sobota, 7 stycznia 2017

Złap się za Słowo - dzień siódmy




Zimno i to porządnie ;). Wróciłam z pracy, trochę chce mi się już spać. Pewnie nie będę dziś nic czytała. Rano odkryłam, że jednak warto dodawać do kawy cynamonu, taki dobry, aromatyczny początek dnia, nim trzeba wyjść na mróz i do obowiązków. Małe szczegóły i drobnostki mają wielkie znaczenie w życiu, nadają mu koloryt i sprawiają, że jest piękniejsze :). 

"Idzie za mną mocniejszy ode mnie". Idzie za mną - towarzyszy w jakiś sposób. Przypomina mi się opowieść o człowieku, który zastanawiał się, czemu na piasku raz były ślady jego i Jezusa, a raz tylko jedne. Wydawało mu się, że jest taki czas, że zostaje sam. Tymczasem Pan uświadomił mu, że wcale nie pozostawia go samemu sobie. Wtedy, gdy jest źle i ciężko, On bierze go na ręce i niesie. Człowiek jednak często tego nie czuje. Ja często tego nie odczuwam. Wydaje mi się, że idę sama, a wokół sztorm, brzeg wcale nie jest bezpieczny, a Bóg nagle znika. Takie uczucie dopada kiedyś każdego. 



Mocniejszy idzie za mną. Mogę poczuć się bezpiecznie. Tym bardziej, że On mnie kocha. Idzie i nie pozwoli mi zrobić krzywdy. Upadnę nieraz, ale nie zostanę sama. On mnie podtrzyma, poniesie. Potęga Boga tkwi nie tylko w sile, ale przede wszystkim w miłości. Tym, że nie odpuszcza, stale zabiega o człowieka. Warto się odwdzięczyć, starać się, zmieniać na lepsze, bo jak szaleńczo trzeba kochać, by nigdy nie powiedzieć, dość...

Dziś pewnie szukałabym śladów na śniegu. Ale wiem, że Byłeś. W uśmiechu pewnego mężczyzny, w małym szkrabie w czerwonej kurtce w czarne kropki, w spokoju drugiego człowieka i odrobinie humoru. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz