuka odpowiedzi, na pytania, które towarzyszą mu już od dłuższego czasu. 

„Pamiętajcie te słowa: Wasze małżeństwa dadzą wam okazję do przeżycia wspólnie wielu szczęśliwych chwil. Będą jednak także chwile skrytego zwątpienia. Gdy pojawią się trudności, z którymi przyjdzie wam się po drodze zmagać, pamiętajcie ten dzień i to, że wasze serca przywiodły was tu ze świętego powodu. Nie ma na ziemi takiej siły, która by zerwała te więzy, jeśli oboje będziecie wierzyć w swoją wzajemną miłość.” – s. 106 


   „Rocznica. Historia miłości” to opowieść o tym, jak jednowymiarowo można pojmować świat. Jak patrząc na to, co dzieje się dookoła nas widzimy jedynie to, na co pozwalają nam inni. Główny bohater z każdym listem odkrywa nieznany mu wymiar małżeństwa, o którym sądził, że jest po prostu idealne. Tymczasem z listów wyłania się obraz głębokiej i naznaczonej licznymi trudnościami relacji, budowanej codzienną pracą, rozmowami, wyrozumiałością, przebaczeniem, nadzieją, miłością, troską, dobrem o drugiego człowieka oraz kompromisami. Małżeństwo Sary i Christophera to nie bajka, ale nieraz szare, innym zaś razem kolorowe dni. To wspólne przezwyciężanie problemów oraz samotność w najtrudniejszych chwilach, gdy przychodzi zmagać się z wielkimi tragediami i najcięższymi przewinieniami w małżeństwie. 

   Autor nie przedstawia sielankowej wizji związku, wręcz przeciwnie, ukazuje żmudny proces ciągłej pracy, przerabiania wielu problemów, ustępstw, zamykania się w sobie, radzenia sobie z nieobecnością i oziębłością partnera. Nie jest to jednak obraz czarno-biały. Mimo wszelkich przeciwieństw losu spod wielu problemów przebija ciepło, ogromna wdzięczność, niegasnąca miłość i zachwyt osobą, którą wybrało się na partnera życiowego. Związek rodziców Richarda im więcej napotyka trudności, tym jest mocniejszy, odnosi się niemal wrażenie, że nierozerwalny. Nie jest jednak doskonały. To życiowa do bólu i mieniąca się wszelkimi uczuciami relacja. Miłość, choć nieraz wystawiona na ciężką próbę, nie gaśnie, ponieważ kochankowie rozmawiają ze sobą, szanują swoje reakcje i odczucia, nawet gdy są one w jakiś sposób bolesne dla partnera. Nie zawsze mówią o tym, co przeżywają, co uwidacznia się na kartach książki, jednak potrafią kierować się dobrem drugiej połówki. 

   Prosty a zarazem nieco poetycki język, forma listów, które przeplatają się z przemyśleniami głównego bohatera, pełen rad i mądrych wniosków tekst składają się na swoiste kompendium wiedzy o związku. Można by rzec poradnik, jak żyć i rozwijać relację z drugim człowiekiem, ożywiać swój związek, jak go w końcu prowadzić. Patrząc na „Rocznicę. Historię miłości”, choć minęło kilka dni od jej przeczytania, nadal pozostaję pod wrażeniem warsztatu autora, ponieważ zmieścić tak wiele mądrości i emocji na tak niewielu stronach, to prawdziwa sztuka. 

Każdemu, nieważne czy w związku czy nie, gorąco polecam!!!


Michael A. Adamse, Rocznica. Historia miłości, przeł. Barbara Żak, Kolekcja Labirynty Prozy, wyd. WAM, Kraków 2010. 


piątek, 24 kwietnia 2015

Osaczona – Olga Rudnicka „Cichy wielbiciel”


„- On wie, gdzie mieszkam i gdzie pracuję. Ma mój numer telefonu. Wie, co lubię, a czego nie. On wie wszystko. Wie, kiedy jestem zmęczona i chora, co mam na sobie, o której wracam do domu i którędy. Może być wszędzie i może być każdym, może stać tuż obok mnie w kolejce do kasy, w tramwaju, autobusie… I nie ma wypisanego na twarzy »to ja, to ja cię obserwuję, to ja wiem o tobie wszystko, to ja jestem tym świrem, przez którego nie możesz spać, to ja mogę wszystko, a ty nic, mogę być twoim sąsiadem, mężczyzną z dzieckiem spacerującym po parku, mogę być twoim snem lub koszmarem, mogę być każdym, podczas gdy ty jesteś nikim«. I nie wiem, co on może jeszcze zrobić. Nie wiem. I to wydaje się najgorsze. Już nie telefony i wiadomości. Nie prezenty. Nie to, że mnie obserwuje. Najgorsze jest to, że nie wiem, co się stanie za chwilę. Czy podejdzie i wbije mi nóż w plecy, czy też da mi kwiaty. Nie wiem, co przyniesie dzień i czy tego dnia się odezwie czy może tylko obserwuje mnie z daleka. I wtedy czekam. Cały czas czekam aż coś się zdarzy. Bo wiem, że się zdarzy. Nie wiem tylko co, i nie wiem kiedy, ale wiem, że cisza jest tylko chwilowa. I ta cisza mnie zabija. Im dłużej trwa, tym bardziej się boję…” – s. 250

   Która dziewczyna nie marzy o cichym wielbicielu? Przystojnym nieznajomym, który niczym Romeo będzie ucieleśnieniem snów. Kwiaty, prezenty, urocze liściki, smsy, maile. Romantyczne gesty spowite mgłą tajemnicy. Wyobrażanie sobie, jaki ten człowiek jest, jak wygląda, jaki ma charakter. Czekanie na kolejne drobne gesty, a w końcu na to, by się ujawnił, pozwolił poznać. Niecierpliwość mieszana z nadzieją, że to chłopak, który nam się podoba albo ktoś odpowiadający naszemu ideałowi. Sytuacja trochę jak z romantycznych powieści, którymi można zaczytywać się mając te "naście" lat. Coś o czym marzyły nasze prababcie, babcie, mamy, w końcu my, bo kto nie lubi być adorowany? Bycie w centrum zainteresowania drugiego człowieka, podobanie się, przykuwanie czyjejś uwagi, przyjemnie łechcze nasze ego. Bo to miłe, kiedy wzrasta przekonanie o własnej atrakcyjności, która jest potwierdzana, gdy koleżanki patrzą z zazdrością na starania nieznajomego. Jednak nie zawsze musi być miło. Co jeśli tajemniczy wielbiciel nie jest żadnym romantycznym kochankiem a psychopatą prosto z horroru? Niewinny przejaw zainteresowania i zauroczenia potrafi przerodzić się w koszmar.

   Julia Rogacka, jest szczęśliwą kobietą. Ma prostą pracę, którą lubi, mieszka z koleżankami ze studiów, spotyka się z Pawłem. Wszystko układa się dobrze, choć ukochany często wyjeżdża i ma dla dziewczyny mało czasu. Jednak wspólne spędzanie wieczorów z współlokatorkami w pewien sposób poprawia jej humor. Pewnego dnia bohaterka otrzymuje kwiaty od tajemniczego wielbiciela. Początkowo myśli, że to prezent od Pawła, okazuje się jednak, że wysłał je ktoś inny. Koleżanka z pracy nie chce uwierzyć, że to jakiś nieznajomy. Podejrzewa, że Julia poznała kogoś na wakacjach, które spędziła we współlokatorką. 

   Bukiet róż jest początkiem zdarzeń. Pojawiają się następne prezenty, sms-y, na które dziewczyna przestaje odpowiadać, kiedy nie może poznać tożsamości nieznajomego. Nasilające się głuche telefony powoli wyprowadzają bohaterkę z równowagi, a następnie doprowadzają do szału. Kilkadziesiąt połączeń dziennie, znienawidzony dźwięk dzwonka przeplatający się z sygnałami wiadomości stają się codziennością Julii. Kobieta z gniewu popada w apatię i zrezygnowanie. Przestaje jeść i spać, ogarnia ją paraliżujący strach. Niewiele daje zmiana numeru, gdyż mężczyźnie udaje się go zdobyć. Wulgaryzmy kierowane do niego w chwili załamania również nie odnoszą skutku. Pan niewiadomy przemienia życie dziewczyny w koszmar skutecznie ją osaczając. Nawet koleżanki i mama Julii, które początkowo widziały w całej sytuacji romantyzm, zmieniają zdanie. 

   Zakochany staje się realnym zagrożeniem, tym większym iż nikt nie zna jego tożsamości. Kiedy okazuje się, że bywa on w salonie, w którym pracuje bohaterka, chodzi za nią, gdyż wie, co robi i jak jest ubrana, sytuacja się zaognia. Nie reaguje on na prośby o zostawienie ukochanej w spokoju, nie przyjmuje niczego poza swoimi słowami. Jest niebezpieczny, gdyż nie wiadomo, do czego tak naprawdę jest zdolny. Niekończące się wiadomości, których ton bywa napastliwy i obraźliwy, bezustannie dzwoniący telefon, nieadekwatne reagowanie mężczyzny doprowadzają kobietę na skraj załamania. Julia zaczyna brać tabletki uspokajające, coraz gorzej wypełnia swoją pracę, nie je, nie śpi, godzinami wygląda przez okno. Jest cieniem człowieka, zalęknioną istotą, która nie zna poczucia bezpieczeństwa, odpoczynku, śmiechu, normalnego życia. Jest zaszczutym przez obcego zwierzęciem. 

   Wraz z Pawłem, któremu w końcu przyzna się do nękania przez nieznajomego i rodzicami będzie starała się znaleźć wyjście z tej patowej sytuacji. Czy się jej uda? Czy można negocjować z kimś, kto nie jest zdrowy psychicznie lub nie reaguje w sposób normalny? 

   Olga Rudnicka podjęła się w „Cichym wielbicielu” trudnego tematu. Stalking to zjawisko, które nie tak dawno nie było jeszcze karane. Co więcej, było uznawane za przejaw romantyczności i bagatelizowane przez organy ścigania, bo co można zrobić zakochanemu, który nęka kobietę kwiatami i wierszami? Jak można się na coś takiego skarżyć, gdy po ulicach biegają niebezpieczni przestępcy? Tymczasem nagminne i nachalne gesty, prezenty, liściki, zaproszenia, niekończące się wiadomości i telefony oraz nachodzenie i nagabywanie są od 2011 roku karane. 

   To jak skutecznie jedna osoba może pod pozorami miłości zniszczyć życie drugiego człowieka doskonale pokazuje autorka. Przyznam, że książka wciągnęła mnie bez reszty. Co prawda nieraz irytował mnie powtarzający się niezliczoną ilość razy tekst dzwonka głównej bohaterki, ale kiedy ja się irytowałam, co miała powiedzieć ona? Uzmysłowiło mi to, jak okropny musiał być ten niekończący się dźwięk i błysk monitora komórki. Nawet samo nerwowe oczekiwanie na odzew telefonu miało mocny wydźwięk. Pisarka wniknęła w głąb psychiki zarówno Julii jak i jej prześladowcy. Dzięki przedstawieniu dwóch skrajnych punktów widzenia doskonale pokazała kim jest stalker i jak widzi on świat. Przerażająca to wizja. Różnica w pojmowaniu zachowania i świata jest uderzająca. Gdy on mówi o kilku sms-ach, ona dostaje ich kilkadziesiąt. Jej krzyk o zaprzestanie telefonowania to okazja do usłyszenia głosu ukochanej i próba nawiązania z nim kontaktu, przykładów można wymieniać wiele. Czytając „Cichego wielbiciela” włos jeżył mi się na głowie wobec szaleńca, z którym miała do czynienia Julia. Jeśli dodać do tego jego zachowanie, o którym nie miała pojęcia, nic tylko uciekać, zwłaszcza, że coś takiego może spotkać każdego. 

   Ciekawy, choć trudny temat, dobrze sportretowani bohaterowie, wciągająca i przerażająca akcja, tym mocniejsza, że realna oraz lekki język, sprawiają, że książkę Olgi Rudnickiej czyta się z narastającym napięciem i nadzieją, że nigdy kogoś takiego nie spotkamy, bo stalker zmieni twoje życie w piekło, zniszczy wszystko jak ogień, woda, nieokiełznany żywioł, sprawi, że nie będziesz już tą samą osobą, nie będziesz patrzeć na świat w ten sam ufny sposób, a pozbycie się go będzie długie, żmudne i bardzo trudne. 


Olga Rudnicka, Cichy wielbiciel, wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2012.

czwartek, 9 kwietnia 2015

100 książek, które chcę przeczytać




1. Lois Lowry „Dawca”
2. Lios Lowry „Skrawki nieba”
3. Lucy Maud Montgomery „Błękitny zamek”
4. Katherine Paterson „Most do Terabithii”
5. Elif Shafak „Czterdzieści zasad miłości”
6. Peter Heller „Gwiazdozbiór psa”
7. David Nicholls „My”
8. David Nicholls „Jeden dzień”
9. Charles Martin „Otuleni deszczem”
10. Charles Martin „Niezapisana opowieść”
11. Ian McEwan „Pokuta”
12. Jaume Cabré „Wyznaję”
13. Andy Weir „Marsjanin”
14. Marc Elsberg „Blackout”
15. Eowyn Ivey „Dziecko śniegu”
16. Eleanor Catton „Wszystko co lśni”
17. Joann Bator „Wyspa łza”
18. Joanna Bator „Ciemno prawie noc”
19. Mark Helprin „Zimowa opowieść”
20. Gavin Extence „Wszechświat kontra Alex Woods”
21. Cecelia Ahern „P.S. Kocham cię”
22. Cecelia Ahern „Love Rosie”
23. Robert McCammon „Magiczne lata”
24. Gillian Flynn „Ostre przedmioty”
25. Gillian Flyn „Mroczny zakątek”
26. Erin Morgenstern „Cyrk nocy”
27. Susannah Cahalan „Umysł w ogniu”
28. Jacqui Marson „Bycie miłym to przekleństwo”
29. Regina Brett „Bóg nigdy nie mruga”
30. Regina Brett „Jesteś cudem”
31. Regina Brett „Bóg zawsze znajdzie ci pracę”
32. J. R. R. Tolkien „Silmarillion”
33. Holly-Jane Rahlens „Nieskończoność”
34. Zygmunt Miłoszewski „Domofon”
35. Rainbow Rowell „Eleonora i Park”
36. Nick Vujicic „Niezwyciężony!”
37. Ransom Riggs „Osobliwy dom pani Peregrine”
38. Ransom Riggs „Miasto cieni”
39. Sarah McCoy „Córka pierkarza”
40. Kate Atkinson „Jej wszystkie życia”
41. Kathryn Stockett „Służące”
42. J. Paul Henderson „Ostatni bus do Coffeeville”
43. Katherine Applegate „Jedyny i niepowtarzalny Ivan”
44. R. J. Palacio „Cud chłopak”
45. David Mitchell „Atlas chmur”
46. Colleen Hoover „Hopeless”
47. Colleen Hoover „Losing hope”
48. Richard Paul Evans „Maichael Vay. Więzień celi 25”
49. Federico Moccia „Trzy metry nad niebem”
50. Federico Moccia „Tylko ciebie chcę”
51. Tanis Rideout „Ponad wszystko”
52. Sue Monk Kidd „Czarne skrzydła”
53. Sue Monk Kidd „Sekretne życie pszczół”
54. Matthew Quick „Niezbędnik obserwatorów gwiazd”
55. Matthew Qiuck „Poradnik pozytywnego myślenia”
56. Tahereh Mafi „Dotyk Julii”
57. Tahereh Mafi „Sekret Julli”
58. Tahereh Mafi „Dar Julii”
59. Tan Twang Eng „Ogród wieczornych mgieł”
60. Benjamin Alire Saenz „Inne zasady lata”
61. Arundhati Roy „Bóg rzeczy małych”
62. Jordan Belfort „Wilk z Wall Street”
63. Leonardo Patrignani „Wszechświaty”
64. Lois Lowry „Posłaniec”
65. Jojo Moyes „Razem będzie lepiej”
66. Anna Herbich „Dziewczyny z powstania”
67. Carla Montero „Szmaragdowa tablica”
68. Jacek Hugo-Bader „Długi film o miłości. Powrót na Broad Peak”
69. K. A. Tucker „Dziesięć płytkich oddechów”
70. Katarzyna Bonda „Pochłaniacz”
71. Olga Tokarczuk „Księgi Jakubowe”
72. Lars Saabye Christensen „Odpływ”
73. Charlotte Link „Lisia dolina”
74. Lloyd C. Douglas „Wielki rybak”
75. Margatet Mitchell „Przemineło z wiatrem”
76. Umberto Eco „Imię róży”
77. Jessie Burton „Miniaturzystka”
78. George J. R. R. Martin „Starcie królów”
79. George J. R. R. Martin „Nawałnica mieczy”
80. George J. R. R. Martin „Uczta dla wron”
81. George J. R. R. Martin 
Taniec ze smokami”
82. Emily Jane Brontë „Wichrowe wzgórza”

83. Marek Bieńczyk „Księga twarzy”
84. Alice Munro „Uciekinierka”
85. Michael D. O’Brien „Dziennik zarazy”
86. Michael D. O’Brien „Ojciec Eliasz. Czas apokalipsy”
87. Marlo Schalesky „Po tamtej stronie nocy”
88. Charles Martin „Gdzie rzeka kończy swój bieg”
89. Haruki Murakami „Na południe od granicy na zachód od słońca”
90. Haruki Murakami „Norwegian Wood”
91. J. R.R. Tolkien „Władca pierścieni”
92. J. R. R. Tolkien „Niedokończone opowieści”
93. Michelle Hodkin „Mara Dyer. Tajemnica”
94. Michelle Hodkin „Mara Dyer. Przemiana”
95. Rafik Schami „Dłoń pełna gwiazd”
96. Matka Teresa „Pójdź, bądź moim światłem”
97. Joseph Langford „Matka Teresa ukryty ogień”
98. Anselm Grün „Królowa dzika kobieta”
99. Jacek Dehnel „Lala”
100. Stieg Larsson cykl 
Millenium

środa, 8 kwietnia 2015

Walka o pamięć - S. J. Watson "Zanim zasnę"


"To jak umieranie codziennie. Dzień po dniu. Musi mi się polepszyć. Nie wyobrażam sobie, że długo tak wytrzymam. Wiem, że pójdę dzisiaj spać i jutro się obudzę, i znowu nic nie będę wiedziała, i tak samo będzie następnego dnia i następnego, i na zawsze. Nie wyobrażam sobie tego. Nie dam rady. To nie jest życie, to wegetacja, przeskakiwanie z jednej chwili do drugiej bez pojęcia o przeszłości i bez planu na przyszłość. Tak pewnie musi wyglądać życie zwierząt." - s. 227



   
Wspomnienia są bogactwem każdego człowieka. Wszystkie dobre chwile, do których wraca się w niepogodne dni, zdarzenia i ludzie, za którymi się tęskni trwają dzięki pamięci, tym co zostało zapisane głęboko w nas. Jedne wydarzenia wywołują melancholię, inne radość, kolejne mogą nie być miłe, ale dzięki nim uczymy się, jak postępować. Wszystko, co składa się na przeszłość jest nieodłączną częścią każdego człowieka, skarbnicą z której się czerpie, która pozwala działać, żyć, stawać się lepszym. Co by było, jeśli nagle zabrakłoby tego wszystkiego? Gdyby ktoś za przyciśnięciem niewłaściwego klawisza skasował wszystko? Aż boję się pomyśleć..., że mogłabym nie mieć swojej historii. Stracić całą przeszłość, ludzi, to wszystko co przeżyłam, stracić siebie...

   Arystoteles twierdził, że człowieka można po urodzeniu określić jako tabula rasa, czyli niezapisana karta, którą z biegiem czasu wypełniamy doświadczeniami i wydarzeniami ze swojego życia. Przeżywać coś po raz pierwszy to czasami bardzo miłe uczucie, nieraz aż chciałoby się powtórzyć pewne pierwsze doświadczenia, ale jeśli coś cały czas jest nieznane może powodować frustracje i napawać lękiem. 

   Dla Christine Lucas cały świat to jedna wielka niewiadoma. Codziennie od nowa poznaje historię swojego życia. Każdy ranek to wstrząs, gdy okazuje się, że nie jest młodą kobietą, przed którą świat stoi otworem, ale zbliża się do pięćdziesiątki. Oswaja się zatem ze swoim wiekiem, ciałem, które przypomina jej o upływie czasu, domem którego nie poznaje i obcym mężczyzną, podającym się za jej męża. Nie wie o sobie prawie niczego. Nie posiada wspomnień. Nie pamięta przeszłości. Niezmienny rytuał wyjaśniania wszystkiego, przeglądania zdjęć, spędzania czasu w domu, drobnych obowiązków a następnie wieczorów w towarzystwie Bena, to życie bohaterki.

   Kobieta ma jednak pewien sekret. W tajemnicy spotyka się z doktorem Nashem, mającym pomóc jej odzyskać pamięć i wspomnienia. Zachęcona jego radami zaczyna pisać pamiętnik, dzięki któremu codziennie porządkuje swoje sprawy i dowiaduje się nieco więcej o sobie i bliskich jej osobach. Powoli zaczynają również wychodzić na jaw kłamstwa Bena. Historia wyłania się z mgły, przeszłość zaczyna nabierać realnych kształtów. Christine nie tylko ma szansę zweryfikować to, co przekazuje jej mąż, ale dowiedzieć się o sobie czegoś więcej, gdyż powoli zaczynają wracać do niej przebłyski minionych wydarzeń, krótkie, ulotne wspomnienia. Pojawia się coraz więcej fragmentów układanki, która codziennie rano jest owianą mgłą tajemnicy. Dlaczego ukochany okłamuje ją w tak wielu sprawach? Czy złożona terapia doktora Nasha odniesie skutek? Co tak naprawdę stało się lata temu i czy bohaterce uda się w końcu poukładać swoje życie? 

   S. J. Watson stworzył wciągającą historię za pomocą klimatu narastającej niepewności, zagubienia, mnożących się pytań, osaczenia oraz uzależnienia od innych ludzi. Powtarzalność wydarzeń każdego ranka nie nuży, ale pozwala lepiej zrozumieć dramat głównej bohaterki i rodzące się w niej uczucia. Dezorientacja, lęk, niepokój, rozdarcie potęgują się wraz z biegiem akcji. Narracja prowadzona z perspektywy Christine pozwala lepiej wczuć się w świat pozbawiony jakiegokolwiek oparcia, w którym wszystko trzeba przyjąć na słowo i po prostu pogodzić z zaistniałym stanem rzeczy. Kobieta zagubiona, rzec by można panna nikt, która nie ma swojej historii, daje się poznać jedynie przez informacje dostarczane przez innych bohaterów oraz bezpośrednio poprzez swoje czyny. Mało o niej wiemy, gdyż tak naprawdę zarówno czytelnik jak i bohaterka razem zdobywają wiedzę o jej przeszłości, tym kim jest i jaka była. Wracające urywki wspomnień, przebłyski pamięci, i towarzyszące Christine emocje sprawiają, że atmosfera się zagęszcza. Pojawiają się kolejne pytania i podejrzenia. Poza główną postacią bohaterowie są dość schematyczni, dopasowani do stanu psychiki i pamięci bohaterki. Podobnie jest z przedstawionym światem, który w większości zostaje ledwie zarysowany na rzecz próby odzyskania wspomnień i skupienia się na tym, jak odczuwa i zachowuje się ktoś pozbawiony własnej tożsamości.

   "Zanim zasnę" wprowadziło mnie w czarno-biały świat, w którym zostaje się skonfrontowanym z przeszłością tworzoną przez bohaterów pobocznych i historią bez początku. Świat, który trzeba odbudować z bohaterką. Jednak dzięki takiemu zabiegowi, staje się ona bliższa czytelnikom. Z każdą stroną rośnie pragnienie poznania prawdy, rozwikłania zagadki, która zaskakuje. I choć w toku akcji pojawiają się małe promienie słońca, zakończenie pozostawia pytania. Ciekawy i dobrze ujęty temat, postacie adekwatnie sportretowane do wątku, dobrze poprowadzona akcja to zalety tej książki. Czasami nieco mi się dłużyła i oczekiwałam może odrobinę więcej, ale ze względu na samo przedstawienie zjawiska amnezji i jego następstw, daję "Zanim zasnę" duży plus i polecam.


S. J. Watson, Zanim zasnę, przeł. Ewa Penksyk-Kluczkowska,  wyd. I, wyd. Sonia Draga, Katowice 2012. 

środa, 1 kwietnia 2015

Smaczny kąsek – Izabela Chojnacka-Skibicka „Zupa z pokrzyw, duch i tajemnica”




„ – Kimkolwiek jesteś, wiem, że potrzebujesz pomocy i ja ci pomogę. Mam do ciebie tylko prośbę, żebyś naprowadził mnie, bo nie wiem od czego zacząć. I nie wyskakuj mi czasem z szafy, bo zawału dostanę. I dzieci mi nie strasz, proszę…” – s. 29



Chcecie przepis na lekką, smakowitą książkę? Proszę bardzo:

Składniki:

- jedna szalona, pozytywnie nastawiona do życia i uwielbiająca wiejskie-sielskie klimaty bohaterka,

- jej rodzina,

- kilka przyjaciółek od serca,

- jeden przystojny i smutny duch,

- mała wioska skrywająca w sobie tajemnice przeszłości,

- nawiązania do historii,

- dużo przyrody,

- prywatne śledztwo,

- kolejni bohaterowie pomagający odkryć zagadkę, 

- przepis na zupę z pokrzyw,

- lekki i pełen humoru język,

- optymistyczne zakończenie historii


Sposób przygotowania:

   Zosię, niezwykle sympatyczną, żywiołową bohaterkę, która umiłowała życie na wsi umieszczamy w Kleciu, w pięknym, starym domu, będącym ucieleśnieniem jej marzeń. Następnie powoli wprowadzamy czytelnika w historię jej małżeństwa, w którym mocno oddaliła się od męża. Ukazujemy silne i pełne ciepła relacje łączące matkę z małym Konradem i nastoletnią córką Laurą. Codzienność wypełnioną dbaniem o dzieci i organizowaniem swojego wolnego czasu niekończącymi się przemeblowaniami, gotowaniem, czytaniem, napawaniem się pięknem przyrody oraz smutkiem i tęsknotą za mężem urozmaicamy niespodziewanym gościem. 

   Konfrontujemy kobietę z zamieszkującym jej dom duchem polskiego żołnierza i rozkręcamy akcję. Od tego czasu uważnie obserwujemy poczynania Zofii w dochodzeniu do prawdy. Stopniowo wprowadzamy nowych bohaterów (Martę, Zenka, Henryka, Bernarda, Stanisławę, Christinę i wielu innych), którzy pomagają jej w iście detektywistycznym dochodzeniu do nieznanej przeszłości ducha Stanisława. Bieganie między domem, coraz to nowymi źródłami informacji i obowiązkami dopełniamy przeplataniem się teraźniejszej akcji z dawnymi dziejami naszej zjawy. Dołączamy do wszystkiego przygodę miłosną Stanisława, który pomimo posiadania żony zakochuje się w córce gospodarzy, u których pracuje oddelegowany jako jeniec wojenny. Kolejne fragmenty układanki powoli dopasowujemy do siebie, tworząc coraz bardziej kompletną historię. 

   Do próby znalezienia niezałatwionej sprawy bohatera dodajemy ciekawe tło historyczne i ukazywanie wojny zarówno z perspektywy Polaków, jak i Niemców oraz współczesne relacje byłych i obecnych mieszkańców Żuław, wszystko przyprawiamy lekkim, pełnym ciepła i humoru językiem i oddajemy w ręce czytelników. Po dodaniu przepisu na zupę z pokrzyw (która jeśli smakuje tak dobrze jak książka, to sobie jej nie odpuszczę), mamy smakowity literacki kąsek, na który warto się skusić J.



Izabela Chojnacka-Skibicka, Zupa z pokrzyw, duch i tajemnica, wyd. I, wyd. Sprzedaż Dobrej Książki Alicja Bartosińska, Tczew 2015.



Za książkę serdecznie dziękuję eKulturalni.pl i Autorce :-)