środa, 31 maja 2017

Podsumowanie maja 2017 + book haul




Ostatni dzień maja, pora zatem zrobić podsumowanie miesiąca. Strasznie szybko mi minął najpiękniejszy miesiąc roku. Było trochę wolnego, Targi Książki w Warszawie, potem powrót do pracy i końcówka wypełniona choróbskiem. Trochę poczytałam, spotkałam się z autorami, dostałam "kilka"  ;) książek, szczególnie na urodziny, kilka zaś kupiłam w Warszawie i po targach :). Może nie było szału czytelniczo, ale za to mile spędziłam ten czas. 


Recenzje:



1. Peadar O'Guilin "The Call. Wezwanie" - książka, która tak mnie wciągnęła, że po lekturze był tylko niedosyt i wielkie pragnienie, by czytać dalej, a niestety na dalszą część trzeba poczekać. Mroczna, krwawa, mocna i okrutna. Wyobraźnia autora stworzyła coś naprawdę przerażającego a jednocześnie nie sposób oderwać się od tego świata. 

2. Teri Terry "Księga kłamstw" - historia z potencjałem, który niestety nie został do końca zrealizowany. Owszem wciągająca, ale mimo prób mylenia czytelnika za szybko domyśliłam się o co chodzi. Cenię ją jednak za poruszenie tematu kłamstwa, klimatyczny opis domku bohaterki i miejsca jej zamieszkania oraz tajemnicę, która wyjaśnia się w miarę późno. 

3. Piotr Durak "Świątynie wygnane. Niszczejące cerkwie greckokatolickie w Polsce" t.2 - ostatni tom albumu przedstawiającego opuszczone świątynie greckokatolickie w Polsce. Pełen pięknych zdjęć, nostalgiczny, wzruszający, dający do myślenia. Troszkę zabrakło mi w nim zawartych w pierwszym tomie, króciutkich refleksji autora, ale to zdecydowanie unikalna pozycja, którą warto mieć w swojej biblioteczce. 

4. Katarzyna Olubińska "Bóg w wielkim mieście" - tytuł, który mnie urzekł, choć czasami moje doświadczenia są tak odmienne od tego, co opisuje autorka, że mogę tylko westchnąć. Wywiady z ludźmi sukcesu burzą stereotyp katolika jako smutnego, uciemiężonego życiem, nieporadnego człowieka. Mądra, wartościowa i ciepła książka, w której poruszyły mnie nie tylko świadectwa rozmówców, ale i osobiste przemyślenia Katarzyny Olubińskiej. A jako dodatek do recenzji kilka słów o spotkaniu z autorką. 

5. Anna Gibasiewicz "Baśń o perle" - największe wyzwanie czytelnicze od dłuższego czasu, bo nie byłam pewna czy będę potrafiła przestawić się na literaturę dziecięcą, z którą praktycznie nie mam styczności. Myślę, że jednak się udało, książka jest mądra, piękna i warta przeczytania i przemyślenia i liczę, że zostanie wydana w takiej formie, na jaką zdecydowanie zasługuje. 


Na blogu pojawiły się wpisy: 



Poza zrecenzowanymi książkami:

- przeczytałam "Buntowniczkę z pustyni"
- przeczytałam "Zakładnika"
- przeczytałam "Powieść (anty)feministyczną z mięsem w tle"
- przeczytałam "Miłość. Mądrość świętych kobiet"
- czytam "Można oszaleć", "Prus. Śledztwo biograficzne", "Trawers", "Metro 2033" i "Początek wszystkiego"


Nowe książki u mnie:


Od Wydawnictwa Znak otrzymałam książkę Moniki Piątkowskiej "Prus. Śledztwo biograficzne", za którą serdecznie dziękuję :)



"Ma trzy oblicza: Aleksander Głowacki, Jan w Oleju, Bolesław Prus. Rozproszone ślady jego biografii odnaleźć można nie tylko w archiwach i źródłach z epoki, ale przede wszystkim przemycone w jego twórczości. To z niej można się o nim dowiedzieć rzeczy najważniejszych, jakby grał z czytelnikiem w kotka i myszkę. 
Monika Piątkowska, łącząc temperament detektywa z wnikliwością psychologa, przeprowadza drobiazgowe śledztwo i tworzy pełnowymiarowy portret pisarza genialnego i nie docenianego przez współczesnych, prześladowanego przez liczne manie, otoczonego kobietami i owładniętego szaleńczą zazdrością o sławę Sienkiewicza. Prus, którego dzięki niej poznajemy, nie jest spiżową figurą na postumencie, lecz prowadzącym podwójne życie, targanym namiętnościami człowiekiem z krwi i kości."

Od Pani Anny Gibasiewicz dostałam "Baśń o perle", którą już zrecenzowałam. Bardzo dziękuję :). 



Prezenty od wydawnictwa Czwarta Strona i bonus od Natalii Sońskiej <3. Przeogromne podziękowania :)



- od Natalii Sońskiej dostałam dwie pierwsze książki, które wydała <3

- Natalia Sońska "Garść pierników, szczypta Miłości

"Hanna to nowoczesna kobieta, która poświęca wszystko budowaniu kariery. Zraniona przed laty, postanawia, że już nigdy więcej się nie zakocha. Miłość to dla niej staromodny przeżytek, a relacje z mężczyznami opiera na przelotnych romansach. Do czasu.
Wiktor to człowiek sukcesu, który szturmem wdziera się w życie Hanki. Kobieta wkrótce przekonuje się, że jest nie tylko przystojny i czarujący, ale także troskliwy i opiekuńczy. Kiedy Hanka ulega rodzinnej atmosferze przy wspólnym wypiekaniu pierników, coraz trudniej jej poprzestać na niezobowiązującej relacji. 
Jakby tego było mało, popada w konflikt ze swoją przełożoną, której mąż jest jej dawnym ukochanym. Czy przeszłość stanie na drodze do szczęścia?"

- Natalia Sońska "Mniej złości, więcej miłości"

"Kinga pracuje w redakcji pisma modowego "Pearl". Jej życie jest idealnie poukładane i pozbawione problemów. Fajna praca i zakochany w dziewczynie po uszy fotograf Daniel są cudownym uzupełnieniem sielanki. Nic nie zapowiada nagłego załamania. 
Uczucia Kingi zostaną wystawione na ciężką próbę. Będzie musiała znaleźć w sobie odwagę, by stawić czoła przeciwnościom. Na szczęście może liczyć na wsparcie rodziny i niezawodnej przyjaciółki. Czy z taką pomocą Kinga zdoła odnaleźć utracone szczęście i spełnić swoje marzenia?"

- Madeline Sheehan "Nieosiągalna"

"Tegen Mathews jest córką Dorothy Kelley, wątpliwej reputacji damy z klubu motocyklowego Hell's Horsemen. Dorasta w twardym świecie harleyowców. Kiedy poznaje miłego, troskliwego chłopca, instynktownie lgnie do niego i ogrzewa się w cieple jego uczucia. 
Cage West jest synem prezesa Hell's Horsemen. Wysoki, jasnowłosy i o brązowych oczach, w miarę dorastania staje się coraz bardziej świadomy tego, jak wielkie wrażenie robi jego czarujący uśmiech i teksański akcent. 
Jedno przypadkowe spotkanie na zawsze wiąże Tegen z Cage'em. Ich relacje stają się pełne żalu, nieporozumień i cierpienia. Zaciekle ze sobą walczą, ale jeszcze mocniej się kochają. Jak zakończy się opowieść o dziewczynie i chłopaku, którzy od zawsze byli sobie bliscy?
To nie jest klasyczna historia miłosna. To opowieść chaotyczna, bezlitosna i tragiczna. Opowieść o śmierci niewinnej miłości, utracie czystości i bólu zranionych serc. Historia rozpoczynająca się w dzieciństwie pewnej dziewczyny i chłopaka, sprawdzająca siłę ich miłości, raniąca, wyniszczająca i wiodąca ku zagładzie." 



- Sarah Moss "Nocne czuwanie"

"Anna rozdarta między potrzebami swoich dzieci a obowiązkami domowymi, próbuje kontynuować pracę nad książką. Bohaterka mieszka odcięta od świata na niewielkiej szkockiej wyspie, którą jej mąż odziedziczył w spadku. Pewnego dnia odkopuje w swoim ogrodzie szkielet małego dziecka. Anna - z wykształcenia historyk - zaczyna własne dochodzenie. Być może odkrywając sekrety wyspy, nauczy się, jak radzić sobie z wyzwaniami, które na jej drodze stawia życie?"

- Marta i Adam Biernat "Rekin i baran. Życie w cieniu islandzkich wulkanów"

"Czy słyszeliście o uwielbieniu Islandczyków dla festiwalu Eurowizji i basenów na świeżym powietrzu, zbieractwa i robótek na drutach, zaklętych miejsc oraz zwariowanych upodobań kulinarnych?
Czy chcecie dowiedzieć się, dlaczego dawniej islandzcy rybacy wkładali do butów pazury czapli, do drzwi nie należało pukać więcej niż trzy razy, a własnej kołdry trzeba było pilnować jak oka w głowie? I co sprawia, że islandzkie łąki kuszą aromatem ginu?
Ta książka to wyjątkowy przewodnik po "islandzkiej duszy" i zarazem porywająca opowieść o życiu na pięknej i niebywale wietrznej wyspie w cieniu stu trzydziestu wulkanów. Nie dowiecie się z niej jedynie, dlaczego owce uwielbiają stać na środku drogi - to jedna z niezgłębionych, irracjonalnych owczych tajemnic..."

Prezenty urodzinowe :D serdecznie dziękuję :)



- Piotr Czerwiński "Pigułka wolności"

"Aleks, zapalony internauta, hipster i życiowy nieudacznik dla żartu zakłada na Facebooku profil społecznościowy, który błyskawicznie przeradza się w globalny ruch, a jego samego zamienia w celebrytę. Media i opinia publiczna wmawiają mu, że jest inicjatorem pokoleniowych zmian. W końcu sam Aleks zaczyna wierzyć w swoją misję, choć nie do końca wie, na czym ona tak naprawdę polega. Do chwili, kiedy do gry włącza się piękna kobieta i duże pieniądze...
Śmieszno-straszny obraz świata rządzonego przez media, w którym rebelianci stają się bonzami kapitalizmu, a bonzowie kapitalizmu przeradzają się w rebeliantów." 

- "Sztuka powieści. Antologia wywiadów z The Paris Review" t. 1 i 2 :D

"To właśnie w rozmowie z "The Paris Review" Michel Houellebecq ujawnił, że popiera prostytucję, William Faulkner zalecił czytelnikom, którzy przeczytali jego powieści po trzy razy i nic nie zrozumieli, przeczytanie ich po raz czwarty, a Ernest Hemingway przyznał, że czasami pisze lepiej niż potrafi."

"Doris Lessing uważa, że "wszystkim rządzi absolutny bajzel" i zdradza, jak łatwo zostaje się guru. Margaret Atwood przekonuje, że nie ma bardziej naturalnego wrażenia niż poczucie obcości. Toni Morrison mówi o tym, jak ważny jest dobry redaktor, Alice Munro snuje opowieść o bestii, która czyha w szafie, kiedy pisarz się starzeje, Ursula Le Guin - o mackach, które wyrastają każdemu zaszufladkowanemu twórcy, zaś Herta Müller - o niemal szamańskim doświadczaniu przyrody."

- William Wharton "Ptasiek"

"Ptasiek jest opowieścią o przyjaźni i marzeniach, o miłości i wojnie, o szaleństwie i pięknie; jest historią młodego człowieka, któremu obsesyjna miłość do ptaków umożliwia ucieczkę od ponurej rzeczywistości."



- Erika Johansen "Losy Tearlingu"

"W niespełna rok Kelsea Glynn z niedoświadczonej nastolatki zmieniła się w potężną władczynię. Jako królowa Tearlingu zyskała uznanie, a dzięki uporowi, wizjonerstwu i zdolnościom przywódczym dokonała ważnych zmian w królestwie. Za cel obrała wyeliminowanie korupcji i przywrócenie rządów sprawiedliwości, przez co przysporzyła sobie wielu wrogów - jest wśród nich niegodziwa Szkarłatna Królowa, jej najbardziej zaciekła rywalka, która wprowadziła armię do Tearlingu. 
Kelsea postanowiła uchronić swój lud przed niszczycielskim najazdem i zrobiła coś niebywałego - oddała w ręce wroga i siebie, i swoje magiczne szafiry, a na regenta Tearlingu powołała Buławę, zaufanego dowódcę Straży Królewskiej. Ale Buława nie spocznie, dopóki wraz ze swoimi ludźmi nie uwolni władczyni, która została uwięziona w Mortmesne.
Teraz, gdy rozpoczyna się pełna napięcia ostateczna rozgrywka, w końcu poznamy losy królowej Kelsea oraz całego Tearlingu."

- Hermann Hesse "Wilk stepowy"

"Wilk stepowy najlepiej ukazuje wyjątkowość świata wykreowanego przez Hessego podczas jego długiego życia i wyjątkowość jego obszernego dzieła.
Wilk stepowy Hermanna Hessego to książka mająca wszystkie cechy przypisywane kultowym dziełom literackim. Pytania, wątpliwości i nadzieje pięćdziesięcioletniego alter ego autora są inspiracją nie tylko dla jego rówieśników, lecz przede wszystkim dla ludzi młodych - także tych współczesnych, którzy w dzieciństwie czytali Harry'ego Pottera i których zainteresować może choćby fakt, iż bohater spotyka kobietę o imieniu Hermina..."



- Adam Bielecki, Dominik Szczepański "Spod zamarzniętych powiek

"Na szczycie było trzydzieści siedem stopni mrozu. Wiatr wyciskał łzy. Zamarzły mi powieki i rzęsy. Nie mogłem otworzyć oczu. Bezskutecznie przecierałem je rękawiczką. Chuchałem w dłonie. Ciepło oddechu na chwilę topiło lód, ale świat zaraz znikał pod zamarzniętymi powiekami. Pierwszy raz w życiu doświadczyłem tego irytującego zjawiska. Wiele lat później podczas zimowych wypraw w Karakorum musiałem się do niego przyzwyczaić. 

Adam Bielecki stał się jednym z najmocniejszych himalaistów na świecie, ale gdy miał trzynaście lat, z powodu wieku odmówiono mu udziału w kursie skałkowym. Gdy skończył piętnaście, usłyszał od starszego taternika, że kiedyś będzie z niego świetny wspinacz. Jeśli wcześniej się nie zabije.
Ta książka to hołd bohaterom i twórcom polskiego himalaizmu zimowego, w których szeregu Bielecki ustawił się, zdobywając jako pierwszy człowiek zimą Gaszerbrum I i Broad Peak. W dramatycznych historiach tych wejść opowiada o nieludzkich warunkach zimowej wspinaczki w Himalajach i Karakorum, sztuki uprawianej przez nielicznych na świecie, która stała się naszą narodową specjalnością. 
"Możesz zostać w życiu, kim chcesz. Byleby nie górnikiem" - usłyszał od ojca młody Adam Bielecki. Dorosły Adam nie mógł wziąć sobie tych słów do serca bardziej."

- Berenika Lenard i Piotr Mikołajczak "Szepty kamieni. Historie z opuszczonej Islandii"

"Berenika i Piotr, autorzy bloga Ice story, osiedlili się na Islandii, aby poznać prawdziwe życie w kraju, który kusi i zachwyca surowym pięknem, ale też wiele wymaga od swoich mieszkańców. Poznają historię i skutki kryzysu finansowego - w 2008 roku dotknął on nie tylko Islandczyków. Penetrują wyspę w poszukiwaniu opuszczonych miejsc. Odwiedzają odizolowany Djύpavík. Kiedyś była to jedna z największych na świecie przetwórni rybnych zatrudniająca setki pracowników, dziś mieszka tam garstka ludzi. Udają się na archipelag Vestmannaeyjar. W 1973 roku wybuch wulkanu Eldfell niemal rozpołowił jedną z jego wysp i zmusił mieszkańców do ewakuacji.
Szepty kamieni ukazują nieznane, nieopisane w przewodnikach oblicze Islandii. Niczego nie ujmując jej urokowi, dopowiadają niedopowiedziane."

- James Rebanks "Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior"

"James Rebanks powrócił z wielkiego miasta na wieś, aby pracować na farmie, którą jego rodzina prowadzi od sześciuset lat. Z dala od zgiełku wiedzie proste życie w Krainie Jezior, gdzie ludzie od wieków hodują owce. Jego wybór stał się inspiracją dla milionów zabieganych, uzależnionych od smartfonów i poszukujących spokoju ludzi. Rebanks opowiedział im o świecie, w którym najważniejsze wartości wciąż mają sens, a relacje między mieszkańcami pozostały autentyczne, choć nie zawsze są łatwe. 
Książka Rebanksa to poruszająca historia człowieka, który wbrew trendom odnalazł spełnienie w prostocie życia i pokorze wobec natury. Opowieść o związku z rodzinną tradycją, wyjątkowym regionem oraz z naturą, która wyznacza rytm życia mieszkańców."



- zakupy z WTK



- Remigiusz Mróz "Deniwelacja"

"Gdzie jest Wiktor Forst?
To pytanie zadają sobie zakopiańscy śledczy, gdy topniejący w Tatrach śnieg odsłania makabryczny widok na zboczach Giewontu. Odnalezione zostają zwłoki grupy kobiet, których za życia nic ze sobą nie łączyło. Żadna wycieczka nie zaginęła zimą na szlakach, a wszystkie ofiary wypadków w górach zostały odnalezione, W dodatku na ciałach nie ma żadnych śladów świadczących o tym, by doszło do zabójstw. Kiedy w Zakopanem znikają jednak kolejne kobiety, nie ma wątpliwości, że na Podhalu pojawił się seryjny zabójca. 
Policja odkrywa ślad prowadzący do Wiktora Forsta. 
Problem polega na tym, że nikt nie wie, gdzie od roku przebywa były komisarz..."

- Melissa Darwood "Luonto"

"Podczas trzęsienia ziemi siedemnastoletnia Chloris zostaje uratowana przez monstrualne ptaszysko. Orzeł jest Homanilem - dwudziestoletnim chłopakiem o imieniu Gratus. Zabiera dziewczynę do Luonto - osady, będącej odpowiednikiem biblijnej arki. Homanile żyją pod ludzką postacią, lecz gdy do głosu dochodzą silne emocje, ulegają przemianie w zwierzęta. 
Między Chloris a Gratusem rodzi się zakazane uczucie. Jaką misję mają do spełnienia Homanile? Czy związek człowieczej dziewczyny z Homanilem ma szansę na przetrwanie?"



- Florence Hinckel "U4. Yannis"

"Przed katastrofą Yannis, syn imigrantów z Algierii, o nic nie musiał się troszczyć. Miał się tylko dobrze uczyć, a resztę czasu mógł spędzać przy komputerze. Podobnie jak pozostali tytułowi bohaterowie jest Ekspertem w grze komputerowej Warriors od Time. Ostatni przed apokalipsą komunikat mistrza gry Khronosa zwoływał Ekspertów do Paryża i obiecywał możliwość przeniesienia się w czasie, by uratować świat. Yannis wyrusza więc w podróż do Paryża. Piękno i nieprzewidywalność świata okazują się dla niego lekarstwem na zdradę, manipulację i okrucieństwo."

- Carole Trébor "U4. Jules"

"Przed katastrofą Jules uczył się w zwykłym paryskim gimnazjum. Podobnie jak pozostali tytułowi bohaterowie serii jest Ekspertem w grze komputerowej Warriors od Time. Jego awatar, Spider Snake, to dzielny, silny i niezwykle inteligentny wojownik. Ostatni przed apokalipsą komunikat mistrza gry Khronosa zwoływał ekspertów do Paryża i obiecywał możliwość przeniesienia się w czasie, by uratować świat. Czy wiara w obietnicę Khronosa wystarczy, żeby przetrwać? Czy gimnazjalista stanie się wojownikiem?"

Zakupy potargowe, bo tam było drogo ;)



- Robert Seethaler "Całe życie"

"Andreas Egger to prosty człowiek, który wiedzie spokojne, wypełnione fizyczną pracą życie w sercu austriackich Alp. Mężczyzna stara się nie odciskać piętna na otaczającej go naturze, ale ta nie zawsze okazuje mu swoją wdzięczność. Nic, nawet miłość, nie burzy ładu i monotonii jego codzienności. Gdy w dolinę wkracza cywilizacja, idylliczny świat nieodwracalnie się zmienia. Bo przecież jedyną pewną w życiu rzeczą jest zmiana."

- Ewelina Tondys "Habit zamiast szminki czyli zakonnice zabierają głos"

"To nie jest książka o wyborze między Bogiem a kobiecością, ani książka o kobietach "z innej planety". Przełamuje stereotypy na temat zakonnic bez uciekania się do "religijnego makijażu" To ważna i potrzebna książka.
Kobiety od czasów Chrystusa odgrywały wielką i niczym niezastąpioną rolę w Kościele. Habit zamiast szminki w bezpośredni i bardzo autentyczny sposób ukazuje, jak czynią to dziś siostry zakonne. Książka wciąga czytelnika w wielobarwny świat kreatywnych i mądrych kobiet, które ofiarowały swoje życie Bogu oraz ludziom."

- Elżbieta Cherezińska "Harda"

"Świętosława od dziecka była harda. Od najmłodszych lat, wraz z bratem Bolesławem Chrobrym, uczyła się niuansów politycznej gry. Miała stać się pionkiem w układzie sojuszy swego ojca, księcia Mieszka. Jej ambicje sięgały jednak znacznie dalej. Chciała zostać królową. 
Los okazał się nieprzewidywalny. W drodze na dwór męża spotkała kogoś, kto zawładnął jej sercem. Czy jest w stanie spełnić swe ambicje i kochać? Stawka jest wysoka - przyjaciele zmieniają się we wrogów, miłość w nienawiść. Sakrament w klątwę. 
Harda to opowieść o kobiecie niezwykłej, której losy nierozerwalnie wplatają się w dzieje Polski, Szwecji, Danii, Norwegii i Anglii. Namiętności, walka o tron, krwawe bitwy oraz zniewalające historie to królestwo, po którym Elżbieta Cherezińska porusza się z lekkością i drapieżnością sokoła."

Tak minął maj, okraszony cudownymi pozycjami, których okazało się więcej niż się spodziewałam. Wypełniony ciekawymi lekturami, bieganiem po targach, wspaniałymi spotkaniami, cudownymi prezentami i czytaniem :). A jak Wasz maj?




niedziela, 28 maja 2017

Prawdziwe bogactwo - Anna Gibasiewicz "Baśń o perle"


"Nie interesowało to jednak jedynaczki. Tańczyła z tym przybywającym z daleka młodzieńcem tylko dlatego, że był piękny i zawsze przywoził jej jakiś upominek. Młodzieniec miał nadzieję, że dziewczyna dostrzeże nie tylko jego urodę, ale też i serce, i to sprawi, że pokocha go równie mocno, jak on ją. Jednakże Elwika wcale nie myślała o sercu młodzieńca. Myślała tylko o tym, jak wygląda w nowej sukni, co nowego przywiózł jej ojciec, co przywiezie jej kolejnym razem i czy podoba się nie tylko temu jednemu młodzieńcowi, ale wszystkim, którzy zjawiali się na kolejnych balach, wyprawianych specjalnie dla niej. Przecież inne panny nie mogły się z nią w niczym równać." - s. 7

Przyznam, że kiedy dostałam propozycję zrecenzowania baśni napisanej przez Panią Annę Gibasiewicz, chwilę się zastanawiałam. Nie czytałam tego typu literatury od dzieciństwa. Gdybym pewnie miała styczność z dziećmi, byłoby inaczej. Ciekawie jednak było obserwować własne reakcje, a potem zastanowić się, czemu książka wygląda tak a nie inaczej i co pomyśleliby o niej mali czytelnicy. Odejść od wymagań dorosłej osoby, która czyta dość dużo i w zderzeniu z bardzo prostą, często przepełnioną powtórzeniami fabułą, patrzy na utwór krytycznie. Przypominać sobie, własne odczucia z lektury Andersena, a także to, czego nauczyłam się podczas zajęć z literatury dziecięcej.

Nieznany z imienia, bogaty kupiec mieszkający w dalekiej krainie jest nader pobłażliwym ojcem. Po śmierci ukochanej żony, wszystkie swoje uczucia przelewa na córkę, która starannie korzysta z dobroci i miękkiego serca rodzica. Elwika jest nie tylko bogata, dostaje to, czego pragnie, uwielbia przyjęcia, to także żądna podziwu i adoracji osoba. Dziewczyna uwielbia być w centrum uwagi i zawsze chce więcej. Na wydawane przez jej ojca bale niezmiennie przybywa szlachetny młodzieniec, który kocha jedynaczkę całym sercem, choć jest ona całkowitym jego przeciwieństwem. Bohaterka lubi towarzystwo gościa, nie bardzo jednak potrafi go zrozumieć i nie do końca wierzy w to uczucie. Pewnego dnia Elwika spotyka kruka, który oznajmia jej, że jeśli zdobędzie cudowną perłę, wraz z nią zyska prawdziwą miłość młodzieńca. Córka nakazuje zatem ojcu znalezienie magicznego kamienia, który zapewni jej wieczne szczęście. Poczciwy staruszek wyrusza zatem w podróż, która przyniesie nieoczekiwane efekty. Czy Elwika odnajdzie upragnioną miłość i szczęście? Czy najpiękniejszy nawet kamień może uczynić człowieka szczęśliwym? 

Baśnie mają za zadanie wprowadzać dzieci w świat, być pomostem między dzieciństwem a zbliżającym się okresem dojrzewania. Przygotowują je do wkroczenia w zmiany zarówno w sensie psychicznym jak i fizycznym. To niesamowite, że słuchając na pozór prostych opowieści dowiadujemy się tak wiele, choć odbieramy pewne sygnały podświadomie. Tak jest też w tym przypadku. Nie ważne są tu miejsca, bo nigdzie nie pada żadna nazwa. Liczy się to, że droga jest długa, że nic nie przychodzi łatwo, ale jeśli tylko pragnie się zmian i dobra, to zawsze jest coś, co sprzyja człowiekowi. Resztę zaś dopełnia nieograniczona dziecięca wyobraźnia. W utworach dla najmłodszych piękne jest to, że przyroda pomaga bohaterom. Wierzba chroni przed wiatrem, słowik i bociek pełnią w "Baśni o perle" rolę swoistych przewodników i opiekunów. Dzięki temu widać współistnienie człowieka i natury i łatwiej wzbudzić sympatię do przyrody i ochrony środowiska. Pokazać, że otoczenie również ma znaczenie i należy traktować je z szacunkiem i delikatnością. By nie zdradzać za dużo, najwięcej czytelnik dowiaduje się o głównej bohaterce, która mnie jako dorosłą osobę, tak niemiłosiernie irytowała i wkurzała, że wysłała bym ją w kosmos ;). Zapatrzona w siebie, rozpieszczona do granic możliwości, dążąca do bycia w centrum uwagi, pragnąca niekończącego się podziwu i bogactwa Elwika uosabia chyba najgorsze cechy z możliwych. Wydaje się nie zauważać nikogo poza sobą. I tu rodzi się bunt wobec niej, a to jest całkiem fajne nawet u dzieci, bo któż chciałby taki być? Czytelnik zaczyna zastanawiać się, czy i w nim nie ma pewnych cech bohaterki. W dziewczynie brak choćby cienia wdzięczności wobec ojca, który nieba by jej przychylił, ale który jednocześnie jest ogromnie niepedagogiczny, co też daje pole do refleksji dla rodziców. Jak to jednak w baśni, dochodzi do konfrontacji ze światem i prawdą, walki dobra ze złem. I zmienia się bardzo wiele. Autorka ukazuje, że nikt nie jest jednowymiarowy, że nawet w najbardziej próżnych istotach, kryje się zalążek dobra. Jest to oczywiście uproszczony schemat, jak na literaturę dziecięcą przystało, ale zarazem dający wiele informacji i pouczający. Elwika zostaje niejako postawiona pod ścianą i musi wybrać, a to pociągnie za sobą konsekwencje i wpłynie nie tylko na jej życie.



Bałam się nieco podjąć recenzji książki tak odległej od tego, co czytam, ale okazało się to wspaniałą przygodą i powrotem do prostoty i spontanicznych reakcji. "Baśń o perle" to naprawdę dobra książka dla dzieci, która spodoba się pociechom, ale zatrzyma na chwilę refleksji również rodziców. Pojawiają się w niej kwestie, które naprawdę warto przemyśleć, bo przecież wyrażane są i w literaturze dla dorosłych, choć w bardziej odpowiedniej dla nich formie. Miła w odbiorze, nieskomplikowana, zabierająca czytelnika w świat, gdzie rzeczywistość miesza się z magią i gdzie mimo różnych kłopotów zawsze zwycięża dobro, młodszym zapewni moc wrażeń, starszym zaś powrót do krainy dzieciństwa, w której wszystko było prostsze. Dla mnie stanowiła nostalgiczną podróż i przypomniała, że z wiekiem często sami sprawiamy, że coś staje się trudniejsze i że bywamy czasem rozkapryszonym dzieckiem. Jej plusem jest duża czcionka, którą łatwo się czyta nawet po długim dniu pracy, prosty, obrazowy język oraz treść rozpisana na trzy części, dzięki czemu łatwiej podzielić historię na etapy. Zasmuca mnie jedna rzecz, bardzo skromne, pozbawione ilustracji wydanie. To wielka szkoda, gdyż ta historia zasługuje na urzekające obrazki i zachwycającą okładkę. Wymowna, mądra i piękna, tak najkrócej mogłabym ją podsumować. Jedna z tych historii, która powinna zostać w pamięci i z którą warto zapoznać pociechy.


Za możliwość zrecenzowania książki serdecznie dziękuję Autorce.

Anna Gibasiewicz, Baśń o perle, wyd. Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 2016.

wtorek, 23 maja 2017

Spacer po Warszawskich Targach Książki 2017




Warszawskie Targi Książki, czyli impreza idealna dla wszystkich miłośników literatury. Doskonale potwierdzająca również, że z tymi 37% to tak do końca nie jest... Dla mnie osobiście to okazja do spotkania się z przyjaciółką, autorami, wydawcami, pobuszowania w pięknym zagęszczeniu książek na metr kwadratowy ;) i miłego spędzenia czasu. Do stolicy wybrałam się w piątek i po niewielkim zamieszaniu związanym z przybyciem na stadion prezydenta, rozpoczęłam wędrówkę. Kupiłam najpierw prezenty dla kilku osób, a następnie zajęłam się zwiedzaniem stoisk. Lubię piątek, bo wtedy jest mniej osób, można kupić sobie kilka książek i spokojnie oglądnąć wszystko bez pośpiechu i przeciskania się przez tłumy. 



Zawitałam na stoisko Czwartej Strony, gdzie Piotr obdarował mnie przecudnie wydaną książką Sarah Moss "Nocne czuwanie", "Rekinem i baranem" Marty i Adama Biernat, na którego czaiłam się od dawna, trzema egzemplarzami reklamowymi książek, które będą miały swoją premierę oraz świetnymi przypinkami z "The call", "Buntowniczki z pustyni" i "Nocnego żniwiarza". Serdecznie dziękuję za wszystkie piękności :). 



Następnie ruszyłam na dalsze zwiedzanie, pilnując czasu, by nie spóźnić się na spotkanie z Agnieszką Lis, której "Pozytywka" dostarczyła mi wielu emocji i tematów do przemyśleń :). Nim do niego doszło, kupiłam sobie najnowszą książkę Remigiusza Mroza "Deniwelacja" oraz "Luonto" Melissy Darwood, o której słyszałam tak wiele a jednocześnie tak mało, że muszę przekonać się, o co tak naprawdę chodzi. Przesympatyczne spotkanie z Autorką "Karuzeli" oraz z Dorotą z bloga Przeczytanki zakończyło mój piątkowy spacer po Targach. 



Sobota była nieco leniwa. Wstałam późno i na luzie wybrałam się na stadion. Z przyjaciółką i jej współlokatorką krążyłyśmy po targach. W świetnej cenie kupiłam "U4. Jules", o którym słyszałam dobre rzeczy i w pakiecie dostałam audiobook "U4. Yannis" oraz zakładki i znaczek "kochajcie tłumaczy". I tak, tłumaczy trzeba kochać, bo są świetni. Ich praca powinna być bardziej doceniana, bo mają ogromny wkład w szerzenie literatury i popularyzowanie jej. I umożliwiają zapoznanie się z tytułem, którego inaczej nie można byłoby przeczytać. Wszak dobry przekład to połowa sukcesu książki. Bardzo miło rozmawiało się z Panem Jakubem Jedlińskim, który tłumaczył wspomniany tytuł. Następnie udałam się na spotkanie z przemiłym Przemysławem Borkowskim, autorem "Zakładnika", który opowiedział mi zabawną anegdotę i na szczęście nie zdradził zakończenia rozpoczętej w drodze do Warszawy powieści. Potem zaglądnęłam do Karoliny Wilczyńskiej i podzieliłam się moimi wrażeniami dotyczącymi lektury "Ja, kochanka", która była jedną z tych książek, na długo zapadających w pamięci czytelnika. W międzyczasie udało mi się złapać aparatem Charlotte Link, Andrzeja Pilipiuka i Hannę Krall. Najlepsze czekało mnie jednak po targach. Cudowne spotkanie z najukochańszą osobą na świecie <3, dla tej chwili mogłabym jechać do Warszawy nawet 12 a nie 6 godzin. 





Niedziela to totalne szaleństwo ;) poszłam od razu na otwarcie, bo czas miałam ograniczony. Jakimś cudem udało mi się być pierwszą w kolejce do Mai Lunde, która po prostu rozłożyła mnie na łopatki uśmiechem i ciepłem. Tam spotkałam Tomka, Jerzego z Kto czyta, żyje podwójnie i Karolinę z Tanayah czyta. Potem wędrowałam z przemiłym Tomkiem i udało mi się zaglądnąć w kilka miejsc. Załapałam się na zdjęcie z Agatą Przybyłek i Natalią Sońską, od której dostałam jej dwie pierwsze powieści, ogromnie dziękuję <3. Potem był dalszy spacer i kolejni autorzy. W iście partyzanckim stylu, dzięki uprzejmości Ani ze Świata Książkowych Recenzji dostałam się do Remigiusza Mroza (tak, nadrobię zaległości, obiecuję! i kolejnym razem będę miała ze sobą książkę). Niestety w końcu trzeba było wracać, a szkoda. Podróż na szczęście umilał mi wielki uśmiech, wspaniałe wrażenia i "Zakładnik". 

Z Agnieszką Lis i jej świetną "Pozytywką" 

Przemysław Borkowski na szczęście nie zdradził mi zakończenia "Zakładnika"

Z Karoliną Wilczyńską rozmawiałyśmy o "Ja, kochanka"

Nie ma targów bez zdjęcia z Piotrem z Czwartej Strony :)

Z Natalią Sońską i Agatą Przybyłek, na szczęście zdążyłam :)

Wróciła tradycja targowych zdjęć z Remigiuszem Mrozem :)

Pierwsza w kolejce :) z Mają Lunde <3


Udało mi się złapać jeszcze Pana Jerzego Bralczyka :)

Z Anią ze Świata Książkowych Recenzji, Karoliną z Tanayah czyta i Jerzym z Kto czyta, żyje podwójnie :)


Krótko o targach: świetni ludzie, ciekawe spotkania. Sama organizacja, wydaje mi się, że w tamtym roku stoiska były nieco bardziej "wystawne". Szkoda również, że spotkanie z Hertą Müller było w czwartek, a nie np. w sobotę, gdy mogła pojawić się większa liczba osób. Trochę brakowało jakiejś większej ilości stoisk z jedzeniem, ale dało się przeżyć ;). Żałuję, że nie było również jakichś większych promocji, tutaj tylko Czarna Owca zaszalała. Ogólnie jednak jest na plus :).

Hanna Krall

Andrzej Pilipiuk

Katarzyna Puzyńska

Charlotte Link

Katja Kettu

A jak Wam podobały się targi?

piątek, 12 maja 2017

Znajdź mnie - Katarzyna Olubińska "Bóg w wielkim mieście" + kilka słów o spotkaniu z Autorką

z cyklu książki z duszą




"Wielkie miasto, choć daje dużo możliwości i dostęp do wielu pięknych rzeczy, bywa też oceanem obojętności. Ten "ocen" czasami wręcz nas zalewa. Rozglądasz się dookoła, szukając jakichś dobrych, bliskich oczu, ale widzisz tylko ludzi schowanych na maskami i wysokimi murami. A status na Facebooku głosi: "W doskonałym nastroju". Ewentualnie: Love my live, Love my job. Ta obojętność sprawia, że miasto staje się wielką pustynią, na której liczy się najmniejszy nawet gest życzliwości. Ten gest naprawdę potrafi zmienić czyjeś życie. O "globalizacji obojętności" mówił często papież Franciszek, prosząc o jej przezwyciężenie. Najbardziej namacalna jest chyba w korporacjach. Nieraz dziwiło mnie, jaka przerażająca cisza może panować w biurze pełnym ludzi albo w banku czy poczekalni u lekarza. Bywa, że przerwie tę ciszę na przykład czyjeś kichnięcie. Powiedzenie: "Na zdrowie" staje się wtedy niemalże aktem heroizmu. Ciekawe, że częściej zdobywają się na tę odwagę starsi ludzie. podobnie jest ze słowami: "przepraszam", "dziękuję", z gestem krzyża przed jedzeniem lub przed rozpoczęciem podróży pociągiem czy lotu." - s. 197


Wielkie miasto to wielkie możliwości, ogromne oczekiwania, piękne marzenia, teatry, kina, koncerty, muzea, ogrom ludzi, korki, wieżowce, pośpiech. To różnorodność i odmienność, gwar, hałas, ale też pustynia, samotność wśród tłumu, życie na modłę "fast", nowoczesne, ze swoimi prawami, często z dala od Boga. Oczywiście to generalizowanie i obraz bardzo uproszczony. Jak wszędzie nie brak w nim miejsc urzekających, przepełnionych modlitwą,  ale i miejsc, gdzie imię Pana nie jest mile przyjmowane. Wielkie miasto to obszar, w którym człowiek jest bardziej anonimowy, pozostawiony w jedynie wąskim gronie przyjaciół. To gąszcz mnogości, labirynt doznań, pragnień, piękna, ale i niebezpieczeństwa.

Katarzyna Olubińska do Warszawy przyjechała z wielkimi marzeniami i ogromnym zapałem do pracy. Nie ociągała się, dawała z siebie wszystko, często kosztem snu i własnego zdrowia. Pięła się po szczeblach kariery, piękna, młoda, zdolna, utalentowana. Wydawać by się mogło, że miała wszystko, ale to tylko pozory. Czegoś brakowało. Zaczął doskwierać brak czasu dla bliskich, powierzchowne relacje z ludźmi, samotność. W końcu odezwała się pustka a wraz z nią wyrwało głośne wołanie do Boga. A On odpowiedział, w tempie ekspresowym. Wszystko stanęło na głowie, autorka zaczęła się zmieniać, poszukiwać, traktować sprawy wiary poważniej i z czasem mówić o niej otwarcie. Przekonała się, że nie brak wokół ludzi, którzy podobnie jak ona spotkali Chrystusa i opowiadają o Nim innym. Co ich odróżnia od typowego Kowalskiego mijanego na ulicy? Przede wszystkim to, że osiągnęli sukces, są znani i lubiani. Ich droga była różna, w końcu, ilu ludzi tyle historii. 

"Bóg w wielkim mieście" to piętnaście wywiadów dotyczących wiary z tymi, którzy na co dzień goszczą w telewizji, na portalach plotkarskich, różnego rodzaju galach filmowych, sportowych czy muzycznych. Czytelnik poznaje rozmówców autorki, dla których chrześcijaństwo od dłuższego czasu jest istotnym elementem życia lub całkiem nową wartością. Dowiaduje się o zmaganiach Sebastiana Fabijańskiego, który wcale nie jest pokornym typem, ale dla którego Bóg jest istotny. Czyta o znanym z "Plebanii" Krystianie Wieczorku, który otworzył biznes z ojcem i który czuje obecność Pana każdego dnia. Markia opowiada tu o swoich wzlotach i upadkach. Bolesnym momencie, w którym zawołała do Stwórcy i uczepiła się modlitwy niczym liny ratunkowej. Maciej Musiał wspomina o tym, że chciałby dobrze przejść przez życie i nie wstydzić się tego, co zrobił po drodze, dlatego wiara to dla niego dobry GPS. Na kartach książki Wojciech Modest Amaro opowiada o swoim nowym projekcie oraz o tym, że czasami dobrze jest, gdy coś nie idzie po naszej myśli. Marcin Gortach mówi o modlitwie i tym, że ważniejsze jest dla niego zdrowie rodziny niż kolejne punkty w meczu. Anna Kalczyńska-Maciejowska odwołuje się niemal do przypowieści o talentach, podkreślając, że Bóg po to nam je dał, by z nich korzystać i je rozwijać. Agnieszka Cegielska snuje opowieść o tym, jak uśmiechem i dobrocią rozbroiła pewnego ochroniarza. Kamil Pawelski znany bardziej jako Ekskluzywny Menel otwiera się przed dziennikarką, wyznając, że chciał popełnić samobójstwo. Krzysztof Antkowiak zaś przyznaje, że Bóg pozwolił mu zwalczyć nałóg. Historii i zagadnień jest oczywiście więcej. Przeplatają się one z refleksjami autorki i ułożone są w rozdziały, które w zasadzie mogą podsumować całą życiową wędrówkę człowieka, której towarzyszy Bóg.



Z książki wyłania się bardzo realny obraz świata, w którym można mieć pieniądze, odnosić sukcesy, być na pierwszych stronach gazet, mieć wygląd, talenty i być jednak nieszczęśliwym i zagubionym. Katarzyna Olubińska i jej rozmówcy podkreślają wagę życia z Panem i łaski, jakie daje kroczenie przez codzienność ze Stwórcą. Myślę, że są to świadectwa tym bardziej przekonujące, że oderwane od stereotypowego wizerunku smutnego i przygniecionego wymaganiami chrześcijanina, z którym walczy papież Franciszek. Z wielu rozmów przebija głęboki spokój, radość, zachwyt życiem i zgoda na pracę nad sobą. Świadomość, że nikt nie jest doskonały a życie wiarą to tak naprawdę proces, ciąg decyzji, trudów, wysiłków, zdarzeń, które nie do końca rozumiemy, ale które dają szczęście, pokój, poczucie wolności. Zachwyca mnie energia i optymizm, które wypływają z kart książki. Pokazanie, że w każdym miejscu i czasie, można zacząć od nowa, że Bóg czeka na człowieka, na jego jeden mały krok, by chwycić go w Swoje ramiona i nieść. To nie żaden odległy surowy stwórca, ale Ojciec, który patrzy z miłością na dziecko i gotów jest mu pomóc, wystarczy słowo. Jak o każdą relację i o tę trzeba dbać i pielęgnować ją przez modlitwę, czytanie Pisma Świętego, sakramenty, lektury, zwykłe podejście do drugiego człowieka z miłością. To jednak nie mozolne, smutne zadanie, ale radość odkrywania nowej rzeczywistości, która przepełnia człowieka. Radość, która łączy się z sukcesem zawodowym, powodzeniem w życiu, która przenika wszystkie płaszczyzny życia.

"Bóg w wielkim mieście" to mądra, ciepła książka, która urzeka szczerością i optymizmem. To opowieść o drogach prowadzących do Pana, ścieżkach, którymi kroczy się od dawna lub nowo odnalezionymi. To oddech wolności w świecie, który przymusza do wielu rzeczy. Świetny i poruszający styl autorki, śmiałe wyznania, ogromna dawka optymizmu, zachwycenie się rzeczywistością, która do łatwych nie należy, ale daje prawdziwą wolność oraz piękne, klimatyczne, ciepłe i pełne światła zdjęcia wraz z bardzo kobiecą szatą graficzną to niewątpliwe zalety tej książki. Autorka doskonale posługuje się słowem pisanym i nasyca je pozytywnymi emocjami, przez co "Boga w wielkim mieście" czyta się naprawdę świetnie. Wszystko to, tworzy wspaniałą i niezwykle kobiecą całość. Czytając, czułam, że to bardzo osobista pozycja, której napisanie wymagało wiele odwagi, delikatności i głębi. Ukazanie wiary od strony relacji opartej na miłości, zrozumieniu i akceptacji, przygody, która raz na zawsze zmienia życie człowieka, to piękny zabieg, który wpisuje się w działania papieża Franciszka. Katarzyna Olubińska podkreśla, że bycie z Bogiem na co dzień to wchodzenie w głąb pięknej rzeczywistości, która oferuje naprawdę wiele. Szczerze, otwarcie i pociągająco o trudnych i łatwiejszych momentach, spotykaniu Pana na przeróżnych ścieżkach oraz blaskach i cieniach życia w wielkim mieście. Jeśli szukacie swojej drogi, lubicie historie o spotykaniu Stwórcy, odkrywacie wiarę na nowo, to pozycja obowiązkowa dla Was.



Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu WAM.

Katarzyna Olubińska, Bóg w wielkim mieście, wyd. WAM, Kraków 2017.

Link do Bloga Bóg w wielkim mieście


A teraz dosłownie kilka słów o spotkaniu z Autorką, na którym byłam. Książka jest piękna, ale spotkanie z drugim człowiekiem znaczy wiele. Patrzyłam oczarowana na Panią Kasię, która weszła z uśmiechem do Empiku. Swobodna, skupiona, otwarta opowiadała o Bogu, którego spotkała i o podejściu do bliźniego. Czuć było wielkie ciepło, jakie w sobie nosi i autentyczną radość i spokój, jakie daje jej wiara.



Miło było patrzeć na kogoś, kto żyje tym, o czym pisze. To było wspaniałe i radosne spotkanie pełne głębokich przemyśleń. Tacy są ludzie, którzy akceptują siebie i świat, którzy podchodzą do wszystkiego z miłością. Piękny gest to krótka rozmowa z każdym z czytelników, którzy pojawili się na spotkaniu. Wymiana kilku zdań, cudowna dedykacja, oby więcej było takich wydarzeń i osób :). Dziękuję Pani Kasiu za pięknie spędzony czas i rady odnośnie selfie :).



Na koniec serdeczne podziękowania dla ekipy z Wydawnictwa WAM za miłe słowa i za to, że Państwo jesteście :).



środa, 10 maja 2017

W poszukiwaniu ciszy - Piotr Durak "Świątynie wygnane" t. 2



"Cerkiew jest problemem. A jeśli z jakimś problemem nie możemy sobie poradzić - próbujemy udawać, że go nie ma. Aż któremuś z podobnych mnie zapaleńców pęknie serce na widok tego, co ze świątynią robi przyroda i czas, narobi zdjęć, wyda książkę, udostępni - wtedy będzie chwilowe poruszenie, a potem?... Dlatego też nie łudzę się, że pomogę, ale jeśli będę swą pracą wywoływał wyrzuty i przypominał - to wystarczy." - s. 14


Wrażliwość to zagadnienie, którego chyba nie jesteśmy w stanie dokładnie opisać. Każdego porusza coś innego, reakcje emocjonalne zachodzą w różnym stopniu. Piękno definiuje się od setek lat, a jednak pozostaje nieuchwytne. Jego idea zmienia się z wieku na wiek. To, co zachwycające i piękne dla mnie, niekoniecznie musi takie być dla drugiego człowieka. A jednak nasze pojmowanie piękna, nasza wrażliwość zazębia się z poczuciem estetyki i głębią innych ludzi, czasem jest to większa, czasem mniej liczna grupa.



W moje ręce trafił drugi i ostatni tom albumu Piotra Duraka "Świątynie wygnane". Sam autor pisze o swojej książce, że zawarte w niej zdjęcia nie muszą się wszystkim podobać, że są smutne, przeznaczone dla wybranych. Ja znów będę polemizować, twierdząc, że powinni zobaczyć je wszyscy. Kolejne cerkwie pieczołowicie odnalezione i opisane goszczą na stronach pięknie wydanej publikacji. I znów czytelnik staje oko w oko z ogromną i nieposkromioną siłą czasu i przyrody. Wędruje z miejsca na miejsce, by przyjrzeć się odchodzącym wolniej lub szybciej miejscom kultu religijnego. Bywa pusto i chłodno, gdy spogląda się na ogołocone cerkwie, w których jedynie posadzka i szare ściany witają przybyszy. Innym razem to już nawet nie niszczejący budynek, ale fragmenty murów i rośliny, bolesna świadomość, że nie pozostało nic do odratowania, że człowiek przybył za późno i pozostaje mu jedynie przyklęknąć w pokorze z modlitwą na ustach. Wiele tu jednak świątyń, które wciąż może czekać dobry los. Z historią, przebrzmiałą ludzką obecnością, pięknymi polichromiami, które mimo upływu lat nadal zachwycają artyzmem.



Jak wspomina Piotr Durak niektóre obiekty obecnie są remontowane, dla innych rodzą się plany, choć jak zawsze największą przeszkodą jest brak pieniędzy i pomysłu na zagospodarowanie tych miejsc. Nieobecność wiernych skutecznie utrudnia plany przywrócenia cerkwiom ich dawnej świetności, a nie każda może stać się zabytkiem czy miejscem spotkań ekumenicznych. I tak stoją majestatyczne mimo uszkodzeń, zachwycające, poruszające. Czytając i oglądając ten album rodzi się we mnie pragnienie, by jak najwięcej tych świątyń zostało ocalonych, bo pomyłką jest ich popadanie w ruinę. Dopuszczanie do tego, by dewastowali je ludzie bez wyobraźni. 

O pięknie zdjęć nie muszę wiele pisać, wystarczy na nie spojrzeć. Znów spotykam się ze świetną grą światła i cienia, z kontrastem między kolorowymi wnętrzami niektórych cerkwi a pustymi, szarymi ścianami. Dobór fotografii z różnych pór roku też nie jest bez znaczenia i świetnie współgra z emocjami, jakie wywołują ujęcia. W końcu spojrzenie na detale, które mówi nie tylko wiele o fotografowanym miejscu, ale także o samym fotografie.



Po raz kolejny dostaję ogromną porcję emocji. Rodzi się we mnie tęsknota. Piotr często wspomina, że lubi położyć się na posadzce, popatrzeć w górę i zrobić ujęcie sufitu. A ja ciągle zastanawiam się, czy poza uwiecznianiem artystycznych sklepień, chwytaniem światła, myśli o kadzidle, które niegdyś wraz z modlitwą szybowało w górę, gdzie patrzy, by potem unieść się do nieba. "Nie zdążyłem tu złapać tyle ciszy, ile bym pragnął" (s.183) pisze o Cerkwi Opieki Bogurodzicy w Woli Wielkiej. Właśnie w tej przejmującej ciszy rodzą się wspaniałe fotografie, w niej rodzi się pragnienie zobaczenia więcej, obcowania z sacrum zapomnianym, opuszczonym, samotnym. To jak już pisałam spotkanie z Bogiem sam na sam. Z Bogiem, który czeka na człowieka, w świątyni ogołoconej z ozdób, nieraz wyposażenia, ale nadal godnej. Czy inaczej rozmawia się w takim miejscu ze Stwórcą? Śmiem twierdzić, że tak. Przekraczając próg opuszczonego domu Bożego człowiek zderza się z milczeniem, spokojem, wyczekiwaniem. I myślę, że to jeden z powodów, dla których autor szuka tych miejsc. Przyciągają go nie tylko przemijającym pięknem, tęsknotą, wzruszeniem. Mając w pamięci poprzedni tom, w którym była mowa o noclegu w cerkwi, mogę za Brandstaetterem napisać "Noce są ciche i pełne aniołów. Te noce oswajają człowieka z gwiazdami i uczą go modlić się milczeniem*". I w tym milczeniu autor zdaje się odczuwa wszystko, obecność i wszechmoc Boga, tęsknotę, melancholię, pokorę, spokój. Tym milczeniem dotknięty nie stara się mówić więcej niż trzeba. Choć z tęsknotą wypatrywałam perełek osobistych przeżyć, jakie pojawiły się w pierwszym tomie, dosadne są precyzja opisów i oszczędność słów. Piotr Durak zostawia czytelnika z informacją o świątyni wygnanej i niezwykle wymownymi zdjęciami. Ja jednak pozwolę sobie myśleć, że właśnie tam autor odnajduje to, czego szuka, tam staje się najbardziej sobą, stykając się z wieloma uczuciami, w obliczu Stwórcy, w przejmującej ciszy.



Mam poczucie, że cokolwiek bym nie napisała, będzie to za mało. Pozostanę w pewien sposób bezradna wobec wymowy samych cerkwi i tego, co czuję patrząc na zdjęcia. Jakkolwiek bym się nie starała, słowa nie oddadzą tego, co rodzi się w człowieku, dla którego wiara ma istotne znaczenie, który wie, że na zapomnienie pewnych miejsc, nie może pozwolić. Spuszczę więc zasłonę milczenia, bo myślę, że to co napisałam wystarczy. Po prostu szczerze zachęcam do zapoznania się z tą publikacją, bo naprawdę warto. 



Książkę można kupić TUTAJ



Za udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję Autorowi. 


Piotr Durak, Świątynie wygnane. Niszczejące cerkwie greckokatolickie w Polsce, t. 2, Oficyna Wydawnicza RuthenicArt, Krosno 2017.


*Zamieszczony w recenzji cytat pochodzi z "Kronik Assyżu" Romana Brandstaettera. 
Roman Brandstaetter, Kroniki Assyżu, [w:] Roman Brandstaetter, Krąg biblijny i franciszkański, wyd. M, Kraków 2004, s. 388.