niedziela, 21 sierpnia 2016

Znaleźć najważniejsze - Dominik W. Rettinger "Wiara i tron"


„Nad nim zniżała się olbrzymia chmura, zasłoniła całe niebo. Chmura pękła i przedarł się przez nią oślepiający blask. Przeniknął go palący ogień, w którym spopieliło się wszystko, kim był, co przeżył, czego się lękał. Zniknęła śmierć, a zło nie miało już do niego przystępu. Rodził się na nowo. Pod nim chwiała się Ziemia, niosła jego ciało i duszę wyżej i wyżej. Leciał z rozłożonymi rękami, z piersią wypełnioną lekkością, jakby nigdy i nic nie ważył. Z wysoka widział dolinę wokół klasztoru, w której wyrastało olbrzymie miasto z mrowiącym się tłumem ludzi. Potem porwał je wicher, pojawiło się dymiące popiołem pustkowie. I znów wyrosła puszcza pełna zwierzyny. I następne miasto, z domami wysokimi jak wieże, i też znikło porwane. Góry zapadły się i znów wzniosły. Słońce stało się wielkie, zajęło cały horyzont. Czas rozpłynął się. Wszystko było dziełem Stwórcy, przepełnione Jego Boską Wolą. On sam stał się częścią tego dzieła. Życie wieczne przestało być przyszłością, stało się teraźniejszością. Wieczność była jego udziałem i radością. I żadna siła już tego nie zmieni. Amen”. –s. 84-85

Średniowiecze, na kontynencie europejskim trwa walka o władzę. Pojawiają się władcy, którzy łączą niezależne dotąd plemiona, podbijają ziemie, rozszerzają swoje wpływy. Coraz większe znaczenie ma poparcie dwóch potęg, papiestwa i cesarstwa. Otton III, młody i mądry cesarz oraz papież Grzegorz V decydują o najważniejszych wydarzeniach. Książę Bolesław Chrobry, zgodnie z przekazanym przez ojca poleceniem, stara się o koronę, która zapewni mu autorytet i ochronę. Marzenia o władzy mieszają się z nowo przyjętą przez Słowian wiarą, która nadal wydaje się dla nich obca i niezrozumiała. W takim właśnie świecie żyje Wojciech, były biskup Pragi, człowiek niezwykły, całkiem inny od swojego otoczenia, pragnący jedynie bliższej relacji z Bogiem.

Wszystko zaczyna się od wizyty u Papieża. Brat Adalbert posłuszny nakazowi pojawia się u Ojca Świętego z nadzieją, że będzie mógł pozostać u Benedyktynów na Awentynie. Dwory europejskie to jednak siedlisko intryg, koneksji, nepotyzmu, żądzy władzy, wielkich namiętności i nierządu. Wiara i władza to największe potęgi świata, a pragnienie ich posiadania rozpala wiele serc. Główny bohater nie przystaje jednak do ogólnego wizerunku dostojników, co przysparza mu wrogów. Jest cichy, wyzbyty pragnień o bogactwie, panowaniu czy rozporządzaniu czymkolwiek. Po dwóch próbach nawrócenia Czechów osiada w klasztorze, gdzie czuje się jak w domu. Nie jest mu jednak dane cieszyć się kontemplacją. Musi udać się z powrotem do kraju, w którym nikt nie chce słuchać jego pasterskich napomnień i ponownie objąć biskupi tron. Udaje mu się jednak wyjednać pozwolenie na pieszą wędrówkę i odwiedzenie kilku grobów świętych. W tej osobliwej wędrówce dołącza do niego ksiądz Benedykt, posłaniec Bolesława Chrobrego, który fiaskiem kończy misję zdobycia dla swojego księcia korony królewskiej.

Rozpoczyna się wędrówka dwóch całkiem różnych od siebie ludzi, postaci tak skrajnych jak to tylko możliwe. Benedykt ucieka przed słusznym gniewem księcia i nie może zrozumieć osobliwego postępowania swojego towarzysza, Wojciech zaś wędruje zagłębiając się w sobie. Podczas postoju u braci benedyktynów dochodzi do dwóch ważnych zdarzeń, w klasztorze pojawia się brat Adalberta Radzim, który informuje go o losie, jaki spotkał jego braci. Następnie zaś podczas modlitwy zakonnik słyszy głos brata Anastazego. Doznaje po nim objawienia, które zmienia go na zawsze. Przepełniony Duchem Bożym nieco przeraża, ale i zjednuje ludzi. Osiedla się na ziemiach Bolesława, gdzie buduje klasztor, a potem w wyniku pewnej intrygi zostaje posłany na misję do Prus.

Historia bohatera przeplata się z dziejami jego rodziny, dążeniami Chrobrego, wydarzeniami na jego dworze oraz z życiem w powstającym klasztorze. Autor w piękny sposób pokazuje jak Adalbert oddziałuje na innych, jak budzi z jednej strony strach, gdyż moc i światło bijące od niego napawają lękiem, a z drugiej zniewala i pociąga. W świcie, w którym wiara jest wypaczona, staje się środkiem do realizacji własnych interesów, odbiega znacząco od tego, czego nauczał Chrystus, Wojciech pokazuje jak powinni żyć prawdziwi chrześcijanie. Wydaje się całkiem oderwany od świata, ludzkich namiętności, a skierowany ku Bogu. Mówi pięknymi lecz zagadkowymi słowami, żyje gdzieś na skraju dwóch rzeczywistości boskiej i ludzkiej. Zna ludzkie dusze i myśli, ale nie odtrąca nikogo, patrzy na świat oczyma Stwórcy i tego naucza swoich braci. Świetnie kontrastuje z porywczym i spragnionym władzy Bolesławem oraz tchórzliwym i pragnącym godności Benedyktem. A jednak każdy z nich zmienia się pod jego wpływem. Nie jest to łatwa ani szybka przemiana, ale coś co ciężko zrozumieć i co musi długo trwać.

Dominik W. Rettinger rysuje dualistyczny świat podzielony na ludzi znajdujących się na właściwym miejscu, postaci poszukujących, otwartych na działanie Boga i tych którzy szukają łatwego, pełnego luksusów i spełnienia życia. Ukazana zostaje przemiana głównego bohatera, który z księcia i duchownego członka dworu, staje się prawdziwym kapłanem i sługą Bożym. Przyznam, że słowa, które wypowiadał przejmowały naprawdę mocno i ogromnie różniły się od straszenia ludzi piekłem i karami. Adalbert ukazywał kochającego Ojca, który rozumie, miłuje, przebacza, wyznacza każdemu drogę, nawet najbardziej zawiłą, niezrozumiałą i wyboistą. Nie odrzucał nikogo, z uczuciem, spokojem oraz z akceptacją przyjmował wszystkich i podchodził do nich z pokorą i ciepłem. Potrafił poradzić sobie nawet z najtrudniejszymi charakterami, zapewniając jednocześnie o akceptacji i uczuciu Pana. Na jego tle inne postaci wydają się bardzo przyziemne, choć kilka z nich można polubić. Spodobały mi się również akcenty humorystyczne zawarte w powieści, szczególnie te związane z przekomarzaniem się młodych braciszków.




Wiara i tron” porywa, wciąga, urzeka. Przede wszystkim pięknym językiem i stylem autora, który zniewolił mnie od pierwszych stron, choć nigdy nie spodziewałabym się, że książka na taki temat, tak bardzo podbije moje serce. Ciekawie wykreowani bohaterowie, zróżnicowani i doskonale się uzupełniający, to kolejny mocny punkt książki. Niezwykły Adalbert będący po prostu chodzącą świętością i dobrem, porywa za serce. Powieść doskonale pokazuje jak z grzesznika można zostać świętym, jak pewne zdarzenia w życiu rzutują na postępowanie i zmieniają nas całkowicie. Dominik W. Rettinger przedstawia historię świętości oraz upadku, świadectwa o wierze i grzechu, walki o władzę i Królestwo Niebieskie. Tworzy niepowtarzalny klimat średniowiecznych czasów, słowiańskich  wierzeń, rodzącego się i rozszerzającego w Europie chrześcijaństwa, początków wielkich państw. To wszystko dzieje się wokół opowieści o jednym, niezwykłym człowieku, który pociągnięty przez Boga, wyrzeka się wszystkiego o czym marzą mu współcześni. Który otrzymuje ogromnie hojną odpowiedź na pytanie, które tliło się w jego sercu. Który w końcu staje się widzialnym znakiem Boga, zmieniając otaczających go ludzi. Piękna, poetycka, uduchowiona, cudowna – tylko tak mogę określić powieść, która zabrała mnie do przeszłości i na duchową wędrówkę.


Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu WAM.




Dominik W. Rettinger, Wiara i tron.Święty Wojciech i początki Polski, wyd. WAM, Kraków 2016.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz