poniedziałek, 21 marca 2016

Kolorowe sny młodości- Maria Paszyńska "Warszawski niebotyk"



„Życie jest niesprawiedliwe. Jedni dostają wszystko, inni nie dostają nic. Ci, którzy pragną, nie otrzymują, a ci którzy otrzymują, nie pragną. Głupcy święcą triumfy, a ci, którzy dążą ku mądrości, ponoszą tak straszne klęski. Kochający brzydotę są panami tego świata, podczas gdy ci, co miłują piękno, są ledwie dostrzegalni w oceanie motłochu. Czuł, że przestaje cokolwiek rozumieć. Miał mętlik w głowie, a jego duszę zasnuwały coraz gęstsze ciemności”. – s. 407-408.



Odwykłam od książek, w których akcja toczy się naturalnym, niespiesznym tempem. Gdzie wydarzenia nie gnają na łeb, na szyję. Pewnie czytam za dużo kryminałów albo pozycji przesiąkniętych na wskroś różnymi emocjami. Ta książka jednak jest całkiem inna od lektur, z którymi miałam ostatnio do czynienia. Wgryzałam się w nią długo, nie rozumiejąc własnych odczuć, bardziej patrząc na nią okiem polonisty, którym jestem niż zwykłego czytelnika, a szczerze mówiąc nie pamiętam, kiedy coś takiego mi się ostatnio zdarzyło. Ale po kolei…

Wszystko zaczyna się od warszawskiego wieżowca Prudential, powstającego właśnie budynku, okrzykniętego warszawskim niebotykiem. To właśnie ten cud architektury staje się pretekstem do snucia opowieści o wydarzeniach trzech warszawskich rodzin, a właściwie ich przedstawicieli wchodzących do świata dorosłości. Przeszłość miesza się tu z teraźniejszością, wspomnienia starszych z planami na przyszłość młodych. Inteligencka rodzina Zasławskich przeżywa liczne emocje związane z dorastaniem synów. Najstarszy Jan, zawsze poukładany i obowiązkowy, całkowicie oddany studiom prawniczym i marzący o pomaganiu innym i chronieniu ich przed niesprawiedliwością, nagle traci zainteresowanie aplikanturą i pracą u najlepszego prawnika w mieście. Zakochany po uszy odrzuca wszelkie głosy rozsądku i rzuca się w wir romansu ze zjawiskową Marią. Młodszy Andrzej szykuje się do ożenku z Joanną. Wraz ze swoim przyjacielem Wojciechem, pragnącym poślubić jej siostrę Klarę, musi pokonać jedną małą i niezwykle zakorzenioną w przesądach przeszkodę, by rozpocząć nowe życie u boku ukochanej. Tadeusz zaś, wieczne dziecko, który oczekuje jedynie opieki, podziwu, sławy, marzy o światowej karierze piłkarskiej. Lekkoduch i bawidamek w końcu zgodnie z przysłowiem, trafiła kosa na kamień, spotyka pewną piękną Żydówkę, która porusza jego serce. Berek Stein przyjaciel Jana, mężczyzna opanowany, przedsiębiorczy i  dziwnie wyciszony emocjonalnie niczym dobry duch zjawia się, gdy Zasławski go potrzebuje. Sekret, który skrywa w sobie ten cichy człowiek będzie tym, co zbliży go do przyjaciela. Wojciech Starczewski, syn znanego i poważanego w Warszawie cukiernika, musi pokonać długą drogę, by stanąć przed ołtarzem z anielską Klarą. Życie udowodni mu, że zastałe poglądy mogą boleśnie ranić i stać na drodze do szczęścia.

Autorka ma niewątpliwie ogromny talent do tworzenia opowieści, przepełnionych detalami i rozmyślaniami. Tworzy świat, w którym czytelnik czuje się jak w domu. Bliski, ciepły, zachwycający, ale nie jest to rzeczywistość przedstawiona tylko z pozytywnej strony. Ukazana oczami bohaterów pełnych optymizmu, nie stanowi mimo tego sielanki, ale prawdziwy obraz skomplikowanego świata. W powieści nie brak kłopotów, cierpienia, niezrozumienia dla pewnych spraw. Akcja tętni życiem, choć toczy się powoli, swoim ustalonym torem. Czytelnik z czasem odkrywa tajemnice postaci i przywiązuje się do nich, choć ja sama nie polubiłam wszystkich. Wielkim plusem jest tu różnorodność charakterów  zarówno męskich jak i żeńskich. Choć dziejący się dość dawno, „Warszawski niebotyk” porusza uniwersalne kwestie, ważne dla każdego, a szczególnie dla młodych. To literacki opis weryfikacji marzeń, jaką każdemu daje życie.



Maria Paszyńska napisała książkę odwołującą się swoim klimatem, stylem i formą do chlubnych przykładów klasyki literatury. Czytając szczegółowe opisy cukierni „U Hanki” na myśl przychodziła mi „Lalka” Bolesława Prusa czy „Wszystko dla pań” Emila Zoli. Piękny język, styl odpowiedni do lat trzydziestych XX wieku, przekrój społeczny przedstawiony w powieści, żywi i charakterystyczni bohaterowie przeżywający dylematy młodości i wkraczający do świata dorosłości to wielkie zalety książki. Losy Jana, Andrzeja, Tadeusza, Wojtka, Berka, Marii, Joanny, Klary i Estery oraz ich rodziców są także pretekstem do snucia refleksji na tematy polityczne i społeczne. Autorka z wielkim kunsztem porusza wiele ważnych kwestii, zachowując jednak przejrzystość i lekkość w powieści. Przyznam, że już dawno nie czytałam książki na tak wysokim poziomie, którą spokojnie można byłoby omawiać na zajęciach z literatury współczesnej, odwołując się właśnie do nawiązań do wspomnianych przeze mnie wcześniej przykładów literackich. Myślałam, że dzisiaj takich dzieł już się nie pisze, że odeszły w przeszłość, ustępując miejsca literaturze nowoczesnej. Tym bardziej zaskoczył mnie „Warszawski niebotyk”, bo nawet język jest tutaj idealnie oddany. Ten pyszniący się niebotyk, młodzieńcza naiwność bohaterów, konwenanse, poglądy ówczesnego społeczeństwa, sam sposób relacjonowania zdarzeń i opisywania rzeczywistości. Czuje się jakby historię opowiadał ktoś całkiem inny, jakby to nie była młoda kobieta, która musiała włożyć wiele trudu w ustylizowanie języka, a ktoś żyjący w tamtych czasach. Choć odwykłam od tego typu powieści i potrzebowałam trochę czasu na to, by zżyć się z bohaterami (no może poza Tadzikiem, bo jakoś chłopak działał mi na nerwy), to od początku byłam pełna podziwu i uznania dla Marii Paszyńskiej. Chylę czoła i niecierpliwie czekam na kolejną książkę, gdyż ta pozycja którą dostałam, jest godna miana klasyka!!!

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


Maria Paszyńska, Warszawski niebotyk, wyd. Czwarta Strona, Poznań 2015.

2 komentarze: