niedziela, 6 stycznia 2019

Spacerowe rozkminy #12




Trochę nie ogarniam noworocznych postanowień, bo nagle wszyscy szaleją, nabierają zapału do zmiany siebie, świata, rzucenia się z motyką na słońce. Pisanie planów a potem zapominanie o nich, chowanie do szuflady, bo zmienia się jedna cyfra w dacie to dla mnie nieco zabawne zjawisko. W pragnieniu zmiany i doskonalenia siebie nie ma nic złego. Nie rozumiem jedynie dlaczego wszyscy jak jeden mąż uparli się na 1 stycznia. Znam teorie o nowych początkach, rytuałach przejścia, znaczeniu nowego startu, tak, ja to wszystko rozumiem, ale jak dla mnie można równie dobrze zacząć 2go, 7go czy 13go stycznia albo każdego innego dnia dowolnego miesiąca. Czekanie na to aż zacznie się nowy rok, to odkładanie rzeczy na wieczne nigdy, bo potem i tak jedynie nieliczni trzymają się tych spisanych na kartkach i w plannerach rzeczy. 

Po Literackiej stolicy pisałam o tym, że dojrzałam w końcu do wprowadzenia poważnych zmian, które chodziły za mną od dłuższego czasu. W ubiegłym roku w końcu skombinowałam sobie logo. Potem długo myślałam o tym, w jaką stronę ma iść Spacer i w końcu wiem. Przynajmniej w tym roku. Zatem odchodzę nieco od literatury obyczajowej i kobiecej. Będą pojawiały się recenzje, ale tych tytułów, które dostałam a nie zdążyłam ich jeszcze przeczytać. Nie będę brała się za nowości, chyba, że coś powali mnie na kolana. Będzie trochę kryminałów, bo tych również mam nieco, ale bez szaleństw. Pozostaję przy literaturze religijnej, tu nic się nie zmienia poza liczbą książek, na plus oczywiście. Zdecydowanie więcej pojawi się poezji, bo zatęskniłam za nią i naprawdę przyjemnie pisało mi się ostatnie recenzje. Pojawią się teksty o literaturze górskiej, którą bardzo lubię i może kilka reportaży. W końcu to o czym długo myślałam - mianowicie klasyka. I nie, nie chodzi mi o to, że teraz będę nadętym bufonem, który będzie zamęczał Was klasyką, bo przecież jakże inaczej, poziom musi być! To rok dla mnie, tak postanowiłam. Chcę sięgnąć po książki, które z jakichś powodów nadal pozostały nietknięte na mojej liście czytelniczej, nawet od czasów studenckich (stąd owa klasyka - z racji mojego wykształcenia). Zrobiłam listę i tylko takich książek i to w okrojonej wersji jest 60, a przecież na pewno będę sięgała po inne rzeczy. Po prostu wracam do przyjemności z czytania i robienia tego w swoim tempie, na swoich zasadach. Bez wyrzutów, gdy wieczór spędzę na oglądaniu filmów, spacerze, spotkaniu czy innej rzeczy.

Nie będę się z nikim ścigała, ani na liczbę przeczytanych książek, ani na to kto pierwszy zrecenzował daną pozycję. Przyznam, że to też trochę powód ograniczenia nowości. Uważam, że lepiej napisać o książce trochę więcej, a później, nie w momencie, w którym wyskakuje ona z każdej lodówki. To moje zdanie. Ten rok to będzie eksperyment? A może powrót do tego, od czego zaczęło się moje spacerowanie. Chcę po prostu by był piękny, owocny w przemyślenia oraz tematy do dyskusji i kreatywny.

Będzie mi bardzo miło, jeśli potowarzyszycie mi w tych zmianach. Postaram się, by było różnorodnie, ciekawie i w naprawdę dobrym stylu, bo nie ukrywam, że staram się pracować nad moim warsztatem. Jeśli nie lubicie klasyki, spokojnie, pojawią się i inne rzeczy. Chcę po prostu, by na blogu było ciepło, przytulnie, książkowo i interesująco. To mój plan. Nauczyć się kilku rzeczy, przeczytać masę dobrych książek i nie siedzieć za dużo w social mediach. I zacznę na przekór od dziś ;-). 

Dobrego wieczoru dla Was :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz