niedziela, 18 listopada 2018

Spacerowe rozkminy #11





Macie czasem tak, że długo o czymś myślicie i nagle jedno zdarzenie sprawia, że to nad czym tak dumaliście wydaje się już nawet nie proste, ale wręcz konieczne? Mnie zdarzyło się to kilka razy. Ciekawe doświadczenie.



Wczorajszy dzień to spotkanie blogerów i vlogerów na Literackiej Stolicy. Dwa wykłady. Ciekawe i skłaniające do refleksji, dla mnie naprawdę głębokiej. Pierwszy, który prowadziła Paulina Małochleb z Książek na ostro dotyczył słabych miejsc w tekście, ale tak naprawdę zagadnienia wykraczały poza to sformułowanie. Ja odczułam go trochę jakbym dostała obuchem w głowę, w pewnych kwestiach. Postawiłam sobie któryś kolejny raz pytania, kołaczące mi się po głowie od kilku miesięcy, co teraz, jak się rozwijać, w którą stronę iść. Notatki zrobione, problemy do pochylenia się nad nimi sformułowane, powoli w głowie rodzi mi się plan działania. Może trochę rewolucyjny, może nie, zależy jak na to wszystko popatrzeć. Ważne jednak, że chcę spróbować. Dla mnie słuchanie o tym, jak pisać jest ogromnie ważne, dlatego cenię zarówno same wnioski i rady jak i polecenia tego, kogo warto czytać, by rozwijać swój warsztat. 



Następna prelekcja tym razem Rafała HetmanaCzytamRecenzuję.pl i Vloga o książkach prowadzonego wspólnie z Aleksandą PasekParapetu literackiego to rzecz o tym, jak działać w świecie, w którym fb i inne platformy tną zasięgi. Jak odnaleźć się w tej rzeczywistości. Dobre rady, nieco inne spojrzenie na sprawę, na pewno warte zastosowania :). A poza tym przemiłe rozmowy, dyskusja o blogosferze, projektach kulturalnych, bibliotekach, przyjmowaniu przez nie darów, kupowaniu nowości, działalność tych placówek. Zatrzymam się na chwilę przy tym temacie. Dosłownie parę słów. Po pierwsze dziś biblioteka to nie tylko miejsce wypożyczania książek, ale i audiobooków, gier planszowych, muzyki, filmów, korzystania z Internetu, wielu kursów, warsztatów o szerokiej gamie tematycznej. To również przestrzeń do spotkań zarówno tych autorskich, jak i społeczności lokalnej. Nawiązywania więzi, realizacji przeróżnych pomysłów tak kulturalnych jak i prospołecznych. Niezmiennie to miejsce, do którego przychodzimy po informacje i książki. I tych tam nie brakuje, i nowości i starszych pozycji. Warto zaglądać, korzystać, czytać, zachęcać do wizyt w bibliotekach, bo to świetne miejsca i dają książki za darmo :). Podczas literackiej stolicy nie zabrakło oczywiście książek <3, bo jak inaczej. Dziękuję organizatorom za wspaniały dzień i wszystkim, z którymi udało mi się porozmawiać za mile spędzony czas :) oraz wydawnictwom i miastu za miłe podarunki :).




Piętrzą się, wymagają uwagi, przyciągają, kuszą. Każda z nich chce być pierwsza. Obiecuje niezapomniane wrażenia, wspaniałe światy, dobre wieczory, ważne problemy, które trzeba przemyśleć. Uwodzą językiem, subtelnym, poetyckim, delikatnym lub wręcz odwrotnie dosadnym, momentami brutalnym i wulgarnym. Są jak oliwa na ranę, miód na serce albo przeciwnie burzą krew, ponoszą ciśnienie. Doceniam je, lubię, szanuję. Spieram się z nimi, czasami mam ochotę wyrzucić  je przez okno, krzyczeć, wyżyć się tekstowo. Zagarniają człowieka w swój świat. Wciągają pod koc z kubkiem gorącej herbaty i przenoszą w całkiem inną rzeczywistość. Zalegają na półkach, parapecie, podłodze. Czasem mam wrażenie, że wyskakują z szafy, lodówki, internetu, każdego miejsca, w którym jestem. Nie mogę i nie chcę bez nich żyć, ale muszę się zatrzymać. Wszystko ułożyć. Sprawić, by spacer znów był spacerem a nie biegiem przez płotki czy biegiem na czas z przeszkodami. Chcę znów zanurzać się w lekturze powoli. Smakować najlepsze fragmenty, wracać do nich, snuć teksty nie o całej książce, ale o jej fragmentach, literaturze lub życiu. Chcę tych magicznych chwil, które zostają w pamięci, odcięte od zasięgów, przypomnień, że nie istnieję, bo nie mam kontaktu z czytelnikami. Tak, pamiętam, lubię, szanuję ich, dlatego zwalniam. Chcę pisać dobrze, lepiej. Bez pośpiechu, przerzucania kolejnych stron, ścigania się, czy zdążę przed premierą kosztem snu czy nie. Chcę zarywać noce, bo nie mogę oderwać się od lektury, a nie dlatego, że muszę dotrzymać terminu, który czasami koliduje z moimi obowiązkami i życiem prywatnym. Spacerowanie ma to siebie to, że jest przyjemne. Pozwala zatrzymać się i podziwiać wiele rzeczy. Relaksuje i daje szansę napawania się pięknem. I tak ma być tutaj. 

Od nowego roku będzie trochę inaczej. Jak? To się okaże, ale decyzja podjęta, pomysły są, więc mam nadzieję, że zostaniecie, przystaniecie ze mną i pospacerujemy razem po świecie słowa. Niespiesznie, refleksyjnie, czasem pewnie nieco poetycko. Co o tym sądzicie? Dajcie znać. Buziaki w zimną i śniegowo-deszczową niedzielę :*. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz