piątek, 26 stycznia 2018

Tomasz Nowak OP "Śmiałość w modlitwie"

Audiobook z duszą



"Chciałbym Wam powiedzieć, że Chrystus mnie kocha" - tak kiedyś powiedział podczas Nocy Miłosierdzia w Poznaniu młody dominikanin o. Michał Zioło, dziś trapista. Jestem przekonany, że to proste zdanie i proste przyjęcie prawdy o miłości Boga do mnie jest podstawą modlitwy. Nie to, że Bóg kocha wszystkich, czy to, że ja kocham Boga, ale że On kocha mnie." - s. 3

Ten tekst miał się ukazać jeszcze przed Nowym Rokiem. Słuchałam tego audiobooka chyba z 10 razy i ciągle nie wiedziałam, co mam napisać. Rosło we mnie przekonanie, że to jeszcze nie czas. Jak wspominałam ta publikacja dotarła do mnie w momencie, gdy bardzo jej potrzebowałam. A potem włączałam ją raz za razem, wsłuchiwałam się w słowa O. Tomasza Nowaka i wyłapywałam kolejne niuanse, bo z modlitwą bywa różnie. Chyba nie do końca wiem co i jak robić, mimo że przecież uczę się jej od dziecka. A jednak ciągle pojawiają się jakieś kłopoty, rozproszenia, nie jestem zadowolona z tego, jak wygląda moja rozmowa z Bogiem. Różaniec kojarzy mi się często ze starszymi paniami i sprawia wiele trudności, niejednokrotnie nachodzi mnie refleksja nad tym, że klepię regułki, myślami będąc bardzo daleko. Rodzą się pytania, czy nie rozumiem modlitwy, czy robię coś źle? Tymczasem przecież wcale nie musi tak być. Żywa relacja z Bogiem polega na tym, by chcieć zarówno mówić, jak i słuchać. To nie tylko doświadczenie wspięcia się na wyżyny, ale też ciszy, w której czekam na słowa, które nie zawsze przychodzą. Ciężko mi zaakceptować ten fakt, gdy niemal boleśnie potrzebuję nieraz znaku, słowa, obecności. Tymczasem tak jak są góry i doliny tak rozmowa z Bogiem to nieraz radosne, innym razem trudne doświadczenie. Nie wiem, czemu czasem milczy, pewnie tego potrzebuję, choć wcale tak nie uważam.

Zdarza mi się zastanawiać, czy moja modlitwa jest dobra, nie skuteczna, po prostu dobra. Staram się, by była zróżnicowana. Bywa milczeniem, obecnością, wypowiadaniem znanych słów, rozmową. A jednak chciałabym czuć, że jest żywa. Zacznij od miłości, to pierwsza rada, jaka płynie z audiobooka. Nie kryguj się. Łatwo powiedzieć. O. Tomasz opowiada o sytuacjach, które wydają się wykraczać poza znane mi ramy. Wspomina o siostrze Rozarianie, która się nie patyczkowała ;). Była bardzo autentyczna w swoim podejściu do Boga, pełna emocji, choć wiele osób mogłoby być nawet oburzonym jej podejściem. A jednak Bóg jej wysłuchiwał.  Przypomina biblijne postaci, które targują się z Panem. Lota pragnącego ocalić Sodmoę i Gormorę, oburzonego Eliasza, który nawrócił Niniwę wbrew sobie i był zły za to na Boga. Słuchając o tym rodzi się w człowieku przekonanie, że jak to tak. To wykracza poza ramy dobrego smaku czy kultury, przecież to Bóg. Nie można się obruszać, wymuszać, targować się. Tymczasem szczerość ma być na pierwszym miejscu, bo Pan zna serce człowieka i nie karze za to, że otwarcie zwracam się do Niego z tym, co jest we mnie. 

"Może nam się w swej warstwie zewnętrznej wydawać nawet niegrzeczna czy niestosowna, może niewdzięczna i bez kultury, ale jeśli jest szczera i powodowana miłością do Boga, natury, drugiego człowieka czy wreszcie samego siebie, będzie się Bogu podobała i jej wysłucha. Czytamy: "Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam" (Mt 7,7), "Chodźcie i spór ze Mną prowadźcie!" (Iz 1,18a). Bóg mnie kocha i bardzo pragnie, bym korzystał z Jego dobroci. Jestem dzieckiem Boga nie z mojej woli i mojego chcenia, lecz dlatego, że On sam tego chce i chciał od początku. To właśnie powoduje, że jestem dziedzicem Jego Królestwa, a tym samym mogę i mam korzystać z darów, które są tam dla mnie przygotowane." - s. 14-15

Rodzi się we mnie chęć, by spróbować. Powiedzieć prosto z mostu, właśnie bez ubierania wszystkiego w piękne słowa, uładzenia, niemal pracy, takiej jaką często prowadzę nad tekstem, by brzmiało właściwie. Chcę zebrać w sobie odwagę i chyba wypowiedzieć to wszystko na jednym wydechu. Wylać przed Nim swoje serce, a potem zaczerpnąć tchu. Być trochę jak wspomniana siostra, jak Lot, jak wielu bohaterów "Śmiałości w modlitwie". Słucham dalej o zakonniku, który był w stanie wymodlić wszystko a jego wiara w skuteczność modlitwy była niezachwiana. Dzięki niemu powstało wiele Kościołów na Ukrainie. Myślę o historii pewnego cystersa, który głośno i bardzo dosadnie, niemal siłą przekonał św. Jacka do tego, by nosił jego imię w zakonie. I nie ma nic złego w tej śmiałości, stawianiu na swoim. Jest akceptacja co do tego, że można głośno mówić o tym, czego się pragnie. O. Nowak podkreśla, że trzeba zaufania. Nie można się bać, bo Pan nie widzi niczego niewłaściwego w szczerości. On pragnie wysłuchiwać, choć nie zawsze tak, jakbym chciała. Warto pamiętać, że modlitwa to nie droga do spełniania wszelkich życzeń, towarzyszy jej zgoda na przyjęcie tego, co się dzieje. Nie zawsze jest łatwo, ale warto zawierzyć i dać się poprowadzić. Jestem tylko człowiekiem z ograniczeniami i słabościami. Potrzebuję interwencji z góry, która umocni moją wiarę i często mnie zaskoczy. Bóg działa, widać to niesamowicie w opowiadaniach O. Tomasza, choćby wspomnieniu o O. Joachimie Badenim, który uzdrawiał nawet telefonicznie, bo dla Boga nie ma żadnych przeszkód. 



Całość wykładu obfituje w wiele ciekawych i zaskakujących przykładów i często okraszona jest zabawnymi anegdotami. Co najważniejsze przepełniają ją treści zachęcające do odwagi, śmiałości. Otwierania serca Temu, Który czeka na rozmowę. To dla mnie bardziej rzecz o modlitwie płynącej z serca, maksymalnie szczerej, niejednokrotnie właśnie wypowiadanej swoimi słowami, których nie musi być dużo. To nie o wielomówstwo chodzi, czy o takie ilości różańców i innych modlitw, że człowiek popada w stan frustracji, bo jeszcze koronka, a tu obowiązki, zmęczenie, kończąca się doba. Ilością nie wyhandlujemy z Bogiem łaski. On daje za darmo, ale ważne, by mówić o tym, czego się pragnie. O. Nowak zachęca do tego, by prosić o wiele, jak Piotr, który chciał chodzić po wodzie. Myślę o tym wszystkim i dochodzę do wniosku, że ze "Śmiałości w modlitwie" płynie przesłanie o tym, by chcieć więcej, sięgać wyżej, pragnąć z rozmachem, bo minimalizm Boga nie interesuje. On daje w nadmiarze i wydaje mi się, że woli, gdy proszę o obfitość, gdy ufam, że w Swojej dobroci zaspokoi potrzeby i pragnienia mojego serca z górką. Chciej otworzyć się przed Panem, mówić otwarcie i ze śmiałością i wierzyć, że On przyjdzie i będzie Go radować ta szczerość i odwaga. "Śmiałość w modlitwie" to wykład, do którego dorasta się za każdym przesłuchaniem, do wielokrotnego odtwarzania i przypominania sobie, jak ma wyglądać modlitwa. 

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu W drodze :). 

O. Tomasz Nowak OP, Śmiałość w modlitwie, wyd. W drodze, 2016 czas 1:34:41

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza