poniedziałek, 23 listopada 2015

Wychodząc z mroku - C.J. Roberts „Zapach ciemności”



„Chciał powrócić do czasów, kiedy jeszcze się nie znali, kiedy jego życie było czarno-białe, a szarość nieistotna. Tęsknił za tą prostą egzystencją, wolną od moralnych dylematów, wyrzutów sumienia, wstydu, wszechogarniającego pożądania, a także najgorszego z grzechów – marzeń. Pragnął znowu móc położyć się do łóżka, wiedząc dokładnie, czego się spodziewać po przebudzeniu. Chciał, żeby Kotek zniknęła z jego życia i jego myśli”. – s. 61


On naznaczony jest tragicznym i pełnym brutalności dzieciństwem. Uratowany postanawia udowodnić wybawcy swą wdzięczność i nie cofnie się przed niczym, by dopełnić upragnionej przez Rafiqa zemsty. Zdaje się nie znać litości, wyrzutów sumienia ani żadnych wyższych uczuć. Jego zadaniem jest wykonywać polecenia i przyuczać dziewczyny do bycia seksualnymi niewolnicami. Ma się za potwora, którego nie stać na ludzkie reakcje, pewnego dnia wszystko jednak się zmienia. Dzięki niepozornej dziewczynie dociera do pokładów uczuć, o których nawet nie wiedział…

Ona nie ma dobrego kontaktu z matką. Wydaje się wycofana i nieco zagubiona, choć twarda z niej sztuka. Pragnie miłości, jak każda kobieta. Tymczasem ma stać się narzędziem zemsty i seksualną zabawką pewnego miliardera. Porwana uczy się nie tylko sztuki przetrwania, ale wprowadzana jest w świat, o którego istnieniu nie miała pojęcia. Poznaje rzeczywistość erotycznych doznań i ekscesów seksualnych, w której wstyd przeplata się z rozkoszą, zażenowanie z przyjemnością, ból z podnieceniem. A zwykły związek nie ma szans zaistnieć. Początkowo stara się uwieść porywacza, by odzyskać wolność, z czasem zaczyna jednak darzyć go uczuciem…

Livvie budzi się w szpitalu. Jest rozbita psychicznie. Cierpi z powodu straty ukochanego. Nie dziwi jej ciągła obserwacja, ma wrażenie, że traci zmysły. Z piekła, przez które przeszła, nie da się wyjść bez szwanku. Zatrzymano ją, gdy z pieniędzmi i bronią próbowała przekroczyć granicę. Przesłuchujący ją agent Reed, pracujący dla FBI, stara się ustalić fakty i poznać historię dziewczyny, która może pomóc w rozbiciu podejrzanej o terroryzm grupy zajmującej się handlem ludźmi. Olivia snuje swoją opowieść o tym, co działo się po ucieczce i odbiciu jej przez Caleba. Pobita i ocalona przed gwałtem bohaterka udaje się wraz ze swoim panem do domu tajemniczego człowieka o imieniu Felipe. Tutaj poznaje Rafiqa i ostatecznie przekonuje się, czym jest niewola seksualna. Powoli traci złudzenia, co do tego, że rozkocha w sobie Caleba, choć doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jako kobieta działa na niego i nie jest mu obojętna. Jakby wbrew jej samej narasta w niej uczucie, do tego, który zgotował jej taki los. Również mężczyzna jest rozbity pomiędzy lojalnością wobec swego wybawcy i pragnieniem dokonania zemsty a tym, co odczuwa do podwładnej. Przerażają go uczucia, które w nim kiełkują, które sprawiają, że powoli przestaje być jedynie zimnym, wyrachowanym i bezwzględnym typem. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że dziewczyna poruszyła w nim strunę, która nigdy się nie ujawniała. Nie jest w stanie traktować jej przedmiotowo jak powinien i co gorsza, nie potrafi zataić tego faktu. Chce niemożliwego, czyli zachowania kobiety tylko dla siebie.

„Nadal lubił smak łez Kotka i zmuszanie jej do błagania o przyjemność, której z początku nie chciała. Krótko mówiąc, nie przestał być chorym bydlakiem, którym był od zawsze, i zamierzał cieszyć się każdą chwilą tego, co niedługo miało się wydarzyć w podziemiach”. – s. 295

Caleb nie przechodzi gruntownej przemiany, otwiera się w nim jednak coś ludzkiego, jakieś obszary, których nie znał od dziecka, a które miały nigdy nie pozostać odkryte. A to dopiero początek…

Cała podróż do willi, w której rozegrają się najważniejsze wydarzenia, to ścieranie się uczuć bohaterów, targających nimi namiętności, wątpliwości, emocji. Z jednej strony to przesycone seksem sceny, z drugiej zaś wgląd w to, co dzieje się w psychice postaci. Nadzieja miesza się z brutalną prawdą o przyszłym losie i niewoli, miłość z krzywdą, a to wszystko okraszone seksem i pytaniem, co będzie dalej. Sytuacja zaognia się, gdy trafiają do domu, w którym wyraźne staje się to, o czym chcieli zapomnieć. Wzmożona tresura, odtrącenie, kolejne doznania, które są dla bohaterki nie tylko upokorzeniem i pozbawieniem jej wszelkiej godności, ale również poznawaniem świata erotycznych fantazji, którego częścią ma się stać. Na przykładzie Celii dziewczyna odkrywa, że w rzeczywistości rządzonej przez popęd i specyficzne upodobania seksualne niezwykle rzadko, ale zdarzają się uczucia. Czas ucieka a Kotek wie, że może już liczyć jedynie na dobrą wolę i niejasne przekonanie, że jej pan w jakiś sposób pragnie jej i nie pozwoli oddać obcemu mężczyźnie. Felipe zaś nieprędko odkryje karty, które trzyma w zanadrzu. Napięcie rośnie, sytuacja komplikuje się, a Rafiq jest coraz bliżej. Czy Caleb ulegnie uczuciom czy pozostanie wierny złożonej dawno obietnicy? Jakie tajemnice skrywa jego przeszłość? I co zaszło w tym dziwnym miejscu?

„Za każdym razem, kiedy myślę, że się zastanowiłeś. Za każdym razem, kiedy pozwalam sobie mieć nadzieję… ty mnie miażdżysz. Rwiesz mnie na strzępy! Czasami myślę sobie, że cię nienawidzę. Czasami mam co do tego pewność. A mimo to! Mimo to, Caleb, kocham cię. Wierzę w ciebie. Wierzę, gdy mówisz, że wszystko będzie dobrze.” – s. 380-381

Druga część serii „The dark duet” rozjaśniła mroki tajemnicy zasianej pod koniec pierwszej części. Z relacji prowadzonej przez Livvie, która ogromnie się zmieniła od czasu porwania, czytelnik zaznajamia się z jej dalszymi losami. Pojawiają się nowi bohaterowie, którzy nieco uczłowieczają mroczny świat seksualnej niewoli. Celia i Felipe na swój sposób pokazują łagodniejsze oblicze tej przedziwnej sytuacji, choć nigdy wprost nie mówią sobie o uczuciach i jedynie podejrzewają, że druga strona może odczuwać pozytywne emocje. Przepych bogatego domu, przyjęcia, które nasuwają na myśl starożytne orgie, a w tym wszystkim para bohaterów, która zmaga się z rodzącą się miedzy nimi relacją. Wszystko to w cieniu nadchodzącej zemsty, która ma ich rozdzielić i złamać życie dziewczyny. Erotyki jest dla mnie więcej i jest ona znacznie mocniejsza niż w pierwszym tomie, przez co po raz kolejny podkreślę, że jest to lektura jedynie dla dorosłych czytelników (!!!) i nie tych, którzy marzą o romantycznych scenach z dodatkiem pieprzu. To mocna, momentami brutalna książka, która pokazuje mroczny świat fantazji seksualnych. Owszem pewne momenty mogą nasuwać podobieństwa do innych erotyków, ale to jedynie za sprawą opisów cielesnych doznań. Język w tej kwestii jest nieco bardziej dosadny i frywolny niż w poprzedniej części, co akurat niespecjalnie przypadło mi do gustu, ale pewne sceny rządzą się swoimi prawami. Bardzo ciekawe jest wnikanie w psychikę bohaterki, choćby przez to, z jaką szczerością i w jaki sposób relacjonuje wydarzenia oraz jak się zachowuje. Gesty oraz reakcje, które nasuwają agentowi Reedowi na myśl syndrom sztokholmski, przypominają zachowanie osoby, która straciła ukochanego, a nie wyrwała się spod seksualnej niewoli. Faktem jest, że Livvie wie, że nie jest to zwykła miłość rozwijająca się w normalnych warunkach. Zdaje sobie jednak sprawę, że w jakiś zawiły sposób to, co czuje, nie wynika jedynie z reakcji jej psychiki na zaistniałą sytuację. Mimo koszmaru, w jakim się znalazła, wierzy, że pokochała prawdziwie.

„Liczyło się to, że ja się zmieniłam. Naiwne dziewczę, którym byłam wcześniej, wkroczyło w kobiecość w okrutny sposób. Ukształtował mnie ból, żal, poczucie straty i cierpienie, a dzieła dopełniło pożądanie, gniew i rozpaczliwa chęć pozostania przy życiu.
   Zrozumiałam rzeczy, które kiedyś były dla mnie niewyobrażalne. (…) Zauważałam, jak często wykorzystywał moje ciało przeciwko mnie – ponieważ nie przestawałam pragnąć Caleba. A przede wszystkim nauczyłam się jednej rzeczy, której nauczyć powinien się każdy, kto chce przetrwać na tym świecie: jedyną osobą, na której naprawdę możesz polegać, jesteś ty sam”. – s. 102

Najciekawszą częścią książki jest niewątpliwie historia Caleba i jej zakończenie oraz obserwowanie jego wewnętrznych dylematów. Sama relacja z bohaterką pociąga i zaciekawia, jednak rozwiązanie pewnych kwestii, ujawnienie sekretów, których totalnie nikt się nie spodziewa, przykuło moją uwagę i wprawiło mnie w zdumienie. Przyznam, że nawet by mi to przez myśl nie przeszło. Samo zakończenie odstaje od całego klimatu książki, ale przyznam, że udowadnia, iż świat nie jest czarno-biały a ludzie nie są naznaczeni tylko jednym zestawem cech. Jeśli zatem ktoś lubi mocniejsze erotyki, które zahaczają o mroczną stronę seksualności, nie przeszkadza mu dosadny język, ma ochotę zdziwić się zagadką, to „Zapach ciemności” jest zdecydowanie dla niego. Dla mnie niejednoznaczność tej książki to jej największa zaleta.



Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona


C.J. Roberts, Zapach ciemności, przeł. Agnieszka Brodzik, wyd. Czwarta Strona, Poznań 2015.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz