czwartek, 30 listopada 2017

Opowieść Nowicjuszki - Maria Turtschaninoff "Maresi. Kroniki Czerwonego Klasztoru"




"Zauważyłam, że futryna jest poczerniała od starości, błyszczała tylko powierzchnia samych drzwi. Dostrzegłam klamkę w kształcie węża o onyksowych oczach. Drzwi był mi aż nadto znajome. Nie chciałam ich widzieć, nie chciałam wiedzieć, że tutaj są, lecz moje oczy odmawiały współpracy i patrzyły, moje nogi mnie nie słuchały. Powiało przez szparę pod drzwiami, poczułam to na moich łydkach. Cierpki oddech Haggi. Połączył się z metaliczną wonią krwi na mojej skórze. Zapach śmierci, który nie opuszczał mnie przez wiele lat od czasu zimy głodu. Po tym, jak Hagga zabrała Anner." - s. 114

Wyobraźcie sobie świat, w którym istnieje tylko jedno miejsce, gdzie kobiety mogą się kształcić i być wolne. Każdy skrawek ziemi poza tajemniczą wyspą Menos to rzeczywistość niewolnicza. Rolą kobiety jest prowadzić dom, być uległą, niepiśmienną, całkiem podporządkowaną mężczyznom. To nie jest świat, w jakim którakolwiek dziewczynka chciałaby dorastać. Kobiety jednak podczas nieobecności mężczyzn szepczą lub śpiewają o Czerwonym Klasztorze, prawdziwym raju dla kobiet. Droga do niego jest jednak nieraz usiana niebezpieczeństwami.

poniedziałek, 27 listopada 2017

Trzeźwo o świecie - Szymon Hołownia "Instrukcja obsługi solniczki"

z cyklu Książki z duszą


"Odcinać się od współczesnej rzeczywistości, być raczej solą o wyrazistym smaku. Kocham, uwielbiam wręcz tę wizję: Kościół jako wielka, dumna solniczka. Oto stoi na upaćkanym stole, ludzie przy nim gadają, memłają, tańczą, robią akrobacje i balety. Solniczka jest ponad to. Zna swoją wartość i oni też ją znają. Ale boją się jej, bo lubi podnosić raban. Że gdzie z solą do mięsa czy zupy, przecież ona się w nich rozpuści! A musi zachować słoność niepokalaną aż po życie wieczne! Owszem, gdyby ktoś chciał - solniczka ma ofertę: śmiało, zapraszamy, ludzie - jedzcie sól! Sól sama w sobie jest wszak tak cudownie wyrazista, po co brukać ją jakimś łososiem z grilla albo ziemniaczkami?" - s. 102-103

Felietony są dobre z kilku prostych powodów. Po pierwsze można je sobie poczytać przy porannej kawie, ponieważ nie są za długie. Po drugie uczą zwięzłego wyrażania swoich myśli, a zatem nie uskuteczniają wodolejstwa. Po trzecie jeśli felietonista jest dobry aż miło czyta się inteligentne teksty, które warte są przemyślenia.

środa, 22 listopada 2017

Samotność pachnąca pomarańczą - Ann Patchett "Dziedzictwo"




"Wszystkie historie odchodzą razem z tobą - pomyślała Franny, zamykając oczy. - Wszystko, czego nie słuchałam, nie zapamiętałam, nie zrozumiałam, wszystko, co mnie ominęło. Wszystkie drogi do Torrance". - s. 286

Z "Dziedzictwem" chodziłam w głowie naprawdę długo. Samo czytanie zajęło mi sporo czasu, bo książka, choć napisana naprawdę dobrze nie należy do gatunku tych, które pochłania się łapczywie w kilka wieczorów. Nie, z nią obchodzi się jak z klasykami. Czyta się powoli, dokładnie, mając wrażenie, że mimo uważnej lektury i tak coś może umknąć.

sobota, 18 listopada 2017

W świecie intryg - Maria Paszyńska "Krwawe morze"



"Pamiętaj jednak, że choć z pozoru wszyscy jesteśmy różni, w głębi duszy jesteśmy bardzo podobni. Tak naprawdę tylko sytuacje, w których się znajdujemy, okoliczności, które nas kształtują, są odmienne, lecz każde człowiecze serce pragnie miłości, a gdy jej nie otrzyma lub ktoś mu ją odbierze, musi zaspokoić się władzą. Te dwie namiętności rządzą światem ludzi: są w stanie wywyższyć chłopa i zrzucić na dno jego pana. Pozycja człowieka nie ma tu znaczenia. Ktokolwiek zaś pozwoli, by go prowadziły, będzie kradł, zabijał, kłamał, zdradzał, pewny, że postępuje dobrze, bo wszystkie te zbrodnie służą jego sprawie." - s. 241

czwartek, 16 listopada 2017

Biografia Trójcy Świętej - Maria Miduch





Pamiętam, jak dostałam "Biografię Boga Ojca" to było już jakiś czas temu, a jednak ta książka pozostała dla mnie najważniejszą z wszystkich napisanych przez Marię Miduch. To było trochę jakby ktoś nauczył mnie głębiej oddychać, jakby pokazał mi światło. Na jej kartach poznałam Boga, który mimo wszelkich moich religijnych lektur, udziału w spotkaniach był dla mnie kimś zupełnie nowym. A może powinnam inaczej napisać, w końcu dotarło do mnie, jaki Pan jest naprawdę. Słowa stały się żywe i realne. Ta książka została ze mną na dłużej, kazała mi myśleć o Nim więcej, szukać, zagłębiać się we wiarę. Konfrontować własne przekonania, to z czym miałam do czynienia z prostym przekazem autorki. Co mnie również urzekło to fakt, że została napisana z autentyczną fascynacją i uczuciem.

niedziela, 12 listopada 2017

Rozmowy o życiu - Magdalena Tulli, Justyna Dąbrowska "Jaka piękna iluzja. Magdalena Tulli w rozmowie z Justyną Dąbrowską"




"Widzimy rzeczy, których może tam wcale nie być. Widzimy to, za czym tęsknimy najbardziej.
Wchodzi się w tę iluzję jak w coś wspaniałego. Wcale nie musi być wspaniałe, musi nam się wydawać wspaniałe. Inaczej nie byłoby chętnych. Obawiam się, że wspaniałe nie może być. Na coś naprawdę wspaniałego, takiego na poziomie naszych oczekiwań, nie ma na tym świecie materiału, bo cały ten świat jest zrobiony nie z tego, na co wygląda." - s. 234
Najpierw zobaczyłam piękną i tajemniczą okładkę. Potem przeczytałam informację i czekałam na tę książkę z zapartym tchem. Jeździłam z nią autobusem i skończyłam czytać stanowczo za szybko, choć wywołała we mnie sprzeczne emocje. Ale została na dłużej, wymościła sobie miejsce w mojej pamięci, odzywała się co jakiś czas i nadal coś mówi.

poniedziałek, 6 listopada 2017

Zakochana Miłość - Maria Miduch "Biografia Syna Bożego"

z cyklu Książki z duszą



"Doświadczenie odrzucenia dotyczy też Boga. Decyduje się On na to, że ci, których kocha, uznają Go za godnego wzgardy, pożałowania. Boża miłość jest szalona! Z miłości do człowieka podjął ryzyko bycia nierozpoznanym jako dostojny, pełen majestatu Bóg. Sama idea głosząca, że Najwyższy może stać się człowiekiem, jest dla wielu śmieszna i niedorzeczna. Bo niby jak? Po co? Patrząc na Jezusa, pokiwają z politowaniem głową i mówią: "Ale jaki Bóg? No, coś ty?". Dla wielu jest On tylko nawiedzonym szaleńcem, z którym nie chcą mieć nic wspólnego. (...) Tylko część dostrzega w Nim zakochanego do szaleństwa Boga." - s. 68-69

Uwielbiam książki Marii Miduch z prostej przyczyny, o Bogu pisze z fascynacją, prostotą, miłością i ogromnie ciekawie. Czekałam zatem niecierpliwie na ostatnią część biografii Trójcy Świętej. Tym mocniej, że przecież dotyczy ona Jezusa, a nie ukrywam, że odnoszę wrażenie iż najbliżej nam do Niego.