poniedziałek, 8 czerwca 2015

Wędrówka po odpowiedzi – Jeffrey Small „Oddech Boga”


„Był zdolnym, ale czasem krnąbrnym uczniem. Może i zadawał za dużo pytań, ale jaki jest sens w uczeniu się, jeśli nie zadaje się pytań? Niestety, inni postrzegali jego zachowanie jako brak szacunku. Podczas podróży będzie więc szukał odpowiedzi na swoje pytania”. – s. 132





   Wędrowałam po Targach Książki w Warszawie, wędrowałam aż zawędrowałam do Wydawnictwa Czwarta Strona. A właściwie to tam znalazł mnie Pan Piotr, który po rozmowie zaproponował mi zrecenzowanie „Oddechu Boga” Jeffrey’a Small’a i któremu serdecznie za to dziękuję, jak i całemu Wydawnictwu Czwarta Strona. Po przeczytaniu blurba, byłam ogromnie ciekawa i używając określenia z pewnego programu telewizyjnego, napisałam, że jestem na tak J. Moją ciekawość podsyciła jeszcze rekomendacja pewnego sympatycznego pisarza, z którym w końcu spotkałam się na żywo w Warszawie. Kiedy książka trafiła w moje łapki, już z nich nie wyszła. Dlaczego? Przeczytajcie sami J

   Grant Matthews marzy o tym, by dokonać przełomowego naukowego odkrycia. Stawia wszystko na jedną kartę i postanawia odnaleźć tajemniczy manuskrypt, o którym w XIX wieku pisał rosyjski dziennikarz Nikołaj Notowicz. Mężczyzna wyrusza więc na drugi koniec świata, by w wyniku nieszczęśliwego wypadku wylądować na kilka tygodni w klasztorze Punakha Dzong. Tam poznaje sympatycznego mnicha imieniem Kinley, który nie tylko ratuje mu życie, ale zaczyna przekazywać swoją mądrość i wydaje się, że ma informacje, które mogą pomóc bohaterowi urzeczywistnić jego marzenie. 

   Wielebny Brian Brady kocha swoje powołanie i występy. To charyzmatyczny człowiek, który pragnie zbudować świat oparty na wierze i stworzyć dla swoich wiernych lepszą rzeczywistość. Poza budowaniem chrześcijańskiej społeczności marzy o tym by zostać prezydentem NSE i mieć realny wpływ na to, co dzieje się w kraju.

   Tim Huntley to niesamowicie inteligentny i świetnie wyszkolony były żołnierz. Jest także religijnym fanatykiem, ślepo zapatrzonym w duszpasterza wspólnoty New Hope. To niebezpieczny człowiek, który nie cofnie się przed niczym, by ochronić swoją wizję świata i wykorzenić wszelkie herezje.

   Wszystkich tych mężczyzn połączy święty Issa, którego nauki zostały spisane w I wieku n.e., a które mogą wywołać prawdziwą rewolucję w świecie religii. Czy rzeczywiście istnieje zbieżność między chrześcijaństwem i buddyzmem? Czy luki w historii kryją w sobie tajemnicę, która wstrząśnie światem? Czy historia Issy ujrzy światło dzienne?

   Przyznam, że jest mało lektur, które brałam ze sobą wszędzie. „Oddech Boga” czytałam jednak przed pracą, na przerwach w pracy, po pracy, na spacerze. Książka wciągnęła mnie i zabrała do malowniczego świata gór, wschodnich klimatów, zaskakującej akcji, która nie pozwala czytelnikowi oderwać się od lektury oraz tajemnicy, która aż korci, by ją odkryć. Dobrze nakreślone, różnorodne postacie wzbudzające szereg emocji od sympatii po głęboką niechęć oraz dbałość o szczegóły to kolejne zalety dzieła. Wątek miłosny doskonale wpleciony w tok zdarzeń, to już wisienka na torcie, którą zaserwował czytelnikom autor. 

   Siła książki Jeffrey’a Small’a tkwi w wielu szczegółach. Są nimi przede wszystkim ciekawy temat oparty na wątku religijnym, tempo zdarzeń, które nie zwalnia ani na chwilę, sugestywne i działające na wyobraźnię opisy oraz dopracowane dialogi. Najbardziej urzekli mnie jednak stworzeni przez autora bohaterowie, szczególnie zaś Kinley i Jiggme. Przeplatanie historii poszczególnych postaci daje możliwość lepszego ich poznania i zrozumienia oraz pozwala oswoić się z historią, która stawia przed czytelnikiem różne pytania. Wraz z rozwojem akcji intryga się zagęszcza. Narastająca ciekawość, co do rozwiązania zagadki manuskryptów Issy oraz wartka akcja sprawiają, że kolejne rozdziały pochłania się w mgnieniu oka i nagle okazuje się, że dochodzimy do finału.

   Nie pokuszę się o porównanie tego dzieła do twórczości Dana Brown’a, ponieważ nie czytałam nic tego autora. Nie wiem też, czy Jeffrey Small wywoła podobne poruszenie, ale jak sam napisał, jego historia to współczesna fikcja literacka. I tak właśnie na nią patrzę, jak na świetnie napisaną powieść, która porusza wątki religijne, ale to po prostu powieść, choć oparta na tezach, które  naprawdę wysunął Notowicz. 

   Jednym słowem „Oddech Boga” ma wszystko to, co powinna zawierać dobra książka – wciągającą historię pełną nieprzewidywalnych zwrotów akcji, bohaterów, którzy stają się bliscy czytelnikowi, ciekawie i realnie oddany świat, żadnych dłużyzn, trochę filozofii i religii, klimat, zaskakujące zakończenie oraz wielki bonus J rekomendację Remigiusza Mroza, która sprawdziła się w 100%. Wszystkim, którzy lubią wschodnie klimaty lub po prostu chcą spędzić czas przy dobrej literaturze, gorąco polecam J!

A na koniec ukłon w stronę Wydawnictwa Czwarta Strona za użycie czcionki, która naprawdę jest świetna w odbiorze dla osób, które mają problem ze wzrokiem. To niby mała rzecz, a wpływa na komfort czytania!

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.

Jeffrey Small, Oddech Boga, przeł. Agnieszka Kalus, wyd. Czwarta Strona, Poznań 2015.

1 komentarz:

  1. OKŁADFKA KSIĄŻKI JEST INSPIRUJĄCA.
    http://agnesczytaipisze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń