sobota, 4 lutego 2017

Wielka mistyfikacja – Marek Toman „Straszna nowina o okrutnym mordzie Szymona Abelesa”


„Jestem zdumiony, synu. Czyżby przez to składanie książek zepsuł ci się wzrok? Być może skupiasz się na literkach tak bardzo, że zapominasz o całych zdaniach. Raz jeszcze, drogi Hermanie: sąd nad zabójcami Szymona jest rodzajem misji. Misjonarze nawracają Indian na jedyną prawdziwą wiarę, ale ich zamiar jest szerszy. Pomagając nawracać się dzikusom, nie tylko potwierdzamy Bożą obecność w świecie, ale też wprowadzamy Boga w świat. Takie jest zadanie Towarzystwa, taki jest rozkaz, który otrzymaliśmy jako Boża armia. A Löbl, krótko mówiąc, jest ofiarą, bez której żadna kampania się nie obejdzie”. – s. 304



Wiele osób, które zmieniło wyznanie. Konwersja na pewno nie jest łatwym krokiem, ale niektórzy decydują się na nią z różnych względów. Doznają swoistego objawienia, urzeka ich piękno słów, budynków, muzyki. Pociąga wyznawca, tekst lub robią to z innego powodu. Każdy ma swoje własne nawrócenie. Były jednak czasy, gdy zamiast działać miłością, jak to czynili apostołowie, próbowano zmuszać do zmiany wyznania. Panował strach, społeczeństwo i miasta były podzielone, a między dwoma największymi religiami unosił się duch niechęci a czasami nienawiści.

Herman pracuje w drukarni. Jest dobrym uczciwym i sumiennym pracownikiem. Jego życie układa się całkiem nieźle, choć niedawno zrezygnował z wszystkiego, co posiadał. Urodził się w rodzinie żydowskiej i jako dorosły, zafascynowany muzyką chrześcijańską mężczyzna, postanowił przyjąć chrzest. Równało się to z utratą zajęcia, domu, bliskich, ukochanej i tego, co znał. Zaczął od zera i z pomocą ojca Johana, który uczył go katechizmu i przygotowywał do chrztu, zadomowił się w chrześcijańskiej części miasta. W jakiś czas po jego konwersji został on poddany próbie. Mały Szymon udał się do niego i opowiedział mu o tym, że pragnie zostać chrześcijaninem, zupełnie jak on. Ostatecznie za decyzją wspomnianego jezuity Herman ma zaopiekować się chłopcem, stworzyć mu rodzinę i posyłać na nauki przedchrzcielne. Plan jednak nie idzie po myśli duchownego, ojciec dziecka wraz ze znajomymi zabierają go z domu drukarza i sprowadzają do rodziny. Nieoczekiwana śmierć Szymona, która następuje niedługo po tych wydarzeniach na zawsze zmienia życie wielu osób. Podejrzany o zabicie syna Łazarz zostaje aresztowany i osadzony w areszcie. Proces zaś od początku wydaje się dość dziwny. Pełniący rolę kronikarza Herman, stara się dociec prawdy i ustalić, co tak naprawdę się stało z Szymonem. Tymczasem pojawiają się kolejni winni, którzy mają odpowiadać za przelaną krew. Niefortunny wypadek czy celowo zaplanowane morderstwo? Władza zrobi wszystko, by znaleźć winnego.

Druga część historii dotyczy czasów współczesnych. Ladislav Albrecht prowadzi badania, mające na celu odnalezienie grobu siedemnastowiecznego męczennika Szymona Abelesa. Zadanie wydaje się proste tylko z pozoru, liczne nieraz sprzeczne ze sobą relacje, mnogość nagrobków, krótki czas na działanie a do tego problemy osobiste, sprawiają, że praca staje się nie lada wyzwaniem. Czas na zlokalizowanie miejsca pochówku wspomnianego chłopca musi on dzielić z poszukiwaniami własnego syna Szymona, który nie wrócił do domu. Z pomocą policji, mediów oraz biorąc udział w niezwykłej grze Battle Church, w którą grał Szymon, będzie starał się dowiedzieć, co stało się z jego dzieckiem. Tymczasem narasta niezadowolenie niektórych środowisk. Nie wszystkim podoba się pomysł otwierania grobu Szymona Abelesa. Policja zaś coraz bardziej naciska antropologa. Jaki sekret tai Ladislav? Co stoi za zniknięciem Szymona? Czy uda się odnaleźć grób jednej z najbardziej tajemniczych postaci XVII wieku?

„Herman przytaknął. Zrozumiał, że rozpaczliwe słowa Łazarza znów przemawiają przeciwko niemu. Nie mógł nic na to poradzić.” – s. 161

Co ciekawe o tytułowym bohaterze można naprawdę niewiele powiedzieć. Przychodzi mi na myśl książka „Awantura o Basię”, w zasadzie tę recenzję mogłabym spokojnie zatytułować „Awantura o Szymona Abelesa”. Ten chłopiec, choć w zasadzie mało o nim wiadomo, gdyż nawet wiek nie jest pewny, staje się orężem w rękach nieodpowiednich ludzi, zarzewiem wielkiej tragedii, która pociąga za sobą wiele ofiar. Małomówny, zafascynowany muzyką Szymon, znany z osobliwych pomysłów i nękany atakami epilepsji, urasta niemal do rangi świętego. Jego ojciec Łazarz zostaje zaś ukazany jako pełen nienawiści do chrześcijan człowiek, który nie waha się zabić nawet własnego dziecka, gdy chce ono zmienić wiarę. Cała plejada pobocznych postaci to galeria przerażonych, słabych, zastraszonych osób, które powiedzą wszystko, byle tylko jak najszybciej zakończyć przygodę z wymiarem sprawiedliwości. Zdumiewa postać ojca Johana, oddanego sprawie misjonarza, który wychodzi z założenia, że „cel uświęca środki” i ponoszenie ofiar to normalna kolej rzeczy w imię walki z herezją. Stosuje niewyszukane metody nawracania, które nijak się mają do głoszonego przez chrześcijaństwo miłosierdzia. Za poparciem lokalnych władz i przy udziale miejscowej drukarni tworzy legendę nowego męczennika, powstałą na potrzeby swoje i panów. To bezwzględny, podstępny i niezwykle wyrachowany człowiek, swoiste zaprzeczenie duchownego. Herman to jedna z pozytywnych postaci w całej historii i chyba jedyna osoba, której zależy na prawdzie. Wydaje się kierować wszelkimi wartościami, których nauczano go podczas przygotowania do chrztu. Co więcej, zachowuje on szacunek do dawnych braci w wierze i judaizmu. Nie oskarża nikogo bezpodstawnie i próbuje podważać ustawiony proces, jest jednak tylko cichym głosem rozsądku w chórze nienawiści. W końcu Ladislav Albrecht antropolog a zarazem zatroskany ojciec, który bardziej zatraca się w pracy niż w życiu. Potrafi jednak udać się po pomoc, wejść do świata techniki i gier komputerowych, których nie znosi, by tylko dotrzeć do syna. Pragnie również poznać rozwiązanie tajemniczej śmierci XVII-wiecznego męczennika.



Marek Toman napisał niezwykle ciekawą powieść osnutą na losach chłopców o tym samym imieniu i dość podobnym nazwisku. Powierzając jednemu z bohaterów zadanie rozwikłania zagadki sprzed wieków a także ustalenia miejsca pobytu jego syna tworzy bardzo specyficzny klimat, przenikający całą książkę. „Straszna nowina o okrutnym mordzie Szymona Abelesa” to bowiem opowieść dwóch ojców, z których żaden nie wydaje się niewinny. Łazarz jest oskarżany o zabicie własnego dziecka, Ladislav zaś podejrzany w oczach policji. Skrywa w sobie jakiś sekret związany z ostatnimi chwilami przed zniknięciem chłopca. Autor umiejętnie splata obie historie tworząc w zasadzie jedną opowieść o trudnych relacjach rodzinnych, tajemnicach, uprzedzeniach, nienawiści i dążeniu pewnych grup społecznych do przeforsowania własnego punktu widzenia. Pokazuje jak religia może stać się narzędziem do siania strachu, zmuszania do określonego zachowania, wzgardzenia drugim człowiekiem. Sam proces to teatr pozorów i uprzedzeń, który ma tylko jeden cel – wywołać niepohamowaną nienawiść do Żydów, wskazać winnych i zrealizować plany tych, którzy maja swoją wizję świata. Tendencyjne pytania, podpowiedzi, sugestie a nawet otwarte przedstawianie własnych poglądów i wmawianie kłamstwa oskarżonemu to metody, jakimi kierują się przedstawiciele władz. To nie prawdziwy proces, ale ustawione przedstawienie, w którym nie słucha się oskarżonego, przekłamuje jego słowa, manipuluje faktami. Pisane przez ojca Johana ulotki wypaczają rzeczywistość, a wymiar sprawiedliwości zamiast docierać do prawdy i bronić niewinnych, pociąga kolejne ofiary i manipuluje społeczeństwem. Taki obraz wyłania się z książki Marka Tomana. Pozytywni bohaterowie są tutaj skazani na klęskę, zło zaś zdaje się triumfować. Nawet po upływie wielu wieków widać uprzedzenia i nienawiść wobec niektórych, jak choćby na przykładzie pojawiającej się na kartach książki Bazy.

Straszna nowina o okrutnym mordzie Szymona Abelesa” to trudna książka o mrocznej stronie ludzkiej duszy. Rzecz o ludziach, którzy odwracają się od swojego powołania w imię źle pojętych zasad i swojej własnej logiki. To opowieść o machinie nienawiści, która tratuje kolejnych niewinnych, opanowuje coraz więcej ludzi, sieje zniszczenie. Prawda wypierana jest tu przez kłamstwo, strach, wpływy. Ukazana jest rola mediów i druku, które mogą być używane w dobrym celu lub do manipulacji innymi, jeśli podlegają niewłaściwym ludziom. To nie tylko opowieść o XVII wiecznej tragedii i jednej z większych historycznych zagadek, co szerzej opisane jest w posłowiu, ale mądra historia o tym, do czego zdolni są ludzie wyznający określone zasady i opętani własną manią wielkości i pragnieniem władzy. Przeraża bezwzględność prowadzących proces, opętańcze wręcz przekonanie o winie oskarżonych, doszukiwanie się kolejnych winowajców, brak jakiegokolwiek miłosierdzia i uzasadnienia manipulowania wymiarem sprawiedliwości. Los Łazarza, Lei, Löbla przypomina nieco nieszczęście bohatera „Procesu” Frazna Kafki. W historii o Szymonie Abelesie na próżno szukać dochodzenia do prawdy. Jedyną osobą, która zdaje się dostrzegać groteskowość sytuacji jest Herman, niewiele może ona jednak zrobić. Walka jednego człowieka z większością, do tego z wpływowymi obywatelami jest z góry skazana na niepowodzenie. Autor ukazuje bolesną i druzgoczącą prawdę o ciemnych stronach przeszłości, szumnych ideach realizowanych za pomocą brutalności, przemocy, nienawiści, wpływów. Szerzenia chrześcijaństwa poprzez metody skrajnie niezgodne z duchem religii. To naprawdę mocna, dająca do myślenia, wstrząsająca powieść. Pisana świetnym językiem i ukazująca dodatkowo jego siłę w kreowaniu rzeczywistości. Marek Toman nie tylko porusza ważną kwestię, odległą a jednak współczesną historię o ludzkich grzechach i zaślepieniu, ale pokazuje jak łatwo manipulować innymi. Przedstawia szafowanie wyrokami, tajenie prawdy, podburzanie innych. Wszystko w imię władzy, nieufności, nienawiści, nietolerancji. Tę książkę naprawdę warto przeczytać, być nią wzburzonym i przemyśleć.

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu WAM


Marek Toman, Straszna nowina ookrutnym mordzie Szymona Abelesa, przeł. Andrzej Babuchowski, wyd. WAM, Kraków 2016.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz