poniedziałek, 30 października 2017

Nienasycony - Michał Larek "Furia"



"Zanim zrozumiał, że jest ścigany, poczuł najpierw potężne zdziwienie. Do tej pory przez myśl mu nie przeszło, że ktoś zajmuje się kobietami, które zabił. Było, minęło. Wkurwiły go, więc je zamknął. O co im chodzi? Nie mają ważniejszych rzeczy do roboty? To były tylko jakieś głupie dziwki.
(...)
- Zabójca trzech kobiet! - Usłyszał w głowie. - Zabójca trzech kobiet!
To był dla niego szok. Nigdy tak o sobie nie myślał. Zabójca? On? Zaczęło dochodzić do niego, że cały jego dotychczasowy świat właśnie wywraca się do góry nogami. Że już nie może wrócić do domu, do Ireny. Że znalazł się w pułapce! Że musi gdzieś uciec, skryć się i coś wykombinować." - s. 251-252

Emocje bywają bardzo silnymi bodźcami. Czasami wręcz przesłaniają człowiekowi jasność widzenia. Podobnie jest z popędem. Istnieje odłamek ludzi, który nie potrafi nad nim zapanować ani w żaden sposób go kontrolować. Problemy, stres, ciemna strona człowieka i może dojść do tragedii.

środa, 11 października 2017

Trudna spuścizna - Wiktor Krajewski "Pocztówki z powstania"



"Że choć od dramatycznych wydarzeń minęły już siedemdziesiąt trzy lata, przeżywają je nie tylko uczestnicy, ale także potomkowie. Trauma wojny jest niczym choroba genetyczna, która przechodzi z pokolenia na pokolenie. I ja jestem nią obciążony, choć bardzo bym nie chciał. Wiem natomiast, że nie jestem z tym wszystkim sam." - s. 17-18

Nie jestem historykiem, nie do mnie należy oceniać, czy wybuch Powstania Warszawskiego był właściwą decyzją. Potrafię zrozumieć, że ludzie, którzy żyli w wolnym kraju, którzy nagle zostali pozbawieni praw, musieli patrzeć na bestialstwo zabijania, wywożenia, torturowania bliźnich, nie mogli już wytrzymać i musieli coś zrobić. Pokolenie Kolumbów, jak wielu twierdzi, było od początku stracone. Nie jestem, co do tego przekonana, ponieważ liczni udowodnili, że mimo traumy wojennej, mimo ogromu zła, jakiego doświadczyli, wyrośli na naprawdę wspaniałych ludzi.

piątek, 6 października 2017

Sam na sam z Bogiem - dzień siódmy




Wisława Szymborska napisała bardzo mądre słowa o przemijalności, niepowtarzalności i niezwykłości czasu oraz życia ludzkiego. 


Nic dwa razy się nie zdarza 
i nie zdarzy. Z tej przyczyny 
zrodziliśmy się bez wprawy 
i pomrzemy bez rutyny.

Choćbyśmy uczniami byli 
najtępszymi w szkole świata, 
nie będziemy repetować 
żadnej zimy ani lata.

Żaden dzień się nie powtórzy, 
nie ma dwóch podobnych nocy, 
dwóch tych samych pocałunków, 
dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

środa, 4 października 2017

Sam na sam z Bogiem - dzień szósty




Mówi się, że ludzie w Afryce mają czas, a my mamy zegarki. Niestety w tym stwierdzeniu kryje się prawda. Gonimy ciągle za czymś, a nawet jak jest chwila, by zatrzymać się, to potem mnoży się cała masa spraw. Mam być wielozadaniowa, ale czy coś takiego naprawdę istnieje? Ok, rozumiem że chodzi o to, by być w stanie wykonywać różne zadania, ale jednocześnie? Da się, ale nigdy nie będzie to praca, w którą wkłada się serce, którą wykonuje się najlepiej jak to możliwe. Poza tym, że ostatnio chronicznie brakuje mi czasu (nie wiem, czy to syndrom życia w wielkim mieście czy po prostu na nieswoim ciężej się ogarnąć), mam tendencję do życia poza chwilą obecną. Pocieszam się, że występuje ona nie tylko u mnie, bo to ludzkie myśleć o tym, co było. Wracać do dobrych wspomnień, wyobrażać sobie jutro, planować kolejne rzeczy. Czasem jednak to wykracza poza granice zdrowego rozsądku. Gryzę się tym, że mogłam coś zrobić inaczej, owszem mogłam, ale co mi da przerabianie tego na sto sposobów, skoro nie można zmienić przeszłości. Warto wyciągać wnioski, ale nie tkwić w tym, co jest już zamkniętym etapem, wyrzucać sobie, że jakiś pomysł przeszedł za późno. Myślenie o przyszłości też może być zgubne. Odziera mnie trochę z ufności do Boga. To nie chodzi o to, by stwierdzić, jasne, nie będę się przygotowywać, niech wszystko mi spadnie z nieba, ale wymyślanie 100 planów też nie jest dobrym pomysłem. Czasami nie wiem, kiedy minął mi dzień. Droga do i z pracy, obowiązki, zakupy, wszystkie te codzienne czynności, rozmyślanie o tym, co zrobiłam i co zrobię i jakoś teraźniejszość ucieka. Owszem mam zdolność do zachwytów nam perełkami codzienności, ale miewam często wrażenie, że chwila obecna przecieka mi przez palce, niby jestem obecna, ale tylko ciałem, a przecież chcę żyć. Nie jest łatwo być tu i teraz. Ciągle uczę się tego od nowa.

wtorek, 3 października 2017

Sam na sam z Bogiem - dzień piąty




Czasem ciężko jest zrozumieć, co tak naprawdę dzieje się w naszym wnętrzu. Niby wiem, czego mi brakuje, co chciałabym zmienić, ale prawda jest taka, że wiele kwestii pozostaje ukrytych, nieuświadomionych lub zwyczajnie pomijanych. Nie zawsze mam ochotę dopuszczać do siebie pewne rzeczy. Czasami wręcz boję się otwierać pewne rewiry, bo nie są związane z łatwymi sprawami. Trzeba jednak stanąć w prawdzie wobec siebie i przepracować to, co pozostaje trudne i domaga się podjęcia pewnych kroków. Psychika ma swoje bariery, stwarza mury, odgradza od tego, co niewygodne. Stara się chronić człowieka, ale trzeba stanąć oko w oko z tym, co spychamy na samo dno.

poniedziałek, 2 października 2017

Sam na sam z Bogiem - dzień czwarty




Relacje są niezwykle ważne. Mamy ludzi, którzy odgrywają w naszym życiu szczególną rolę. Są jak słońce w pochmurny dzień, światło w ciemności, woda na pustyni. Sprawiają, że nasze serce przepełnia się miłością i radością. Wystarczy uśmiech bliskiej osoby, by dzień od razu stał się lepszy. 

"Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami" (Iz 55,8)

niedziela, 1 października 2017

Sam na sam z Bogiem - dzień trzeci




Dzień kończę refleksją dotyczącą łaski. Ignacy Loyola uważał, że potrzebna jest świadomość tego, jakiego daru od Boga pragnę. Co jest mi potrzebne, by lepiej żyć, myśleć i działać w sposób dobry.

"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami" (Iz 55,8)

Jestem wdzięczna za pomoc, którą otrzymałam od wielu ludzi. Za to, że mogłam na nich liczyć w lepszych i gorszych chwilach. Za wielkie serce, które mi okazali, dobroć, ciepło. Za to, że niejednokrotnie byli, gdy ich potrzebowałam, że wiele się od nich nauczyłam. Cieszę się, że potrafię mówić im, jak ważni są dla mnie, jak wiele im zawdzięczam.