czwartek, 26 marca 2020

Spacerowe rozkminy #18




Nie ma dobrego sposobu, by zacząć pisać ten post. Mam ochotę powtarzać, że nigdy nie przypuszczałam, że będę żyła w takich czasach. Że zatęsknię za chaotyczną i wiecznie zabieganą Warszawą. Że Internet, w którym się poruszamy, szukamy rozrywki, w którym spędzamy naprawdę wiele czasu, będzie mnie zasmucał, napawał strachem, niepokojem. Ale niestety tak jest. Boję się i powiedzmy sobie szczerze, większość z nas odczuwa strach o bliskich i siebie. To normalne. 



Moja koleżanka wrzuciła słowa Papieża Franciszka:

„Dzisiaj, przed snem, pomyśl o dniu, w którym możemy znów wyjść na zewnątrz. Jak się znów spotkamy, a możliwość zrobienia zakupów z całą rodziną będzie się wydawać wakacjami.

Pomyśl o czasie, kiedy kawa w barze, uściski, widok spacerujących za rękę ludzi, bieganina roześmianych dzieci, powrócą do naszego życia.
Pomyśl o tym, że to co dzieje się teraz, będzie tylko wspomnieniem, a nasze normalne, zwyczajne życie będzie jak prezent – nieoczekiwany i piękny.
I pokochamy wszystko, co dotąd wydawało się oczywiste. I będziemy wdzięczni za każdą sekundę.
Kąpiel w morzu, wschody i zachody słońca, tosty, śmiech. Znowu będziemy się śmiać.
A to wszystko dzięki odwadze i sile każdego z nas.
Do zobaczenia wkrótce!"
Z kimś, kto teraz jest dla mnie oparciem dzieliłam się, nim trafiłam na te słowa, swoimi przemyśleniami. Mówiłam, że tęsknię za tym, że mogę iść na spacer, zjeść w knajpie ciastko i wypić kawę, w spokoju poczytać książkę, wystawić twarz do słońca, znów przejmować się głupotami. Że mogę wyjść na Mszę, pojechać w góry. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wielkie szczęście mamy na co dzień. Każdy ma problemy, jedni poważne, inni mniejsze. Czasami bywa ciężko, ale wobec tego, co dzieje się teraz pokorniejemy. Nagle to, co jeszcze dwa tygodnie temu wydawało się nudne czy zwyczajne okazuje się ogromnie cenne. Niektóre rzeczy spędzające nam sen z powiek maleją. Wszystko się przewartościowało. Nie jest to złe, choć z całego serca chciałabym, żeby to przewartościowanie przyszło w całkiem innych okolicznościach.

Brak mi zapachu fiołków, moich znajomych, tego że miałam planować wyjazd na moje urodziny. Ale teraz przede wszystkim boli mnie bardzo to, co czytam codziennie. Fiołki jeszcze będą, wyjadę kiedy indziej, ze znajomymi spotkam się za jakiś czas, gdy świat znów będzie bezpieczny. Kupię kwiaty do domu, odetchnę pełną piersią i będę żywić nadzieje, że życzliwość i pomoc zostaną. Będzie ciężko. Wszyscy mówią, że świat, jaki znamy, nie powróci. Pragnę, by stał się lepszy. Musimy na sobie polegać, szczególnie, gdy wrócimy do pracy, gdy okaże się, że z powodu przestoju będziemy potrzebowali siebie nawzajem bardziej niż przed pandemią. 



Teraz jednak mogę tylko się modlić za tych, którzy odchodzą. Za tych, którzy walczą i tych którzy nie radzą sobie z tym co się dzieje. Niektórzy piszą, że to co przeżywamy to jedne wielkie rekolekcje. Zatrzymaliśmy się. Zostaliśmy odarci ze złudzeń. Strach wyszedł z naszych wewnętrznych szczelin. Jeśli nie boimy się choroby, to niepewnością napawa nas przyszłość. Oddycham. Chcę uspokoić mętlik w głowie. Staram się ufać, że Bóg ułoży to tak, że będzie dobrze. 

Nie jest łatwo. Wstaję rano i modlę się. Za tych, którzy potrzebują pomocy, za ustanie pandemii. Robię śniadanie. Zazwyczaj piję kawę w filiżance w weekend, ot taka ekstrawagancja, podkreślenie tego, że to nie są zwyczajne zabiegane dni. Teraz staram się celebrować każdą kawę. Pamiętać, że każda chwila jest ważna i dobra. Nie wiem z kim mieszkacie, ale przytulcie go. Powiedzcie co w tej osobie cenicie. Nie szczędźcie sobie dobra, czułości, troski. Rozmawiajcie więcej niż normalnie, śmiejcie się. Zróbcie sobie seans kinowy w domu, posłuchajcie muzyki, poczytajcie książki, zagrajcie w coś. Pracuję teraz zdalnie, ale po pracy mam wolne. Mogę nauczyć się tego, na co wcześniej nie starczało mi czasu. Rozpisać to, co chciałabym zrobić. Mamy do tego okazję. Jest ciężko, ale warto wykorzystać to, że wielu z nas nie dojeżdża do pracy, więc czas podróży jest nasz. Zajmijmy czymś ręce i głowę. Umiesz rysować? Rób to i dziel się tym z innymi. Grasz? Wrzuć jakiś utwór. Potrafisz pisać? Przekaż dobrą nowinę. Masz talent komediowy? Nagraj filmik. Gotujesz coś z niczego? Udostępnij innym swoje umiejętności online. Dawajmy sobie dobro. Właśnie teraz trzeba nam uśmiechu, nadziei i siły.



Tym, którzy chcieliby rozwinąć swoją wiarę polecam internetowe rekolekcje. Jest ich naprawdę wiele. Codziennie abp Grzegorz Ryś odprawia Eucharystię, w której można uczestniczyć online. Na kanale Langusta na palmie o. Adam Szustak prowadzi live'y "Miłość w czasach zarazy" czyli krótkie rozważania a potem modlitwę różańcową. Zachęcam Was do czytania wpisów Marcina Jakimowicza, dziennikarza "Gościa Niedzielnego" Tu znajdziecie przykładowy wpis . Śledźcie to, co mówi Papież Franciszek, bo to niezwykły człowiek i kapłan. Czytajcie książki religijne, Pismo Święte. Możecie zacząć prowadzić biblijny dzienniczek. Ja będę pracować z książką "W głąb i z powrotem" Wojciecha Werhuna. Jego "Kwadrans uważności" ogromnie mi się podobał. 

Jeśli potrzebujecie porozmawiać z księdzem możecie skorzystać z telefonu duchowego wsparcia, info o nim TU. Portal Deon.pl proponuje również  sposoby na przetrwanie kwarantanny - link. Różne informacje znajdziecie również na portalu Alateia. Odwiedzajcie Dominikanów na YT. Jeśli potrzebujecie wsparcia psychologicznego zerknijcie na ten artykuł, znajdziecie tam kilka telefonów dyżurujących psychologów. Szukajcie tego, co da Wam nadzieję i siłę. 

Mimo trudnych czasów darzmy się miłością i życzliwością. Jak śpiewał kiedyś Tilt "Jeszcze będzie przepięknie...". Wierzę w to. Zdrowia i wszystkiego co najlepsze dla Was wszystkich. Następnym razem będzie bardziej literacko. Trzymajmy się!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz