czwartek, 8 czerwca 2017

Kosmiczna historia - Pola Styx "Powieść (anty)feministyczna z mięsem w tle"




"Nalewając sobie następnego drinka, miała przez moment wizję, że stała się ofiarą dywersyjnej akcji chińskich feministek pragnących za pośrednictwem wadliwego towaru zwrócić uwagę na wyzysk miejscowych szwaczek. Zarzuciła jednak szybko tę odważną teorię, bojąc się, iż weźmie ją sobie do serca i poczuje się zobowiązana do protestu w imię poprawy warunków pracy w Chinach. A wtedy musiałaby usunąć z mieszkania wszystkie pochodzące z tego kraju produkty i na demonstracji wystąpić nago." - s. 186

Czytałam tę książkę naprawdę długo. Niewiele krócej zastanawiałam się, co o niej napisać. Pierwsza myśl jest taka, że ta powieść jest kosmiczna. Lubię dziwne i specyficzne książki, a ta taka jest, naprawdę bardzo odjechana. 

Ewa postanawia zorganizować manifestację wyrażającą poparcie dla zespołu Pussy Riot. W tym celu musi przygotować transparenty, kupić prześcieradła, kije, potem wszystko zaplanować, rozkręcić wydarzenie na facebooku, uporać się z wszystkimi hejterami, zyskać pozwolenie i przypilnować, by wszystko poszło zgodnie z planem a to wcale nie taka prosta sprawa. Henryka Engel, wykładowca w Instytucie Empirycznych Badań nad Kanibalizmem ma raczej mroczne zainteresowania. Pewnego dnia staje przed zadaniem pozyskania funduszy na kolejny projekt. Jest to tym trudniejsze, że musi zmienić nieco swój wizerunek. Oprócz tego stara się znaleźć sposób na ożywienie prywatnego życia i pokonanie panujących w pracy niesnasek. Bianka po wydarzeniu z dzieciństwa, które sprawiło, że musiała porzucić swoje marzenia, stała się zagorzałą feministką, która nie daje żyć Markowi. On zaś zaczyna być zmęczony związkiem, który przypomina plac boju. Wilhelm Hering naczelny informator założycieli Instytutu pracuje nad wyeliminowaniem nielubianej koleżanki z pracy, a Zuzanna próbuje odnaleźć swoje miejsce w życiu i zacząć od nowa.

Powieść Poli Styx to seria perypetii kilku bohaterów powiązanych ze sobą pracą we wspomnianym wyżej instytucie bądź poglądami feministycznymi. Przeplatające się ze sobą, zwariowane losy całkiem nietuzinkowych postaci osadzone w mieście matki Nerona (zapewne dzisiejszej Kolonii, ponieważ została ona nazwana właśnie na jej cześć) na pewno do standardowych nie należą. Przypominają bardziej migawki z aparatu niż zwartą historię. Praca na uczelni zajmującej się poszukiwaniem kanibali w każdym możliwym miejscu, na każdej możliwej płaszczyźnie przeplata się z jedną z najgłośniejszych współczesnych ideologii i bardzo niecodziennymi poglądami bohaterów, bo cóż powiedzieć, gdy mamy do czynienia z zamrożonymi psami wypadającymi z samolotów czy maltretowanymi psychicznie przez właścicieli? Nastawiona na oprotestowanie niemal wszystkiego Ewa, wojowniczo nastawiona Bianka, zafascynowana kanibalizmem i voodoo Henryka, wiecznie przepraszający za wszystko Goethe, Berta, która uknuła całkiem niezły plan na zakamuflowanie pewnego czworonoga, zagubiona życiowo Zuzanna, która zabiła wykładowcę czy profesor Hering, który wiedzie z Henryką Engel bój o prym pierwszeństwa w pracy, jeszcze bardziej podkreślają koloryt powieści. Co można powiedzieć o samej akcji? Jest po prostu z kosmosu. Czytałam i sama nie wiedziałam, co się dzieje na kartach tej książki. Z jednej strony często mnie irytowała i nużyła, czasem wręcz dość mocno nie podobało mi się to, co czytam, jeśli idzie o religię, to znów bawiła absurdem, który aż wylewa się z tej pozycji. Jednego na pewno nie można jej zarzucić, mianowicie schematyczności. 

Feministką w tym "współczesnym" tego słowa znaczeniu na pewno nie jestem i nie będę. O ból polonistycznej głowy przyprawia mnie forma filolożka czy psycholożka (naprawdę, lepiej się wówczas do mnie nie zbliżać), śmieszą mnie nachalne manifestacje ideologii, podżeganie do głośnych dyskusji, odrzuca siłowe przekonywanie do swojego zdania (nawet w sensie słownym). Nie lubię pogardy wobec innego światopoglądu, nawet jeśli się z nim nie zgadzam. Uważam, że ludzie powinni przede wszystkim kierować się szacunkiem do siebie. Byłam ciekawa, jak treść ma się do charakterystycznego tytułu. Książka jest dość nierówna. Czasami wydaje mi się przeintelektualizowana, pojawia się za dużo terminów, które trzeba rozszyfrować, same przemyślenia postaci bywają trudne do zrozumienia za pierwszym razem i choć oczywiście służy to podkreśleniu cech bohatera czy wyśmianiu pewnych zjawisk, treść przyswaja się wówczas mozolnie. Innym razem lektura płynie okraszana inteligentnym humorem, ironią, niemal groteską. Autorka zdecydowanie jest osobą inteligentną i ma poczucie humoru, jednak momentami miałam wrażenie, że chce zawrzeć na stronach zbyt wiele informacji. Żałuję, że o samej Poli Styx niestety nie znalazłam żadnych informacji, poza kilkoma zdaniami na stronie wydawnictwa, o których też do końca nie jestem pewna czy nie są swego rodzaju kreacją. 

"Do rangi cnoty bowiem urosła umiejętność zainteresowania bliźnich swoją wyjątkowością, przy czym nie było istotne, czy oni mają na to ochotę czy nie. Najważniejsze to stworzyć wrażenie, że nawet gdy jemy w barze za rogiem kebab ze znajomym, robimy to jak nikt inny na świecie". - s. 41

Choć dumałam dość długo nad "Powieścią (anty)feministyczną z mięsem w tle" do dziś ciężko mi określić grono odbiorców tej książki. Jeśli lubicie całkowicie nieszablonowe, nieschematyczne i specyficzne utwory, ta pozycja może się Wam spodobać. Dla mnie miała swoje plusy i minusy. Stworzenie satyry na bardzo popularny, dziś wypaczony obraz feminizmu, wyśmiewanie zjawisk kulturowych (jak dziki pęd do zrobienia kariery, siłowe niemal udowadnianie innym swojej wyjątkowości, protestowanie absolutnie przeciwko wszystkiemu, zacieranie się granic między człowiekiem a naturą, podporządkowanie człowieka mediom społecznościowym, usilne wybijanie się z tłumu), wykazanie się inteligencją, humorem, niebanalnym pomysłem na książkę i postaci (nawet najbardziej dziwne) to niewątpliwe zalety tej książki. Autorka wyśmiewa wiele zjawisk, dając jednocześnie pole do refleksji nad problemami. Z drugiej strony zbytnie teoretyzowanie przechodzące w dłużyzny fabularne, dla mnie niemiłe przytyki w stronę religii są słabszą stroną powieści. Na pewno jest to jednak inna od znanych mi lektur.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Poczytne.pl

Pola Styx, Powieść (anty)feministyczna z mięsem w tle, wyd. Poczytne.pl, Gdańsk 2017.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz