niedziela, 4 października 2015

Przemilczana przeszłość – Reyes Monforte „Pocałunki piasku”



„-Teraz jest już za późno… i to moja wina. A ty nie zasłużyłeś na to.Czuła się za wszystko odpowiedzialna i to wcale nie poprawiało jej samopoczucia. Tamten sekret wciąż palił w ustach. Nie potrafiła się nim podzielić, a to uniemożliwiało odczarowanie go, pozbycie się ciężaru, nie dawało szansy na powiew szczerości. W jej głowie znów kłębiły się wątpliwości. Nie znalazła w sobie odwagi, aby zdobyć się na wyznanie, które przyniosłoby ulgę, nie potrafiła wyjawić mu prawdy – nawet pod osłoną kilku tysięcy kilometrów, które ich dzieliły. Być może było już zbyt późno.- Nie zapominaj o mnie! Nigdy nie przestawaj mnie szukać”. – s. 8


  Kiedy sięgnęłam po tę książkę dzięki uprzejmości Wydawnictwa WAM, byłam ciekawa, co mnie czeka. Znałam już wcześniejsze publikacje autorki. Podejrzewałam, że będzie to mocna, pełna wrażeń lektura. Nie spodziewałam się jednak, że po prostu zakocham się i będę całkowicie oczarowana "Pocałunkami piasku"…


   William Szekspir stwierdził niegdyś, że „są rzeczy na ziemi i niebie, o których się filozofom nie śniło” i trzeba przyznać mu rację. W XXI wieku, kiedy to co jeszcze dwadzieścia lat temu wydawało się snem, jest rzeczywistością, gdy latamy w kosmos, mamy leki na niedawno nieuleczalne choroby, wynalazki ułatwiające nam życie, gdy nierealne i niemożliwe powoli zaczyna przemieniać się w prawdopodobne, nadal dzieją się rzeczy, które nie mieszczą nam się w głowie. Reyes Monforte w swoich książkach opowiada o skomplikowanych, pełnych emocji historiach. Przedstawia losy kobiet postawionych w naprawdę trudnych sytuacjach. Z dziennikarską pasją dokumentuje opowieści o dramatach rozgrywających się na naszych oczach, często takich, o których nawet nie mielibyśmy pojęcia.

   Najnowsza książka hiszpańskiej dziennikarki porusza temat wydarzeń na terenach Zachodniej Sahary. Jak zawsze czytelnik zostaje postawiony wobec dwóch ścierających się ze sobą kultur, europejskiej i tu saharyjskiej, które diametralnie się od siebie różnią. Bohaterką powieści jest Laia, która korzystając z  programu humanitarnego, wyjeżdża na wakacje do Hiszpanii. Dzięki temu ma okazję nie tylko odpocząć, ale również zadbać o swój stan zdrowia. Dziewczynka zostaje przekazana pod opiekę Letycji i Sandra, małżeństwa które nie może mieć własnych dzieci i decyduje się gościć podopieczną programu. Laia niezwykle szybko aklimatyzuje się, jest zafascynowana wodą i deszczem, których nigdy nie ma dosyć. Swoich gospodarzy traktuje jak rodzinę i z czasem zaczyna ich nazywać rodzicami. Rzadko wspomina przeszłość, unika kontaktów z krewnymi i nie chce wracać do obozu w Tindufie. Hiszpanie, choć początkowo nie rozumieją zamkniętego w sobie i nieco dziwnego gościa, z czasem obdarowują ją wielką miłością i mimo sprzeciwu ze strony rodziców, uzyskują zgodę sądu na przedłużenie pobytu Lai w Hiszpanii, do czasu aż stan jej zdrowia znacząco się polepszy. Dziewczyna odżywa, pełna ciekawości i radości, rośnie, chłonie wiedzę i cieszy się szczęściem, o którym nigdy nie śmiała marzyć. Nosi w sobie jednak sekret, którego nie jest w stanie wyjawić, a który rzuca się cieniem na jej świetlaną przyszłość.

   Czas mija, a bohaterka zakochuje się w sąsiedzie. Julio to chłopak idealny dla niej, wesoły, szarmancki, delikatny, inteligentny i bez reszty zapatrzony w dziewczynę. Jest odpowiedzią na wszystkie modlitwy Lai, na czułość, której nigdy nie doznała i miłość, której tak pragnęła. Niezwykłym uczuciem Saharyjka darzy również jego ojca – Carlosa, który zdaje się zauważać i rozumieć więcej niż wszyscy się spodziewają. Między nim a ukochaną jego syna istnieje niezwykła nić porozumienia. Kanaryjczyk spędziwszy kilka lat życia w Villa Cisneros, rozumie prawa rządzące na Saharze i sekrety, które skrywa przeszłość. Zna twarde reguły życia pustynnego i pragnienie lepszej przyszłości. Nauka, miłość, oświadczyny Julia i upragnione studia medyczne, wszystko zdaje się układać, do czasu pojawienia się Ahmeda i Hamida. Brat i ojciec Lai pod pozorem choroby matki, próbują nakłonić dziewczynę do powrotu do obozu. Przeszłość wraca niczym zły sen. Saharyjka znów jest opętana lękami i ma złe przeczucia. Gdy po przeprowadzce do Madrytu zaczyna czuć się pewniej, daje o sobie znać jej brat. Ahmed atakuje siostrę i zabiera jej paszport, informując, że odezwie się do niej w stosownym czasie. Pragnąc rozprawić się z demonami przeszłości kobieta decyduje się na spotkanie z krewnym, w wyniku którego zostaje porwana i wywieziona na Saharę wbrew swojej woli.

   Rozpoczyna się trudna walka o przetrwanie na pustyni. Laia musi stawić czoła nie tylko klimatowi, który druzgocząco wpływa na jej zdrowie, ale również ludziom, którzy sprowadzili ją do obozu. Po raz kolejny trafia do piekła, w którym jest jedynie cieniem człowieka. W Hiszpanii Julio i Carlos wszczynają poszukiwania. Gdy docierają do informacji o wydarzeniach, które miały miejsce, starają się zrobić wszystko, by odzyskać drogą sobie kobietę. Zaczyna się wyścig z czasem, gdyż nikt nie wie, jak długo pozbawiona opieki medycznej i chorowita dziewczyna wytrzyma. Wzmagająca się tęsknota, rozpacz i pragnienie bycia razem, popychają kochanków do rozmaitych działań, w które narzeczony Lai angażuje całą armię ludzi. Czy bohaterom uda się znów spotkać? Kim tak naprawdę jest Laia i jaki sekret w sobie skrywa? Czy pustynia okaże się łaskawa i pozwoli na rozkwit miłości młodych i szczęśliwe zakończenie historii? Na te pytania odpowiedź znajdziecie na kartach „Pocałunków piasku”.

   Najmocniejszą stroną książki Reyes Monforte jest to, że opiera się na autentycznych wydarzeniach. Dziennikarka, zabierając się do pisania nowej powieści, przeprowadziła wiele rozmów i zapoznała się z historią konfliktu na obszarach Sahary Zachodniej. Z niezwykłą wnikliwością i taktem ukazała nie tylko historię Lai, ale także tragedię mieszkańców tej części Afryki. Oddała żywiołowość, radosne usposobienie oraz niezwykłość bohaterki a także indywidualne cechy pozostałych postaci, czyniąc ich żywymi i bliskimi czytelnikowi. Pustynia, którą przedstawia pisarka jest żywa, czuć upał, słychać wiatr, widać gwiazdy, które w tym miejscu wydają się być na wyciągnięcie ręki. Również kultura tamtejszych ludów staje się niezwykle bliska, dzięki obszernym wyjaśnieniom autorki. Pisane prostym, pełnym emocji a jednocześnie szacunku językiem „Pocałunki piasku” zachwycają. Pełne poetyckich fragmentów są moim zdaniem najlepszą książką Reyes Monforte, którą do tej pory czytałam. Stanowią bowiem nie tylko dziennikarską relację ze zdarzeń, ale przepełnioną pięknem, empatią i ciepłem opowieść o miłości, historii, trudach pustynnej rzeczywistości, marzeniach i życiu, w którym losy bohaterów łączą się ze sobą w niezwykły sposób. Przeszłość przeplata się z teraźniejszością, a miłość świadczy o swojej nieśmiertelności. To także rzecz o zderzeniu dwóch kultur i tradycji, które nie zawsze mogą się zrozumieć oraz o konflikcie, który pochłania wiele istnień.

   Czytając książkę hiszpańskiej dziennikarki z wypiekami na twarzy śledziłam losy bohaterów, zachwycałam się cudownymi, lirycznymi fragmentami, zdumiewałam nad tym, jaki świat jest mały i jakie niespodzianki niesie ze sobą życie. Drżałam o los Lai i byłam pełna podziwu dla Maimy, która jest niezwykle silną, inteligentną i przewidującą kobietą, aktywistką, która zmienia losy świata i doskonale wie, gdzie jest jej miejsce i co powinna robić. Przypominała mi ona nieco samą autorkę, choć Reyes Monforte przyznaje, że nie jest aktywistką, lecz pisarką i dziennikarką, a jej bronią są pióro i słowa, gdyż nimi także można wiele zdziałać, uświadamiając ludziom los bliźnich. Ze smutkiem czytałam również o Saharyjczykach walczących o swoje prawo do zachowania tożsamości i posiadania własnego kraju. O wyniszczaniu innych, wykorzenianiu ich kultury i tradycji, zabijaniu cywili, budowaniu własnego świata od nowa, gdyż poprzedni zniszczyła zła wola drugiego człowieka. „Pocałunki piasku” oczarowały mnie i porwały na pustynię, gdzie niebo jest wyjątkowe, prawo twarde, a ludzie pełni ciepła i gościnności, choć kulturowo i mentalnie tak różni od nas.  Sama książka różni się od „Niewiernej” i „Okrutnej miłości” zakończeniem, które ścisnęło mi serce. Zdecydowanie jest to jedna z piękniejszych powieści, które czytałam.

„-To są pocałunki piasku. Jeśli się ich uzbiera dużo, tak jak teraz… - szeptał jej do ucha, przebiegając wargami każdy centymetr oliwkowej skóry – powstają z nich piękne wydmy, zmysłowe, gładkie, twarde, w których chciałbym zanurzyć się i zatracić na zawsze…” - s. 39
Lektura „Pocałunków piasku” jest właśnie jak te wydmy, piękna, oddziaływająca na zmysły, przenosząca nas z szarej rzeczywistości do innego świata i sprawiająca, że bez reszty zatracamy się w opowiadanej historii. Ze swojej strony serdecznie polecam!!!

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu WAM.


Reyes Monforte, Pocałunki piasku, przeł. Zbigniew Zawadzki, Wydawnictwo WAM, Kraków 2015. 

1 komentarz:

  1. Po takiej recenzji już wyszukałam w księgarni i kupuję :)
    Aneta T.

    OdpowiedzUsuń