czwartek, 31 stycznia 2019

Rebecca Fleet "Zamiana"




"Przez jakiś czas dokarmiam swój gniew, aż zaczyna grozić eksplozją. Gdy dochodzi do tego punktu, znów sięgam po długie, ostre kuchenne nożyce i idę na korytarz. Zdejmuję ze ściany jedną fotografię po drugiej, odchylam haczyki z tyłu i podnoszę szybki. Trzęsą mi się ręce, a moje zadanie wymaga precyzji, więc siadam i czekam na powrót chłodnej koncentracji. Zawężam pole widzenia do zdjęć ułożonych w równych rządkach na dywanie. Podnoszę każde po kolei i nacinam je starannie, wbijam czubki nożyc w jej twarz i zataczam kręgi, aż zupełnie znikną z fotografii." - s. 179-180

Kilka wolnych dni w nowym miejscu, swoboda, odpoczynek, inne środowisko. To miał być naprawdę udany czas. Planów nie brakowało, wyjazd był też swoistym remedium na ostatnie problemy bohaterów, szansą na umocnienie więzi. Dom, choć pustawy i wyglądający na niezamieszkany, prezentował się całkiem dobrze, choć brak osobistych rzeczy wywoływał lekki chłód. Na pozór sterylne i bezosobowe miejsce, kryło jednak pewną tajemnicę. Poukrywane drobiazgi, których postronni by nie zauważyli, były ważnym komunikatem dla Caroline. Przeszłość wróciła z całą siłą, ale kobieta nie wiedziała dokładnie, dlaczego?

piątek, 18 stycznia 2019

o. Adam Szustak "Targ zamknięty. Lekcje Hioba. Droga do zbawienia"

książki z duszą



"Ojcze, jakby ludzie żyli według tego, co ojciec mówi, że Pan Bóg każdy grzech przebacza i strasznie kocha grzesznika, to wszyscy zaczęliby grzeszyć na potęgę. Bo ojciec przecież twierdzi, że nieważne, jak się żyje, nieważne, czy jest się dobrym czy złym i tak Bóg nas wszystkich przyjmie. Tak, tak właśnie głoszę (...)" - s. 91

O Hiobie słyszał chyba każdy, nawet niewierzący. Jego historię przerabia się w szkołach, wierszach, dramatach, dziełach sztuki. Interpretacji jest naprawdę wiele, niektóre moim zdaniem sobie przeczą, być może idą w niewłaściwą stronę, czasem pozostawiają niesmak. Gdy dziś patrzę na tę opowieść, mam wrażenie, że umyka w niej coś, co powinien zrozumieć każdy. Zakryty zostaje najważniejszy sens, podczas gdy na pierwszy plan wysuwają się mniej istotne rzeczy.

wtorek, 8 stycznia 2019

Jakub Małecki "Nikt nie idzie"




"Nie wiedziała, jakim cudem - inni nie zauważali. Podchodził wtedy i opierał jej twarz na tym miękkim, wrażliwym kawałku ciała pomiędzy szyją a mostkiem. Ręce trzymał przy bokach. Miała wtedy ochotę płakać do końca świata. Opierał się o nią jak kłoda, nie człowiek - jak jeden z tych zwyczajnych przedmiotów, które tak lubił." - s. 116

Wszystko zaczęło się od pewnego chłopca-mężczyzny podróżującego komunikacją miejską z balonami. To on nie dał autorowi spokoju. Zadomowił się na dobre w jego umyśle, by pozostać zapamiętanym jako bohater książki. Czy kiedykolwiek dowie się o tym, że był swoistym natchnieniem? Tego nie wiem, być może nie. 

niedziela, 6 stycznia 2019

Spacerowe rozkminy #12




Trochę nie ogarniam noworocznych postanowień, bo nagle wszyscy szaleją, nabierają zapału do zmiany siebie, świata, rzucenia się z motyką na słońce. Pisanie planów a potem zapominanie o nich, chowanie do szuflady, bo zmienia się jedna cyfra w dacie to dla mnie nieco zabawne zjawisko. W pragnieniu zmiany i doskonalenia siebie nie ma nic złego. Nie rozumiem jedynie dlaczego wszyscy jak jeden mąż uparli się na 1 stycznia. Znam teorie o nowych początkach, rytuałach przejścia, znaczeniu nowego startu, tak, ja to wszystko rozumiem, ale jak dla mnie można równie dobrze zacząć 2go, 7go czy 13go stycznia albo każdego innego dnia dowolnego miesiąca. Czekanie na to aż zacznie się nowy rok, to odkładanie rzeczy na wieczne nigdy, bo potem i tak jedynie nieliczni trzymają się tych spisanych na kartkach i w plannerach rzeczy.