niedziela, 15 stycznia 2017

Złap się za Słowo - dzień czternasty i piętnasty




Przez ostatnie dwa dni w moim pokoju było cicho. Kocham ciszę, lubię, gdy mnie otula, gdy przepełnia moje wnętrze. Nie tylko łatwiej mi się skupić, lepiej w ogóle czytać, siedzieć, odpoczywać. Nadmiar bodźców męczy, ale dziś raczę się spokojną muzyką, to też piękne :).

Jezus głosi Ewangelię, gdy Jan jest w więzieniu. Ta Dobra Nowina jest też skierowana do niego. Niedługo przyjdzie Królestwo Boże. Czytałam kiedyś, że Jezus wiedział, co spotka Jana. Była jednak między nimi taka więź, że nie potrzebowali sobie o tym mówić. Jezus wypełniał swoje posłannictwo, to do czego ludzi przygotowywał Jan. To była ich wspólna radość. 



Dobra Nowina, która jest dana i nam. Czasami ciężko mi ze słów, które słucham wysnuć konkretne wnioski. Lubię przypowieści, które zmuszają do myślenia. Czasami mam jednak ochotę usłyszeć coś bezpośredniego, taki cichy szept, mówiący o szaleńczej i bezgranicznej miłości do mnie. Słowa najprostsze i najpiękniejsze, że Ktoś mnie kocha i zależy mu na mnie. Dobra Nowina ma wiele wymiarów, ciągle się jej uczę. Niesie ze sobą jedno, ale bardzo konkretne i złożone przesłanie. 

Dobrze zatrzymać się i posłuchać. Zwolnić, rozglądnąć się dookoła. Może ktoś potrzebuje jakiejś dobrej nowiny ode mnie? Zwykłego ciepłego słowa, czułego gestu, ludzkiej troski, chwili czasu. Pomagać można na wiele sposobów i wcale nie trzeba mieć do tego kasy. Wystarczy otwarte serce i trochę dobrej woli. Dobra Nowina to przede wszystkim czyny, które są potwierdzeniem tego, co głosił Jezus. 



Jezus przechodzi obok rybaków i to właśnie ich wybiera na swoich uczniów. Nie bogaczy, uczonych, nie ludzi wpływowych. Przychodzi do mężczyzn, którzy ciężką pracą zarabiają na swoje życie. Zatrzymuje się przy tych, którzy mają proste i otwarte serca. Wśród ludzi, którzy nie noszą masek. 

Bóg nie wymaga, bym była nie wiadomo kim. Przyjmuje mnie taką, jak jestem. Niedoskonałą, z bagażem doświadczeń, częściowo pięknym, częściowo bolesnym. Kocha mimo grzechów i błędów. Otwiera ramiona i czeka aż przyjdę. Każdy ma szansę stać się najpiękniejszą wersją samego siebie, ale siebie a nie nikogo innego. Każdy jest niepowtarzalny i tego właśnie chce Bóg. To, co daje, nie zmienia istoty człowieka, po prostu pomaga mu wypięknieć i wyszlachetnieć. Pogłębić własną istotę. A to naprawdę ogromnie wiele. W sercu każdego tli się miłość, czułość, troska, piękno. Warto wydobyć je na światło dzienne :). Pan przychodzi do każdego i pragnie właśnie ciebie. 



Dziś mocno poruszył mnie post Szymona Hołowni, który po prostu mówi, by zrobić coś dobrego. Wybrać jakaś organizację i pomóc. Konkretnej osobie, która uzyska ciepły posiłek, miejsce do spania, pomoc medyczną. Możliwości jest wiele, by pomagać. Jak widać na zdjęciu, serduszko dziś dostałam. Musiałam trochę poszukać wolontariuszy, bo tam, gdzie zawsze stali, ich nie było. Nie będę poruszała kwestii, która dzieli wiele osób. Ja postanowiłam pomóc, bo wiem, że dzieje się coś dobrego, zresztą i S. Chmielewska i ks. Kaczkowski też mówili co nieco na temat pomocy i tej organizacji. A poniżej link do postu Szymona Hołowni, do przemyślenia, bo pisze mądre rzeczy :)



5 komentarzy:

  1. Dobrze, że wróciłaś <3 Te Twoje wpisy stanowią takie dopełnienie przemyśleń u mnie. Bardzo wartościowe. Przez tych kilka dni tak wiele myśli dopuściłam ponownie do głosu (przede wszystkim za sprawą "Złap się za słowo") i jest jakoś pełniej i solidniej we mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Poza tym... ładnie rysujesz :) Ja to do rysunków mam dwie lewe ręce.

      Usuń
    2. Właśnie dzięki takim słowom czuję, że to wszystko ma sens, że warto po 12 godzinach pracy, posiedzieć jeszcze i wysilić się nieco :). Ogromnie Ci dziękuję, to dla mnie niezwykle ważne :). Ja też układam sobie wszystko w głowie dzięki tym wpisom. Szczerze mówiąc, zastanawiam się, co zrobić z tym cyklem. Widzę, że odzew jest, w sensie, że one coś dają ludziom i nie chcę tego kończyć. Sama wiem, jak to jest szukać pewnych słów, rozwiązań i wiem, że jak znajduję coś, jest mi lepiej. Dziękuję za słowa odnośnie rysunków :). Już długo nie ćwiczyłam, ale lubię to. Jak byłam mała, mama nie nadążała z kupowaniem bloków rysunkowych ;). Owocnej pracy z "Złap się za słowo" i dużo piękna :) <3

      Usuń
    3. Och, ma olbrzymi sens! :)
      Na pewno te wpisy wymagają od Ciebie sporo wysiłku (choćby po tylu godzinach pracy), więc ja zrozumiem, gdybyś w ciągu... roku trochę z nimi przystopowała, ale mam nadzieję, że gdy tylko będziesz mogła/czuła potrzebę, to będą. Zawsze będę czekać <3

      Usuń
    4. Dziękuję <3 <3 <3 do końca miesiąca na pewno wpisy będą tak jak teraz, codziennie. Do tego czasu, na 100% coś postanowię ;). Ale na pewno nie znikną całkiem. Polubiłam ten cykl i daje mi on wiele i wiele uczy :) I ogromną radością jest, że ktoś odnajduje w nim coś dla siebie :)

      Usuń