sobota, 2 kwietnia 2016

Skazany na sukces - Remigiusz Mróz "Rewizja"



„Napiła się, a potem sięgnęła po telefon. Ostatnio rankiem odkrywała na nim coraz więcej niespodzianek. SMS-y, których napisania nie pamiętała, połączenia, których wykonania sobie nie przypominała, a nawet dziwne, właściwie niepokojące selfie. Wzdrygnęła się, widząc, że zrobiła sobie zdjęcie około trzeciej w nocy. Skasowała je szybko, starając się zamazać w pamięci widok samej siebie w stanie mocno wskazującym”. – s. 24



Wyrok w imieniu Sądu Bukowego

Po rozpoznaniu sprawy z 02.03.2015 (akta sprawy tutaj) roku oraz apelacji z 10.11.2015 roku (akta sprawy tutaj) Sąd Bukowy oddala apelację i podtrzymuje wcześniejszy wyrok Sądu Bukowego, skazując oskarżonego Remigiusza M. na karę dożywotniego pisania książek oraz zasądza wpisanie wszystkim poszkodowanym indywidualnych dedykacji podczas spotkania autorskiego na Warszawskich Targach Książki.


Uzasadnienie

Postępowanie z dnia 02.03.2015 oraz 10.11.2015 roku wykazało iż Remigiusz M. stanowi poważne zagrożenie dla wszystkich moli książkowych, ale i zwykłych okazjonalnych czytelników. Oskarżony z premedytacją przyczynia się do wzrostu liczby czytających i szerzenia syndromu Mroza, którym przypomnijmy, nazwano stan całkowitego otępienia, zszokowania i zdezorientowania wywołanego akcją powieści pozwanego, co ma niemały wpływ na życie społeczno-gospodarcze kraju. Snujący się po miejscach zatrudnienia pracownicy, całkowicie zbici z pantałyku, dalecy od rzeczywistości i niezdolni do najprostszej pracy, rozemocjonowani vlogerzy i blogerzy próbujący dać ujście swoim emocjom, wszystko to przez serię książek polskiego autora, który po raz kolejny wywołał niemałą sensację w czytelniczym świecie. Zjawisko syndromu Mroza jest tym groźniejsze, że szerzy się z zawrotną prędkością, niczym niepowstrzymane jest groźniejsze niż zombie, wampiry, grypa czy wściekłe krowy. Ofiarą padają kolejne osoby, które do tej pory w zasadzie zdawały się stronić od literatury.

Przypomnijmy, że ostatnie zeznania świadków dotyczyły najnowszej powieści oskarżonego czyli „Rewizji”, a w przygotowaniu mimo zastosowania środka zapobiegawczego, są następne książki. Kolejna odsłona historii o prawniczym duecie, mocno podkręciła atmosferę i zatrzęsła sympatykami Zordona i Chyłki. Tym razem Remigiusz M. podzielił świat na byłych i obecnych pracowników kancelarii Żelazny&McVay. Osadził historię głębiej w strukturach korporacyjnego świata i kazał zmagać się z własnymi wyborami. Przed będącą w nie najlepszym, wskazującym stanie Joanną niewykonalne wręcz zadanie, obrona Roma, który według prokuratury zgwałcił i pozbawił życia swoją żonę i córkę, by zgarnąć pokaźną sumkę z ubezpieczenia. Oderwana od rzeczywistości prawniczka wplączę się w sprawę, która nie tylko nastręcza wielu trudności, wydaje się z góry skazana na niepowodzenie, ale sięga niemal siódmego kręgu piekła Dantego. Niezrażona niczym, a zwłaszcza swoim stanem świadomości Joanna, odepchnie wszelkie uprzedzenia, wkroczy w świat, gdzie gadzio jest bardzo niemiłym gościem a oberwanie nie tylko stekiem przekleństw, ale i czymś mocniejszym to tylko kwestia czasu. Jak jednak na twardą sztukę przystało, Chyłka pójdzie nawet dalej niż tam, gdzie diabeł mówi dobranoc i nikt nie chce zaglądać. Tymczasem pozostawiony na pastwę Lwa Buchelta Kordian spotka się ze znajomym z przeszłości i weźmie udział w batalii sądowej przeciwko swojemu byłemu patronowi. To jednak dopiero preludium do akcji. Toczący się przeciwko Bukano proces, niejasne posunięcia firmy ubezpieczeniowej Salus, której udziałowcem jest pewien znany adwokatom człowiek, zagadka śmierci Patrycji i Aiszy Horwat, nowi bohaterowie, zapewnią czytelnikom niejeden skok ciśnienia i zarwaną noc. 

Autor przyzwyczaił już swoich czytelników do toczącej się ekspresowo akcji, tym razem jednak zwalnia. „Rewizja” nie jest powieścią stateczną, fabuła toczy się szybko, nie pozwala odłożyć książki, jak zwykle czaruje, jednak w trzeciej części historii o warszawskich prawnikach nacisk położony jest bardziej na to, co dzieje się między bohaterami i z nimi. Tutaj przeszłość kreuje teraźniejszość silniej niż wcześniej. Dziwna sprawa Roma z gigantyczną polisą jest tylko pretekstem do ukazania zawiłości prawniczego świata i szemranych interesów korporacyjnych oraz traktowania mniejszości. Pod względem dylematów bohaterów powieść wysuwa się na czoło wszystkich części. I to jest jej bardzo mocną stroną. Bo choć nadal nie wiadomo jak wyglądają prawnicy, to coraz lepiej zna się ich wnętrze, kierujące nimi motywy, siłę napędową ich działania, bolączki.



Kolejna książka oskarżonego stawia wszystko na głowie. Jakkolwiek prawie do końca „Zaginięcia” to Zordon był tą lepszą stroną prawniczego duetu, tak wszystko zmieniło się na ostatnich stronach drugiego tomu i zdaje się pogłębiać w trzecim. Początkowo budzi to niechęć. Człowiek z ideałami maleje w oczach czytelnika, staje się trybikiem korporacyjnym, stawia karierę ponad moralność, bo przecież nie można zmarnować tylu lat nauki. Jakby to zgrabnie ujął Norwid „ideał sięgnął bruku”. A jednak, nic nie jest czarno-białe. Autor jest nieco przewrotny, pokazuje dwoistość postaci, daje im prawo do błędów, prób ich naprawiania, chodzenia w ciemności i podejmowania działań, które raz wydają się oczywiste, raz nietrafne. Czytając „Rewizję” można śmiało puścić sobie „być czy mieć”. Bohaterowie sami muszą podejmować decyzje, nie mają oparcia w drugiej osobie, gdyż są indywidualistami, niebiorącymi odpowiedzialności za innych i których nie da się ich do niczego zmusić. Motywacje zmieniają się jak w kalejdoskopie, granica między właściwym postępowaniem a karierą jest płynna. Jak to zwykle bywa w powieściach oskarżonego, nie wszystkie karty zostają wyłożone na stół. Gdy już wydaje się, że czytelnik odkrywa istotę rzeczy, pojawiają się nowe fakty i nie wiadomo do końca kto tu jest dobry a kto zły. Blaski wygranych spraw bledną przez jedną decyzję, życie staje się trudniejsze a sami bohaterowie zagubieni. Zaskakująca jest przemiana Chyłki, która nadal nie odpuszcza nikomu, posługuje się językiem ostrym jak chili i wydaje się być jeszcze mniej przychylnie nastawiona do ludzi, co jest umotywowana przeszłością, o której wspomina się na kartach. Powoli sytuacja rozjaśnia się i okazuje się, kto jest przyjacielem a kto wrogiem, choć napięcie trzyma do ostatnich stron. Co ogromnie cieszy to fakt, że postaci nie są jednoznaczne. Sama granica między dobrem a złem nie jest zarysowana grubą linią i zdaje się przesuwać, niczym prawnicy lawirujący między paragrafami. Utrudnia to wyraźne napiętnowanie kogokolwiek, dzięki czemu postaci nabierają realności i stają się bliższe.

„(…) istnieją trzy rodzaje kłamstwa: przepowiadanie pogody, komunikat dyplomatyczny i statystyka”. – s. 54.


Rewizja” nie zapewnia jazdy bez trzymanki, jak inne powieści autora. Pokazuje jednak rozwój jego warsztatu. Wciąga, oczarowuje, zastanawia. Zadziwia czytelnika, który kluczy między teoriami i przypuszczeniami, mocno zaciska zęby czytając o pewnym starym znajomym, wkurza się na postępowanie bohaterów, rozczarowuje wyborami, żałuje pewnych rzeczy i postaci, uśmiecha się dzięki Joannie. Po raz kolejny zapewnia masę emocji, ale dopuszcza też wszystkich głębiej. Pokazuje dylematy i motywacje. Przedstawia przeszłość rzutującą na dorosłe życie bohaterów, choć ten ciekawy szczegół zostaje zaledwie zarysowany. Uwaga jednak w dużej mierze skupia się właśnie na tych elementach. Sama sprawa, zastanawiająca i ciekawa, nieco ucieka na bok, ale nie można się temu dziwić, gdyż autorowi udało się wzbudzić sympatię i żywe reakcje względem Chyłki, Kordiana, Kormaka. Zmieniła się nieco sama struktura powieści, tym razem podzielona na opisane miejscami wydarzeń rozdziały, nadal pełna humoru i prawniczych zawiłości. Słowem „Rewizja” to kawał dobrej literatury, która jest temperamentna, ironiczna i cięta jak język Chyłki, ognista jak rydwan Zordona, przenikliwa jak Kormak, trzymająca poziom jak renoma kancelarii Żelazny&McVay, zaskakująca jak Buchelt, nieprzewidywalna jak Langer i w końcu obezwładniająca czytelnika na wszystkich poziomach i przenikliwa jak samo mroźne nazwisko autora, a wszystko poprawia się z książki na książkę.




Mając powyższe na względzie Sąd Bukowy podtrzymuje wydany wyrok i oddala apelację.


Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.



Remigiusz Mróz, Rewizja, wydawnictwo Czwarta Strona, Poznań 2016.   

2 komentarze: