środa, 9 listopada 2016

Feralny układ - Aleksandra Marinina "Egzekucja w dobrej wierze"



„Ludzie są ciekawi, niepodobni do siebie i niepowtarzalni. Nie przegap okazji, żeby się im przyglądać. Nie mijaj tych, których spotkasz na swojej drodze. Postaraj się zajrzeć w głąb duszy. Nie znajdziesz dwóch identycznych osób. Każdy człowiek jest unikalny, każdego warto poznać”. – s. 276-277

Gdy tylko zobaczyłam określenie caryca rosyjskiego kryminału, moja ciekawość ogromnie wzrosła. Książka przyciągała opisem. Dodajmy do tego, że przecież takiego miana nie zyskuje się za nic. Zapowiadało się naprawdę świetnie, ciekawa zasiadłam do lektury w chłodne, tatrzańskie wieczory.

Wierbick to na pozór spokojne miasto na syberyjskiej prowincji. Dochodzi w nim jednak do tajemniczych zdarzeń. Zaczynają ginąć ludzie, którzy mieli ujawnić fakty związane z zagrożeniem ekologicznym. Wszystko to na tle zbliżających się wyborów na mera miasta. Oliwy do ognia dolewa pojawienie się dwójki byłych milicjantów Nasti Kamieńskiej i Korotkowa, którzy na zlecenie dyrektora banku mają wybadać sytuację. Lokalna elita, czyli obecny mer, biznesmen i pracownik policji zaprzyjaźnieni od dzieciństwa, będzie miała pełne ręce roboty z przyjezdnymi. Bohaterowie poza wykonywaniem pracy dla brata Nasti, włączają się do śledztwa prowadzonego przez  majora Jegorowa. Tajemnicze śmierci ekologów, skradziona walizka, po którą nikt się nie zgłasza i zabójstwo pewnej pracownicy telewizji rozpalają wyobraźnię i instynkt byłych śledczych. Zdobyte informacje okazują się nader ciekawe. Kto stoi za morderstwami i jaki ma cel? Czy polityczna gra nie ma granic? A może chodzi o coś całkiem innego?

Egzekucja w dobrej wierze” przedstawia obraz rosyjskiej prowincji z wszystkimi naleciałościami poprzedniego systemu, piciem w pracy, wypełnianiem obowiązków w minimalnym zakresie, wszechobecnym łapówkarstwem, znajomościami, szemranymi interesami, donosicielstwem, brakiem zaufania. Sami bohaterowie są dość specyficzni. Piotr Siergiejewicz załatwia wszystko przez asystentkę, bo po ciężkim dzieciństwie może sobie pozwolić na to, by ktoś wszystko robił za niego. Major Jegorow nie potrafi pogodzić się ze zniszczonym życiem prywatnym i zawodowym, a mer Smiełkow jest całkowicie pochłonięty utrzymaniem władzy. Korotkow i Nastia jawią się jako dobrzy fachowcy, ale ciężko powiedzieć o nich coś więcej, poza tym, że doskonale potrafią wykorzystać zdobycze najnowszej techniki w swojej pracy. Nie są z pewnością ludźmi, którzy zatrzymali się w przeszłości i podchodzą do nowinek technicznych jak pies do jeża. Cechuje ich instynkt policyjny i dobra organizacja pracy. Nastia zaś jest kobietą nieco zabawną, trochę ironiczną względem siebie, może leciutko zakompleksioną.



Trudno mi pisać o książce Aleksandry Marininy. Z jednej strony doceniam kryminał, w którym ludzie z poprzedniej epoki świetnie wpasowują się w nowe realia, nadal są aktywni i który opisuje rzetelnie pozostałości komunizmu i ówczesną rosyjską prowincję. Podoba mi się, że od strony językowej powieść jest naprawdę dobra. Z drugiej mimo kilku zagadek zawartych na stronach nie da się ukryć dłużyzn i fragmentów, które sprawiają, że akcja zamiera. Problem z imionami i nazwiskami bohaterów to subiektywna sprawa, ja nieco gubiłam się w ich sposobie zwracania się do siebie, ale to nie tylko przy tej książce. Zabrakło mi jednak podstawowej cechy dobrego kryminału. Wartkiej akcji i wywołującej wiele emocji zagadki. Owszem, jest śledztwo, ale przyznam szczerze, że nie wywołało ono u mnie większej ekscytacji. Była ciekawość, kto za tym stoi, ale jedynie tyle, lekka ciekawość. Mimo iż zakończenie jest zaskakujące, „Egzekucja w dobrej wierze” nie wzbudziła szybszego bicia serca, przyspieszonego tętna, nie zrodziła masy pytań. Po prostu spokojnie czytałam aż do zakończenia, a dla mnie to jednak odrobinę za mało na kryminał.

Kiedy myślę o książce Aleksandry Marininy, dochodzę do wniosku, że rosyjskie powieści trzeba po prostu lubić, tak jak szwedzkie. A ja chyba serca do nich nie mam. Podobnie jak miałam problemy z Dostojewskim, który przekonał mnie dopiero „Braćmi Karamazow”, tak i tu nie porwała mnie książka carycy rosyjskiego kryminału. Ale to subiektywna opinia, po prostu mimo zalet tej książki, wolę jednak inną literaturę z większą dawką wrażeń.




Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


Aleksandra Marinina, Egzekucja w dobrej wierze, przeł. Aleksandra Stronka, wyd. Czwarta Strona, Poznań 2016.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz