czwartek, 28 listopada 2019

O wiedzy wszelakiej i ludziach renesansu - Miesięcznik Znak nr 774


"Ludzie z pewnością są obdarzeni wolą, tyle że nie wolną. To nie my decydujemy o tym, jakie mamy pragnienia. Nie jesteśmy w stanie postanowić sobie, że będziemy introwertykami albo ekstrawertykami, osobami opanowanymi bądź nerwowymi, homo- bądź heteroseksualnymi. Ludzie dokonują wyborów, ale nigdy nie są to wybory niezależne. Każdy wybór zależy od szeregu uwarunkowań biologicznych, społecznych i jednostkowych, na które nie mamy wpływu." - s.13

Jego nazwisko słyszał niemal każdy. Jedni mają go za człowieka renesansu, kogoś, kto wskazuje drogę w dzisiejszej zwariowanej rzeczywistości i wyjaśnia świat. Inni patrzą pobłażliwie. Niektórzy wręcz nie chcą o nim słyszeć, oskarżając go o uprawianie pseudonauki. Jest znany, lubiany, nienawidzony, uznaje się go za autorytet lub traktuje jak bajkopisarza. W bibliotekach jego książki są stale w wypożyczeniu lub rezerwacji. Czytamy go, słuchamy audiobooków, oglądamy na youtube. Po prace Yuvala Noaha Harariego sięgają nawet ci, którzy nie za często łapią za książkę, bo niezręcznie powiedzieć, nie znam człowieka i nie wiem, co mówi.

niedziela, 24 listopada 2019

Jaroslav Rudiš "Grandhotel. Powieść nad chmurami"



"Wiem, że to wszystko brzmi jak wariackie gadanie. Może jestem wariatem. Nie jesteście jedynymi, którzy tak myślą. (...) Może jestem chory. A może nie, może chory jest świat wokół mnie, choć uznaję, że szanse na to, że tak jest, są niewielkie." - s. 35

Chmury są piękne, majestatyczne. Pobudzają wyobraźnię, pozwalają się zrelaksować. Z dzieciństwa większość z nas pamięta słodkie leżenie na trawie i wpatrywanie się w niebo, odgadywanie kształtów, w które układały się pierzaste olbrzymy. To po chmurach można odgadnąć zmieniającą się pogodę. Obserwacja nieba pozwala poznać niektóre tajemnice świata. Daje wytchnienie, jest czymś, co powinno nam towarzyszyć.

środa, 13 listopada 2019

Małgorzata Rejmer "Błoto słodsze niż miód. Głosy komunistycznej Albanii"




"Był sobie raj, stworzony w najsłuszniej socjalistycznym kraju na świecie. 

Gdzie wszystko należało do wszystkich i nic nie należało do nikogo. 

Gdzie każdy umiał pisać i czytać, ale pisać można było tylko to, z czym zgadzała się władza, a czytać tylko to, co władza zatwierdziła.

(...)

W raju nie było jednak więzień politycznych, a jedynie "obozy reedukacji", służące do zmiany świadomości wrogów ludu za pomocą lektur, tortur i katorżniczej pracy.
W raju wszyscy byli równi, ale ludzi dzieliło się na lepszych i gorszych - tych z dobrą biografią, którzy wiedli żywot poczciwy, i tych ze złą, gnębionych od urodzenia. (...).
Władza trzymała w rękach życie każdego obywatela i decydowała: (...) Komu będzie się wiodło, kto będzie wegetował, komu ukradnie się życie. 
(...)
Ci, którzy żyli zgodnie z regulaminem raju, wierzyli, że są najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Wprawdzie niektórzy przed zaśnięciem zastanawiali się, czym jest wolność, ale inni uważali, że nie brakuje im niczego. Władza dawała dach i jedzenie, szkołę i pracę, więc obywatele nie musieli martwić się o nic. Musieli tylko uważać na to, co mówią, robią i myślą." - s. 11-13.

W spokojny jesienny wieczór usiądźcie i posłuchajcie. Opowiem Wam o książce, która zostanie w Waszej pamięci i nie pozwoli o sobie zapomnieć. Nie będzie to radosna opowieść, więcej nawet, nie będzie choćby spokojna. Wejdziemy do świata, o którego istnieniu lepiej nie wiedzieć. Rzeczywistość, która się przed nami otworzy, będzie jak z powieści Kafki z tą różnicą, że to nie powieść. Wszystko wydarzyło się naprawdę. Będziecie zachodzić w głowę jak można było tak żyć, przyjdą chwile zwątpienia i zastanowienia się, czy faktycznie to prawda. A jednak. Małgorzata Rejmer przedstawi Wam opowieść o kraju ogrodzonym murami i drutem kolczastym. Raju, z którego nie można było wyjść. Z tą różnicą, że będzie ona złożona z samych faktów, nie zaś jak w przypadku baśni, fikcji z ziarnem prawdy.

sobota, 2 listopada 2019

Maria Paszyńska "Dwa światła"



"Świat się dla mnie zatrzymał. Byłem ja i muzyka przenikająca każdy fragment mojego ciała. Nie wiem, dlaczego akurat to wykonanie zapamiętałem, przecież w moim domu było dużo pięknych dźwięków, często słuchałem rozmaitych koncertów orkiestrowych i występów solistów, a jednak zdarzają się czasem takie chwile, po których nic nigdy nie jest takie samo". - s. 110

Lubię muzykę, ostatnio przy pisaniu muszę słuchać jazzu. Ot taka fanaberia, rzekłby ktoś, że lansowanie się, bo dobra literatura, jazz. Nic bardziej mylnego. To raczej tropienie piękna niż wywyższanie się. Jak w powyższym fragmencie, szukam i czasami zatrzymuję się, nad dźwiękami, słowami, obrazami. Zapisuję je głęboko w sercu i już wiem, że wrócą, w odpowiednim miejscu i czasie. Będą pracować we mnie, choć nie zawsze mam świadomość, że tak się dzieje. Ale wiem, że pewnego dnia zaświtają w mojej pamięci, odezwą się czystym i pięknym głosem, by pozwolić zrozumieć, wyjaśnić coś, pomóc. Tym jest siła literatury i sztuki, której nie sposób pojąć i objąć rozumem.