środa, 4 stycznia 2017

Złap się za Słowo - dzień trzeci




Cieszy mnie, że Bóg nie jest żadnym urzędnikiem, który z zegarkiem w ręku pilnuje czasu. Nie zdążyłaś, spóźniłaś się minutę, kwadrans, godzinę. Czasami po prostu ciężko zdążyć..., ale nie to jest ważne, o której rozmawiamy, liczy się nasza rozmowa :).

Prostowanie ścieżek, jest chyba trudniejsze niż wytyczanie nowego szlaku i przecieranie kolejnych dróg. Pewne rzeczy bardzo trudno naprostować. Niełatwym jest również pozbycie się niektórych nawyków. Nie zawsze się udaje. Przychodzi zniechęcenie, zmęczenie, trudności. A bywa, że tak po ludzku, nie ma się ochoty czy siły. Ot, walka z wiatrakami, ale czy na pewno? Sami często nadajemy pewnym sprawom niebotyczne rozmiary. Każdy ma w sobie coś z Don Kichota, ale może to jest potrzebne? Lekka dawka szaleństwa, idealizmu, dobra i wiary w to, że się uda. 



"Marz o rzeczach wielki, to pozwoli ci zrobić kilka małych". Cel - niebo, małymi kroczkami do osiągnięcia. Pewnie niektórych z tych kroczków nawet nie zauważę, bo kryzysy bardziej rzucają się w oczy, ale nie wolno tracić nadziei. Tylko temu, kto nie podejmuje wysiłku, nie zdarzają się porażki. 

Tak, dziś był trudny dzień. Taki z kryzysem i dawką smutku. Nie widziałam Cię. Było pochmurnie i jakoś ciemno. Ale jesteś mimo wszystko... i z tą myślą zasypiam.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz